Ważne jest też to, by programowanie się podobało i sprawiało przyjemność

04.10.2017 AUTORZY: Anna Pietras, Marta Bąk-Kamińska,

Marta Bąk, Marketing i Biznes: Anno, w 2014 roku postanowiłaś absolutnie zmienić swoje życie. Wtedy to zaczęłaś uczyć się programowania. Co skłoniło Cię do takiej decyzji?

Anna Piteras, Kobiety do kodu: To był impuls. Ciągle szukałam odpowiedniej pracy dla siebie, próbowałam różnych branż i zajęć. Pracowałam wtedy jako osoba odpowiedzialna za marketing i HR w małym software house’ie i po raz pierwszy mogłam zobaczyć na czym polega praca w projekcie informatycznym. W porównaniu z moimi zadaniami, na które ciągle brakowało budżetu, czasu, a często informacją zwrotną było:”zaproponuj coś innego, nie wiem, zaskocz mnie”, praca programisty wydawała się oazą spokoju, w której wszelkie decyzje podejmowane są zdroworozsądkowo.

Stwierdziłam więc, czemu by nie spróbować…

Zaczęłam od podstawowego kursu pythona, a gdy go skończyłam, po głowie zaczęła chodzić myśl, że może by spróbować, ale tak na serio. Po kilku pokrzepujących rozmowach, byłam zdecydowana, że chcę nauczyć się programowania, a właściwie, że chcę się przebranżowić i spróbować swoich sił jako programistka.

Gdy się przebranżawiamy lub podejmujemy inne ważne życiowe decyzje ważne jest wsparcie otoczenia, naszych najbliższych. Ciekawa jestem jak było w Twoim przypadku?

Moi rodzice bardzo pozytywnie zareagowali na ten pomysł. Oczywiście, trochę się bali, pytali, czy na pewno dam radę i komentowali, że to trochę szalony pomysł. Niemniej bardzo mocno trzymali za mnie kciuki, oraz zupełnie mnie od tego nie odciągali.

Od samego początku mogłam liczyć na wsparcie Kuby (przyp. red. drugi autor bloga), który podjął się wytyczenia ścieżki mojej nauki, co również dało początek naszemu blogowi. A dzięki niemu dostałam też dużo pozytywnej energii od społeczności, która bardzo mocno mi kibicowała.

Znajomi chyba podeszli do pomysłu najbardziej sceptycznie. Pamiętam, że spora część moich programistycznych znajomych raczej nie dowierzała, że mi się to uda. Nie było to oczywiście przyjemne, ale, zupełnie się na tych wypowiedziach nie skupiałam. Wiedziałam, że muszę zrobić swoje i ewentualnie sama stwierdzić, że programowanie jednak nie jest dla mnie.

IT to wciąż jeszcze branża zdominowana przez mężczyzn, choć coraz częściej możemy spotkać kobiety. Czy blog kobiety do kodu powstał z myślą o takich osobach jak Ty, które chciały zmienić swoje życie o 180 stopni? Kto jest Waszym czytelnikiem, czy macie męską „widownie”?

Blog powstał głównie dlatego, żeby dodać mi motywacji do nauki, trochę zmusić do śledzenia postępów, a także przekazać dalej treści, które przygotowywał dla mnie Kuba. Treści na blogu były dobierane pod względem moich potrzeb, czyli dla osoby, która zmienia branżę. Sama nazwa faktycznie miała zachęcić kobiety do kliknięcia ;).

Gdy opowiadałam o moim przebranżowieniu moim koleżankom, słyszałam głosy, że one to by się nie odważyły, że programowanie nie jest dla nich, ba, że to dość męska branża. Nazwa bloga miała to trochę odczarować.

Obecnie statystyki na naszym blogu są mniej więcej równe, z małą przewagą męskich odbiorców (męskich wg google’a, co nie zawsze przekłada się na realną płeć). Teksty na naszym blogu również ewoluują i oprócz tych skierowanych dla początkujących, publikujemy też artykuły skierowane do bardziej zaawansowanych programistów, a także takie dotyczące szerzej pojętej branży IT.

Za co lubisz programowanie? Osobom z poza branży może się wydawać dość nudnym zajęciem. W końcu wyobrażamy sobie programistów jako zwykłych klepaczy kodów.

Pisanie kodu to tylko mały wycinek pracy programisty. Zanim jest w stanie go stworzyć musi on bowiem dobrze zrozumieć jaką wartość biznesową ma dostarczyć. Następnie musi zaprojektować odpowiednie dla niej rozwiązanie i dobrać  odpowiednie technologie, potem faktycznie pora na kod… Niemniej zazwyczaj programiści pracują w zespołach i wtedy do zadań dochodzi też pomoc innym, sprawdzanie ich kodu, mentorowanie, współpraca z biznesem, czy testerami, czasem nie tylko na zasadzie konsultacji, ale realnego zaangażowania w ich zadania. Każdy projekt, każdy zespół przynosi nowe wyzwania.

Do tego dochodzi nauka, sprawdzanie “nowości”, proponowanie usprawnień w działających już funkcjonalnościach …

W wielu firmach istnieją cotygodniowe spotkania programistów, gdzie dzielą się oni swoją wiedzą, wymieniają doświadczeniami, organizowane są konferencje, hackathony czy np. prowadzone są techniczne blogi firmowe.

Dodajmy też różnorodne ścieżki kariery: można postawić na większe skupienie na technicznych jej aspektach(architekt, ekspert dziedzinowy), a można na pracę z ludźmi (team lead/manager).

A po godzinach pracy … można przecież prowadzić własny projekt, można brać udział w projekcie open source, pisać bloga, udzielać się w społecznościach, organizować wydarzenia IT w swoim mieście …

Możliwości są naprawdę ogromne i myślę, że wiele osób jest w stanie w pracy programisty znaleźć coś dla siebie.

To co mi bardzo odpowiada, to, że można pracować naprawdę blisko biznesu. Rozumienie potrzeb klientów jest kluczem do rozwiązania ich problemu. Gdy nasz kod przekłada się na konkretną wartość biznesową, przynosi zadowolenie i jakby nie patrzeć pieniądze, to jest to super motywator. A, że w tym całym procesie jest również sporo nauki, podejmowania decyzji, czy kreatywności w rozwiązywaniu problemów, powoduje, że zawsze znajdzie się jakieś wyzwanie.

Jeżeli byś miała przeprowadzić test osobie, która chciałaby sprawdzić, czy programowanie jest dla niej to o co byś się spytała? Jakich cech charakteru będziesz szukać?

Pracowitość, chęć nauki, ale i dzielenia się wiedzą, oraz zdroworozsądkowość, to chyba dla mnie najważniejsze cechy każdego programisty. Ważny jest też czynnik ludzki, mitycznych programistów w piwnicach jest coraz mniej, praca w zespole, wzajemna pomoc i umiejętność komunikacji są naprawdę .pożądane

Wydaje mi się, że ważne jest też to, by programowanie się po prostu podobało i sprawiało przyjemność. Widzę po sobie, jaką różnicę to może robić, nawet gdy poprzednie moje prace były naprawdę w porządku, ba, niektóre nawet bardzo zgodne z moim obszarem zainteresowań. Jest jednak różnica pomiędzy interesuję się, a chcę to robić zawodowo. I u mnie, moje poprzednie próby zawodowe pokazywały mi, że 8 h dziennie, codziennie,  to za dużo.  

Szukanie wymarzonej pracy może brzmieć bardzo utopijnie, bo zarabiać trzeba, niemniej warto spróbować. Nie mówię tu, że każdy musi być zapalonym pasjonatem programowania, by móc być programistą (choć takim osobom będzie na pewno łatwiej), raczej podkreślam, że jeśli Ci się to nie podoba, i nie widzisz w tym nic fajnego, to nie ma sensu się męczyć.

Przepytałam już kilku programistów, część z nich zaznaczyła, że programowania nauczyli się w szkole podstawowej (wtedy stawiali swoje pierwsze kroki), znam jednak parę przypadków, kiedy osoby zaczęły programować nawet po 50-tce. Jaki jest Twoim zdaniem odpowiedni wiek na programowanie?

Oczywiście fajnie mają Ci, którzy zaczynali od małego. Gdy w tamtym roku organizowałam Devoxx4Kids we Wrocławiu, byłam naprawdę pod wrażeniem, jak w locie 8 czy 10 letnie dzieciaki chwytają programowanie, a także jak sporo wiedzą już Ci, w naszych zaawansowanych grupach. Choć Kuba jest ode mnie starszy tylko o rok, to ma aż 6 lat więcej komercyjnego doświadczenia. Przekłada się to na naszą wiedzę, stanowiska, czy zarobki, ale jest to też bardzo logiczne, a ja po prostu uczę się i rozwijam dalej.  

Niemniej, nauka w wieku dorosłym ma swoje plusy. Jeśli jest się mocno skupionym na swoim celu, wie, co chce się osiągnąć, to o wiele łatwiej jest się tego nauczyć. Gdy uczysz się programowania dla zabawy, łatwiej o błędy, czy wymyślanie koła od nowa. Jako, że nic Cię nie ogranicza, trochę się tym bawisz… może się okazać, że taka nauka dała Ci też antywzorce i złe praktyki. Ucząc się jako dorosły, np. z nastawieniem na przebranżowienie, będziesz chciał nauczyć się dobrze i w odniesieniu do obecnych wymagań rynku.

 

Warto jednak zaznaczyć, że nauka w dorosłym wieku może być o tyle problematyczna, że ma się wtedy pewne zobowiązania: rodzina, kredyt, stałe wydatki. Nie każdy będzie w stanie rzucić pracę i w pół roku uczyć się programowania, a potem rozkręcać swoją karierę od zera. Nauka po pracy może być trudna ze względu na zmęczenie, czy inne obowiązki. Jednak nie jest rzecz niemożliwa do przeskoczenia. Po prostu nie dla każdego zmiana branży, niezależnie od obranej profesji jest możliwa.

Kiedy piszemy jakiś artykuł to w pewnym momencie ciężko jest nam znaleźć własne błędy, czy to ortograficzne, czy interpunkcyjne, etc. Jak to jest w przypadku pisania kodu? W jaki sposób szukać własne błędy?

Obecnie programiści korzystają z zaawansowanych środowisk IDE, które znajdują możliwe problemy, a także podpowiadają ich rozwiązania. Tak jak edytor tekstu podkreśla błędy ortograficzne, tak nasze edytory podpowiadają w którym miejscu nasz kod jest błędny. Do tego dochodzą narzędzia do tzw. statycznej analizy kodu, które również potrafią wyłapać błędy na podstawie reguł stworzonych dla danego języka. W końcu gdy programista pisze swój kod, może stosować technikę TDD (test driven development), czyli zacząć od pisania testów a następnie na ich podstawie tworzyć kod. Każde zadanie może być opisane za pomocą tzw. user stories, które dokładnie przedstawiają zachowanie użytkownika i pożądany rezultat. Na ich podstawie można pisać testy jednostkowe, jak i funkcjonalne. Testy kodu powinny, być uruchamiane nie tylko w momencie jego powstania, ale też za każdym razem, gdy jest on dodawany w innym miejscu w projekcie, w ten sposób można sprawdzić, czy nie popsuło się jakiegoś innego elementu aplikacji.

Warto również dodać, że kod powinien podlegać code review ze strony zespołu, którego celem jest również wyłapanie błędów i proponowanie ulepszeń. W wielu projektach czy zespołach mamy też dedykowanych testerów, którzy również starają się wyłapać nasze błędy. Jeśli zespół pracuje w metodologii iteracyjnej i np. co dwa tygodnie “wypuszcza kod” dla klienta, to w przypadku niepoprawnego działania i uwag ze strony odbiorcy jest w stanie bardzo szybko te błędy naprawić 🙂

Wydaje mi się, że to naprawdę potężny zestaw narzędzi, które ułatwiają naszą codzienną programistyczną pracę, choć oczywiście bugi się zdarząją 😉

Czego mogę Ci życzyć w życiu zawodowym?

Ciekawych projektów i wytrwałości w dalszym programistycznym rozwoju.

 Wywiad powstał przy współpracy Marketing i Biznes:

Coders Lab

Łącząc doświadczenie edukacyjne ze znajomością rynku pracy IT, Coders Lab umożliwia szybkie i efektywne zdobycie pożądanych kompetencji związanych z nowymi technologiami. Skupia się się na przekazywaniu praktycznych umiejętności, które w pierwszej kolejności są przydatne u pracodawców.

Wszystkie kursy odbywają się na bazie autorskich materiałów, takich samych niezależnie od miejsca kursu. Dzięki dbałości o jakość kursów oraz uczestnictwie w programie Career Lab, 82% z absolwentów znajduje zatrudnienie w nowym zawodzie w ciągu 3 miesięcy od zakończenia kursu.


Do góry!

Polecane artykuły

22.09.2020

Comarch e-Sale, jako e-commerce na dobry ...