O budowaniu dochodowej agencji interaktywnej. Franciszek Georgiew [AMA]

03.03.2020 AUTOR: Franciszek Georgiew

W którym etapie zauważyłeś, że to nie jest „zabawa” w prowadzenie biznesu, tylko musisz zacząć procesować, standaryzować, optymalizować, dokręcać śrubki? I jak uczyłeś się tego (książki/mentorzy/szkolenia/inne)

Cześć Michał, chyba przy pierwszym dużym kryzysie. Próbowałem stworzyć turkusową komunę, gdzie nie trzeba dużo robić, wszyscy się dobrze ze sobą czują, firma jest szanowana i robi dobrą robotę.

A potem przy pewnej skali zobaczyłem, jak rozłazi się kultura organizacyjna, brak procesów powoduje duże straty czasowe i finansowe, utrudnia rekrutacje, sprzedaż, obsługę itd. No i zaczęła się walka o tworzenie kadry menedżerskiej, która to ogarnie, którą w tym roku szczęśliwie zakończyłem 🙂

Ten kryzys nastąpił zdaje się po 2-3 latach działalności i jest to prawdopodobnie najgorsze wspomnienie z całego mojego życia.

Kiedy stworzyłeś kulturę swojej organizacji i jak ona ma przełożenie na biznes?

Cześć Marta, kultura powstawała od początku, a wiele założeń pozostaje z nami do dziś. Dzielenie się wiedzą, bazowanie na wysokich kompetencjach, unikanie niskiej jakości “masówki”, duża decyzyjność i wolność ludzi.

Znajduje ona odbicie w naszych wartościach, które odświeżyliśmy całym zespołem w listopadzie: rozwój, odpowiedzialność, zaangażowanie, kultura wiedzy, partnerstwo, dążenie do doskonałości operacyjnej. One wszystkie w jakiejś formie były w DNA firmy od pomysłu w mojej głowie 5 lat temu.

Uważam, że da się zrobić wiele więcej, by ją kultywować i podkręcać, np. teraz moim celem jest zwiększenie liczby integracji, czy mozliwości przecięcia się z ludźmi na trochę bardziej prywatnej stopie. To 6h, które większość osób spędza w biurze to trochę za mało, żeby się dobrze poznać z nowszymi osobami.

Co było/jest Waszym największym motorem wzrostu, jaka rzecz spowodowała bardzo dobry, być może nieoczekiwany efekt wzrostu

Zdecydowanie powiązanie wynagrodzeń pracowników z osiąganymi rezultatami. Każdy jest premiowany za realizację swoich celów, a sumarycznie te cele składają się na cały obraz firmy. Została mi tylko administracja, gdzie chciałbym docelowo wprowadzić bonus od skutecznej windykacji należności i jedna osoba w marketingu (ze względu na nieukształtowany jeszcze podział zadań w tym zespole). Każda inna osoba ma wynagrodzenie powiązane ze swoją “kluczową liczbą” – leady, sprzedaż, retencja klientów, dochód, prowadzone szkolenia, etc.

Druga taka sprawa to reinwestowanie całego dochodu w firmę, nawet kiedy wszyscy mówili “rób szkolenia i bierz hajs do kieszeni” i “po co Ci ta agencja?”. Dziś agencja odpowiada za większość dochodu… a ja wróciłem do robienia szkoleń, żeby jeszcze bardziej to nakręcać. Inna sprawa, że bez szkoleń momentami byłoby ciężko – nie mam bogatej rodziny czy wielkiego bufora finansowego, na szczęście zawsze cisnąć to, można było zamaskować błędy wieku dziecięcego.

Jaki macie proces onboardingowy kiedy przychodzi kolejny social tygrys do Was?

Nie jestem dumny z naszego onboardingu, cały czas jest zaniedbany. Ale na razie jest prosta checklista, na szczęście w procesie uczestniczą takie osoby jak Monika czy Dorota, maskując moje niedociągnięcia.

Nie od razu Rzym zbudowano 🙂

Na świecie grubo trenduje moda na remote work, nie dziwne. Pytanie – czy w przypadku agencji cyfrowej wynajmowanie biura to zbędny koszt? Czemu nie trzymać wszystkich na zdalce i tyle ?

Suma plusów przekracza sumę minusów. Uważam, że dobry jest model, w którym można wziąć pracę zdalną w jakimś rozsądnym limicie, jako introwertyk doskonale to rozumiem. Ale wartość z możliwości spotkania się, rozmowy, codziennego kontaktu, uważam za sporą. Poza tym uważam, że posiadanie “zdalnej” organizacji wciąż w 2020 roku brzmi trochę niepoważnie, nawet jeśli nie ma w tym nic złego. Kojarzy mi się ze zbitką freelancerów, a nie legionem, który marszuje do wspólnego celu, by później odbyć triumfalny pochód, a po drodze buduje pełny obóz co 24h, żeby nie dać się zaskoczyć w nocy 😉

Ponad 200% rok do roku, reve 4 mln pln netto, co jest największym wyzwaniem na takim etapie?

Do niedawna liczenie pieniędzy. Niestety, ale przy tym wzroście (który i tak uważam za żenująco niski w wyniku błędów, które śnią mi się po nocach), gonimy cały czas króliczka, czyli najpierw płacimy coraz większej liczbie coraz lepiej opłacanych “swoich”, a potem dopiero ściągamy za to pieniądze. A że biznes rośnie, rekrutuje osoby nieoperacyjne, nie wnoszące wciąż przychodu do firmy, to cały czas zastanawiałem się, “czy mi starczy”.

W chwili obecnej kończę układanie dashboardu finansowego z ekipą Value Finance i Jakub, do tego monitoring cashflow i roczne budżetowanie firmy pod kolejne podwojenie jej w tym roku (póki co jesteśmy powyżej celu, choć nie bez trudności). Teraz problemem będzie to, żeby współpraca między działami była płynna i nie stworzyć organizacji silosowej. Niestety dziś tylko ja widzę całą firmę z lotu ptaka, ile tabelek i danych ludzie by nie zobaczyli. Aczkolwiek są kandydatury do spojrzenia na więcej niż jeden silos – a już dwa to duży krok do przodu.

obserwując z boku Twoje osiągnięcia, jestem pełen szacunku do tego jak dużo i w jak krótkim czasie poukładałeś. Na bardzo wczesnym etapie położyłeś nacisk na procesy w firmie. Zaczynasz mieć mocne trzymanie na finansach. Moim zdaniem, w przypadku ewentualnego kryzysu gospodarczego, przejdziesz go znacznie spokojnie i szybko zbudujesz pozycję lidera.

Na to liczę i fajnie usłyszeć to z zewnątrz 🙂

Czyje poczynania w Polsce obswerwujesz? Kogo warto śledzić jeśli chodzi o działania w PL i poza PL? Kto, oprócz Ciebie, może inspirować? Pewnie dysponujesz taką listą – podzielisz się? 🙂 Gratuluję sukcesów!

Marketingowo moją uwagę zwraca Marek Piasek, ze względu na amerykańskie podejście do tematu. Jego lejki sprzedażowe, sposób promocji, uważam za przemyślany i skuteczny, to coś czego niespecjalnie doświadcza się na co dzień.

Z agencji, które mi się podobają i które uważam, za fajnie rozwinięte, albo zmierzające w podobnym kierunku, inspiruje mnie AdCookie – Digital Marketing i Mateusz, PromoTraffic #GrowWithUs i Robert, Krystian, z którymi czasem mam okazję wymienić parę maili i chyba to by było na tyle. Kiedyś były to inne firmy, z czasem pojawi się jakaś nowa. Ale te osoby zwracają w biznesie uwagę na podobne kwestie.

Ogólnie nie inspiruję się za bardzo innymi, raczej powielanie cudzego modelu nie jawi mi się jako droga do wyróżnienia na rynku. Niech inni naśladują nas i będą drugimi 🙂

W którym momencie, najbardziej się „przyblokowałeś” czyli ewidentnie Twoje nienadążanie za rozwojem organizacji, spowodowało jakiś fuckup, załamanie wzrostu etc.

Kiedy za wolno zwalniałem i dawałem za dużo szans, tolerując patologiczne lub dziecinne zachowania. Ogrom frustracji, niesprawiedliwości, naiwności i głupoty. Mogę winić tylko sam siebie.

Urośliście w siłę, co dziś uważasz za najbardziej wrażliwy obszar tzn. taką rzecz, która może Was spowolnić/zatrzymać z planami jakie sobie stawiacie (być może to gdybanie, a być może masz wypisane takie obszary, które są „palące”

Kiedyś powiedziałbym, że rekrutacja, ale mam zbudowaną silną “ławkę rezerwowych”, którzy znają firmę, chcą tu pracować i po prostu wiedzą, że nie ma w tej chwili otwarcia.

Dziś pewnie spodziewałbym się problemów z procesami, szlifowaniem nowych umów, póki ich nie sprawdzimy w praktyce (w przypadku nowych usług). Ale tam, gdzie nie będą od razu działać, nadrobimy w inny sposób 🙂

Jak podszedłeś do tworzenia procedur w firmie i kto Cię tego nauczył (mentorzy, jaka literatura okazała się pomocna)

Wciąż jesteśmy w tym przeciętni (choć pewnie i tak lepsi niż 95% agencji na rynku, z całym szacunkiem), ale bardzo fajnie rozwiązuje to Beata. Trochę udało mi się nauczyć od Konrad, wiem, że pracuje nad tym również teraz Robert. Tabelkę, która dała mi fajny wgląd w sprocesowanie firmy podebrałem od Tribe47.

Szukam prostych rozwiązań, pewnie następny krok po tym, jak skończę ogarniać finanse.

  • Franciszek Bazyli Georgiew dzięki za wspomnienie 🙂 rzeczywiście procesom poświęciliśmy dość dużo uwagi i w sumie bardzo fajnie nam się sprawdza takie podejście. Pozwala działać zespołowi samodzielnie, a całej firmie sprawnie. Wydaje mi się, że mamy podobny poziom rozwinięcia procesów, chociaż doszliśmy do tego różnymi drogami 🙂

Jak zacząłeś szukać ludzi z którymi mógłbyś odbić myśli? Doradzić się?

To się trochę samo nawinęło. Najdłuższą relacją tego typu jest ta z Konrad Kwiatkowski, który pomagał nam układać rutynę operacyjną, cele roczne, balanced scorecard, wartości, misję, wizję, BHAG. Pracujemy już ze trzy lata i szczerze polecam go jako konsultanta firmom aspirującym do wzrostu. Konrad był wysokiego szczebla menedżerem w AmRest, czy CEO Toyota Bielany, a osoby w temacie wiedzą, że te organizacje pracują zgodnie z metodologią z mojej ulubionej książki “Scaling Up 2.0”.

Jeszcze jedną osobą, która z chirurgiczną precyzją potrafi zdiagnozować i wskazać problem, jest Tadeusz Żórawski. Jego spostrzeżenia są po prostu trafne i doskonale zna naszą branżę oraz wyzwania CEO, mając duże doświadczenie z dużo większych, globalnych organizacji.

Macie model wynagrodzeń powiązany z dowożeniem. Jak podszedłeś do tak cholernie trudnego i “nierównego” procesu

Nigdy nie dogodzisz wszystkim. Albo wierzą w Ciebie i rozwiązania, które tworzysz, żeby było im lepiej, albo jest wiele firm, gdzie można pracować za stałą stawkę i bardzo sprawiedliwie – robisz coraz więcej, a raz na rok możesz zawnioskować o 500 złotych podwyżki, którą albo dostają wszyscy, albo o nią walczysz do upadłego. Wiem, że u nas jest dobrze i łatwo o tym zapomnieć – ja nie zapominam 🙂

U nas moment, kiedy robisz więcej lub lepiej lub sprytniej to moment, kiedy dostajesz więcej – natychmiastowa gratyfikacja i pogłębienie odpowiedzialności za rezultat.

Masz jakieś osoby którym pomagasz, wspierasz wiedza regularnie w rozwijaniu firmy?

Setki, dosłownie. W obszarze marketingowym są to aktywni po szkoleniach uczestnicy, którzy piszą do mnie na maila, czy ciągną dalej tematy na naszych grupach. Wiem, że wdrażają wskazówki i naprawdę często to działa, co motywuje mnie do robienia szkoleń (co wcale nie jest jakimś super wdzięcznym zadaniem).

W obszarze biznesowym rzadziej, myślałem o produkcie dla takich osób, ale niestety więcej zarobię i rozwinę swoją firmę pracując nad firmą. Pogodziłem się, że nie będę mistrzem robienia kursów online, za to będę całkiem dobrym przedsiębiorcą.

Nie przypominam sobie jednak, żeby ktoś do mnie przyszedł po pomoc i został spławiony.

Czy kompetencje performance, które zbudowaliście i wyszlifowaliście na diament, pozwalają nam sądzić, że w niedalekiej przyszłości powstaną jakieś side projecty, w których wykorzystacie nabyte skille? Np. e-commerce

Tak, zaraz ogłosimy ważny strategiczny transfer związany z nowym obszarem digital marketingu i będziemy go rozwijać.

Mam też na celowniku dwie nowe działki biznesu do zdywersyfikowania i osoby chętne do ich poprowadzenia. Nie ruszam ze wszystkim naraz, żeby nie złapać się zbyt wielu rzeczy i potem znowu cisnąć po nocach (teraz znowu jestem w tym momencie, gdzie pracuję po 12-13h dziennie + weekendy). Chciałbym powoli delegować takie rzeczy, albo maskować je pieniędzmi, a nie własnym zdrowiem.

Ale już teraz jest u nas wyraźny podział w firmie na dział SM, który ma kompetencje contentowe, lekko strategiczne, adsowe i dział perofrmance, który odcina się od contentu, by iść mocniej w kierunku analityki i biznesów, gdzie możliwe jest mierzenie sprzedaży. W obu obszarach mamy silnych liderów, szkoleniowców i bardzo solidne osoby, na których można polegać.

Kim się inspirujesz?

Poza przedsiębiorcami z komentarza powyżej, bardzo inspiruje mnie historia starożytnego Rzymu. Oni też zaczynali od niczego, a poprzez upór i umiłowanie do wojaczki, niesamowitą konsekwencję i niezłomność zubdowali coś wielkiego.

Takie na wpół mityczne postaci jak Romulus, Cyncynat, Juliusz Cezar, Oktawian August i “Pięciu dobrych cesarzy” (szczególnie: Trajan, Hadrian, Marek Aureliusz) to takie moje odpowiedniki dla ludzi, którzy inspirują się Jobsem, Muskiem czy Bezosem 😉

Naprawdę lubię sobie o tym poczytać czy posłuchać, bo w historii Rzymu było wiele załamań, konfliktów wewnętrznych i wielkich rozgrywek, które od podstawówki i gry “Cezar 3” oraz “Gladiatora” są dla mnie wielką inspiracją. Gdybym nie był przedsiębiorcą, uczyłbym pewnie historii na uniwersytecie.

To mogło zabrzmieć dęcie, ale tak czuję!

Czy mieliście kiedyś zadyszkę w firmie ze względu na szybki wzrost?

Cały czas. Od listopada próbujemy przystanąć i okopać się na poziomie ok. 20 osób, ale dzieje się cholernie dużo. Z pomocą kadry menedżerskiej liczę, że uda się to nam opanować, bo o ile na zewnątrz przekaz jest konsekwentny, a nigdy nie było więcej projektów klienckich, z których byłem tak dumny, to czasem siadam po takim tygodniu i całą sobotę siedzę w ciszy, odpowiadając z opóźnieniem na najprostsze pytania.

z jednej strony introwertyk (tak przynajmniej wspomniałeś wyżej) ale z drugiej strony zwierzę sceniczne, przedsiębiorca o niezwykle agresywnych celach biz. Jak to tak Panie Franciszku? 🙂

Polecam wszystkim test Gallupa, miałem się za potulną owieczkę, a do dziś pamiętam transformatywne doświadczenie, kiedy wyswietliło mi wyniki:

strategic, achiever, competition, individualization i jeszcze jakiś inny. Dopiero wtedy zrozumiałem, że choć moja skorupa przypomina czasem wypalonego zawodowo, zjaranego żółwia, to w środku jestem cały czas tygrysem i to w tym momencie, kiedy przez klatkę pokazujesz mu krwisty stek.

Jak zbudowałeś tak silną markę jaką są Tigersi? Jakie były Wasze pierwsze i kolejne kroki, etap po etapie, na drodze od „założę firmę!” do wypracowania obecnego mocnego brandu?

Precyzując – ciekawi mnie, czy był to logiczny ciąg strategicznych decyzji, czy raczej eksperymentowanie, wykorzystywanie szans które doprowadziło Was do miejsca w którym dziś jesteście?

Cześć Anna, chciałbym żeby odpowiedź była ambitniejsza, ale po prostu robiłem 3 lata to, co wszyscy mówili, że powinno się robić.

Kiedy wszyscy mówili, że SM są super i trzeba się w nich promować, jako mikroagencja po prostu to robiłem, chyba jako jeden z niewielu na rynku, a na pewno intensywniej.

Kiedy była moda na ebooki i każdy chciał się nachapać swoim, wypuściłem “Księgę Adsów” i jej drugą edycję, czyli odpowiednio 47 i 127 stron materiału, odpowiednio za 0 i 30 złotych netto (co jest wręcz śmieszną ceną, biorac pod uwagę ilu osobom pomogła).

Kiedy trzeba było publikować na LinkedIn, bo zasięgi były wysokie, moje posty miały już po 50-100k zasięgu i poruszały ciekawe dla odbiorców treści.

Cała organizacja stoi u nas content marketingiem, jesteśmy na większości ważnych eventów, pomagamy setkom ludzi każdego miesiąca.

Jest oczywiście wciąż wiele problemów, wyzwań, rzeczy które mnie niesłychanie frustrują, a czasem jestem na skraju wypalenia – przestrzegam, żeby nie pompować za bardzo balonika 🙂

  • Anna doprecyzuje jeszcze, że Franka było bardzo dużo w wielu dyskusjach na branżowych grupach, gdzie udzielał mega merytorycznych porad+w podobnym tonie była utrzymana cała działalność content owa. Czyli nie pod seo, jakieś słownikowe treści czy przedruki z zagranicznych blogów, tylko skrupulatna analiza własnych działań i pakowanie tego w strawną formę. Content jest kamieniem węgielnym w naszym DNA, więc wszyscy kolejni pracownicy przejmowali ten styl dzielenia się sprawdzoną na własnych działaniach wiedzą 🙂
  • Tak, to prawda. Ogromne znaczenie pomagania ludziom na grupach. To łącznie tysiące komentarzy z konkretnymi poradami, dzięki którym zacząłem być zapraszany na wydarzenia, a klienci się zgłaszali do współpracy. Teraz grupę moderuje Daniel, wchodząc w tę rolę (choć też się udzielam), a cały zespół przejął dzielenie się doświadczeniami na kanałach SM, blogu, naszych grupach – otwartej i “premium”.
  • Dzięki za konkretne odpowiedzi! Jestem na obu waszych grupach i potwierdzam, robicie niesamowicie dobrą robotę. Dopytam jeszcze o rentowność takich działań – wiem, że to potwornie złożona kwestia i nie da się policzyć dokładnego przełożenia na biznes, ale może w przybliżeniu: ile mniej więcej godzin miesięcznie przeznaczacie na taką aktywność per osoba? I czy obserwujecie jakiekolwiek różnice w sprzedaży w zależności od liczby tych godzin w danym miesiącu?
  • Miło mi to słyszeć!

Wiesz co, próbowaliśmy się bawić w mierzenie tego, ale z mojej perspektywy im więcej inboundu i wartości, tym tłustsze leady i jest ich więcej. 16 osób tworzy jeden “piece of content” miesięcznie, szkoleniowcy dorzucają do tego artykuły w prasie, szkolenia, live’y i wystąpienia. Do tego projektowo podwykonawcy – software house Kamil, SEO Grzegorz, zewnętrzne studio graficzne. Ogólnie jest to równowartość kilku etatów miesięcznie.

Uważam, że firmy niedoszacowują marketingu, a w koszcie pozyskania klienta nie jest on wcale taką dużą wartością, nawet tak rozbuchany. W B2B projekty są warte dziesiątki tysięcy złotych, a ludzie boją się wydać parę tysięcy na marketing.

U nas ważna jest też bardzo silna integracja sprzedaży z marketingiem. Nie robimy w ogóle cold calli i maili (choć nie wykluczam tego w przyszłości), za to wymieniamy się informacjami i tworzymy content, który pomaga w sprzedaży i współpracy z klientem.

Może kiedyś to policzymy, może Daniel widzi to inaczej – ja widzę więcej wyniki niż pełne spektrum działań.

  • Anna Karcz-Czajkowska ciekawy artykuł na temat balansowania Brand Buildingu i aktywności performance’owych w B2B: https://business.linkedin.com/…/The-Long-and-the-Short….

A gdybyś chciała pogadać o szczegółach, to daj znać w wiadomości 🙂

Jak dokonujecie prekwalifikacji leadów. Czy budżet to jedyne kryterium do współpracy z Wami, czy badacie też inne czynniki?

Rozmowa telefoniczna w wykonaniu Filip. Mamy wstępne kryteria, które sprawdza socialtigers.pl/kontakt, ale nikogo nie skreślamy ze względu na zaznaczony budżet.

Interesuje mnie jeden zasadniczy aspekt. Na Founders Mind powiedziałeś, że szkoleniami zasypywałeś czasami trudne finansowe chwile w ST. Co zatem dają Wam szkolenia w chwili obecnej, czy nie są defocusem w tym aby agencja rosła agresywnie i dynamicznie?

To jest związane z tym gonieniem króliczka. Chcemy pozostać konsekwentnie dochodowi, a odpalając nowe działki biznesu i pozyskując świetnych specjalistów, trzeba założyć trochę pieniędzy. Nie chcę widzieć, że w danym mc. firma nie była dochodowa, bo wtedy chodzę zestresowany, martwię się, robię się opryskliwy i nerwowość zaraża zespół. Niech widzą mnie wtedy mniej, a dochód świeci się na zielono 🙂 Plus lubię to robić i wpływa to na lead generation – na szkoleniach nie sprzedaję nic i staram się dać tyle wartości, żeby ludzie potem chętnie nas polecili, choć nawet nie daję im cienia ciśnienia na to.

Ale dobre pytania lecą, a ja z innej beczki. Czy stres, energia, czas który wkładasz w rozwijanie tego biznesu już się zwrócił(finansowo lub inaczej) czy ciągle reinwestujesz i jeszcze przyjdzie czas glorii?

Zdecydowanie wierzę, że jesteśmy na razie w piaskownicy i uważam nas za małe i raczkujące przedsiębiorstwo. Jesteśmy jednymi z najlepszych w piaskownicy, powoli zaczyna być nas stać na prywatną podstawówkę, gdzie jest więcej przedmiotów, surowsze kryteria oceny i trzeba będzie powalczyć o świadectwo z czerwonym paskiem.

Są wydarzenia, które mogą znacznie zmienić moją optykę – dzieci, problemy ze zdrowiem, zmiana priorytetów, LSD.

Docelowo jednak chciałbym zbudować coś wielkiego, a umówmy się, Ponad 4mln netto i ponad 500k dochodu to nie jest jakiś Mount Everest. Takich firm są w samej Polsce tysiące.

Zdecydowanie czuję sens w budowaniu coraz większych i lepiej działających systemów. Najcięższe momenty to te, w których kręcimy się w miejscu, lub wracamy do starych problemów. Na szczęście Daniel wziął w garść marketing, Filip sprzedaż, a Tomasz administrację. Niedługo (w przyszłym tygodniu) to grono poszerzy się o kolejne osoby odpowiedzialne za dział SM i performance. Liczę na to, że pozwoli mi to zapomnieć o kwestiach, z którymi mocuję się od pięciu lat i dać je do rozwinięcia ponad moje umiejętności specjalistom. Myślę, że wspomniane trzy osoby robią już swoje zadania lepiej, niż ja bym je robił na full time, co więcej, mogą dalej rozwijać się w tym kierunku, przewyższając mnie. Taki jest moim zdaniem sens bycia CEO – otaczanie się ludźmi lepszymi od siebie. Jeśli nie wrócę do tych samych problemów kolejny raz, to będę czuł ten sens.

Polecam swoją drogą “Człowiek w poszukiwaniu sensu”, fajnie pokazuje, że identyfikacja celu pozwala nam przejść przez najtrudniejsze momenty.

Udało Ci się wypracować, znaleźć metody na odstresowanie się w sytuacjach kryzysowych lub po prostu trudnych?

Jakieś hobby oprócz ćwiczeń ? ?

Bardzo duże wsparcie od Marzena, która rozumie jak muszę klikać w nocy, rozumie jak chcę pograć na komputerze 5h w soboty, a sama ma bardzo szerokie horyzonty i inspiruje mnie w obszarze sztuki, filozofii, zdrowia, UX/UI, IT.

Poza tym:

– treningi z Bruno i Filip,

– książki – ostatnio niebiznesowe :O

– gry – strategiczne, seria Total War, ostatnio Tropico,

– wyjazdy – jak ten ostatni na 3 tyg. do Tajlandii i Singapuru

– psycholog – dziś byłem

– wydawanie pieniędzy – kupowanie absurdalnie drogich rzeczy (komputery, telefony, słuchawki, samochód, mieszkanie)

– zdrowe odżywianie (lecę na cateringu większość czasu)

– rozmowa moją Mamą 😉

– spędzanie czasu w samotności i ciszy

Chciałbym też medytować, ale nie mogę się zmusić.

Adcookie Mateusza ostatnio dokonało zakupu innej agencji. Czy Tygrysy myślą o zakupach, albo inaczej czy mentalnie jesteś przygotowany na przejęcia.

Marzę o tym, ale na razie kupiłem mieszkanie 😀 Jak tylko uzupełnię środki, będę chciał kupić jakąś firmę i ją ogarnąć, to moje skryte marzenie i duży motywator.

Kiedy poczułeś, że to jest ten moment z freelancera do agencji?

Nie miałem nigdy momentu jako “czysty” freelancer, aczkolwiek jako skrót myślowy czasem tak czuję.

Pracując w agencji dostałem zlecenie z UFC, przez które musiałem założyć działalność – podpisałem kontrakt, który obligował mnie do wystawienia faktury. W wyniku tego zaczęli się zgłaszać klienci, których wprowadzałem do agencji (dam Wam 50% przychodu, ale chciałbym to robić w godiznach pracy). Nie była to do końca fajna firma, więc z tymi klientami poszedłem na swoje, od razu współpracując z dwiema osobami – Maciek i Andrzej. Dziś obaj są w innym miejscu – Maciek “na swoim” w innej branży, a Andrzej w dużym korpo w marketingu, ale od razu szedłem na kurs “agencja”.

Dla początkujących:

– przestrzegam przed kosztami stałymi – niepotrzebne biuro,

– przestrzegam przed opieszałością w sprzedaży – domykanie jej zajmowało nam zbyt wiele czasu,

– przestrzegam przed braniem na siebie zbyt wiele różnorodnych projektów – dobrze sprocesowana, wąska specjalizajca jest dużo skuteczniejsza.

  • Franciszek Bazyli Georgiew – przestrzegam przed opieszałością w sprzedaży – domykanie jej zajmowało nam zbyt wiele czasu

Jak to rozwiązałeś?

– przestrzegam przed braniem na siebie zbyt wiele różnorodnych projektów – dobrze sprocesowana, wąska specjalizajca jest dużo skuteczniejsza.

Zaczynam sam to zauważać. 🙂

  • 1. Zatrudniłem dobrego NB Managera, z początku płacąc jego wynagrodzenie z przychodu ze szkoleń.
  1. Asertywność to klucz, polecam podcast Marek Mała Wielka Firma nt. asertywności.

Czym na początku się specjalizowałeś będąc freelancerem? Mam na myśli nie branżę, a zakres działań marketingowych, bądź Social Media Marketingowych.

Tym, co dziś robimy, czyli obsługa FB content + ads: firm B2C, B2B i potem również e-commerce (choć tutaj nasz dział performance zaczyna mnie wyścigać w umiejętnościach – temat bardzo się od 2015 roku rozwinął).

Dziś agencja rozwinęła się o Insta, Google Ads, studio graficzne, szkolenia, bazę wiedzy i wkrótce TikToka.

Cześć Franek, na FM stwierdziłeś w zeszłym roku, że zarabiasz stosunkowo mało i za jakiś czas zamierzasz to zmienić. Jak chcesz ustalić ten poziom? Procent od ogólnego obrotu? Stała + premia? Wyłącznie stała?

Druga rzecz – czy przy formowaniu spółki włączyłeś udziałowo pracowników, a jeśli tak to za konkretny kapitał czy np. w podziękowaniu za ich wkład w rozwój firmy?

  1. Tak, właśnie to zmieniłem, wypłacając sobie premię na wkład własny za mieszkanie (10%). Od teraz chcę wypłacać sobie więcej (rynkowa stawka CEO małej firmy) i brać prowizję 30% od każdego szkolenia, jak każdy pracownik Social Tigers, którym też się czuję.
  2. Nie, nie jestem komunistą. Za swoją pracę otrzymali godne wynagrodzenie i to wyrównuje rachunki z ST. Kiedy idzie im dobrze, są premiowani przez system. Kiedy gorzej, są zabezpieczeni na dobrym poziomie. Moim zabezpieczeniem jest z kolei własność firmy. Rozważam podzielenie się nią lub akcje pracownicze od bardzo dawna, ale to jeszcze nie moment. Nie chcę zabijać wzrostu, zastanawiając się, jak rozdać jeszcze więcej 🙂

Przez ile nietrafionych kampanii marketingowych przeszedłeś, aż nauczyłeś się robić to dobrze?

Takich zupełnych klap spod mojej ręki nie pamiętam, zawsze szanowałem pieniądze klientów i umiałem nie obiecać więcej, niż jestem w stanie dowieźć. Ale oczywiście nieudanych w moim czy klienta poczuciu kampanii było wiele. Jestem jednak pewien, że robiłem rzeczy zgodnie z moją najlepszą wiedzą, która jest szeroka – mogłem bardziej asertywnie wskazywać czynniki pozasocialowe, które mogą wpływać na wynik. Na szczęście nigdy nie naobiecywałem komuś złotych gór, żeby potem puścić kampanię, która była 100% klapą.

Jak i czy w ogóle przygotowujesz się do ekspansji poza PL

Kiedy zobaczyłem ile do zrobienia jest tutaj, odłożyłem ten ciągle kołatający się między uszami pomysł na później. Prawdopodobnie wejdziemy do innego kraju, kupując małą firmę samych native’ów.

Strategia na najbliższe 3 lata, którą stworzyliśmy zakłada wzrost przez dywersyfkację w skalowalnym modelu operacyjnym. Czyli trochę wzorem Jakub, odpalającego kolejne e-commerce’y na jednym schemacie, odpalamy kolejne linie biznesu skalując je sprawdzonymi rozwiązaniami. A jeśli dojdziemy do dochodowości pozwalającej na gotówkowe lub częściowo gotówkowe zakupy firm, kupimy jakąś zagranicą. Mamy kilka rynków wstępnie i błyskotliwie rozpoznanych przez dość dużą grupę studentów consultingu w ramach zadania konkursowego 🙂

Jak długo trwało zbudowanie tak dobrego zespołu jaki posiadasz? Zaufanego, zaangażowanego i rzetelnego. Czego się nauczyłeś po drodze budowania imperium (mam na myśli zespołu) i przez jakie bolączki / problemy przeszedłeś? ?

Cały czas trwa. Kiedy firma się zatrzymuje, a rynek idzie do przodu, zaczynasz przegrywać.

Niedawno Monika wprowadziła u nas proces wymiany wiedzy w organizacji i to na pewno pomaga. Oprócz tego od dwóch lat mamy budżet na wyłapywanie z rynku naprawdę mocnych kandydatur i utrzymywanie tych, którzy się u nas przetarli i świetnie im idzie.

Na pewno jest jednak jeszcze wiele do zrobienia. Teraz pogłębiamy specjalizację ludzi, licze, że to pomoże nam działać jeszcze lepiej. Zależy mi też na pogłębieniu kontaktu z klientami, żeby wiedzieć więcej o ich biznesach, wyzwaniach, relacjach wewnątrz firmy – ta wiedza pozwala na prowadzenie trafniejszych działań.

Dlaczego nie zatrudniasz zdalnych pracowników? 🙂

Cześć Anna, wierzę w jedne zasady dla wszystkich i mamy miejsce w biurze do zapełnienia 🙂 Zwłaszcza wprowadzenie osoby do firmy na żywo jest dużo prostsze, więc na razie trzymamy się tego modelu.

Na jednej z prezentacji (founders mind albo urodziny mib) powiedziałeś, że maksymalna liczba osób, którymi da się zarządzać to 7. Jak zatem wyłoniłeś liderów poszczególnych działów? Stworzyłeś ich, zrekrutowałeś?

Odpowiem konkretnymi historiami, bo tu nie ma systemu.

Daniel – przeczytałem książkę “Sales Acceleration Formula”, która rekomendowała, by dział marketingu tworzyli dziennikarze, bo potrafią wyciągnąć z ludzi to, co jest wartościowe i ubrać to w atrakcyjną formę. Finalny efekt przerósł oczekiwania i ta częściowa współpraca rozwinęła się, a Daniel zmierza do bycia pełnoprawnym strategiem marketingowym B2B, jest marketerem z krwi i kości.

Filip – mój brat musiał udać się w kierunku swojego biznesu, w młodym wieku ciągnięcie dwóch prac i studiów było zbyt wymagające. Była to standardowa rekrutacja, na której Filip odpowiadał bardzo konkretnie, na temat i pokazał dużą wiedzę na temat digital marketingu, mimo, że się nim bezpośrednio nie zajmował. No i praca na zerowej podstawie w przeszłości mnie po prostu urzekła – do tego trzeba mieć charakter <3

Karolina – widziałem jak zarządza zespołem w najtrudniejszej możliwej chwili i pomogła mi wyjść z najtrudniejszego biznesowo momentu. Budowała tę firmę przez pierwsze trzy lata, a kiedy “poodrzucałem” jej zlecenia, bo zespół nie wyrabiał, robiła z tego super case’y. Kiedy dowiedziałem się, że mogłaby wrócić do firmy, którą współtworzyła, nie wahałem się ani momentu i złożyłem jej propozycję.

Tomasz – niestety przy poprzedniej rekrutacji zapomniałem, że mój znajomy (Tomek) jest dostępny. Po kilku miesiącach, w których nie było kulturowego fitu z bardzo spoko człowiekiem, ale jednak wywodzącym się z systemów typowo korporacyjnych, złożyłem mu ofertę i przyjął ją. W ciągu ostatnich miesięcy sprowadził finanse firmy do czterech Exceli, pomógł je połączyć i zautomatyzować, a ja na jedno kliknięcie mam wszystkie potrzebne dane.

Czy był taki czas, że nie mierzyłeś marżowości na swoich usługach? Jeżeli tak to co spowodowało, że zmieniłeś swoje podejście do tej kwestii

Nadal robimy to chałupniczo, ale wnioski są ciekawe i prowadziły do renegocjacji części umów (na szczęście dzięki zrozumieniu klientów udanych). Z racji powiązania wynagrodzeń z dochodem firmy, główną motywacją jest pomóc ludziom zarabiać więcej tam, gdzie na coś sami nie wpadną. Marżowość jest często takim tematem. Finalnie korzysta na tym cała firma.

Wspominałeś o popełnionych błędach. Jakie 2 największe błędy popełniliście w ostatnim roku? Jeśli to może być publicznie powiedziane, jeśli nie to w jakim to było obszarze: strategia, ludzie, inne?

Cześć Dariusz. Wskazałbym dwa:

  1. Problem z domykaniem wewnętrznych projektów (procesy, systemy). Ciągnęło się to strasznie i nadal mamy za dużo rozgrzebanych problemów naraz.
  2. Za mało mojego czasu w samotności. Tylko ja widzę dziś cały obraz firmy – to czasem boleśnie uderza, kiedy ludzie nie rozumieją Twoich decyzji, a Ty musiałbyś zrobić 6h wykład, żeby je wytłumaczyć. Czas spędzony poza Polską, w innym otoczeniu i samotności, pozwala mi zaskakująco łatwo rozwiązywać bardzo duże problemy. Niestety wciąż zdarza mi się utonąć w bieżączce lub spanikować, właśnie dlatego, że za bardzo wchodzę w obszary decyzyjności naszych menedżerów. To nie mikrozarządzanie, a za duża ciekawość i rozproszenie – oni dobrze dają sobie radę, nie ma takiej potrzeby.

Dam też 3 – niejasna komunikacja z mojej strony. W pośpiechu używam skrótów myślowych, nie dbam o składnię, czasem ciężko mnie zrozumieć. To musi być niesłychanie wkurwiające dla innych.

Od jakiego budżetu masz dla klienta pełna wartość do zaoferowania? Gdzie jest minimalny próg wejścia do obsługi przez ST?

W e-commerce jesteśmy rentowni dla zdecydowanej większości zleceń, kiedy łączny koszt całej współpracy przekracza 10k netto / mc. W przypadku mniejszych zleceń tego typu raczej staramy się pomóc to skalować, bo wyniki nie są tak stabilne.

W pozostałych tematach myślę, że progiem wejścia jest 5k, chyba że chodzi o B2B – tutaj zazwyczaj ciężej dostarczyć dość leadów i dość jakościowy komunikat i jeszcze go puścić w świat w tej cenie.

Oczywiście duży ogólnopolski B2C będzie wydawać i 100-200k, żeby osiągnąć mierzalne wyniki, ale pytałeś o próg wejścia – takich klientów jak Ci “mniejsi” znajdziesz u nas naprawdę sporo i to oni stanowią fundament naszego działania. Choć nie jest to już freelancerski próg wejścia.

Ale niezależnie od skali firmy nasz cennik jest transparentny i taki sam i obsługa agencyjna dla każdego zaczyna się od 3k netto / mc. i jest tutaj już wszystko to, czego w danym typie usługi potrzeba, żeby to mogło działać (poza adsami)

Gdy miałeś największy kryzys w firmie, pewne zobowiązania i brak światła w tunelu to co spowodowało, że nie rzuciełeś tego w diabły?

Konieczność i odpowiedzialność za ludzi – nie zawsze zasłużona 😛

Musiałem uwierzyć, że to się uda, zapłacę im te pensje i spłacę długi, albo iść do pracy i spłacać długimi latami zaciągnięte zobowiązania.

Jak widzisz przyszłość modelu agencyjnego w najbliższych latach w obliczu automatyzacji/uczenia maszynowego?

Więcej analityki, strategii i kreatywności, mniej klikania reklam. Dalej niż 5 lat do przodu nie patrzę, bo za mojego życia nastąpiło już kilka rewolucji (wejście zmiany ustrojowej, internet, smartfony, zaraz 5g, internet rzeczy, machine learning, algorytmy) i może dojść do totalnego przewartościowania wszystkiego.

Ale niejedna technologia miała już nas zastąpić, nawet w serialu “Mad Men” ludzie bali się komputera, który tworzył media plany, a marketing zmienił się od tego czasu tyle, że prezentacje zamiast na kartkach, robimy w PowerPoint. Co więcej, kotlerowskie prawidła to solidny fundament, do którego zawsze i tak finalnie wracamy – nawet tam, gdzie liczba narzędzi do atrybucji, monitoringu efektywności i rozliczania każdej złotówki jest ogromna.

Ale widzę, że wejście mocniej w biznes strategicznie i lepsza analityka to dziś głowne wyzwania naszych klientów i znajomych agencji. Kończą się agencje od wrzucania postów na Facebooka i kampanii Reach and Frequency, odpalić jeden guzik to może sobie sam klient 😉

Gdyby nie social tigers, jaki biznes robiłbyś dziś? (pytanie natury pogdybajmy)

Dziennikarz, historyk, albo ostatnio tak się zastanawiałem, czy przypadkiem nie psycholog. Może poszedłbym full time w sporty walki i otworzył klub? Zawodnikiem nigdy nie byłem, ale mój marketing + fajna atmosfera i mogłoby to być hitem

Jaką rolę w rozwoju firmy odegrało finansowanie z zewnątrz? Jeżeli w ogóle z takowego skorzystałeś, na którą formę kredytu się zdecydowałeś?

Kredyt w rachunku bieżącym 100k w mBank, w chwili obecnej niewykorzystywany. mBank z fajnego banku ostatnio zniszczył mi cały styczeń – 6 tyg. otwierania konta spółki, 3 tyg. czekania na kartę, popieprzone i zapętlone procesy, nieskuteczny system reklamacji.

Uważam, że kiedy masz w miarę ogarnięte prognozy i chcesz zagrać ostrzej, nie ma nic złego w kredytowaniu. Nie zrobiłbym tego jednak na początku i jednak jest to trochę jak narkotyk -> łatwo wydać, ciężej oddać, a odsetki lecą. Ale chyba bez tej linii bardziej bym się frustrował, kiedy wierzysz w swoje pomysły i zespół, fajnie jest działać. a nie czekać 2 mc. żeby się odkuć 😉

To jeszcze jedno ode mnie, z innego koszyczka tematycznego. Tworzenie kreacji na kanały social media; jak wyglada u Was proces: komunikacja strateg-copywriter-grafik, zbieranie feedbacku do projektu od zespołu i/lub klienta, zgłaszanie poprawek? Czy korzystacie z narzędzi typu InVision?

(Pytam troszkę korzystając z okazji, bo kończymy pracę nad apką dedykowaną twórcom contentu wizualnego i bardzo przyda mi się perspektywa agencji).

Wiesz co, wyróżnia nas krótki proces decyzyjny i specjaliści o kompetencjach t-shaped.

U nas nie ma copywritera, nie ma accounta. Dobieramy takiego specjalistę, który czuje daną branżę i projekt, on odpowiada za content, adsy w tej branży, zarys strategii robimy na powtarzalnej matrycy, wyciągając informacje od niej od klienta, lub identyfikując braki w tej strategii. Dziś mamy trzy specjalizacje wśród tych ludzi: B2B, B2C i e-commerce. To inne koszyki umiejętności i kierunki rozwoju.

Z płatnych narzędzi korzystamy obecnie wyłącznie z Sotrender do przyspieszenia raportowania i wygodnego wglądu w statystyki.

Większość narzędzi SM to dla mnie przerost formy nad treścią, ściema, albo rozwiązania dla globalnych korporacji z wielkim content hubem.

  • Franciszek akurat narzędzie Anny kojarzę i kilkukrotnie korzystałem, bardzo fajna sprawa. Anna Karcz-Czajkowska – cała komunikacja dotyczącą kreacji odbywa się w Asanie, ale ta skrocona pętla decyzyjna i bezpośrednia bliskość opiekuna marki z klientem jest raczej niestandardowa i możemy nie być dobrym punktem odniesienia dla Was 🙂

Może przy większej liczbie projektów webowych sytuacja byłaby inna.

  • Żeby było jasne – nie wątpię, że narzędzie może wnieść wartość. Po prostu jestem zrażony po wszystkich narzędziach, które po API ciągną to, co dostępne jest za darmo dla średnio inteligentnej osoby, a sprzedają to za pieniądze 🙂 A niestety prawie na każdym szkoleniu jestem pytany o te narzędzia.
  • Daniel cieszę się! Faktycznie Symu jest dedykowane projektom webowym, dlatego teraz odpalamy podobny SaaS ale prostszy, właśnie do typowych zastosowań marketingowych, drobniejszych prac graficznych itd.

Franciszek – dzięki! Za mało precyzyjnie opisałam więc myślimy teraz o dwóch różnych kategoriach narzędzi, ale Daniel już mi w sumie odpowiedział – Asana, bliski kontakt i sprawna komunikacja 😀 Swoją drogą zaciekawił mnie model T-shaped, muszę doczytać!

Czy mieliście u siebie w firmie taką sytuację, że bardzo szybko urośliście i mimo wzrostu coś poszło nie tak i przez jakiś czas było krucho?

Pierwszy kryzys z dobiciem do kilkunastu osób – tak.

Nieskalibrowane systemy wynagrodzeń, przyzwolenie na patologiczne zachowania (marudzenie, niewykonywanie podstawowych obowiązków, niesłowność, niekoleżeńskość), brak dostatecznej uwagi per klient kogoś na poziomie senior (dziś uważam każdy u nas jest w pewnym sensie senior na standardy rynkowe, ale wtedy to inna bajka), branie projektów, których nie powinno się brać, za słaba windykacja, za mała asertywność, niesprawdzanie referencji przy rekrutacjach. Wychodziliśmy tego z rok 🙂

  • Franciszek Bazyli Georgiew Co masz na myśli poprzez nieskalibrowane systemy wynagrodzeń?

Druga rzecz: Brak dostatecznej uwagi per klient kogoś na poziomie senior.

  • 1. Płaskie wynagrodzenia, przez co jak wchodzi klient, ktoś ma interes w tym, żeby go nie dostać (bo to więcej pracy), więc zaczyna komunikować zawczasu przepracowanie 😉
  1. Wrzucasz osobie nowej w firmie projekt. Skąd pewność, że zrobi to dobrze? Tu było za dużo zaufania, że skoro ktoś pracował w renomowanej firmie na dobrym stanowisku, to na pewno sobie z tym poradzi. Jednak nasze metody działania są inne, niż konkurencji i to nie jest takie oczywiste jak się okazało.
  • Franciszek Bazyli Georgiew Jak rozwiązałeś problem wynagrodzeń?
  • Dzieląc przychody z prowadzonych działań w uproszczeniu:

1/3 dla osoby robiącej projekt

1/3 dla utrzymania kosztów prowadzenia firmy (administracja, sprzedaż, marketing, biuro, zakupy, ja)

1/3 zysku do reinwestowania w firmę. Choć ja się spłacam z trzykrotną nadwyżką ze szkoleń w słabym miesiącu, ale w uproszczeniu tak jak powyżej.

Fenomenalny wątek, dzięki Franciszek Bazyli Georgiew za ciekawe info. Jakieś kluczowe pro-tipy albo pozycje książkowe dla kogoś myślącego nad przejściem z freelancera na model agencyjny?

Fajnie, cieszę się, że się podobało.

– nie rozwiązuj problemów zatrudnieniem – tylko je pomnożysz; najpierw ogarnij, potem to przekaż

– skup się na trzech metrykach: sprzedaż, utrzymanie klienta, windykacja – wzrost wymaga kasy, a zaniedbanie jednej z tych metryk będzie Cię kosztować dużo stresu,

– trzymaj w ryzach koszty stałe (pensje, pensje, pensje i biuro)

– zatrudniaj wolniej, zwalniaj szybciej

– utrzymuj focus na ograniczonej liczbie usług, doprowadź je do wysokiego poziomu, skaluj, jak przestaniesz je własnoręcznie robić, dopiero myśl o kolejnych (są wyjątki, ale zazwyczaj tak)

– przygotuj się na ciężką przeprawę, bądź gotów do wyrzeczeń, praktyka pokaże, że nie da się przygotować na wszystko i będzie bolało,

– reinwestuj zysk najdłużej jak jesteś w stanie psychicznie to zrobić, ale uważaj, bo można się w tym zatracić – czasem wakacje czy prezent dla samego siebie są KONIECZNE

– zrób testy psychologiczne, predyspozycji zawodowych i idź w kierunku swoich mocnych stron

– zatrudniaj mniej ludzi, płać im więcej

– dbaj o siebie 😉

i jeszcze jedno: ja mogę sobie mówić swoje, ale jak uważasz inaczej, to zrób po swojemu – dobrze jest czerpać z doświadczeń innych, ale sporo największych przełomów nastąpiło dlatego, że zrobiłem rzeczy po swojemu

trzy lata rodzina mnie pytała “gdzie jest kasa”, bo wszystko reinwestowałem i cisnąłem po nocach, ludzie mówili, że przepłacam zespół, że za dużo transparentności, czemu ebook nie za kasę, że za dużo szkolę, że za mało szkolę, że za bardzo personal branding, że za mało, to samo z ludźmi w zepsole, którzy czasem niedowierzają albo dopowiadają sobie rzeczy, których nie ma – ale finalnie jak zrobisz po swojemu, to ma to szansę działać 🙂

Jak szukaliście klientów na poczatku? Cold maile? Telefony?

Duże deale – polecenia od zadowolonych klientów.

Mniejsze deale – cold messenger, że nie mają pixela, że robią słabą robotę.

Duże znaczenie case’ów w branży fitness (UFC, Mauricz Training Center, Centrum Medyczne MML) i potem kolejnych.

Duże znaczenie aktywności na grupach i poleceń od osób, którym pomogłem.

Własne kanały SM, które dają wartość 🙂

Jeśli miałeś momenty zastoju, niechęci braku motywacji do rozwoju firmy w trudniejszych momentach. Miałeś coś co pchało ciebie do przodu? Jak rozwiązałeś problem motywacji? (jeśli wystąpił)

  1. Konieczność – rachunki trzeba zapłacić.
  2. Większa wizja. Nie da się mieć dużej firmy bez małej, a małej bez startu, itd. Jak masz określony cel, to łatwiej się idzie do przodu, mówi o tym książka “Człowiek w poszukiwaniu sensu”, którą polecam.
  3. Czasem specjalnie rzucałem duże deklaracje, żeby potem musieć je dociągnąć – jednak część ludzi czeka, aż Ci się noga powinie i fajnie im czasem zagrać na nosie z kolejnego levelu 😉 Jeśli jesteś jakoś eksponowany, zawsze część osób uważa, że jesteś wydmuszką, a to dla mnie też motywacja.

Jaki jest sens życia?

Dla każdego inny, ważne żeby był. Polecam:

https://lubimyczytac.pl/…/czlowiek-w-poszukiwaniu-sensu

Dziękuję wszystkim za uwagę dziś i zapraszam do śledzenia Social Tigers w kanałach SM oraz dołączenia do najlepszej branżowej grupy: Tygrysy Socialu.

Niedługo odpalę też kolejny “Tydzień CEO” na Instagramie, poprzedni w zapisanych Stories na instagram.com/fbgeorgiew


Oryginalny post znajdziesz tutaj

Do góry!

Polecane artykuły

24.03.2020

Umysł w ogniu

23.03.2020

Jak agencja reklamowa może wesprzeć sprzedaż i zwiększyć dochody ...

Głodny wiedzy? Zapraszamy do sklepu z kursami i ebookami

Sprawdzam