Wywiad z Mateuszem Genderą – w mojej pracy najgorszy jest deadline!

Wywiad z Mateuszem Genderą – w mojej pracy najgorszy jest deadline!

Jak zaczęła się Twoja przygoda z programowaniem, gdzie stawiałeś swoje pierwsze programistyczne kroki?

Zdecydowana większość programistów to samouki. U mnie było podobnie. Chyba jako 16-latek zaprojektowałem swoją pierwszą stronę internetową. Zaczęło się tak naprawdę od „potrzeby”. Od lat młodzieńczych moją pasją jest futsal, czyli piłka nożna rozgrywana na hali. W moim rodzinnym mieście Gostyniu powstała amatorska liga halowa, gdzie rywalizowałem wspólnie z kolegami. Stronę internetową, na której pojawiały się wyniki, co roku prowadził ktoś inny. Ze względu na zainteresowanie informatyką…padło i na mnie. Zrozumiałem wtedy, dlaczego po roku każdy rezygnował z tej funkcji. Aktualizowanie wyników po każdej rozegranej w piątek kolejce zajmowało kilka godzin. Dobrym przykładem jest tabela strzelców, która liczyła kilkuset zawodników, a trzeba było ją co kolejkę układać ręcznie… tak, tak, ręcznie, wycinając i wklejając wiersze w odpowiednie miejsca. Nic piękniejszego sobie wyobrazić nie można, jak zamiast pójść z kolegami w piątkowy wieczór na piwo, siedzieć i aktualizować wyniki :). Jako, że zbliżało się Boże Narodzenie, poprosiłem rodziców by sprawili mi książkę dotyczącą tworzenia stron internetowych. Do dziś pamiętam jej nazwę „HTML 4 Biblia”. Z pomocą tej książki rozpocząłem tworzenie nowej strony internetowej dla naszej ligi. Niestety, zaprojektowana strona, mimo że podobała się wizualnie, funkcyjnie była podobna do pozostałych. Ewidentnie brakowało jej dynamiki. Szukając informacji w Internecie, natknąłem się wtedy na język programowania o nazwie PHP. Kupiłem wtedy multimedialny kurs internetowy i małymi krokami uczyłem się nowej technologii, jednocześnie tworząc drugą już stronę internetową ligi, tym razem z panelem sterowania, dzięki któremu wprowadzanie wyników z kilku godzin skróciło się do kilkunastu minut. Tak powstała strona ligi halowej w Gostyniu, a tym samym swój początek miał portal LigiHalowe.pl.

Później były studia informatyczne w Poznaniu, ale niekoniecznie o specjalizacji programistycznej. To były czasy kiedy z programowaniem nie było mi po drodze. Może ze względu na kilka zdarzeń losowych i konieczność podjęcia pracy, moja droga programistyczna była niezwykle kręta. Na pewno małą cegiełkę dołożył do tego język PHP, który w tamtych czasach nie był dla mnie idealnym językiem. To podobnie jak z językami obcymi, ktoś lubi uczyć się angielskiego, ktoś niemieckiego. Po studiach całkiem przypadkowo natknąłem się na język programowania zaprojektowany specjalnie dla firmy Microsoft – C# (C Sharp), który obudził we mnie prawdziwą pasję programowania, która trwa do dziś.

Opowiedz nieco więcej o swoim projekcie LigiHalowe.pl, jak powstał, jaki był Twój udział w nim i jakie są jego plany na przyszłość?

LigiHalowe.pl, czyli Ogólnopolski Portal Zarządzania Rozgrywkami Sportowymi zrzesza kilkadziesiąt lig halowych z całej Polski. Ułatwia on organizatorom lig halowych zarządzanie rozgrywkami sportowymi, a kibicom daje możliwość sprawdzania i typowania wyników. Kiedy projektowałem stronę ligi halowej w Gostyniu postanowiłem rozeznać się w środowisku organizatorów podobnych lig w całej Polsce i okazało się, że zapotrzebowanie na tego typu strony (z łatwą aktualizacją) jest większe niż przypuszczałem. To właśnie wtedy zrodził się pomysł by od razu stworzyć portal, który będzie uniwersalny dla wszystkich rozgrywek w Polsce. Przez wiele lat portal był zajęciem czysto hobbystycznym. Pomagałem organizatorom lig wprowadzać wyniki, poprawiałem błędy występujące w systemie. Przez kilka lat portal żył swoim życiem, nie był zbytnio przeze mnie aktualizowany. Ja w międzyczasie zająłem się pracą zawodową, próbą rozwijania różnych (niestety niekoniecznie z sukcesem) małych biznesów. 3 lata temu organizatorzy stwierdzili, że chcieliby rywalizować z innymi ligami, które zrzeszone są na LigiHalowe.pl. Pomysł świetny! Już za dzieciaka bardzo lubiłem organizować wszelkiego rodzaju imprezy, jednak w temacie turniejów byłem całkowicie zielony. Odezwałem się wtedy do przyjaciela, Adasia Świerzewskiego, który posiadał kilkunastoletnie doświadczenie w organizacji turniejów piłkarskich. Pomysł mu się spodobał i w 2015 roku w Gostyniu zorganizowaliśmy wspólnie I Mistrzostwa Polski Halowej Piłki Nożnej LigiHalowe.pl. Do Gostynia zjechało 16 najlepszych drużyn halowej piłki nożnej. Turniejów tego typu w Polsce jest dużo, jednak sposób organizacji naszego chyba przypadł do gustu wielu drużynom, ponieważ w 2016 roku przyjechały do nas 32 drużyny, a już w 2017 roku 48 ekip, dzięki czemu gostyński turniej stał się Największym Turniejem Halowym w Polsce. Oprócz rywalizacji sportowych staramy się dać radość kibicom, a w szczególności tym najmniejszym, którym pasję piłki trzeba zaszczepić bardziej niż kiedyś, kiedy to wspólnie z kolegami graliśmy na piaszczystym boisku z hydrantem i piaskownicą na środku, a bramki zastąpił nam wysłużony trzepak i kawałek płotu sąsiada. To właśnie dla nich zapraszamy znanych sportowców, nie zawsze związanych z piłką. Rok temu, byli to żużlowcy Unii Leszno – wielokrotnego Mistrza Polski. W tym roku hala pękała w szwach dzięki Krzysiowi Golonce – Mistrzowi Świata w Trickach Piłkarskich. Organizacja pochłonęła nas tak bardzo, że chcieliśmy robić turnieje co weekend, ale ograniczał nas m.in dostęp do obiektów sportowych. Po wielu miesiącach dyskusji zapadła decyzja „kupujemy boisko mobilne”. To system band specjalistycznych i miękkich paneli sportowych. Możemy w ten sposób rozłożyć boisko równe wymiarom boiska halowego lub zmontować 3 boiska do tzw. Street Soccera, czyli bardzo widowiskowej odmiany piłki nożnej. Boiska możemy rozłożyć praktycznie wszędzie, na rynku, nad jeziorem, w górach. Co więcej, możemy je w bardzo szybki sposób przekształcić w pole do minigolfa i cieszyć się wspaniałą zabawą z najmłodszymi. Nasza ciężka praca zwróciła uwagę fundacji KA 4 resPect, która zajmuje się szkoleniem młodzieży. To właśnie dzięki nim rozpoczynamy wkrótce cykl imprez dla dzieci, miejmy nadzieję, z większym rozmachem i atrakcyjnością niż do tej pory organizowane turnieje. Więcej informacji o naszym projekcie można znaleźć na www.ligihalowe.pl, www.facebook.com/ligihalowe .

Może mocno odbiegłem od samego portalu Ligihalowe.pl, ale to właśnie portal dał początek temu wszystkiemu, a organizowanie imprez jest pomysłem na rozwój pasji i jednocześnie biznesu. Tym długim wpisem chciałem pokazać, że startup, który przeleżał „zakurzony” trochę czasu może dać życie czemuś nowemu, nowej pasji, a może i nowemu pomysłowi na życie? Prawdopodobnie w tym, że znana osoba pisze w Internecie, „startup musi przynieść zysk w ciągu 2 lat, w przeciwnym wypadku trzeba go zamknąć” jest sporo prawdy, ale pamiętajcie, że są wyjątki i coś takiego jak…marzenia, w które trzeba wierzyć:).

Dziś Ligihalowe.pl wymagają gruntownej przebudowy, a właściwie napisania od nowa. Dzięki wspaniałym ludziom, którzy często charytatywnie pomagają nam organizować imprezy, w końcu mam czas by usiąść i zająć się nową wersję systemu. Kiedy się ona zakończy? Pewnie dopiero w 2018 roku, ponieważ w międzyczasie powstało zapotrzebowanie na stworzenie strony www.boiskomobilne.pl, dzięki której będziemy informować o naszych turniejach w Street Soccera rozgrywanych w całej Polsce czy wypożyczać boisko zainteresowanym firmom. Mam nadzieję jednak, że nowa wersja LigiHalowe.pl ujrzy w końcu światło dzienne, ponieważ zapotrzebowanie na tego typu „pomoc dla organizatorów” ciągle rośnie, a w dzisiejszych czasach, mało kto ma czas na długie i czasochłonne wprowadzanie wyników.

Pracujesz w jednym z banków jako programista, jakie są Twoje zadania w tej pracy?

Nie zepsuć tego co zaprogramowali koledzy zamknięci w ciemnych piwnicach 🙂 A tak poważnie…pracuję przy systemie do obsługi wniosków kredytowych. Jest to ogromny system, który obsługują setki, a może i tysiące ludzi naszego banku. Moim zadaniem jest rozwój i utrzymanie tego systemu. Charakterystyczne dla aplikacji bankowych jest to, że musimy przywiązywać ogromną wagę do bezpieczeństwa aplikacji, a także tworzyć rozwiązania bardzo wydajne, nieobciążające zbytnio systemu.

Codziennie spływają do nas wymagania biznesowe dotyczące nowych elementów systemu, a nasi analitycy skutecznie przekładają nam je na język dla nas zrozumiały. Kierownik naszego zespołu tworzy zadania, które my musimy po prostu zrealizować…:) W mojej pracy zadania podzielone są na trzy kategorie:

Rozwój

Czyli rozwijanie systemu, tworzenie nowych funkcjonalności. To jest to co programiści-pasjonaci kochają najbardziej. Przy rozwijaniu systemu można wykazać się pomysłowością, trzeba przemyśleć przebieg procesów systemu, trzeba możliwie optymalnie zaprojektować część systemu, a później jeszcze ją zaprogramować. Często przy tego typu pracy uczymy się nowej technologii, nowych rozwiązań. Z tygodniowego czasu pracy na rozwijanie systemu poświęcamy około 75% czasu pracy.

Utrzymanie

Czyli rozwiązywanie błędów zgłoszonych przez testerów. Nie da się ukryć, że nie ma aplikacji idealnej. Kiedy wdrażany jest nowy system, nowe rozwiązani, błędów jest sporo. Od prostych błędów jak zły rozmiar okienka do trudniejszych np. błędy wydajnościowe. Nie każdy z programistów lubi rozwiązywanie błędów. Po prostu niektórzy lubią tylko rozwijać aplikacje, ponieważ rozwiązywanie błędów wiąże się często z wielokrotnym włączaniem aplikacji i przeglądaniem kodu. Ja akurat lubię rozwiązywać błędy, a to pewnie dlatego, że można szybko zobaczyć efekt swojej pracy. W rozwijaniu systemu efekt przychodzi dopiero po kilku godzinach, dniach, a czasami tygodniach. Przy rozwiązywaniu błędów czasami już po kilkunastu sekundach możemy się cieszyć z rozwiązanego zadania:). Utrzymanie to ok 20% tygodniowego czasu programisty.

Spotkania

Spotkania to element nieodłączny w mojej pracy. Nasi programiści często podzieleni są na mniejsze zespoły odpowiedzialne za projektowanie konkretnych elementów systemu, które później muszą się „spotkać”, a więc konieczne jest by każdy wiedział co „w systemie piszczy”. Myślę, że nad tym tematem nie ma co się rozwodzić, spotkania raczej jak każde inne. Zajmuje to ok 5% tygodniowego czasu pracy.

8h pracy jako programista w banku, przychodzisz i kodujesz LigiHalowe.pl – nie nudzi Ci się nieustanna praca z kodem? Jakie są Twoje metody na to, aby nie zwariować?

To nie do końca tak jest. Myślę, że na tryb pracy, o którym mówisz mogą pozwolić sobie tylko single:). Jeśli tyle czasu spędzałbym przy kodzie to pewnie już dziś miałbym walizki spakowane. Po pracy mam już tylko czas dla dzieciaków i żony. Fakt, że zdarzają się telefony dotyczące LigiHalowe.pl, ale do komputera staram się już nie siadać, chyba że późnym wieczorem. Ja raczej należę do rannych ptaszków. Wstaję o 4.30, a o 4.45 siedzę już z kubkiem kawy i programuję LigiHalowe.pl. To jedyny czas kiedy mogę posiedzieć przy komputerze w spokoju, bez wpływu na czas poświęcany rodzinie, która smacznie śpi:). Ktoś pomyśli, „co za wariat?” „uzależniony czy co?” Gdybym miał od 4.45 programować z przymusu, to zapewne byłoby to zgodne z prawdą. Zaznaczę to jednak jeszcze raz, dla mnie to pasja. Programując LigiHalowe.pl odczuwam radość jaką ktoś zapewne odczuwa czytając książkę, czy jeżdżąc na rowerze (rozwiązując wątpliwości – sport również uprawiam:)).

 

Na pewno faktem jest, że po kilku godzinach w domu i w pracy, oczy i kręgosłup mają prawo być zmęczone. Nie da się ukryć, że to praca umysłowa i czasami jestem mniej zmęczony po 10 godzinnej pracy w ogrodzie niż po kilkugodzinnym programowaniu. Na szczęście monitory i krzesła są coraz lepszej jakości i w ten sposób ograniczają nasze zmęczenie i wady.

Nuda? Może nie tyle, że praca się nudzi, ale na pewno bywają momenty frustracji i złości kiedy coś nie wychodzi, albo kiedy nagle przed oddaniem projektu wszystko się wali. W moim przypadku pomaga świeże powietrze i niezliczona ilość kawałów i żartów z zespołem. Wracam do pracy tego samego lub następnego dnia i już wszystko idzie jak w zegarku:).

Ze względu na rodzinę, w domu spędzam mniej czasu przed komputerem. Zawsze byłem jednak osobą mocno aktywną i do dziś to się nie zmieniło. Staram się przynajmniej 4-5 razy w tygodniu uprawiać jakiś sport. Podsumowując, sport i dzieci skutecznie wybijają mi programowanie z głowy…żona także :).

Jak oceniasz rynek programistyczny w Polsce? Czy będzie on rósł, mając coraz większe potrzeby, czy wręcz przeciwnie, dojdzie do jego załamania?

Pamiętam jak dziś, że 4 lata temu kiedy szukałem pracy w Trójmieście to na jednym ze znanych portali z ogłoszeniami dotyczącymi pracy było ok. 15-20 ofert pracy. Mówię o ofertach w konkretnym języku programowania i w woj. pomorskim. Dziś jest to ok. 120 ofert! Pokazuje to niezwykły rozwój branży. Coraz to więcej firm zagranicznych otwiera swoje polskie biura bo wie, że w Polsce są programiści z ogromną wiedzą i dobrym podejściem do pracy. We Wrocławiu widać ogromny rozwój firm niemieckich, a znowu w Trójmieście ze względu na dobre połączenia lotnicze i lokalizację widać coraz więcej firm skandynawskich. Pamiętam jak moja o kilka lat starsza siostra chodziła do szkoły. Wtedy był ogromny boom na marketing i zarządzanie. Później wielu studentów nie znalazło pracy. Myślę, że sytuacja w programowaniu będzie zupełnie inna. Rozwój tak szybko nie będzie zatrzymany (jeśli kiedykolwiek się zatrzyma). Co więcej, liczba studentów informatyki jest mniejsza niż kilka lat temu, a zapotrzebowanie na programistów zdecydowanie większe. Oczywiście, wiąże się to z tym, że w naszej branży liczy się głownie wiedza i nie każdy programista musi mieć skończoną wyższą uczelnię, ale w zdecydowanej większości ofert pracy, ukończenie szkoły wyższej w kierunku IT jest to wymagane. Moim zdaniem jest to branża, która przez kilkadziesiąt lat zapewni dobrą i stałą pracę.

Co jest najcięższe w Twojej codziennej pracy, a co sprawia Ci największą przyjemność?

Największą przyjemność sprawia mi praca nad swoim projektem. Jest to połączenie moich dwóch pasji futsalu i programowania…a teraz doszła trzecia, czyli organizacja turniejów. Naprawdę nie mogę narzekać. Jeśli chodzi jednak typowo o pracę zawodową to przyjemność sprawia mi po prostu programowanie, uczenie się coraz to nowszych technologii, zdobywanie wiedzy od bardziej doświadczonych kolegów.

Jeśli chodzi o ciężkie momenty to oczywiście, że są. Jednym z takich momentów jest tzw. „deadline”, czyli termin końcowy oddania projektu, którego oczywiście trzeba dotrzymać, a projekt z różnych względów jest w rozsypce. Wtedy wkrada się pewna nerwowość, ale zazwyczaj kończy się to szczęśliwie i nie ma ofiar ;).

Nie mając jeszcze dzieci zmagałem się z problemem przynoszenia pracy do domu. I nie mówię tu o pracowaniu w domu, a o „przynoszeniu problemów programistycznych” do domu. Ilekroć kończąc pracę nie zrealizowałem jakiegoś zadania lub nie naprawiłem błędu, przez resztę dnia myślałem o różnych rozwiązaniach tego zadania, które będę mógł zastosować następnego dnia. Jest to bardzo uciążliwe, bo nie można wypocząć, co więcej odbija się to na codziennym życiu. Na szczęście od kiedy pojawiły się dzieci, nie ma czasu na takie rozważania:).

Jak oceniasz kondycję polskich programistów?

Polacy na rynku światowym są uznawani za świetnych programistów. Pokazują to chociażby zagraniczne firmy, które swoje biura otwierają w Polsce. Pokazują to projekty polskich programistów-studentów, które często zdobywają laury na wielu prestiżowych konkursach. Wielu polskich programistów przyczyniło się do powstania najważniejszych aplikacji np. Facebooka czy wszelakich produktów Google i Apple. Jeżeli dobrze pamiętam, to chyba też polska grupa koderów wygrała I Mistrzostwa Świata w kodowaniu pod nazwą „Hello World Open 2014”. Myślę, że więcej argumentów wymieniać nie trzeba (a jest ich sporo więcej) by potwierdzić wspaniałe umiejętności polskich programistów.

Czy każdy może zostać programistą. Jakie rady miałbyś dla chcących zacząć swoją przygodę?

Oczywiście, że każdy może zostać programistą. Co prawda w Internecie można znaleźć wiele wpisów, że programowanie musi być pasją, że z „programowaniem trzeba się urodzić”. Ja osobiście uważam, że na rynku zarówno są potrzebni programiści z pasją, dla których programowanie będzie przyjemnością, ale także tzw. „klepacze kodu”, którzy będą czerpali mniej radości z programowania, ale będzie to dla niech sposób na życie i dobrą pracę. To podobnie jak np. z budową domu. Jest majster, który zna fach bo uczył go jego tata i po skończonej budowie chwali się wszystkim jaki to piękny dom wybudował, a jest robotnik, który zna się na swoim fachu, ale postawi ścianę i zapomina o pracy.

Jak zacząć? Przede wszystkim należy wybrać język, którego chce się nauczyć. Ja preferuję C# i całą platformę .NET i ASP.NET, czyli zbiór technologii do programowania stron Internetowych. Jest jednak masa innych języków jak Java, JavaScript, C++, PHP…które może komuś przypadną bardziej do gustu. Języka programowania trzeba uczyć się regularnie. Jedni uwielbiają uczyć się z książki inni wolą kursy na żywo. Ja preferuję kursy video, do których zawsze mogę wrócić. Ponadto warto czytać blogi programistyczne, a jest ich sporo. Nic tak jednak nie rozwija jak systematyczne kodowanie. Najlepiej mieć pomysł na konkretny projekt i spróbować go zaprogramować. Później pozostaje już starać się o pracę. Pierwszą pracę należy podjąć nawet jeśli to będzie staż. Nic mnie tak nie rozwinęło jak wspólna praca z innymi, bardziej doświadczonymi kolegami i koleżankami. Nie pozostaje mi nic innego jak życzyć powodzenia, bo każdy kto chce zostać programistą, to przy odrobinie chęci na pewno nim zostanie:).

Wywiad przeprowadzony dzięki:

CONNECTIS_

+48 22 222 5000
[email protected]

Złota 59
00-120 Warszawa

CONNECTIS_ jest spółką technologiczną świadczącą usługi z zakresu outsourcingu specjalistów, zespołów projektowych oraz procesów IT.


CONNECTIS_
łączy wyjątkowe doświadczenie, kompleksową znajomość branży oraz kompetencje specjalistów z klientami, aby pomóc im usprawniać projekty informatyczne i zwiększać wydajność procesów biznesowych.

Współpracujemy na szeroką skalę z liderami branżowymi w całej Europie z sektora m.in. finansowego, IT, konsultingowego, ubezpieczeniowego, energetycznego oraz telekomunikacyjnego. Codziennie wspieramy ich ponad 350 specjalistami w strategicznych projektach informatycznych.


Coders Lab

Łącząc doświadczenie edukacyjne ze znajomością rynku pracy IT, Coders Lab umożliwia szybkie i efektywne zdobycie pożądanych kompetencji związanych z nowymi technologiami. Skupia się się na przekazywaniu praktycznych umiejętności, które w pierwszej kolejności są przydatne u pracodawców.

Wszystkie kursy odbywają się na bazie autorskich materiałów, takich samych niezależnie od miejsca kursu. Dzięki dbałości o jakość kursów oraz uczestnictwie w programie Career Lab, 82% z absolwentów znajduje zatrudnienie w nowym zawodzie w ciągu 3 miesięcy od zakończenia kursu.


Podziel się

Zostaw komentarz

Najnowsze

Powered by: unstudio.pl