Po co uczyć się programować? 3 historie, które Cię zainspirują!

17.05.2018 AUTOR: Łukasz Stachurski

Polacy nie doceniają umiejętności programowania – Instytut IBRIS podaje, że tylko 12,8% Polaków uznaje, że umiejętność programowania zwiększą szansę na zdobycie atrakcyjnej pracy. Co na to sami programiści? Programowanie to nie tylko sposób na zarabianie pieniędzy, to też droga do samorealizacji, która pozwala stworzyć „coś z niczego”. Poznaj 3 historie, które są tego dowodem!


W garażu rodziców, gdzieś w Krzemowej Dolinie…

Apple, Microsoft, Amazon… czy jest ktoś, kto nie słyszał o tych firmach? Steve Jobs, Bill Gates, Jeff Bezos, to potentaci cyfrowego świata i władcy Krzemowej Doliny, których produkty zmieniły postrzeganie dzisiejszej rzeczywistości. Ich firmy przynoszą miliardy dolarów przychodów, a nie od razu tak było. Wszystko zaczęło się od marzenia garstki zapaleńców z umiejętnościami programistycznymi, którzy zapragnęli zmienić świat.

Jednak czy zawsze chodzi o zmieniania świata? Nie! Przeważnie wszystko zaczyna się od prostej idei, pomysłu, który albo przychodzi nagle w garażu, albo tli się od lat w głowie. Okazuje się, że prosta aplikacja, która z początku ma pomóc jednej osobie, może ułatwić życie setkom, a nawet milionom.

Takich zapaleńców programowania mamy również w Polsce. Wystarczy iskierka i zostajesz programistą. Przeszkadza Ci wolna obróbka zdjęć? Lubisz gry komputerowe? Chcesz wiedzieć, jak działają ikony na monitorze komputera? Wskakuj na pokład i ucz się kodować.

Koniec WordPressa? Czas na autorskie rozwiązania

Łukasz Kaczmarczyk i Damian Urbaniec tworzą IDEAWARE, firmę która specjalizuje się w aplikacjach mobilnych i stronach internetowych, opartych o własny system CMS. Łukasz to najlepszy przykład na to, jak mała zajawka przerodziła się w pasję i biznes. Programuje od najmłodszych lat, a jego przygoda zaczęła się od archaicznego Pascala. W wieku 11-lat zastanawiał się, jak działają programy komputerowe.

Pascal, stary język, którego już nawet w tamtym czasie się nie używało, ale zawsze to lepsze niż nic. Liceum to pierwsze kroki w Delphi, później był C++. Dopiero na studiach zaraziłem się internetem, serwerami i wszystkim, co działa w sieci, włączając w to aplikacje mobilne – dodaje Łukasz, który nie od razu myślał o własnym biznesie.

Pierwsze kroki stawiał w firmach softwarowych i dopiero później postanowił przejść na swoje. Często programuje dla czystej zabawy i ma kilka własnych projektów, które tworzy w wolnych chwilach, bardziej dla własnego rozwoju i rozrywki, niż chęci zarobku. Przykład? Projekt mechanicznego barmana.

coderslab

Łukasz Kaczmarczyk, mat. pras.

Łukasz prowadzi dziś firmę, którą rozwija razem z grafikiem Damianem. Programowanie to nie tylko jego sposób na życie, to także sposób na samorealizację. Dzięki temu, że zaczął kodować, poznał wielu ciekawych ludzi z branży, z którymi przyjaźni się do dziś. W tym co robi, najbardziej lubi rozkładanie złożonych problemów na mniejsze i tworzenie całościowego rozwiązania, jak w puzzlach.

Wyobraź sobie, że przychodzi do ciebie klient, który ma firmę, zatrudniającą kilkadziesiąt osób w wielu oddziałach w Polsce. Chciałby zautomatyzować lub usprawnić zarządzanie swoim biznesem, a ty mu w tym pomagasz, rozkładając złożony problem na czynniki pierwsze. Według mnie, to jest w tym wszystkim najciekawsze – mówi Łukasz, dodając, że programowanie ma też swoje ciemne strony: – Tworzenia rozbudowanych formularzy. Najpierw kodowanie strony prezentacyjnej, później integracja z backendem (część serwerowa) i walidacja (sprawdzanie poprawności) danych, wprowadzanych przez użytkownika. Przy dużej ilości pól, może to być monotonne i męczące. Dlatego, aby tego uniknąć, tworzę własne narzędzia do automatyzacji tych czynności.

Mając umiejętności programowania, można zrobić wiele. Programista jest dziś niczym współczesny Leonardo da Vinci. Może stworzyć coś wspaniałego, niemal z niczego. I to coś może przysłużyć się innym.

Łukasz postanowił wyeliminować z programowania to, czego nie lubi, a zrobił to dzięki swoim umiejętnościom. Jednym z przykładów jest autorski iCMS, system do tworzenia stron internetowych, który pozwala samodzielnie przygotować witrynę dla firmy, a nawet prosty e-sklep.

Dzięki niemu, każdy kto potrafi obsługiwać komputer, będzie w stanie samodzielnie, bez pisania linijki kodu, stworzyć stronę internetową dla swojej działalności, a nawet sprzedać z niej swój produkt. – Co prawda, na rynku istnieją już podobne rozwiązania, natomiast nie ma jeszcze aplikacji, która ma na tyle otwartą strukturę, że pozwala na dowolną personalizację witryn przez bardziej zaawansowanych użytkowników. Chcesz od zera zakodować swój szablon graficzny lub napisać wtyczkę do umawiania wizyt? Nie ma problemu! – stwierdza Łukasz.

Z jednej strony mamy dziś popularne rozwiązania, takie jak WordPress, z drugiej strony są autorskie „dzieła” programistów, takie jak CMS IDEAWARE.

Skoro mamy już gotowe systemy, to po co tworzyć własne?

Dla Łukasza to sposób na ułatwienie sobie życie i pomoc przedsiębiorcom, którzy nie potrafią, ale i nie chcą uczyć się kodować. – Znaczna część naszych usług to oczyszczanie stron opartych o popularne silniki z wirusów. Strony bazujące na tego typu rozwiązaniach często są nieaktualizowane, hasła dostępowe są bardzo słabe, co w połączeniu daje złośliwy kod. Sama ogromna popularność danego CMSa czyni ją podatną na ataki hakerów. Mając indywidualne rozwiązanie, jesteś bezpieczny – wyjaśnia Łukasz.

Polacy nie doceniają umiejętności programowania, statystyka podaje, że tylko 12,8% z nas uznaje, że umiejętność kodowania zwiększa szansę na zdobycie atrakcyjnej pracy. Łukasz sądzi inaczej. – Na rynku nadal jest niedobór programistów, a ofert pracy w większych miastach jest cała masa. Nawet mieszkając w mniejszej miejscowości można pracować jako programista, zdalnie, z własnego domu… lub nawet z jakiejś egzotycznej wysepki na Pacyfiku – dodaje.

Perspektywa pracy w domu lub na rajskiej wyspie, nauka rozwiązywania złożonych problemów, również te wzięte z życia codziennego i przede wszystkim, możliwość tworzenia czegoś przydatnego, wszystko to daje umiejętność programowania, do której, jak zauważa Łukasz: – trzeba mieć zamiłowanie, bo jeśli jedynym motywem dla takiej osoby będzie kasa, to prędzej czy później z tej branży zrezygnuje.

Jak wyceniają pracę programiści? W tym pomoże estee.me

Karol Wójciszko prowadzi software house fresh-apps.com. Zajmuje się outsourcingiem IT oraz realizacją projektów własnymi zasobami. W przerwach pisze o swojej pasji na blogu wojciszko.com. Stworzył też platformę estee.me, która służy do wycen projektów IT.

Karol swoją przygodę z programowaniem rozpoczął jeszcze w technikum informatycznym. Zawsze interesował się bezpieczeństwem IT, a programowanie było mu potrzebne do tego, aby zrozumieć, jak działają mechanizmy działania zabezpieczeń.

Sam nie wiem kiedy przeniosłem się ze specjalizacji bezpieczeństwa na programowanie. 15 lat temu nie miałem pojęcia, że będę pisał kod. 10 lat temu zainteresowałem się  bezpieczeństwem aplikacji internetowych i nagle zacząłem zgłębiać temat. Dziś tworzę aplikacje, z których korzysta sporo ludzi. To nie tylko zarabianie pieniędzy. Uwielbiam dostawać e-maile od użytkowników, że zrobiliśmy dobrą robotę – mówi Karol.

 

programiści o programowaniu

Karol Wójciszko, mat. pras.

 

W programowaniu najbardziej lubi możliwość tworzenia przydatnych rzeczy dla użytkowników. Na początku tworzył programy na zlecenie klientów, a następnie poszedł o krok dalej i zajął się zarządzaniem projektami. To była dobra decyzja: – Wtedy miałem większą kontrolę, bo sam decydowałem, w jaki sposób aplikacja zostanie stworzona. W programowaniu nie lubię nudnych i powtarzalnych rzeczy. Całe szczęście, powstaje więcej pluginów i bibliotek, które robią żmudną robotę za nas.

Karol zauważa sporą zależność pomiędzy kodowaniem, a codziennym życiem. Jego zdaniem, wszystko się łączy.Podejście do rozwiązywania problemów w kodzie, wbrew pozorom, nie różni się wiele od rozwiązywania trudnych sytuacji życiowych. Kiedy mam jakąś zagwozdkę, podchodzę do tego bardzo podobnie jak do kodowania. Dzielę zagadnienie na mniejsze etapy, które jestem w stanie zaplanować i trzymam się założonego planu. Identycznie działam podczas realizacji projektów IT.

Jego firma duży nacisk kładzie na to, aby aplikacje były przemyślane i dobrze zaprojektowane, nawet kiedy sam klient nie wie czego chce. – Sami odkrywamy potrzeby klientów. Skupiamy się na tym, aby opisywać projekt wraz z jego ograniczeniami. Wzięło się to z tego, że zlecając zadania na zewnątrz, często natrafiałem na dokumentacje, które opisywały je w samych superlatywach, pomijając wady. Przez takie podejście firm IT, sam często nie miałem pełnej satysfakcji, bo zależało im jedynie na tym, żeby sprzedać produkt.

Karol twierdzi, że porównanie do Leonarda da Vinci jest zbyt śmiałe. Sam uważa się za programistę, który tworzy funkcjonalne projekty, podyktowane przez życie. Stąd wziął się pomysł apki estee.me, która służy do wycen projektów IT.

Dostawałem wiele zapytań na realizację projektów, poświęcałem czas na ich wycenę, a finalnie tylko niewielki odsetek był faktycznie realizowany, więc była to moja inwestycja w czas. Postanowiłem usprawnić ten proces. Na wczesnym etapie projektu klient często nie wie, jak będzie wyglądała ostateczna wersja, więc wyceniamy go w oparciu o szczątkowe informacje – dodaje Karol.

Wielu programistów, zwłaszcza tych początkujących, nie wie jak wyceniać swoją pracę. Estee.me to przydatna aplikacja, która służy nie tylko Karolowi. Szacuje równie dokładnie jak analityk, z tą różnicą, że wyceny może dokonywać osoba nietechniczna, np. handlowiec. Cały proces trwa około 10 minut i pozwala oszczędzać długie godziny, które programiści i analitycy poświęcają zazwyczaj na oszacowanie czasu realizacji projektu.

Estee.me to na pewno nie ostatni projekt Karola, który teraz chce skupić się na sztucznej inteligencji. Żadna z tych rzeczy nie byłaby możliwa, gdyby nie umiejętności programowania. Chcesz być na bieżąco? Wejdź na blog wojciszko.com.

Pan Programista zaczynał od gier komputerowych

Piotr Szaciński jest współzałożycielem 20-osobowego studia programistycznego Panowie Programiści, w którym odpowiada za dział aplikacji mobilnych oraz nowych technologii. Panowie specjalizują się w realizacji innowacyjnych i niestandardowych kampanii reklamowych oraz projektów digitalowych, których stworzenie jest z pozoru niemożliwe.

Panowie Programiści (Piotrek po prawej), fot. Gabriela Golińska

Na co dzień współpracujemy z czołowymi polskimi i zagranicznymi studiami graficznymi oraz agencjami kreatywnymi, czego efektem są zdobyte nagrody i wyróżnienia naszych projektów, m.in. Innovation Add 2017 oraz nominacja KTR – wspomina Piotrek, który swoją przygodę z kodowaniem zaczął przez przypadek. Jako 14-latek był na wycieczce a pogoda nie zawsze sprzyjała aktywności fizycznej i trzeba było szukać innych rozrywek.

Dla Piotra była to gra, popularny wówczas „Snejk”. – Zastanawiałem się, jak to jest, że kiedy klikam strzałkę w prawo to „wąż” skręca w prawo, a jak klikam w lewo, to nasz „wąż” skręca w lewo – wspomina. Po powrocie do domu Piotrek zasiadł przed komputerem i wpisał w wyszukiwarce frazę „jak zrobić grę Snake”.

Jak o aktywne dziecko, za młodu nie myślał o programowaniu, a ze światem komputerów łączyły go jedynie gry. Dziś jest programistą i prowadzi własny biznes, a w swojej pracy najbardziej lubi to, że kodowanie jest jednocześnie złożone, jak i proste.

Wszystko opiera się na konkretnych zasadach czy aksjomatach. Jeśli coś jest dobrze zaprogramowane, to musi dobrze działać. Jednak z drugiej strony, zrobienie tego „dobrze” jest bardzo trudne, wymaga otwartego umysłu, konsekwencji i umiejętności logicznego myślenia – wylicza Piotrek i porównuje kodowanie do treningu fizycznego: – Programowanie uczy logicznego myślenia, które przydaje się w wielu aspektach życia. Od naprawy odkurzacza, po wybór komputera. Poza tym, zawsze możesz stworzyć „coś z niczego”, jeśli uznasz, że masz taką potrzebę. Kiedyś potrzebowałem przerobić dużo zdjęć i nie mogłem znaleźć programu, który by to umożliwiał. Napisałem w ciągu godziny odpowiedni skrypt, który zaoszczędził mi sporo żmudnej pracy.

Zdaniem Piotrka, programista to sposób na życie i zawód z przyszłością, bo zawsze będzie zapotrzebowanie na tego typu specjalistów. Potwierdzają to wyliczenia portalu Forsal.pl, które mówią, że nad samą Wisłą brakuje 50 tys. koderów.

Zapotrzebowanie jest tak duże, że firmy często zatrudniają mniej wykwalifikowanych pracowników i poświęcają swój czas na ich kształcenie. – Ci programiści muszą mieć jednak mocne podstawy, których można nauczyć się w kilka miesięcy. Własny biznes to dużo bardziej skomplikowana sprawa i lepiej najpierw poznać, jak to wszystko wygląda „od środka” – dodaje Piotr i zachęca do nauki programowania: – Spróbuj swoich sił i zobacz, czy się nadajesz.

Programowanie to przede wszystkim pasja, która stała się pracą i pomysłem na biznes. Aktualnie Panowie Programiści tworzą apkę mobilną o nazwie P1V0, która pokazuje dodatkowe informacje po zeskanowaniu etykiety na butelce piwa, na przykład ocenę czy poziom goryczki.

Robimy to w dość innowacyjny sposób, poprzez rozszerzoną rzeczywistość. Wykorzystujemy własną sieć neuronową, która znajduje i klasyfikuje butelki na ekranie, po czym synchronizuje informacje z naszym serwerem (AWS). Wszystkie dane są wyświetlane w formie rozszerzonej rzeczywistości na etykiecie piwa – wyjaśnia Piotrek. W tej chwili udostępniona jest wersja 0.1, ale w ciągu 2-3 miesięcy pojawi się pełne wydanie.

Wszystko zaczęło się od pasji do gier i sposobu zabicie nudy. Dziś Piotr współtworzy studio Panowie Programiści i zajmuje się nowymi technologiami, współpracując m.in. ze startupami.

Nie wyobraża sobie życie bez kodowania i twierdzi, że to właśnie nauka programowania ukształtowała jego życie.  


Ten artykuł powstał dzięki CODERS LAB – Szkoły Programowania, w której możesz odmienić swoją karierę! Sprawdź listę przyszłościowych kursów.
Do góry!

Polecane artykuły

Zapisz się do naszego newslettera

Wyślij mi newsletter (Możesz się wypisać w każdej chwili).

email marketing powered by FreshMail
 

Subscribe to our newsletter

Send me your newsletter (you can unsubscribe at any time).

email marketing powered by FreshMail
 

Subscribe to our newsletter

email marketing powered by FreshMail