Edukacja w Polsce pozostawia wiele do życzenia

29.05.2016 AUTOR: Michał Bąk

Rozmawiamy z Sylwią Kalinowską i Magdaleną Fiałkowską właścicielkami start-upu Mały Geniusz na temat branży edukacyjnej. Dowiesz się, czy łatwo stworzyć od podstaw takie przedsięwzięcie.

Od jak dawna zajmujecie się Małym Geniuszem, jakie były Wasze początki i co pchnęło Was do stworzenia takiej inicjatywy?

Sylwia: Zorganizowaliśmy już 20 turnusów zajęć podczas wakacji i ferii zimowych, a przez cały ostatni rok szkolny prowadziliśmy zajęcia pozalekcyjne i eventy dla dzieci. Może być zaskakujące, że nasza firma istnieje dopiero rok. Wszystko zaczęło się od tego, że w naszym otoczeniu zauważyłyśmy, jak wielu rodziców ze względu na długie godziny pracy oraz czasochłonne dojazdy ma problem ze zorganizowaniem swoim dzieciom czasu po skończonych lekcjach. Także w wakacje nie każdy ma możliwość, żeby zapewnić dziecku opiekę np. w formie pobytu u babci. Na pomysł wpadłyśmy, zastanawiając się, czego oczekują rodzice znajdujący się w takiej sytuacji. Postanowiłyśmy zaoferować zajęcia, na których dzieci będą mogły bawić się nauką, uczyć się przez doświadczanie.

Magda: W moim przypadku bodźcem do założenia firmy była praca w korporacji, która nie pozwalała mi się w pełni realizować. Mimo zgranego zespołu i różnorodnych zadań brakowało mi tego czegoś. Trochę się „dusiłam” w sztywnych, korporacyjnych procedurach, dlatego pewnego dnia po prostu postanowiłam porzucić pracę na etat na poczet własnej działalności.

Zainteresowanie naszymi usługami na początku przerosło nasze najśmielsze oczekiwania, co skutkowało tym, że przez pierwsze 3 miesiące pracowałyśmy po 16 godzin dziennie i pełniłyśmy funkcje hostess, kierowców, tragarzy i sprzątaczek, a dopiero na końcu zarządzających. Bardzo dużo się nauczyłyśmy od tego czasu. Z Sylwią stanowimy wyjątkowo udany duet i myślę, że to jest jeden z czynników naszego sukcesu. Jak każde przedsiębiorstwo działamy, by generować zysk, ale poza pieniędzmi mamy też misję i wartości, które nam przyświecają, co daje nam jasny i klarowny kierunek rozwoju.

Czy biznes edukacyjny w Polsce to łatwy chleb? Co należy do najcięższych wyzwań w Waszej codziennej pracy?

Magda: Edukacja w Polsce pozostawia niestety jeszcze wiele do życzenia. W szkołach publicznych dzieci uczą się doświadczeń chemicznych na pamięć, biologię poznają poprzez zdjęcia, a na muzyce słuchają utworów z płyty. Widzimy ogromną lukę w nauczaniu empirycznym, którego nam brakowało, gdy chodziłyśmy do szkoły. Dzieci można uczyć nawet prawa i ekonomii, jeśli się to robi w interesujący sposób!

Sylwia: Rynek usług edukacyjnych jest bardzo konkurencyjny i musimy dbać o to, by poziom zadowolenia dzieci i ich rodziców był jak najwyższy. Dużym wyzwaniem jest sprostanie wysokim oczekiwaniom stawianym przez opiekunów. Problem powstaje, gdy różni rodzice wymagają od nas spełnienia odmiennych potrzeb. Za przykład może posłużyć kwestia wychodzenia na dwór podczas półkolonii letnich i zimowych – jedni rodzice chcą, by ich dzieci przebywały na świeżym powietrzu jak najczęściej, niezależnie od pogody, inni bardzo martwią się o to, by ich dziecko się nie przegrzało lub nie przeziębiło. W takich wypadkach stawiamy na zdrowy rozsądek i doświadczenie naszych pedagogów.

Czy korzystacie ze wsparcia firm zewnętrznych? Na przykład przy reklamie pojedynczych usług?

Sylwia: Bardzo dużo pracy związanej z marketingiem wykonałyśmy same i korzystając z pomocy przyjaciół. Wiele osób słysząc o naszym pomyśle i idei innowacyjnej edukacji, chciało nas wesprzeć w realizacji przedsięwzięcia. Znajomi, a czasami też zupełnie obce osoby, okazali nam wielką życzliwość przy rozpowszechnianiu informacji o Małym Geniuszu, budowie strony internetowej i przygotowywaniu materiałów promocyjnych, takich jak plakaty czy ulotki. Jesteśmy za to wdzięczne i doceniamy ich wkład w rozwój naszej inicjatywy. Nawiązując współpracę z innymi firmami, często korzystamy z rozwiązań barterowych. Nie jest jednak możliwe całkowite uniknięcie nakładów na marketing. W tej chwili coraz częściej decydujemy się na usługi profesjonalnych firm.

Ile w chwili obecnej liczy Wasz zespół i czy planujecie go w najbliższym czasie rozbudowywać?

Magda: Specyfika naszego biznesu oznacza, że mamy wiele współpracujących osób przy konkretnych projektach, a mniej na stałe zlecenia. Na co dzień współpracujemy z mniej więcej 15 osobami, a w sezonie liczba ta rośnie nawet do 90.

Obie jesteście osobami wykształconymi. W dzisiejszych czasach powoli zaczyna panować trend „Studia są bez sensu, wolę zająć się własnym biznesem”. Jak w Waszym przypadku umiejętności wyniesione z czasów studenckich przełożyły się na umiejętności biznesowe?

Sylwia: Jestem akurat osobą, która wyniosła bardzo dużo ze studiów i uważam je za dobrze wykorzystany czas. Sama skończyłam 3 kierunki – anglistykę oraz kulturoznawstwo Europy Środkowo-Wschodniej na Uniwersytecie Warszawskim i zarządzanie w SGH. Każda z tych dziedzin bardzo mnie interesuje i możliwość ich studiowania dawała mi dużo satysfakcji. Między innymi stąd wynika moje zaangażowanie w naszą działalność edukacyjną. Wydaje mi się, że przyjazne warunki do zdobywania wiedzy mogą pozwolić młodym odkrywcom poczuć prawdziwą satysfakcję, jaką daje nauka. Jeśli chodzi o rozwijanie firmy, na pewno w oparciu o same studia byłoby ciężko poprowadzić tak duże przedsięwzięcie. Tutaj doświadczenie zdobyte w pracy na odpowiedzialnym stanowisku w dziale marketinguHR w polskiej spółce informatycznej działającej m.in. w Dolinie Krzemowej było dla mnie najważniejsze.

Magda: Jestem w stanie przychylić się do tego stwierdzenia. Uważam, że studia nie są gwarancją zatrudnienia, a często nawet bezproduktywnie spędzonym czasem. Sam tytuł magistra nie znaczy zbyt wiele na rynku pracy, bo teraz może mieć go każdy. Studiowałam na 3 różnych uczelniach i niestety w programie nauczania było niewiele zajęć, które wykraczały poza ramy teorii i dawały praktyczne umiejętności. W pracy pomaga mi bardzo interdyscyplinarna edukacja – zarządzanie, coaching i wykształcenie muzyczne. Bardzo pozytywnie mogę się wypowiedzieć na temat SGH. Studiowałam na specjalizacji HR i miałam zajęcia z praktykami z ogromnym doświadczeniem i wiedzą. To były wykłady, na których nikt nie sprawdzał obecności, bo były tak wartościowe, że studenci chętnie na nie przychodzili, mimo wczesnej godziny rozpoczęcia. Te studia oraz praca w dziale HR w międzynarodowej korporacji dały mi dobre podstawy do prowadzenia własnego biznesu.

Sylwio, czy jesteś nauczycielką na zajęciach Małego Geniusza, czy może już na tym etapie zarządzanie i dopinanie formalności jest dla Ciebie zajęciem pełnoetatowym?

Sylwia: W naszym przypadku skala przedsięwzięcia od początku była tak duża, że musiałyśmy całkowicie poświęcić się kwestiom organizacyjnym. Zarówno ja, jak i Magda mamy doświadczenie w nauczaniu. Na pewno nasza wiedza i umiejętności okazały się bardzo przydatne w budowaniu firmy edukacyjnej. Właściwie już na początku okazało się jednak, że prowadzenie zajęć musimy oddać w ręce zatrudnianych przez nas nauczycieli, aby skupić się na rozwijaniu firmy i działaniach organizacyjnych. Prowadzenie Małego Geniusza to zajęcie na pełen etat albo nawet więcej. Nasz dzień pracy nie zaczyna się o 9:00 i nie kończy o 17:00, trudno oderwać się od obowiązków także w weekendy.

Czy nie boicie się, że bariera wejścia w biznes edukacyjny jest na tyle niska, by za kilka lat mogło nastąpić przesycenie oferowanymi przez Was produktami?

Magda: Jeżeli dojdzie do sytuacji, że rynek będzie przesycony takimi usługami, będziemy otwierać szampana i świętować fakt, że w Polsce udało się trochę zmienić skostniały system edukacji. Co do samej bariery – jest niska, ale według mnie działa tu zasada „łatwo wejść, ale też szybko można stracić klientów”. Dzieci są szczere, nie owijają w bawełnę i jeśli oferuje im się coś przeciętnego, to szybko dadzą o tym znać.

Widziałem na stronie internetowej, że nie działacie już tylko i wyłącznie na terenie Warszawy. Czy kolejne miasta traktujecie jako kamienie milowe przedsiębiorstwa, normalny aspekt rozwoju firmy, czy może mają one dla Was inną wartość?

Magda: Po roku działalności zdecydowałyśmy się wyjść z Małym Geniuszem „w świat”. Pomysł z ekspansją na inne miasta narodził się w momencie, kiedy dostałyśmy telefon od rodzica z Krakowa, który powiedział, że bardzo by chciał, żeby jego dziecko mogło chodzić na takie zajęcia w tym mieście. Nasi klienci bardzo nas zmotywowali do tego, żeby zorganizować zajęcia w innych lokalizacjach. W te wakacje jesteśmy w 4 miastach, a za rok planujemy jeszcze większą liczbę.

Usługa skierowana jest do dzieci, natomiast komunikaty reklamowe do rodziców. Jak ważny w marketingu Waszej firmy jest Internet? Czy to dodatek, czy może podstawa działania?

Sylwia: Rzeczywiście to rodzice najczęściej decydują się na zapisanie dzieci na nasze zajęcia, więc nasza oferta musi ich przekonać. Chcą swoim dzieciom zapewnić jak najlepsze warunki do nauki, a naszym celem jest sprostać ich oczekiwaniom. Większość rodziców konsultuje wybór zajęć czy półkolonii ze swoimi pociechami, dlatego to, co oferujemy, musi być atrakcyjne również dla nich. To także dzieci wydają ostateczną opinię o naszych zajęciach. Jeśli będzie się im podobało, najprawdopodobniej rodzice zapiszą je do nas kolejny raz.

Magda: Według mnie Internet jest dzisiaj najważniejszym środkiem komunikacji marketingowej z klientem. W naszych działaniach docieramy do rodziców głównie za pomocą strony internetowej oraz portali społecznościowych. Strona jest bardzo istotna, ponieważ pełni rolę naszej wizytówki, a jak wiadomo pierwsze wrażenie jest często kluczowe.

Co uważacie za największe osiągnięcie Waszej firmy? Jakieś wyróżnienia, Wasza szeroka oferta, czy może jeszcze inny element?

Sylwia: Największą satysfakcję sprawia nam to, że możemy realizować naszą misję, czyli rozbudzać w dzieciach zainteresowanie nauką, rozwijać ich pasje i odkrywać talenty.

Jesteśmy oczywiście dumne z tego, że udało nam się zbudować sprawnie działającą firmę, która zatrudnia najlepszych nauczycieli, wychowawców i specjalistów. Prowadzą oni oryginalne zajęcia, takie jak eksperymenty, szachy, techniki szybkiego zapamiętywania, pierwszą pomoc, sztukę wystąpień publicznych czy inteligencję finansowa dla dzieci. Największym wyróżnieniem jest zadowolenie naszych uczniów i ich rodziców, którzy chętnie do nas wracają oraz polecają nas swoim znajomym.

Wychodzicie z kolejnymi inicjatywami, rozwijacie biznes oraz same siebie. Jak dużo dzieci przychodzi obecnie na wszystkie Wasze zajęcia?

Sylwia: W trakcie wakacji i ferii zimowych nasze zajęcia są całodniowe, dzieci biorą udział w tygodniowych turnusach, które obejmują bogaty i zróżnicowany program warsztatów. Przez resztę miesięcy organizujemy regularne zajęcia pozalekcyjne, na które dzieci chodzą przez cały rok szkolny. Liczba uczestników zależy więc w dużej mierze od pory roku.

Magda: Na naszych zajęciach jest coraz więcej Małych Geniuszy i bardzo nas to cieszy. Do tej pory wzięło w nich udział ponad 1000 osób.

Magdalena Fiałkowska – absolwentka specjalności zarządzanie zasobami ludzkimi w Szkole Głównej Handlowej oraz akredytowany coach na poziomie ACC. Współzałożycielka Małego Geniusza.

Sylwia Kalinowska – absolwentka filologii angielskiej i kulturoznawstwa Europy Środkowo-Wschodniej (UW) oraz zarządzania (SGH). Współzałożycielka Małego Geniusza.

 

Czytaj również:

https://marketingibiznes.pl/biznes/e-learning-jako-uzupelnienie-tradycyjnych-metod-edukacji

Wywiad z Arturem Radeckim – to nie wiek, a energia i pasja stanowią gotowość do podejmowania nowych wyzwań!

Wywiad z Waldemarem Sadowskim (BUY.BOX) – najwięksi gracze e-commerce zaczynają dostrzegać naszą efektywność!

Do góry!

Polecane artykuły

Zapisz się do naszego newslettera

Wyślij mi newsletter (Możesz się wypisać w każdej chwili).

email marketing powered by FreshMail
 

Subscribe to our newsletter

Send me your newsletter (you can unsubscribe at any time).

email marketing powered by FreshMail
 

Subscribe to our newsletter

email marketing powered by FreshMail