Nie działaj na pół gwizdka – wywiad z Marcinem Łukiańczykiem (UpolujEbooka)

26.10.2015 AUTOR: Marta Bąk-Kamińska

Z Marcinem Łukiańczykiem rozmawiam na temat serwisu UpolujEbooka oraz o czytelnictwie w Polsce. I o tym, dlaczego należy się poświęcać wszystkim projektom na 100 proc.

Zajmujesz się w e-commerce od wielu lat. Gdybyś mógł coś zmienić, to co by to było?

Kilka lat temu miałem przyjemność spotkać na swojej drodze Grzegorza Turniaka, prezesa i założyciela grupy BNI w Polsce. Dzięki BNI nauczyłem się wykorzystywać potencjał swoich kontaktów. Dowiedziałem się, czym jest networking i w jaki sposób może on wpłynąć na szybszy rozwój mojej firmy oraz firm, z którymi współpracuję. Chciałbym, aby więcej firm w Polsce umiało nawiązywać współpracę na zasadzie win-win. Niestety nie każdy to potrafi. Warto jest również rozważyć współpracę ze swoją konkurencją, gdzie zamiast walczyć pomiędzy sobą, można pomyśleć o wspólnych działaniach czy też przekazywaniu sobie klientów, którzy dla nas mogą nie być opłacalni, a dla naszej konkurencji będą idealni. Stajemy się wówczas ekspertami w wąskiej sferze działania, dzięki czemu potrafimy lepiej wykonać powierzone nam zadania. Uczmy się współpracować, co w dalszej perspektywie pozwoli nam lepiej zadbać o naszych klientów/użytkowników.

Dlaczego warto skorzystać z UpolujEbooka? Czym wyróżnia się spośród innych wyszukiwarek?

UpolujEbooka.pl oprócz najdłuższego doświadczenia w polowaniu na e-booki umożliwia oszczędzanie przy zakupie nawet 80–90 proc. (częściej jest to jednak oszczędność na poziomie 30–70 proc.). Dodatkowo jest to jedyny tego typu program lojalnościowy, w którym można zbierać punkty i odbierać nagrody za zakupy e-booków w większości największych polskich księgarni z e-bookami. Zdaję sobie sprawę, że programów lojalnościowych jest dużo, ten jednak skupia się w głównej mierze na nagradzaniu użytkowników, którzy kupując głównie na promocjach, nie są zwykle traktowani jako lojalni klienci. Uważam, że warto jest ich nagradzać chociażby za to, że wspierają kulturę. Mówiąc w skrócie, UpolujEbooka.pl to serwis prowadzony przez ludzi dla ludzi.

Statystyczny Polak czyta niecałe 2 książki rocznie. Czy po wejściu na rynek elektronicznych książek czytamy chętniej czy raczej wciąż nam się nie chce?

Osoby, które czytały 2 książki rocznie, nadal będą to robić i tutaj rozpowszechnianie wiedzy o e-bookach i czytnikach nic nie pomoże. E-booki to ułatwienie życia osobom, które czytają więcej, chcą mieć książki pod ręką i móc w wolnej chwili po nie sięgać. Wiele osób w momencie, kiedy przekonało się do czytnika e-booków, zauważyło, że czyta coraz więcej książek oraz jest w stanie kupować je taniej. Miałem również takie „skargi”, że wcale nie wydają teraz mniej na książki elektroniczne – teraz po prostu kupują więcej książek, tyle tylko, że w tym samym budżecie, jaki zakładali na ten cel miesięcznie. 🙂 Czyli mają więcej książek i mogą również czytać więcej.

Dodatkowo zauważyłem ciekawe powiązanie, kupując książki papierowe, więcej książek czytałem do końca. Nawet w sytuacji, gdy książka mi się nie podobała, bo było mi żal ją „wyrzucać” bez dokończenia. Traciłem wówczas mnóstwo czasu, a ponieważ do takich książek podchodziłem oschle i bez entuzjazmu, czytanie nie sprawiało mi tyle przyjemności. Teraz jeśli coś mi się nie podoba, to kasuję to z czytnika i nie jest mi tak tego żal, bo fizycznie tego nie wyrzucam i najczęściej zapłaciłem dużo mniej niż w przypadku książki papierowej.

Coraz częściej zamiast papierowego wydania kupujemy e-booki. Jak myślisz, dlaczego tak się dzieje? Czy nadejdzie czas, kiedy książki papierowe nie będą już drukowane?

Nie mówiłbym, że coraz częściej kupujemy e-booki. Rynek e-booków to dopiero ok. 4 proc. wartości ogólnego rynku książki w Polsce, czyli znikoma wartość. Od czegoś trzeba jednak zacząć. Osoby, które kupują e-booki, w wielu przypadkach już przekonały się do nich i jest to w dużym stopniu przyzwyczajenie do tego, że klikam, płacę i mam. W przypadku książki papierowej ten proces ewentualnie wydłuża się o 1–2 dni, czyli o czas potrzebny na dostarczenie zamówienia do nas. Możemy też sami pojechać do księgarni stacjonarnej, ale czy będzie nam się chciało 🙂 ? Ja sam w ciągu ostatnich 2–3 lat kupowałem prawie wyłącznie e-booki, czasami tylko zdarzyło mi się kupić kilka książek tradycyjnych, ale głównie dzieciom ze względu na to, że nie było tych tytułów w wersji cyfrowej.:( Ja wybieram e-booka dlatego, że mam możliwość pobrania go najczęściej w ciągu kilku minut od momentu zakupu oraz nie zajmuje miejsca na fizycznej półce.

W najbliższych kilku latach nie widzę możliwości, aby książki cyfrowe wyparły papier. Skąd to przekonanie? Nadal olbrzymia część społeczeństwa uwielbia dotyk papieru oraz zapach książki (osobiście uważam, że to bardziej klej drukarski niż przyjemny zapach książki 🙂 ). Może winę za to, że wolą papier, zrzuciłbym na brak dostępu do prawdziwego e-booka, jeśli możemy to tak określić. Prawdziwy e-book to książka, którą moglibyśmy przeczytać na czytniku typu e-ink, a nie na ekranie naszego monitora czy też tabletu. Korzystanie z czytnika e-booków daje na pewno inne odczucia niż książka papierowa lub tablet. Jak dla mnie czytnik jest godnym zastępcą książki papierowej, a z tego, co mi się wydaje, wielu entuzjastów e-booka powie to samo.

Jakie e-booki najczęściej się sprzedają? Kryminały, poradniki, romanse czy jeszcze jakieś inne?

Aktualnie wśród pań największym powodzeniem cieszą się książki z kategorii: literatura obyczajowa, kryminał i sensacja, romanse oraz fantastyka, a wśród panów: fantastyka, historia, kryminał i sensacja, a na końcu literatura faktu i reportaże.

Z tego, co widzę, można doszukiwać się tutaj pewnego trendu związanego z tym, jakie kategorie pojawiają się w jakich okresach. 🙂 Przyznam szczerze, że jeszcze kilka miesięcy temu kategoria romanse nie pojawiała się w TOP5 kategorii, a na wakacje jest jak znalazł. 🙂

Zdaje się, że Twoja branża ma wiele zagrożeń chociażby w postaci wykopu. W jaki sposób radzisz sobie z takimi problemami? Nie bałeś się, że Twój start-up nie osiągnie oczekiwanych rezultatów?

Zawsze istnieją obawy podczas uruchamiania nowego projektu: że coś pójdzie nie tak, czy że nasze prognozy nie będą tak przyjazne, jak zakładaliśmy. Na początku należy założyć, że trzeba w nasze nowe dziecko zainwestować, aby za jakiś czas móc zbierać plony. Kilka projektów już w życiu przepaliłem i tych dzięki tym błędom przygotowałem się lepiej do działania przy UpolujEbooka.

Moim zdaniem najważniejsze jest, aby nie działać tutaj na pół gwizdka. Jeśli mamy coś robić, to zaangażujmy się w to na 100 proc. i róbmy to z pasji, a nie z przymusu. Zagrożenia wynikające z wykopu, gryzonia, czy innych źródeł typu torrent, nie są mi obce i według mnie nie powinniśmy się tym tak przejmować. Zawsze będą osoby, które znajdą sposób, aby korzystać z takich „darmowych księgarni”. Myślę, że te darmowe księgarnie częściowo nam nawet pomagają kreować rynek e-booków oraz przyzwyczajają użytkowników do czytania wersji elektronicznych. Z moich obserwacji wynika, że wiele młodych osób, jeśli nie dostałoby „darmowego” e-booka, mogłoby nie sięgnąć po książkę w ogóle, bo np. aktualnie ich na to nie stać, mają często inne, ważniejsze wydatki. Natomiast z wiekiem te młode osoby idą do pracy, zmieniają otoczenie i korzystanie z tego typu źródeł dostępu do e-booka staje się wstydliwym elementem ich życia. Wówczas zaczynają korzystać już z normalnych księgarni, wychodząc z założenia, że stać ich na to, aby płacić za kulturę.

Polskie prawo jest skonstruowane tak, że mamy prawo do zwrotu towaru w ciągu 14 dni bez podania przyczyny. Czy możemy zwracać pieniądze za produkty takie jak e-booki? Istnieje przecież możliwość, że ktoś przeczyta lub skopiuje treść do pliku i skorzysta z niego w przyszłości. Czy możemy się w jakiś sposób chronić przed tego typu zdarzeniami?

Jakiś czas temu, gdy weszła właśnie ta ustawa, księgarnie oferujące e-booki musiały dostosować systemy do tego zapisu. I teraz jest tak, że np. podczas składania zamówienia mamy dodatkowy checkbox, który musimy zaznaczyć, oświadczając tym samym, że zdajemy sobie sprawę, że w przypadku pobrania pliku nie mamy możliwości odstąpienia od umowy i zwrotu poniesionych kosztów. Z doświadczenia wiem, że duże księgarnie oferujące e-booki potrafią jednak zwracać pieniądze nawet w przypadku pobrania pliku na dysk oraz rozpoczęcia czytania książki, jeśli okaże się, że zawiera ona błędy uniemożliwiające normalne czytanie.

W związku z tą ustawą księgarnie wprowadziły także dodatkowe „zabezpieczenia”. Nie są one może do końca przyjazne użytkownikom e-booków, ale ci, którzy mają kupić i przeczytać książkę, to zrobią to, a ci, którzy będą chcieli kombinować, też znajdą na to sposób.

Chciałbym też zwrócić uwagę na kwestię, którą kiedyś poruszył Paweł Tkaczyk w swojej prezentacji. Dlaczego zwracamy uwagę głównie na kierowców łamiących prawo? A może by tak nagradzać kierowców jeżdżących poprawnie? Podobnie jest w przypadku takiego podejścia, że ktoś może nakazać zwrócić sobie pieniądze za zakupionego e-booka, a nadal będzie posiadał jego kopię. Może zmieńmy myślenie, wyjdźmy z założenia, że chcemy zadbać o tych użytkowników, którzy płacą za kulturę i chcą nadal to robić. Z takiego założenia wyszedł kiedyś ebookpoint, który jako pierwszy zdjął zabezpieczenia DRM ze swoich e-booków. Dla płacących klientów DRM był męczarnią, a „piratom”, udostępniającym te treści dalej, nie przeszkadzał, bo te zabezpieczenia po prostu łamali.:)

Kiedy serwis uznasz za „gotowy produkt” i zaniechasz pracy nad nim?

Jeśli uznam go za gotowy, będzie to oznaczało koniec serwisu. W dzisiejszych czasach zaprzestanie rozwijania jakiegokolwiek systemu oznacza niesłuchanie swoich klientów/użytkowników, a tym samym kapitulację i rzucenie białego ręcznika na ring, oddając zwycięstwo przeciwnikowi, w tym momencie naszej konkurencji.

Lista moich pomysłów oraz propozycji zmian od moich użytkowników jest bardzo, bardzo dłuuuuuuuuuga, nie mam zatem czasu na nudzenie się. Rękawy mam zakasane i rozwijam projekt dalej, udoskonalając go w miejscach, w których warto to robić.

Jak będzie wyglądał serwis za 5–10 lat? Czym nas jeszcze zaskoczysz?

Jeśli mam być szczery, to nie wiem. Wróżyć nie potrafię, nie znam też nikogo, kto umie przewidywać przyszłość. Moim celem jest zawsze być przed konkurencją z rozwiązaniami, jakich moi użytkownicy “wymagają” od systemu, oraz tworzyć rzeczy, jakich nikt jeszcze nie wymyślił, takie, które będą przydatne dla użytkownika.

Chciałbym, aby w przyszłości każde skojarzenie z e-bookami wiązało się z serwisem UpolujEbooka.pl. Czy tak się stanie, zależy od tego, jak uda mi się pokierować rozwojem mojego projektu.

Dziękuję za wywiad.

Marcin Łukiańczyk – założyciel oraz pomysłodawca start-upu UpolujEbooka (jednej z najbardziej innowacyjnych przeglądarek cenowych e-booków).

Do góry!

Polecane artykuły

22.09.2020

Comarch e-Sale, jako e-commerce na dobry ...