“Dzień jest za krótki, żeby znać się na wszystkim” – wywiad z Arturem Smolickim (NewCreative)

26.11.2015 AUTORZY: Artur Smolicki, Marta Bąk-Kamińska,

Artur Smolicki opowiada mi dlaczego warto zwracać uwagę na kolor opakowania. Dlaczego marketer mimo swojej specjalizacji powinien mieć elementarną wiedzę z innych dziedzin? Czy MŚP powinny naśladować duże marki?

Jest Pan autorem artykułu „Jakiego koloru jest Twój biznes?”, którego mieliśmy okazję opublikować w pierwszym numerze Marketing & Biznes. Czy kolory mają aż takie znaczenie, jeżeli prowadzimy niewielki biznes? Czy tylko duże marki doceniają ich znaczenie?

Zmiana koloru przycisku umożliwiającego dodanie produktu do koszyka pozwala na zwiększenie konwersji nawet o kilkanaście procent. Zmiana tła witryny, na przykładach współpracujących ze mną firm, daje szansę nawet na kilkuprocentowy wzrost sprzedaży. Oczywiście, ciężko określić jakikolwiek schemat działania, każda witryna jest inna, każda branża posiada własną specyfikację ale dzisiaj liczb tych lekceważyć nie możemy. Wszystko wynika z twardej analityki. W przypadku firm z sektora MŚP wzrost sprzedaży o 20%, wynikający z szeregu drobnych, tylko teoretycznie nieistotnych zmian, oznaczać może być albo nie być w kontekście pozostania na rynku z własną ofertą. Dzisiaj osoba zajmująca się marketingową stroną przedsiębiorstwa, nie biorąc jednocześnie pod uwagę psychologicznej strony biznesu oraz reakcji potencjalnego klienta, robi podstawowy, może i najważniejszy błąd. Czynników wpływających na odbiór naszej marki jest tak wiele, że nie zmieścimy ich wszystkich w jednym wywiadzie. Jesteśmy jednak wzrokowcami. Często nie jesteśmy w stanie przytoczyć faktycznego kształtu loga znanej nam firmy, z jego kolorystyką mamy już problem zdecydowanie mniejszy. Chociaż to zbyt duże uogólnienie, duże marki mogą sobie pozwolić na pewne błędy. Dla małej czy nawet średniej firmy brak analizy kolorystyki, ułożenia elementów w witrynie, skuteczności treści sprzedażowych to często powody braku oczekiwanego sukcesu.

Prowadzi Pan bloga na temat marketingu. Jaki ma Pan sposób na wyróżnienie się spośród innych blogujących?

W artykułach zamieszczanych na polskich blogach marketingowych zawsze brakowało mi konkretnych porad dla zwykłego Kowalskiego, przedsiębiorcy rozpoczynającego swoją przygodę z marketingiem w Internecie, bez znajomości narzędzi, metod, procedur, kosztów. Oczywiście, czytam blogi kolegów z branży ale najczęściej są to felietony, rozważania, tematy wchodzące mocno w kwestię światopoglądową, często nieprzydatne gdy przedsiębiorca siada przed komputerem i musi zaplanować swoją obecność w sieci. Dzisiaj mój blog nadal nie ma formy oczekiwanej przeze mnie, zaplanowanej już kilka lat temu. Wciąż się jednak zmienia. Zdobywam wiedzę razem z jego rozwojem. Podchodzę do biznesu mocno analitycznie. Dla firmy z sektora MŚP liczy się każda złotówka, dlatego też blog powinien stanowić dla odbiorcy prawdziwe kompendium wiedzy praktycznej, gotowej do wdrożenia. Jest to możliwe, nawet jeśli bierzemy pod uwagę piękno i złożoność działań marketingowych. Wszystkie moje obecne plany skupiają się na tym by właśnie mój blog był takim miejscem dla polskiego przedsiębiorcy.

O tym, że warto prowadzić bloga firmowego pisaliśmy nie raz. Ale czy warto inwestować w pozycjonowanie bloga firmowego? W jaki sposób zrobić to naturalnie? Czy istnieje taka metoda?

Przez prawie 6 lat prowadzenia bloga dotykającego tematyki marketingowej nigdy nie pozycjonowałem go w żaden, poza naturalnym sposobem. Dzisiaj artykuły w nim zawarte znajdują się na najwyższych pozycjach w przypadku większości oczekiwanych przeze mnie fraz, dostarczając mi średnio 15 – 30 zapytań, próśb o konsultację, propozycji wywiadów bądź artykułów tygodniowo. Co ciekawe, chociaż jest to proces długofalowy, to jednocześnie niezwykle prosty w realizacji. Kluczem do sukcesu jest zrozumienie oczekiwań, problemów oraz pytań naszej grupy docelowej. Kolejnym krokiem jest przygotowanie właściwej odpowiedzi właśnie poprzez naszego bloga. Jeżeli nasz potencjalny klient poszukuje informacji o tym „jak zrobić ulotkę reklamową” tytuł artykułu wydaje się być oczywisty. Po sprawdzeniu tej frazy w wyszukiwarce okazuje się, że nie do końca. Jeżeli właściwy tytuł połączymy z atrakcyjną dla odbiorcy treścią, dodatkowo dbając o kilka istotnych dla nas słów kluczowych w środku artykułu po kilku miesiącach nasze statystyki zaczną wyraźnie rosnąć. Oczywiście pod warunkiem, że zachowamy także właściwą częstotliwość publikacji. Niestety blogi firmowe, mimo zauważalnego wzrostu popularności tej formy komunikacji z klientami, nadal pełne są błędów skutkujących małą efektywnością tego typu działań. Pisanie bloga bez długofalowej strategii oraz zachowania wspominanych przeze mnie wytycznych mija się mimo wszystko z celem.

Czy naśladowanie wielkich firm takich jak np.: Milka, Warka, czy Coca Cola przez MŚP ma rację bytu?

Pytanie, które nasuwa się jako pierwsze, dotyczy tego w jakim kontekście chcemy je naśladować. Mimo wszystko działalność korporacji a małych czy średnich firm różni się znacząco. Milka czy Warka docierają do bardzo szerokiego grona odbiorców. Dysponują agencjami odpowiedzialnymi za prowadzenie działań w poszczególnych sektorach. Istnieją elementy, które możemy naśladować ale wpisywać się powinny w całość naszej strategii. Różnice w podejściu dotyczą bardzo często firm podobnej wielkości, z tego samego sektora. W tym miejscu przydaje się wiedza specjalisty, który pomoże obrać możliwie najskuteczniejszy kierunek. Znacząca różnica dotyczy głównie dostępnego budżetu. Z tego względu skupić musimy się na jak najbardziej precyzyjnym dotarciu do potencjalnego klienta. Zbyt wiele firm, zapatrzonych w wielkie banery znanych marek, stara się naśladować te działania nie mając żadnego przełożenia na efekt końcowy, czyli właściwego klienta. Dla firm z sektora MŚP liczy się każda wydana złotówka, przynajmniej powinna co jak już wspominałem nie jest standardem. Podsumowując, obserwujmy, wyciągajmy wnioski ale nie naśladujmy.

Z jakich narzędzi korzysta Artur Smolicki, które z nich, według Pana są stale niedoceniane przez polskich przedsiębiorców?

Polski przedsiębiorca boi się narzędzi i to jest jego podstawowy problem. Na pytanie dotyczące tego czy strona firmowa posiada zainstalowany skrypt Google Analytics większość osób podniesie rękę ku górze. Kiedy jednak spytamy jak dawno korzystali ze zbieranych przez to narzędzie danych wyniki będą zatrważające. Większość firm posiada jakikolwiek CRM, czy jednak korzysta z niego w efektywny sposób? Moje doświadczenia wyniesione z prowadzonych szkoleń mówią, że nie. W ciągu kilku lat pracy korzystanie z szeregu przydatnych narzędzi po pierwsze zdecydowanie podniosło efektywność moich działań, po drugie zaoszczędziło ogrom czasu, który marnowałem do tej pory. Prosty i przejrzysty CRM pomógł mi w uporządkowaniu komunikacji z klientami, pozwalając na zachowanie ciągłości korespondencji. Google Analytics oraz Head Analytics pozwalają na maksymalizację liczby klientów poprzez ułatwienie im dostępu do informacji. Sunrise to obowiązkowy dla mnie kalendarz, szczególnie w miesiącach obfitujących w spotkania, prelekcje, wyjazdy. Wymienić powinienem ponad 20 narzędzi, które po dokładnej selekcji pozwalają mi na skuteczną i efektywną pracę. Narzędzie nie zastąpi jednak naszej systematyczności oraz samodyscypliny. Nawet najlepszy CRM okaże się nieskuteczny gdy nie będzie regularnie uzupełniany.

Zauważyłam, że wiele małych firm nie korzysta z darmowej usługi Google Analytics. W jaki sposób można przekonać przedsiębiorców do regularnego analizowania danych?

Z Google Analytics nie korzystają tak małe jak i średnie firmy. Fakt posiadania zainstalowanego i wdrożonego skryptu jest nieistotny. Osoby, które nie korzystają z narzędzi analitycznych muszą odpowiedzieć mi zawsze na jedno, bardzo ważne pytanie. Czy zdają sobie sprawę jak wiele pieniędzy tracą na nieskuteczne działania? W tym momencie przedsiębiorca otwiera oczy i zaczyna słuchać. O liczbach możemy rozmawiać długo, dla odbiorcy zazwyczaj nudno i nieciekawie. Jeżeli jednak rozmowa zaczyna się od pieniędzy i tego ile z nich jest wydawanych nieefektywnie, dyskusja zazwyczaj nabiera właściwego tempa. Wiele małych i średnich firm inwestuje budżety we wszelkie możliwe źródła pozyskiwania odbiorców, zasugerowane im poprzez oferty rozsyłane z agencji reklamowych. Klient wierzy, bo się nie zna. Najczęściej okazuje się więc, że połowa prowadzonych działań jest nieefektywna, generując tylko koszty. Sytuacja jest dla przedsiębiorcy szczególnie trudna do wykrycia gdy firma mimo wszystko osiąga w miarę satysfakcjonujące przychody. Nie wie które działania przynoszą właściwe korzyści, boi się więc z nich zrezygnować. Właściwa analiza danych pozwala jednak na wykrycie elementów nie przynoszących zwrotu z inwestycji. Możemy więc albo sporo zaoszczędzić, albo przenieść środki w miejsce generujące o wiele wyższy poziom konwersji, zwiększając tym samym zyski i przechodząc do kolejnego etapu rozwoju naszej firmy.

Według Pana, marketer to człowiek renesansu? Czy wyspecjalizowana osobą w wąskiej dziedzinie?

Z jednej strony osoba zajmująca się marketingiem powinna odnajdywać się w swojej wąskiej specjalizacji doskonaląc swoje umiejętności i gromadząc wiedzę. Dzień jest za krótki by znać się na wszystkim. Z drugiej jednak strony kilka lat doświadczeń sprawiło, że jestem w stanie pomóc klientowi w każdym aspekcie działań związanych z marketingiem prowadzonym w Internecie. Dawne zamiłowanie do programowania pozwala mi na proste modyfikacje stron internetowych klientów bez konieczności poszukiwania osoby z zewnątrz. Umiejętność obsługi Photoshopa przydaje się, gdy należy stworzyć kreacje graficzne do przygotowanych działań reklamowych. Studiuję książki poruszające kwestie psychologii i jej oddziaływania na człowieka. Ukończyłem studia finansowe by między innymi lepiej rozumieć procesy zachodzące w firmie. Specjalizacja w wąskiej dziedzinie nie może oznaczać braku elementarnej wiedzy z innych dziedzin. Tym jesteśmy w stanie wygrać na obecnym rynku. Nie wyobrażam sobie grafika / projektanta nie biorącego pod uwagę wspominanego wcześniej wpływu kolorów na potencjalnego odbiorcę danej branży. Klient coraz częściej oczekuje kompleksowej obsługi, co zresztą doprowadziło mnie do ścisłej współpracy ze specjalistami z innych dziedzin. Jeżeli przestaniemy się uczyć, rozwijać, powiększać swoje kompetencje, znikniemy na rynku wśród innych specjalistów.

Na swoim blogu wspomniał Pan, że nie wyobraża sobie życia bez blogów. Bez jakich tytułów nie może się Pan obejść?

Blogi dzisiaj to źródło wiedzy, informacji oraz rozrywki. Subiektywnej informacji, co jest wbrew pozorom ich zdecydowaną zaletą. Ze względu na niewielką ilość czasu skupiam się głównie na blogach branżowych, tak polskich jak i, w zdecydowanej większości, zagranicznych. Te są jednak większości bardzo dobrze znane. Nie będę odkrywczy gdy powiem, że jestem wielkim fanem Michała Szafrańskiego. Połączył idealnie blogowanie, niesienie pomocy odbiorcom z afiliacją, personal brandingiem czy nawet metodami znanymi ze szkoleń mentorów MLM. Na co dzień czytam to co zaproponuje mi moja tablica na Facebooku. Nie subskrybuję blogów poza branżowych. Trafiam tam, gdzie byli już moi znajomi polecając artykuł w mediach społecznościowych. Cenię Pawła Opydo, który jako jeden z pierwszych pokazał, że bloger to nie tylko blog ale przede wszystkim osoba korzystająca ze wszystkich możliwych sposobów na kontakt z odbiorcami. Zazwyczaj jednak nie śledzę konkretnych blogów, raczej wartościowe artykuły, które często pojawiają się w zupełnie nieznanych mi do tej pory miejscach.

Czy warto dzielić się swoją wiedzą charytatywnie?

Odpowiedzi jest tak wiele jak osób, którym zadane byłoby to pytanie. Kiedy do swojej oferty na blogu dodałem darmowe konsultacje bardzo szybko okazało się, że jedna noc to za mało by odpowiedzieć na wszystkie problemy zgłaszane przez przedsiębiorców. Dzisiaj sytuacja odrobinę się uspokoiła, jednak nadal otrzymuję 20 – 30 różnego typu zapytań tygodniowo, tak przez formularz na blogu jak również media społecznościowe. Wszystko zależy od tego czy jesteśmy gotowi na pewne poświęcenie i wizję długofalowych działań. Dzisiaj ciężko wygrać walkę o klienta ceną czy jakością usługi. Ta z założenia powinna być najwyższa. Przedsiębiorca jest jednak zagubiony w działaniach marketingowych. Potrzebuje pomocy, dlatego też od początku stawiam na personalne relacje. Nie przekonuję klienta świetną ofertą i piękną prezentacją a własną wiedzą, co w wielu przypadkach kończy się nawiązaniem współpracy komercyjnej. Dodatkową zaletą jest spora dawka wiedzy, którą sam zdobywam. Każdy biznes jest inny, każda branża wymaga indywidualnego podejścia. Pomagając przedsiębiorcy w jego problemach sam uczę się bardzo wiele. Poznaję kolejne rynki, grupy odbiorców. Korzyść jest obopólna. Dzisiaj agencje reklamowe pozyskają klienta, wykonają swoją pracę i znikają. A przecież klient dla którego staniemy się personalnym doradcą w kwestiach marketingowych zostanie z nami na bardzo długo.

Jakie branżowe wydarzenia warto śledzić?

Wydarzeń dotyczących marketingu, reklamy, mediów społecznościowych, nowych technologii czy startupów jest na szczęście coraz więcej. Praktycznie w większości miast znajdziemy kilka mniejszych bądź większych spotkań na których poznamy inne wartościowe osoby zajmujące się podobną do naszej działalnością. Moje podróże po kraju zaczęły się od Czwartkowych Spotkań Social Media, które dziś organizowane są już w wielu miastach. Ktoś kto nigdy nie dotarł na InfoShare powinien uczynić to chociaż raz. Ogromna impreza, w czasie której zdobyć możemy morze inspiracji, wiedzy i znajomości, które zaprocentująw przyszłości. Do tego dochodzą także imprezy tematyczne, takie jak Tweetup, SEMCamp, Search Marketing Day. Wybór jest ogromny i praktycznie zawsze na początku roku siadam do kalendarza planując swoje podróże po kraju w poszukiwaniu wiedzy, motywacji, inspiracji.

 

Czy Polacy są smart konsumentami?

Estymacja startu startupu – jak zacząć prowadzić biznes w modelu saas?

Do góry!

Polecane artykuły

28.09.2020

Jak wyróżnić swój produkt?

28.09.2020

Jak efektywnie kosztowo zapewnić organizacji stały dostęp do najnowocześniejszych rozwiązań ...