Marketing i Biznes Cyberbezpieczeństwo Największe zagrożenie w cyberbezpieczeństwie? Brak ludzi, nie technologii

Największe zagrożenie w cyberbezpieczeństwie? Brak ludzi, nie technologii

Polskie firmy stoją u progu największych zmian w historii krajowego cyberbezpieczeństwa. Nowelizacja ustawy o Krajowym Systemie Cyberbezpieczeństwa (KSC), wdrażająca unijną dyrektywę NIS2, nakłada na przedsiębiorstwa nowe obowiązki w zakresie ochrony infrastruktury cyfrowej. Jednak prawdziwym wyzwaniem dla biznesu nie jest technologia, lecz brak specjalistów, struktur i kompetencji pozwalających im ją skutecznie wykorzystać.

Największe zagrożenie w cyberbezpieczeństwie? Brak ludzi, nie technologii

Prowadzisz firmę? Ucz się od najlepszych w branży i wyjedź w gronie innych przedsiębiorców na Founders Camp

Wypełnij niezobowiązujący formularz już teraz

Nowelizacja ustawy o KSC – co się zmieni

Do Sejmu trafił projekt nowelizacji ustawy o Krajowym Systemie Cyberbezpieczeństwa (KSC). Nowe przepisy mają objąć przedsiębiorstwa z tzw. obszarów istotnych, w tym sektor energetyczny, transportowy, zdrowotny, cyfrowy i finansowy.

Firmy te będą zobowiązane do tworzenia wyspecjalizowanych działów bezpieczeństwa operacyjnego (SOC – Security Operations Center) oraz do systematycznego raportowania incydentów cybernetycznych do wyznaczonych instytucji państwowych.

To krok w kierunku zwiększenia odporności cyfrowej polskiej gospodarki, ale też ogromne wyzwanie organizacyjne i kadrowe. Jak podkreślają eksperci, skuteczny dział cyberbezpieczeństwa to nie tylko sprzęt i oprogramowanie, lecz złożony system zarządzania, obejmujący procesy, polityki i kulturę bezpieczeństwa w całym przedsiębiorstwie.

Wyzwanie: kompetencje i odpowiedzialność

– W wielu firmach bezpieczeństwo cyfrowe wciąż pozostaje w rękach zespołów IT. Tymczasem cyberbezpieczeństwo wymaga innych kompetencji niż administracja systemami, ponieważ łączy w sobie wiedzę z zakresu zarządzania ryzykiem, audytu, prawa, psychologii zachowań użytkowników oraz komunikacji kryzysowej. Brak dedykowanego zespołu sprawia, że działania ochronne są jedynie reaktywne – tłumaczy Krystian Paszek, SOC Manager z firmy Mediarecovery.

Jak wynika z raportu „Incydenty pod kontrolą” firm Mediarecovery i Safesqr, większość przedsiębiorstw polega wciąż na własnych zasobach, często bez odpowiednio wyszkolonych zespołów.

  • 24% firm posiada wewnętrzny dział ds. cyberbezpieczeństwa,

  • 36% – powierza te zadania wyznaczonym specjalistom,

  • 31% – łączy kompetencje własne z usługami zewnętrznymi,

  • a jedynie 8% korzysta wyłącznie z outsourcingu.

– Zdecydowanie najlepszym rozwiązaniem, zwłaszcza dla dużych przedsiębiorstw, jest stworzenie dedykowanego działu zajmującego się cyberbezpieczeństwem – dodaje Krystian Paszek. – Coraz większą popularność zyskuje model hybrydowy, łączący kompetencje wewnętrzne z usługami zewnętrznych ekspertów. Takie podejście wydaje się rozsądne w obecnej sytuacji niedoboru specjalistów na rynku pracy.

NIS2 wymaga więcej niż minimum

Nowe wymogi wynikające z dyrektywy NIS2 oraz wdrażających ją przepisów KSC oznaczają, że organizacje muszą zapewnić ciągłość działania zespołów detekcji i reakcji na incydenty.

W praktyce oznacza to, że Security Operations Center musi funkcjonować 24/7, by w czasie rzeczywistym monitorować zagrożenia i błyskawicznie reagować na naruszenia bezpieczeństwa.

Raport „Incydenty pod kontrolą” wskazuje, że:

  • tylko 44% firm w Polsce posiada całodobowe zespoły bezpieczeństwa,

  • 46% zapewnia ochronę jedynie w godzinach pracy,

  • 55% przedsiębiorstw deklaruje, że największym ograniczeniem jest niedobór pracowników,

  • a 45% wskazuje brak odpowiednich kompetencji jako kluczową barierę w dostosowaniu do wymogów NIS2.

To pokazuje, że brak specjalistów ds. cyberbezpieczeństwa jest dziś ważniejszym ryzykiem niż sama luka technologiczna.

Zespół cyberbezpieczeństwa – serce cyfrowej odporności firmy

– Nowoczesny dział ds. cyberbezpieczeństwa powinien być zorganizowany jak centrum kompetencji i zarządzania ryzykiem, a nie tylko zespół reagujący na incydenty. W miarę możliwości, w jego skład powinni wchodzić eksperci o różnych specjalizacjach. W dużych, rozbudowanych organizacjach powinien funkcjonować lider odpowiedzialny za politykę bezpieczeństwa i raportowanie do zarządu, a także specjaliści SOC, którzy monitorują systemy i reagują na incydenty w czasie rzeczywistym – tłumaczy Krystian Paszek.

Jednak nawet najlepszy dział bezpieczeństwa nie wystarczy, jeśli w firmie brakuje kultury cyberbezpieczeństwa. Według ekspertów wiele ataków kończy się sukcesem nie przez zaawansowane techniki hakerskie, lecz przez błędy ludzkie:

  • słabe hasła,

  • brak aktualizacji systemów,

  • ignorowanie procedur bezpieczeństwa,

  • podatność na phishing i socjotechnikę.

Dlatego tak istotne są programy edukacyjne, szkolenia dla pracowników, symulacje ataków oraz jasne protokoły postępowania w razie incydentu. To właśnie one budują cyfrową odporność i minimalizują ryzyko w czasach, gdy cyberatak to kwestia „kiedy”, a nie „czy”.

Podziel się

Zostaw komentarz

Najnowsze

Powered by: unstudio.pl