Ten audyt SEO ląduje w koszu

23.05.2016 AUTOR: Tomasz Stopka

Ilu specjalistów SEO tyle poglądów na kwestie optymalizacyjne. Zalecenia spisane w audycie SEO to korelacja między różnymi wytycznymi Google dla webmasterów a doświadczeniem i wiedzą SEOwca. Im więcej oleju w głowie tym większa szansa, że uwagi będą jak najbardziej trafne i przydatne. Najczęściej doświadczenie i wiedza wpływa na poczucie SEOwca co do jego stopnia zaawansowania.

W psychologii zjawisko polegające na tym, że osoby niewykwalifikowane w jakiejś dziedzinie życia mają tendencję do przeceniania swoich umiejętności w tej dziedzinie, podczas gdy osoby wysoko wykwalifikowane mają tendencję do zaniżania oceny swoich umiejętności.

audyt seo

Znalezienie w Polsce osoby, którą można nazwać po prostu ekspertem SEO nie jest aż tak trudne. Niestety takie osoby rzadko tytułują się per „ekspert SEO”. Przez to możemy trafić na osoby z niemal zerową wiedzą, ale o bardzo dużej pewności siebie. Na pierwszy rzut oka nie wyczujemy czy rozmawiamy z ekspertem czy z „wanna-be”. Dopiero otrzymany dokument pozwoli nam poznać prawdę. Co może wskazywać na to, że dokument który otrzymałaś/eś nie do końca może Ci się przydać?

Cukierkowy do bólu

Jeżeli otrzymany dokument posiada więcej obrazków, wykresów i różnych, często podstawowych definicji niż samej treści, to może być to powód do zapalenia się u Ciebie żółtej lampki. Audyt SEO oczywiście ma być przejrzysty i czytelny, ale przede wszystkim ma zawierać istotne, ważne dla życia strony informacje.

Jeżeli z wykresów „krzyczą” do Ciebie komunikaty typu „niski potencjał strony spowodowany niskim PageRank strony” lub, w którym informacje typu liczba zaindeksowanych stron wychodzi jako jeden z najważniejszych elementów audytu, możesz mieć niemal pewność, że analiza nie przyda się na wiele.

Zobacz jak może wyglądać poprawnie wykonany audyt SEO: pobierz audyt SEO.

Trochę się boję…

Specjalista SEO to człowiek, który powinien mieć cojones. Otrzymując analizę SEO serwisu musimy się nastawić, że możemy dostać mokrą ścierą w twarz. Analiza SEO nie jest dokumentem, w którym klepie się właściciela witryny po plecach (chyba, że naprawdę zasłużył). To dokument, którego celem jest wylistowanie wszystkich problemów, błędów, ale i szans jakie stoją przed stroną.

Dobry specjalista SEO nie będzie bał się przedstawiać własnychpomysłów na usprawnienie strony. Dodanie kolejnego elementu serwisu? Usunięcie bloga? Może połączenie dwóch działów w jeden? Takie rzeczy powinny wychodzić od specjalisty SEO. Oczywiście pozostaje kwestia, że nie zawsze można takie zmiany wprowadzić, bo mogą się one okazać zbyt kosztowne (czas, pieniądze). Mimo wszystko warto rozważać/omówić propozycje sugerowane przez SEOwców.

Niestety dosyć często można natrafić na analizy skupiające się na poprawie tego co już jest. Czasem SEOwiec nie ma odwagi nawet, żeby zalecić usunięcia niewspieranych przez Google od kilku lat znaczników meta keyword!

Festiwal kierowania alternatywnego

Jeżeli po przeczytaniu audytu, pojawia się sugestia ze strony SEOwca, aby podstrony takie jak „o nas” czy „kontakt” rozbudować o słowa kluczowe, które nijak mają się do ich przeznaczenia – uważaj.

Szczególnie niewielkie strony narażone są na takie działania. Niestety po części może być to Twoja wina i Twoja niechęć do rozbudowy strony. Jeżeli planujesz pojawiać się w Google na słowa kluczowe X, Y, Z to dobrze, aby dla każdego z nich znalazła się odpowiednia treść na Twojej stronie. Czasem, na osobnych podstronach.

Jeżeli jednak wiesz, że struktura Twojej strony jest odpowiednia a mimo tego, ktoś z uporem maniaka stara się pozycjonować słowo kluczowe „mikrodermabrazja sosnowiec” na podstronę „kontakt” – uważaj. To ważny sygnał, że inne zalecenia sporządzone w dokumencie mogą być nie w pełni poprawne!

Mnie się wydaje…

Niektóre rzeczy ciężko jest poprzeć twardymi danymi. Można jedynie przedstawiać scenariusze – jeżeli wykonamy X, to stanie się Y lub Z. Dotyczy to szczególnie takich kwestii jak przekierowania, edycja treści czy innych ciężko przetłumaczalnych na konkretne liczby elementów. Naturalnie jest, że tutaj najważniejsze będzie doświadczenie SEOwca, który nawet w przypadku gdyby coś poszło nie tak, będzie w stanie szybko zareagować i naprawić sytuację. Czasem musi być też trochę „na czerwono”.

Jeżeli jednak kwestie takie jak ilość ruchu czy linki przychodzące czy – o zgrozo – słowa kluczowe, omawiane są po macoszemu, to może mocno negatywnie wpływać na jakość całego dokumentu. Znaczy to tyle, że albo SEOwiec nie ma dostępu do specjalistycznych narzędzi, albo mimo posiadanego dostępu nie jest w stanie ich odpowiednio zinterpretować.

Jeżeli na przykład chcemy poznać wolumen ruchu organicznego na naszej stronie, a specjalista SEO dostarcza nam informacji o wszystkich odwiedzinach wraz z adnotacją, że tylko około 20% tego ruchu to ruch organiczny, zamiast podać nam konkretne wartości, możemy mieć pewne obawy co do całego audytu.

Mów mi Frankenstein!

Istnieją specjaliści SEO, którzy tworząc audyty SEO wprawili się w wykonywaniu operacji CTRL+C, CTRL+V. Pobierają informacje z jednego audytu i wklejają go do drugiego. Jest to oczywiście zrozumiałe w przypadku identycznych błędów/problemów, które raz już zostały kompleksowo wyjaśnione. Przydatne informacje zawsze w cenie.

Gorzej jednak, jeżeli specjalista SEO ma przygotowany szablon, w którym podmienia tylko dane a i nie raz zapomni to zrobić. Efektem tego są wstawione elementy niedotyczące audytowanej strony. Mimo tego, że finalnie audyt taki może posiadać sens, można założyć z dozą prawdopodobieństwa, że nie zostaną poruszone w takim audycie elementy wymagające głębszej analizy strony. Niektóre problemy z silnikiem (np. adresacją) strony mogą nie zostać wykryte.

Po czym poznać taki audyt-składak? Jest to dosyć trudne, ale dwa elementy mogą sprawiać, że możemy mieć pewne podejrzenia. Pierwszy to wstawki niedotyczące naszej strony. Drugi element to czas. Jeżeli dla sporej strony otrzymamy audyt po dwóch dniach – możemy mieć do czynienia albo z kimś kto w pocie czoła przygotowywał audyt nie śpiąc przez dwa dni, albo przygotował audyt z gotowego szablonu.

Nie można oczywiście takiego audytu skreślać! Można jednak zapytać czy aby na pewno wszystkie elementy strony zostały zbadane.

To tylko pięć elementów, które mogą wskazywać, że mamy do czynienia z kiepskim audytem SEO. Na całe szczęście coraz rzadziej można taki spotkać. W usługach SEO coraz większą uwagę kieruje się na jakość usług jak i przygotowywanych dokumentów. Warto także korzystać z usług osób polecanych. Cena nie zawsze jest najlepszym wyznacznikiem przy wyborze partnera biznesowego. Jest to stara prawda znana także w innych branżach.

Czytaj również:

https://marketingibiznes.pl/seosem/tanie-pozycjonowanie-dlaczego-warto-go-unikac

Wywiady z Katarzyną Wilgą (Goldenline) i Joanną Kucharską (Sii Poland) o employer brandingu

Do góry!

Polecane artykuły

18.12.2018

Przed nami 5. edycja Pipeline Summit

Zapisz się do naszego newslettera

Wyślij mi newsletter (Możesz się wypisać w każdej chwili).

email marketing powered by FreshMail
 

Subscribe to our newsletter

Send me your newsletter (you can unsubscribe at any time).

email marketing powered by FreshMail
 

Subscribe to our newsletter

email marketing powered by FreshMail