Rozmowa z Konstantinem Kaninem – zacząłem publikować treści w języku angielskim i pojawiły się pierwsze zapytania – Włochy, Chiny, Szwajcaria

03.11.2016 AUTORZY: Konstantin Kanin, Michał Bąk,

Na wstępie chciałem Ci pogratulować, pomimo faktu, że prowadzę agencję content marketingową i swoje w życiu przeczytałem, uważam, że Twoje treści to jedno z niewielu polskojęzycznych źródeł po których zbiera się szczękę z podłogi. Powiedz proszę czy dużo czasu zajmuje Ci przygotowanie takich tekstów jak ten związany z klubem go-go w Moskwie lub case study stworzenia gwiazdy Instagrama w Rosji?

Dzięki! W ogóle, te dwa artykuły — to przetłumaczone case study opisane przez ich bezpośrednich uczestników. Więc myślę, że nie do końca poprawnie jest mówić o moim czasie. Natomiast teksty, które piszę sam, zajmują 5-8 godzin. Wcześniej zajmowało to dłużej, ale zacząłem walczyć z chorym perfekcjonizmem.

Początkowo moim celem prowadzenia bloga było zapoznanie polskich użytkowników z Runetem, bo jest mi bardzo bliski. Chciałem pokazać, że tam dzieją się ciekawe rzeczy, o których z różnych względów nikt w Polsce nie pisze. I te dwa artykuły — to tak naprawdę tylko kropla tego, czym chciałbym się podzielić. Bardzo się cieszę, że wzbudziły takie zainteresowanie.

konstantin kanin

Ale ja wiedziałem, że tworzę rynek dla samego siebie. Oprócz prowadzenia bloga, zawsze starałem się być tam, gdzie jest omawiany Runet lub ktoś zadaje pytanie o wyjściu na rynki wschodnie, i tam tworzyłem mikro-treści.

Jesteś przedsiębiorcą, nie blogerem, dlatego zapytam, jak tworzone przez Ciebie treści przekładają się na liczbę zapytań ofertowych, czy dużo osób dzięki Tobie zaczyna interesować się rynkami położonymi na Wschód od naszego kraju?

90% zapytań wciąż przychodzą z bloga. W branży SEO jestem już rozpoznawalną osobą, więc część zapytań idzie dzięki poleceniom od kolegów. Ale jeśli pytasz, czy content marketing sprzedaje, to powiem, że buduję swój biznes od zera dzięki treści.

Przez pierwszy rok w “dobre” dni miałem 3 sesje dziennie. Można powiedzieć, że blog był moim MVP, bo sprawdzałem swoje hipotezy o popycie, o zainteresowaniach użytkowników. Ale wierzyłem, że jest potencjał. Postanowiłem po prostu pisać o tym, co mnie interesowało i na czym się znam, a tam zobaczymy.

konstantin kanin

Problem wielu, którzy zaczynają swój biznes, to brak cierpliwości. Pisało do mnie już dwie osoby, że kiedyś długo się zastanawiali czy robić to samo, co ja, ale nawet nie podejrzewali, że to da taki efekt.

Ale ja wiedziałem, że tworzę rynek dla samego siebie. Oprócz prowadzenia bloga, zawsze starałem się być tam, gdzie jest omawiany Runet lub ktoś zadaje pytanie o wyjściu na rynki wschodnie, i tam tworzyłem mikro-treści. Więc to też ma wpływ na liczbę zapytań. Śledziłem fora, komentarze pod artykułami, w grupach na Facebooku. Starałem się szczegółowo odpowiadać na każde pytanie, nawet jeśli musiałem wygooglać odpowiedź. W sumie robiłem i wciąż robię to, co większość przedsiębiorców dawno rzuciłaby jako nie skalowalne. I to zadziałało.

Keywords Planner przestałem dręczyć niemal od razu, i dobrze zrobiłem, bo liczby te nie miały później nic wspólnego z rzeczywistością.

Czy dużo firm w Polsce chce działać na rynkach wschodnioeuropejskich? Jak ta sytuacja ma się w aktualnej nieco słabo stabilnej sytuacji politycznej?

Jeśli mówić o konkretnych liczbach – nie wiem. Nigdy nie prowadziliśmy badań rynku, nie sprawdzaliśmy popytu, nie mieliśmy nawet pieniędzy na to. A Keywords Planner przestałem dręczyć niemal od razu, i dobrze zrobiłem, bo liczby te nie miały później nic wspólnego z rzeczywistością.

konstantin kanin

Od samego początku wszystkie leady otrzymujemy organicznie, bez reklam. Dopiero parę miesięcy temu zaczęliśmy próbować cold mailingu. Zainteresowanie oczywiście jest, bo to ogromny rynek zbytu. Ale problem w tym, że nie każda firma decyduje się spróbować. Wejście do Europy Wschodniej — to nie to samo, co do UE. Swoje uwarunkowania rynkowe, regulacje prawne, i oczywiście stereotypy o tych krajach. To swoją drogą jeszcze jedna kwestia, z którą musimy współdziałać. Z czasem nawet doszedłem do wniosku, że przecież naszymi konkurentami nie są inne agencje. Nasza konkurencja w Polsce to mass media, które zniechęcają do pozytywnego myślenia o współpracy z Europą Wschodnią.

Mniej jest teraz zapytań od małych firm, w porównaniu z 2013-14 r. Ale, z drugiej strony, teraz i tak musimy im odmawiać – zaczynamy skupiać się bardziej na średnim i dużym biznesie, a małym firmom staram się doradzać bezpłatnie.

Trzy miesiące temu zacząłem publikować treści w języku angielskim, i dosłownie po kilku tygodniach pojawiły się pierwsze zapytania – Włochy, Chiny, Szwajcaria. Myślimy również o odwrotnym kierunku – promowaniu wschodnich firm w Polsce. A w tym przypadku już naprawdę wpłynęła obecna sytuacja. Tamte firmy teraz o wiele mocniej szukają przychodów w walucie.

konstantin kanin

Więc w sumie zmian na gorsze nie zauważamy, co tydzień mamy oferty do przygotowania. W drugim roku działalności mieliśmy 30% wzrostu przychodów, w tym roku będzie nieco wolniej. Trzy miesiące temu zacząłem publikować treści w języku angielskim, i dosłownie po kilku tygodniach pojawiły się pierwsze zapytania – Włochy, Chiny, Szwajcaria. Myślimy również o odwrotnym kierunku – promowaniu wschodnich firm w Polsce. A w tym przypadku już naprawdę wpłynęła obecna sytuacja. Tamte firmy teraz o wiele mocniej szukają przychodów w walucie.

Czyli podsumowując, trochę tego jest. Mamy gdzie rosnąć.

Co jest dla Ciebie najcięższe w procesie tworzenia treści? Jaki element jest z kolei tym najbardziej przyjemnym?

Proces pisania jest trudny, ponieważ zbytnio się zatrzymuję się na szczegółach i mogę długo opisywać to, co w końcu trzeba będzie wyciąć lub skorygować. Ale, jak już mówiłem, staram się walczyć z perfekcjonizmem. Zacząłem tworzyć wideo, i tu proces podoba mi się o wiele bardziej, dlatego zamierzam inwestować w niego więcej czasu, niż w tekst.

Natomiast najlepszym w tym procesie zawsze jest chwila gdy kończysz pracę nad treścią i naciskasz “opublikuj”. Jeszcze jeden mały krok zrobiony. Wiesz, jak u Willa Smitha z jego cegłami.

Skąd czerpiesz inspiracje do tworzenia nowych treści? Bierzesz je od swoich przyjaciół, czy może jakieś artykuły, które przeczytasz w Internecie?

Myślę, że każdy, kto zajmuje się tym, co najbardziej lubi, czerpie inspirację przede wszystkim w sobie. Jakby narcystycznie to nie brzmiało. Piszę o tym, co mnie interesuję, co ja uważam za istotne, co ja sam chciałbym zobaczyć lub przeczytać.

Oprócz tego, pomagają oczywiście pytania kolegów i klientów. Monitoruję Quora, Twitter. Mam notatnik w Evernote gdzie prowadzę listę wszystkich pytań przez parę ostatnich lat. Od czasu do czasu je przeglądam i aktualizuję stare treści o parę świeżych zdań.

Czy prowadzicie działania content marketingowe dla swoich klientów na rynkach wschodnich?

Najwięcej aktywności prowadzimy teraz w serwisach społecznościowych, zaczynamy opanowywać messengery. W Runecie to już trend od kilkunastu miesięcy. Podczas konsumowania treści w sieciach społecznościowych nas irytują reklamy, w blogach – newslettery i livechaty. Użytkownicy przechodzą do komunikatorów, subskrybują kanały w Telegram i Viber.

Wielu marketerów podgląda trendy na Zachodzie, że użytkownik jest zmęczony czytaniem treści, i przerzucają się do tworzenia krótkich filmów i transmisji na żywo. A w tym czasie wiele użytkowników w Runecie wciąż czytają długie treści, tylko nie w sieciach społecznościowych i blogach, a w messengerach, gdzie nic ich nie rozprasza. Więc ten kierunek dla nas jest teraz bardzo ciekawy.

Tak naprawdę nie ma różnicy gdzie dajesz wartość. Content można tworzyć nawet w wiadomościach prywatnych. Problem powstaje gdy musisz to wszystko jakoś wcisnąć do raportu, jeśli klient tego wymaga. Platformy gdzie aktualnie odbywają się najgłębsze interakcje często mają ubogie możliwości analityczne i reklamowe – Snapchat, Viber, Telegram, do niedawna Instagram.

Jaki jest Twój najbardziej spektakularny case związany z realizacją dla Twoich klientów?

Nie wiem czy jakiś case mogę nazwać spektakularnym. Dla mnie jako właściciela agencji ważne jest, że klienci współpracują z nami średnio ponad 2 lata. Realizujemy ich cele, mamy ich zaufanie i to mnie cieszy. Te działania, które podejmowałem, gdy zaczynałem swój biznes chciałbym wykorzystywać i w kampaniach naszych klientów, bo to działa. To mikro zadania, komunikacja face-to-face. A to jest praktycznie nieskalowane, więc trudno tu mówić o jakimś case study. Ale na razie tylko się rozgrzewamy, i myślę, że wszystko jest przed nami.

 

Czytaj również:

https://marketingibiznes.pl/start-up-zone/bardzo-licze-na-zmiane-mentalnosci-srodowiska-start-upow-czyli-rozmowa-z-adamem-wardachem-raffine-eu

Social media marketing w startupie

Marka z “twarzą” – polskie gwiazdy w reklamach

Do góry!

Polecane artykuły

Zapisz się do naszego newslettera

Wyślij mi newsletter (Możesz się wypisać w każdej chwili).

email marketing powered by FreshMail
 

Subscribe to our newsletter

Send me your newsletter (you can unsubscribe at any time).

email marketing powered by FreshMail
 

Subscribe to our newsletter

email marketing powered by FreshMail