Jak zarabiać na blogu?

26.02.2018 AUTOR: REDAKCJA

Czy zastanawiałeś się może na tym jak zarabiać na blogu? W naszym poradniku przygotowaliśmy kilka cennych wskazówek, które pomogą Ci w zwiększeniu zysku. Co znajdziesz naszej publikacji?

1. Jak zarabiać na blogu, dzięki Google Analytics

2. Jak zarabiać na blogu, dzięki SEO

3. Jak zarabiać na blogu, dzięki recenzji produktów

4. Jak zarabiać na blogu, dzięki personal brandingowi

5. Jak zarabiać na blogu, dzięki reklamie natywnej

6. Jak zarabiać na blogu, kampanii z udziałem influencerów

7. Jak zarabiać na blogu, dzięki marketingowi afiliacyjnemu

Jak używać Google Analytics by zwiększać swoje przychody z bloga?

jak zarabiać na blogu  

Właściwa interpretacja statystyk naszego bloga czy strony internetowej to jeden z najważniejszych kluczy prowadzących do sukcesu. Fakt, z którego niewiele osób, w tym często również przedsiębiorców czy blogerów, nie zdaje sobie sprawy. Podstawowa obsługa Google Analytics w prosty sposób odpowie Ci na pytanie co zrobić aby zarabiać więcej. Zanim jednak zaczniesz pamiętaj o jednym. Analityka nie jest tak straszna jak o tym mówią. Przynajmniej w wersji podstawowej.

Zakładam, że Google Analytics, Google Search Console oraz Google Tag Manager masz wdrożone na swojej stronie. Jeżeli nie, spokojnie, poczekam. Te 3 narzędzia w prosty sposób odpowiedzą na wszystkie stawiane przez Ciebie pytania. O ile GSC oraz GTM warte są osobnego artykułu, o tyle możliwości Google Analytics omówimy już dzisiaj.

Jak zarabiać na blogu: Najważniejsze wskaźniki Google Analytics

Dużą ich część znajdziesz w zakładce „Odbiorcy/Przegląd”. Jeżeli właśnie zaczynasz swoją przygodę z analityką, ten ekran odwiedzisz zapewne najczęściej. Zanim możliwa będzie optymalizacja generowanego ruchu skupisz się na maksymalizowaniu liczby użytkowników, odsłon czy średniego czasu jaki użytkownik spędza na Twojej stronie. Co warto wiedzieć w tym miejscu?

Po pierwsze, wskaźnik „strony/sesja” informuje Cię o tym ile podstron odwiedzają średnio użytkownicy w trakcie pobytu na Twojej stronie. Pamiętaj, że jest to średnia, znacząco obniżać ją będą zatem przypadkowe osoby, które kierujesz z kiepsko prowadzonej kampanii na Facebooku bądź znajomi, którym podeślesz najnowszy artykuł do przeczytania. Nie oznacza to jednak, że nie warto nad tym wskaźnikiem pracować. Sprawdź zatem czy po przeczytaniu artykułu użytkownik jest w jakikolwiek sposób przez Ciebie zatrzymywany. Proponujesz mu inne artykuły o podobnej tematyce? To zazwyczaj idealny sposób by zwiększyć liczbę odwiedzanych podstron.

Wiele osób zwraca także uwagę na współczynnik odrzuceń. Subiektywnie, niezbyt trafna nazwa. Oznacza on bowiem ilość osób, które po zapoznaniu się z treścią strony na którą trafiły nie przeszły na jakąkolwiek inną podstronę. Pamiętaj jednak, że Twoja strona główna jest najmniej istotnym elementem Twojego bloga a wysoki współczynnik odrzuceń oznacza, że użytkownik znalazł to czego szukał na stronie, na którą trafił. Jeśli nie przeszedł dalej, wyczerpałeś zakres informacji jakich użytkownik poszukiwał.

Wyznacz cele dla swojej witryny

Jeśli planujesz zarabianie na blogu, bez względu na formę, musisz określić jakiego działania oczekujesz od użytkowników. Na swoim blogu mam pięć bardzo istotnych dla mnie zakładek. Wszystkie znajdziesz poniżej. Każdy kto chce nawiązać ze mną współpracę odwiedza albo zakładkę „O mnie” albo zakładkę „Kontakt”. Duża część sprawdza także „Opinie”. Jeżeli po przeczytaniu artykułu ktokolwiek stwierdza, że warto odwiedzić jedną z tych podstron możemy domyślać się, że ma w tym jakiś cel.

jak zarabiać na blogu

Po pierwsze, do tej właśnie grupy użytkowników kieruję działania remarketingowe. Skoro wiedzą już kim jestem, z kim współpracowałem i odwiedziły zakładkę kontaktową nie wysyłając jednak żadnej wiadomości, jest to dla mnie jasny sygnał by spróbować ściągnąć ich na stronę ponownie.

Po drugie, jest to nas ważna informacja dotycząca tego co naszych użytkowników interesuje najbardziej. Liczba potencjalnych zapytań związanych ze współpracą wzrosła zauważalnie gdy dopracowałem najczęściej odwiedzane zakładki. Jeśli wcześniej, mimo dużej liczby odwiedzin, ilość kontaktów była znikoma, był to pierwszy element wymagający poprawy.

Cele wyznaczyć możesz w zakładce „Administracja/Cele”. Statystyki natomiast znajdziesz w zakładce „Konwersje/Cele/Przegląd”. Pamiętaj również by sprawdzić z jakich źródeł następuje realizacja celu. Może się bowiem okazać, że największe zainteresowanie współpracą generują osoby odwiedzające Twojego bloga z Facebooka bądź newslettera. Prosta i szybka odpowiedź na
pytanie w jakie segmenty warto inwestować swój czas.

Jak otagować linki do swojego bloga?

Zanim odpowiem na powyższe pytanie, czy wiesz dlaczego w ogóle warto to robić? Jeżeli prowadzisz sprzedaż kursu poprzez bloga, korzystasz z różnych źródeł generowania ruchu, musisz wiedzieć nie tylko który sposób generuje u Ciebie największy traffic, warto wiedzieć także które elementy kampanii przyniosły największą skuteczność. Jeśli ten sam link do strony z kursem umieszczasz w 3 różnych mailingach, właściwe otagowanie linków pozwoli Ci jasno stwierdzić na ile poniedziałkowa wysyłka okazała się skuteczniejsza od
wtorkowej.

Aby skutecznie otagować kampanię skorzystaj z witryny https://ga-dev-tools.appspot.com/campaign-url-builder/. Bardzo ważny jest człon dotyczący nazwy kampanii, w której umieścić możesz nie tylko dzień lecz także godzinę wysyłki newslettera bądź publikacji postu na Facebooku. Dzięki takiemu rozwiązaniu nie tylko sprawdzisz ile osób odwiedziło Twoją podstronę z konkretnego linku lecz także ile podstron odwiedziły, ile czasu spędziły w witrynie oraz jakie akcje wykonały na stronie.

Wyeliminuj własny ruch ze statystyk

Chyba najmniej popularna porada, nie tylko wśród blogerów ale także przedsiębiorców. Oczywistym jest, że spędzasz na swoim blogu ogrom czasu, w znaczący sposób „poprawiając” osiągane statystyki. Świetnie wyglądają zapewne w zakładce z propozycją współpracy, sprawiają jednak, że nie jesteś w stanie poprawić realnych wyników, na których zależeć powinno Ci najbardziej.

Jeśli korzystasz z przeglądarki Chrome wystarczy, że zainstalujesz rozszerzenie o nazwie „Block Yourself from Analytics”. Od tej chwili wszystko co robisz na swoim blogu z użyciem laptopa/komputera przestaje być wliczane do statystyk. Dlaczego to takie ważne? To Tobie przede wszystkim zależeć powinno na pełnej przejrzystości statystyk. Wliczając do nich swój własny ruch może się okazać, że nie zauważysz poważnych błędów, które zniechęcają pozostałączęść użytkowników.

Sprawdź najpopularniejsze artykuły na blogu

Aby to zrobić odwiedź zakładkę „Zachowanie/Zawartość witryny/Wszystkie strony”. Dlaczego warto? Z kilku powodów.

Po pierwsze, najpopularniejsze artykuły dają Ci jasną odpowiedź na pytanie dotyczące tego jakie treści Twoi odbiorcy czytają najczęściej. Po pewnym czasie pozwoli Ci to doprecyzować tematykę bloga a dzięki temu szybko zdobyć nowych, wartościowych odbiorców.

Po drugie, najpopularniejsze artykuły wymagają jednocześnie najwięcej uwagi. Dbaj o to by zawsze były aktualne, wykorzystaj je także do lepiej dopasowanej promocji Twojej oferty, usług czy produktów. Może warto dodać dopasowany do treści artykułu baner albo stworzyć serię podobnych treści, wzajemnie ze sobą
podlinkowanych?

Czy posiadasz naprawdę wiernych czytelników?

Aby to sprawdzić, odwiedź zakładkę „Odbiorcy/Zachowanie/Nowi a powracający”. W ten prosty sposób przekonasz się jak wiele osób trafia do Ciebie po raz pierwszy a ilu użytkowników wraca po nowe treści. W prosty sposób porównasz także aktywność obu grup a także… realizację wcześniej wyznaczonych celów.

jak zarabiać na blogu

Tych kilka zupełnie podstawowych możliwości pozwoli Ci inaczej spojrzeć na swojego bloga oraz jego użytkowników. Interpretacja powyższych danych także nie powinna stanowić dla Ciebie problemu. Mocno zachęcam jednak do dalszego zapoznawania się z kolejnymi zakładkami, krok po kroku, kryją bowiem o wiele więcej wartościowych danych, dzięki którym poprawisz jakość generowanego ruchu oraz liczbę potencjalnych zapytań.

SEO dla blogerów – czyli jak zacząć generować ruch z Google

jak zarabiać na blogu  

Marzy Ci się wielomilionowy, stosunkowo stabilny, ruch na Twoim blogu? Świetnie, największa wyszukiwarka na świecie –  Google może Ci w tym pomóc.

Zaraz później jednak przychodzi refleksja. No dobrze ale JAK to zrobić? Zasadniczo jest to temat na osobną książkę i kilka lat praktyki. Jednak jako bloger masz już wystarczająco dużo funkcji – copywriter, marketingowiec, social media manager. Trudno tutaj wrzucić jeszcze SEO-wca.

Postaram Ci się w tym krótkim artykule po prostu przybliżyć temat i powiedzieć od czego możesz zacząć. Ale najpierw krótka teoria.

Jak zarabiać na blogu: Jak działa Google?

Wyobraź sobie dobrze napisaną książkę. O której pozycji możemy tak powiedzieć? Przede wszystkim musi być po prostu dobrze napisana jeśli chodzi o treść i historię/zawartość. Z drugiej strony musi być również dobrze przygotowana pod kątem technicznym – skład tekstu, poprawność językowa itd. Z trzeciej strony – dobrze byłoby, aby Twoja książka była poleca przez inne osoby, influancerów, księgarnie i wydawnictwa. Dopiero wtedy można powiedzieć, że „książka jest dobra” ponieważ wtedy generuje sprzedaż i profity dla autora. Na pewno nie jedno wielkie dzieło leży gdzieś w głęboko w szafie… Czy o takiej pozycji można powiedzieć, że jest „dobra”?

Dla odmiany spójrzmy na temat z innej strony – książka, która ma kiepską historię, nie ma w środku żadnych przecinków i polskich znaków a w dodatku nigdy nie opuściła przysłowiowej szufaldy… No cóż bestsellerem raczej nie zostanie, prawda?

Trochę podobnie działa Google. Stara się analizować i w pewnym sensie oceniać różne strony internetowe pod kątem użyteczności dla użytkowników.

Wg oficjalnych informacji od Google istnieje ponad 200 czynników (wskazówek), które decydują gdzie znajduje się Twoja strona (praktyka mówi, że raczej jest ich jeszcze więcej). W uproszczeniu możne je zgrupować w 3 główne elementy na które Google faktycznie zwraca uwagę:

– rodzaj i jakość treści (rozumiana jako unikalność w skali Internetu)

– zakres optymalizacji kodu źródłowego (czyli czy google „rozumie” o czym jest dana strona – może swobodnie się po niej poruszać – indeksować zawartość strony). Brane pod uwagę  są też brane elementy związane np. z prędkością wczytywania oraz dostosowaniem do urządzeń mobilnych.

– backlinki czyli ilość i jakość innych stron internetowych, które o nas mówią (linkują do nas).

W tych trzech elementach trzeba zachować prawie idealny balans – cały czas o nich pamiętać, poprawiać, optymalizować. Innymi słowy – Twój blog musi być dobrze przygotowany od strony technicznej, powinien mieć dobre unikalne treści (co chyba rozumie się samo przez się 🙂 oraz powinny mówić o Tobie (linkować do Ciebie) inne, najlepiej tematycznie powiązane strony internetowe.

Zacznijmy więc od początku – co to znaczy dobre treści? Nim odpowiem wprost na to pytanie – pozwól, że posłużę się przykładem. Wyobraź sobie, że zostałeś właścicielem sklepu z obuwiem. Gdzie wolałbyś postawić swój punkt stacjonarny? Wybrałbyś środek Borów Tucholskich, gdzieś pomiędzy jodłą i bukiem, czy raczej centrum dużego miasta najlepiej w jakiejś galerii handlowej? Odpowiedź wydaje się oczywista – jeśli chcesz, aby klienci wchodzili do Twojego sklepu musisz być tam gdzie oni.

Tymczasem kiedy zaczynamy mówić o wyszukiwaniu w Google bardzo szybko zaczynamy zakładać pewne rzeczy. Zakładamy np. że daną frazę na pewno wiele osób wpisuje do Google. Tymczasem, analityka internetowa umożliwia bardzo dokładną analizę takich danych! Nie musisz niczego zakładać – możesz to już dużo wcześniej sprawdzić!

Przede wszystkim więc musisz zadać sobie pytanie jedno proste pytanie – co ludzie wpisują do Google? A potem zacząć pisać pod te frazy. Dopiero po wykonaniu dokładnego keyword researchu powinieneś zacząć pisać artykuł na dany temat. Później warto byłoby, abyś zadbał o elementy techniczne w Twoim artykule, aby ułatwić robotom zrozumienie Twojego tekstu. Google korzysta z różnych znaczników w kodzie html np. nagłówków h1-h6. To nie jest skomplikowana sprawa.  W uproszczeniu, chodzi o odpowiednie oznaczeni treści. Trochę jak w starych gazetach – na pierwszym miejscu rzucało się słowo kluczowe związane z tematem danego numer (często największymi literami). To właśnie nasze H1. Zaraz poniżej mogłeś znaleźć dwa tematy dodatkowe (czyli h2) i tak dalej. Również w Twoim artykule powinien znaleźć się logiczny podział treści. Wyszukiwarka korzysta też z grafu powiązań – czyli występowania różnych słów w różnych odmianach fleksyjnych w danym tekście. Brzmi zawile? Spróbuję wyjaśnić.

Załóżmy, że ktoś w rozmowie używa słowa „zamek”. Skąd wiesz że mówi o starym, rycerskim budynku a nie np. o zamku w bluzie? No właśnie! Ze względu na otocznie – ze względu na kontekst!

Podobnie działa Google.  Dlatego w treści Twojego artykułu powinieneś używać różnych odmian fleksyjnych, synonimów itd. To również może mieć znaczenie!

Korzystając z takich narzędzi jak Planer Słów kluczowych z narzędzia Google AdWords lub Google Trends lub płatnej usługi SaveSEO Keyword Research możesz sprawdzić czy ktoś szuka określonych słów kluczowych. Spójrz chociażby na poniższy przykład.

jak zarabiać na blogu

Dobrze jest mieć takie dane, prawda? SEO to przede wszystkim świadome działanie – szukaj fraz, których szukają Twoi czytelnicy.

Krok drugi to optymalizacja całego bloga.

Tutaj sytuacja jest stosunkowo prosta – przynajmniej pozornie na tym podstawowym poziomie. Zadbaj o to, aby Twój blog był „lekki” i dostosowany do urządzeń mobilnych. Nie ma tutaj sensu wchodzić w szczegóły. Na stronie Google PageSpeed (https://developers.google.com/speed/pagespeed/insights/)  możesz zerknąć jak mniej więcej widzi Cię Google w tej chwili. Ocena w tym narzędziu nie jest raczej bezpośrednio skorelowana z czynnikami wpływającymi na widoczność Twojej strony – co nie zmienia faktu, że warto brać go pod uwagę. Sednem optymalizacji jest odpowiednie dostosowanie strony pod użytkownika i pod robota. Chodzi między innymi o to, aby Twoja strona szybko i dobrze się wczytywała, była przejrzysta od strony wizualnej i od strony kodu.

W wielu przypadkach pomoże Ci freelancer znający się na SEO – wykona dla Ciebie taką optymalizacje. Na początku znajdź dobrą skórkę a następnie zleć zoptymalizowanie Twojej strony. Zainstaluj wtyczkę Yoast i poszukaj na YouTube poradnika na temat jej konfiguracji. Pamiętaj jednak krok pierwszy – optymalizuj pod frazy, których szukają Twoi czytelnicy. Poza tym jednokrotna optymalizacja nie załatwia sprawy – to ciągły i systematyczny proces. Po jakimś czasie należałoby zweryfikować czy wdrożone poprawki faktycznie pomogły i wdrożyć kolejne.

Krok trzeci jest pozornie najtrudniejszy. Twoim celem jest zadbanie o to, aby inne mocne i najlepiej tematyczne serwisy linkowały do Ciebie. Jak to zrozumieć? Znowu posłużę się przykładem. Jak myślisz, kiedy pracę naukową można określić jako znaną? Czy wtedy kiedy po prostu zostanie napisana, czy raczej dopiero wtedy kiedy inne periodyki naukowe lub naukowcy się na nią powołują? A co się dzieje z pracą, która staje się popularna wśród homeopatów, bioenergoterautów i innych czarodziei? Taka praca naukowa raczej traci na wiarygodności, prawda?  Tak samo jest z Twoją stroną internetową. Jeśli zadbasz, aby „uznane” media internetowe linkowały do Twojego bloga, Google może uznać, że jesteś istotną stroną i zacząć pokazywać Cię wysoko w swoim indeksie. Jeśli jednak linkują do Ciebie głównie serwisy spamerskie – raczej nie masz na co liczyć… Możesz więc zacząć od dodania swojej strony do popularnych katalogów blogerskich, poprosić o opublikowanie artykułów gościnnych u znajomych blogerów (najlepiej z tej samej branży) albo spróbować kupić trochę linków w sklepach SEO. Bądź jednak ostrożny – nie chcesz, aby słabe jakościowo strony o Tobie mówiły – to może Ci bardziej zaszkodzić niż pomóc.

Jeśli masz jakiekolwiek pytania – śmiało  poniżej znajdziesz moje dane kontaktowe – napisz do mnie spróbuję pomóc!

Bardzo ważna jest analiza naszej strony w kontekście konkurencji. Pamiętaj – Google stara się dać najlepsza możliwą odpowiedź.

Kolejny być może nawet najważniejszy element – to dalsza analiza o optymalizacja i analityka.

U podstaw wystarczy poprawnie zainstalowany kod Google Analytics oraz narzędzie do badani pozycji. Oczywiście to ogromne uproszczenie ale na tej podstawie będzie już wiedział co się dzieje z Twoją stroną.

Załóżmy, że  prowadzisz bloga kulinarnego. Opublikowałeś artykuł z przepisem na sernik wiedeński. Zadbałeś o tytuł, optymalizację zdjęć w artykule, o odpowiedni opis SEO w wtyczce Yost oraz poprosiłeś aby kilku blogerów zawarło u siebie link do Twojego artykułu.

Przeanalizowałeś pierwsze 15-20 wyników w Google na frazę sernik wiedeński i uważasz, że zarówno pod kątem ilości treści jak i optymalizacji jesteś wstanie pokonać te serwisy.

Widzisz, że masz już na tym artykule jakiś ruch. Ale głównie z social media. Poprawiasz więc nagłówki, poprawiasz opis meta (czyli ten dla wyszukiwarek) i próbujesz pozyskać kilka kolejnych linków. W narzędziach takich jak saveseo lub webpozycja sprawdzasz regularnie pozycje. Jeśli strona idzie do góry na interesujące Cię frazy – to super! Jeśli nie – to znaczy, że powinieneś do niego powrócić i rozważyć – modyfikację treści, dopisanie w kilku miejscach słów kluczowych, być może dodanie i optymalizacja kolejnych obrazków czy próba pozyskania kilku nowych linków z zewnątrz.

Z drugiej strony – jeśli na swojej stronie masz tylko jeden przepis, a Twoja konkurencja ma ich kilkadziesiąt bądź kilkaset – prawdopodobnie nie będziesz mógł z nimi (jeszcze) konkurować na tak trudną frazę. W tej sytuacji spróbuj skupić się na tych rzadziej obleganych frazach ale i bardziej precyzyjnie opisujący Twój przepis.

Pamiętaj – SEO to nieustanny proces! W tym artykule starałem się jedynie wyjaśnić podstawowe zagadnienia. W praktyce jednak temat ten zasługuje na kilka książek. Moim zdaniem jedną z najlepiej wprowadzających w temat jest książka SEO, czyli sztuka optymalizacji witryn dla wyszukiwarek. To wielka gruba cegła – ale faktycznie w bardzo dobry sposób zbiera podstawową i zaawansowaną wiedzę na ten temat! Powodzenia! Niezmiennie – jeśli mogę jakoś pomóc – śmiało napisz do mnie!

Blogerzy na start – opinia ma znaczenie

jak zarabiać na blogu  

Prowadzenie bloga to niemal drugi etat. Jeśli, oczywiście, ktoś chce zajmować się blogosferą na poważnie, nikt nie powiedział, że będzie łatwo. Są różne branże, w których ta forma komunikacji doskonale się sprawdza: blogi firmowe, lifestylowe czy wreszcie recenzenckie, o których będzie mowa poniżej. Nadmiar bytów blogowych jednak nie pomaga w budowaniu solidnej marki, gdyż od kilu lat dosłownie obserwujemy wysyp tego rodzaju twórczości w sieci, który – aby miał rację bytu – musi zostać poddany weryfikacji. To jednak może potrwać wiele lat.

Jak zarabiać na blogu: Po co nam opinia?

Zanim jednak o nich, musimy zaznaczyć, jak ważna jest opinia w procesie podejmowania przeróżnych decyzji, nieistotne, czy to dotyczących zakupu danego produktu, usługi, czy lektury danej książki. Ludzie lubią czytać o tym, co ich interesuje nim dokonają wyboru. Robią to chętnie i coraz częściej korzystają z porad blogerów, które dzielą się swoimi spostrzeżeniami. Jest to bardzo cenna metoda działania, gdyż potrzebne informacje otrzymujemy z pierwszej ręki. Warunek jest jeden: recenzje muszą być przemyślanym, rzetelnym uzasadnieniem naszej opinii. Wtedy wpis będzie cennym czynnikiem sprawczym oraz przyspieszy decyzję o nabyciu bądź nie towaru.  

Co chętnie recenzujemy?

Aby jednak treści mogły cokolwiek opiniować, najpierw trzeba zadbać o ciekawe tematy, efektowne zdjęcia oraz interesować się w najnowszych trendach w branży, którą się zajmujemy. Zanim więc przystąpimy do opiniowania czegokolwiek, należy się zastanowić, czy dysponujemy wystarczającą wiedzą na dany temat – i to nie ogólną, ale najlepiej specjalistyczną, gdy mamy do czynienia z blogami eksperckimi lub popartą własnym doznaniem, doświadczeniem. Nie ma nic gorszego, niż opis, który nie ma podparcia faktami – wtedy opiniotwórca nie jest wiarygodny. Pamiętajmy też o emocjach, gdyż to one definiują nas – ludzi. Rzecz szczególnie dotyczy recenzji kosmetyków czy sprzętu użytkowego. Inaczej ma się to w przypadku książek, które albo nam się podobają albo nie. Zawsze bądźmy jednak szczerzy i nie przejmujmy się negatywną oceną produktu, gdyż wiarygodność dla czytelnika jest najważniejsza. Nasz gust może zatem wpłynąć na to, co o poszczególnych produktach czy usługach napiszemy. Inną sprawą jest fakt, że o ile łatwiej jest napisać o czymś, co z reguły interesuje ludzi, czyli np. o kosmetykach czy technologii, o tyle z kulturą rzecz wygląda inaczej. Tu możemy przedstawić przede wszystkim nasze odczucie po przeczytaniu książki, wysłuchaniu muzyki czy obejrzeniu filmu. Inni mogą się z tym zgodzić lub nie. Dlatego trudniej ją sprzedać, gdyż wbrew powszechnemu przekonaniu, o dość prężnie działającej modzie na blogi książkowe czy urodowe, to te akurat muszą zdobywać swoją popularność na różne sposoby. Nie wystarczy napisać tylko recenzji. Trzeba ją jeszcze podać w bardziej przystępny sposób, np. za pomocą nagrania video. Lepiej poruszać się w tematyce kulturalnej, nie ograniczając się przy tym do jednej tematyki. Stworzenie więc bloga tylko książkowego czy tylko kosmetycznego, np. z opisami ograniczającymi się do jednej gamy produktów mija się z celem. Prędzej czy później czytelnik będzie znużony i zarzuci odwiedziny naszej witryny, co znacząco wpłynie na spadek statystyk, a tego byśmy nie chcieli, prawda?

jak zarabiać na blogu

Źródło: https://kosmetyczna-hedonistka.blogspot.com/

Jednak nie jest aż tak źle, gdyż czytelnicy lubią wracać do tego, co było kiedyś, a musimy też pamiętać o tym, że w sieci jest ich coraz więcej. Nowi fani ciągle się pojawiają. Nie każdy miał więc to szczęście natrafić na wcześniejszy artykuł, więc warto odświeżać poprzednie treści poszerzając je o nowe przemyślenia. Z powodzeniem można więc przywołać wcześniej napisaną opinię dotyczącą kosmetyku, książki czy nawet produktu spożywczego. Wtedy nasz produkt w postaci wpisu blogowego zyskuje nowe życie. Warunkiem jest, aby wpisał się on w obecnie obowiązujące trendy, był uniwersalny, a nawet kontrowersyjny, aby nie straciły na popularności już po tygodniu publikacji.

W przypadku premier książkowych dobrym posunięciem jest też wywiad z autorem, którego czytelnicy poznają z krwi i kości. Wtedy wpis zyska na świeżości oraz poznamy inny punkt widzenia. Do naszego wpisu możemy również dodać aktualizację, zmianę stanowiska, gdyż produkt użyty ponownie może przynieść zupełnie inne doznania.

Jak często publikować?

To pytanie zadają sobie chyba wszyscy. W przypadku gdy mamy do czynienia z początkującym blogiem, który dopiero zdobywa swoich czytelników powinno się oferować treści z większą częstotliwością, ale dobrej jakości. Jednak, gdy pewna grupa odbiorców już nam zaufa, zacznie komentować nasze treści. Postawmy więc nie na ilość, ale na jakość. Tutaj każdy błąd kosztuje już dużo więcej i może znacząco nadszarpnąć nasz wizerunek. Jeśli zaś chcemy zostać uznani za blog ekspercki w danej dziedzinie, dbajmy o nawiązywanie współpracy tylko ze sprawdzonymi firmami, wydawcami czy sklepami. Weryfikujmy, prześwietlajmy i selekcjonujmy, aby uchronić się od wpadki. Tylko w ten sposób zbudujemy swoją wiarygodność i przyciągniemy do siebie potencjalnych kooperantów, a wraz z nimi zasięgi i popularność. Wspominając o produkcie firmy X w kontekście bloga pozycjonujemy również naszą stronę, co znacząco wpływa na  SEO.

Aby jeszcze bardziej uwiarygodnić naszą opinię, możemy również uruchomić – ostatnio zyskujące coraz bardziej na popularności – videorecenzji lub spotkaniu live na Facebooku, w czasie których prezentujemy produkt w użyciu szerszemu gronu odbiorców. Charakteryzatorki mogą w czasie swojego wystąpienia robić sobie makijaż i opowiadać o swoich doznaniach czy wadach i zaletach produktu. Kosmetyczka pokazuje, jak wykonać manicure oraz jak zachowuje się podczas aplikacji lakieru. To samo można zrobić z książką, czy innymi produktami. W sieci pod tym względem mamy zupełną dowolność. Atutem mogą okazać się powracający fani, którzy po wypróbowaniu danego kosmetyku czy innego towaru. Zaczynają wierzyć w oceny recenzenta i chcą więcej godnych zaufania opinii.

jak zarabiać na blogu

Źródło: http://www.czytambolubie.com/

„Nie od razu Kraków zbudowano”

Początkującym zawsze najtrudniej jest… rozpocząć. Zaprośmy więc najpierw do współpracy małą jednostkę, osobę prywatną, producenta, wydawcę czy przedsiębiorcę i zaoferujmy w barterze recenzję, opinię produktu. Wielu chętnie się na to zgodzi, jeśli nie musi za nic płacić. My za to zyskujemy bardzo wiele: partnera, dobry produkt, poszerzamy portfolio, budujemy sieć kontaktów, które mogą działać na naszą korzyść. Jeśli ta kooperacja się sprawdzi, ktoś może nas polecić swojemu znajomemu, a ten jeszcze innemu znajomemu. W ten sposób dotrzemy do grupy docelowej, zaczną nas zauważać potencjalni klienci i być może zaoferują poważniejszą współpracę. Dystrybucja recenzji to proces niezwykle czasochłonny, ale przy odpowiednio dobranym odbiorcy, może przynieść bardzo szybko oczekiwane rezultaty, gdy np. użyjemy Facebook Ads. lub zaczniemy udzielać się na tematycznych i branżowych forach internetowych czy innych mediach społecznościowych. Pamiętajmy przy tym o odpowiednim otagowaniu oraz oznaczeniu, aby sama osoba lub firma, której produkt recenzujemy mogła zauważyć naszą pracę.  Naprawdę warto.   

Monetyzacja bloga a personal branding

jak zarabiać na blogu  

Jestem wielkim fanem prowadzenia działań marketingowych z użyciem bloga. Blog w arsenale skutecznego marketera stanowi jedno z najważniejszych biznesowych narzędzi, a zarabianie na blogu jest proste, gdy się wie, jak to robić.

Jak zarabiać na blogu: Od czego zacząć aby blog był wydajnym narzędziem pozwalającym zarabiać pieniądze?

Przede wszystkim trzeba pamiętać o marketingowej piramidzie sukcesu, której podstawę stanowi wiedza. Wiedza o czytelnikach, ich potrzebach, pragnieniach i wartościach.

Trzeba mieć również wiedzę o nowych mediach, których specyfika będzie narzucała nam formę naszych publikacji. Konieczna będzie również wiedza o marketingowych narzędziach, z których będziemy korzystać w trakcie naszej przygody z blogowaniem.

Średnim poziomem w naszej piramidzie marketingowego sukcesu będzie strategia marketingowa, która wyznaczy nam zakres tematyczny, w którym będziemy się poruszać oraz najważniejsze frazy, które będziemy umiejętnie wplatali w treści naszego przekazu. Strategia również określi nam jakimi kanałami marketingowymi będziemy się posługiwać aby agregować czytelników do naszego bloga. Ponadto strategia określi cele, które blog musi realizować (wskaźniki, leady, przychody).

Gdy mamy wypracowany poziom podstawowy i średni naszej piramidy marketingowego sukcesu, to dopiero wtedy siadamy do tworzenia treści, które będą musiały być spójne z założeniami strategicznymi.

Trzeba zdawać sobie również sprawę z tego, że aby zacząć zarabiać na blogu trzeba będzie prowadzić działania oparte o zasoby finansowe. Zwłaszcza teraz, gdy zasięgi organiczne na Facebooku dążą do ograniczenia.

Jak sprawić by czytelnicy od nas kupowali?

Najważniejszą kwestią efektywnej monetyzacji treści blogowych jest połączenie tworzonej przez nas treści z ofertą, którą składamy naszym czytelnikom. W tym przypadku trzeba posługiwać się sprawdzonymi formułami copywriterskimi, które tworzą most pomiędzy problemami czytelników a rozwiązaniami, które znajdują się w naszej ofercie.

Jak sprawić by nasz blog się wyróżniał na tle innych blogów?

Oczywistą oczywistością jest jakość treści publikowanych na blogu. Trzeba mieć świadomość tego, że czytelnicy mają ogromny wybór i podążają tam, gdzie źródła są najwyższej jakości. Zatem trzeba poświęć dużo czasu na research, przed napisaniem artykułu. To jakość reaserch’u wyznacza poziom samego artykułu.

Gdy masz już dane, to przemyśl w jaki sposób będziesz z czytelnikiem komunikował. Jedną z najbardziej wydajnych form jest styl konwersacyjny, który pozwala na zadawanie pytań w treści artykułu. Dzięki takiemu podejściu czytelnik może niemal uczestniczyć w rozmowie z autorem. Autorowi pozwala to płynnie prowadzić czytelnika od problemu do rozwiązania.

Kolejnym czynnikiem niezwykle skutecznie wyróżniającym nasz blog jest multisensoryczność używanych formatów. Jeśli tylko to możliwe, wzbogać swój blog również o treści audio i wideo. Niech czytelnicy usłyszą twój głos i zobaczą jak wyglądasz. Stajesz się wtedy kimś więcej niż tylko autorem tekstu. Taka hybryda różnych formatów pozwala czytelnikowi zapamiętać autora oraz zbudować mocniejszy obraz w umyśle czytelnika.

Czy personal branding pomaga monetyzować naszego bloga?

Absolutnie tak. Marka osobista jest jednym z najważniejszych elementów tworzących tzw. reason to belive (powód do wiary). Marka osobista jest też tym symbolem, który skupia na sobie uwagę czytelnika.

Najsilniejsze blogi, to te z silnymi markami osobistymi autorów, do których czytelnicy wracają, gdy chcą się dowiedzieć o możliwych rozwiązaniach problemów, z którymi się borykają.

Im mocniejsza marka osobista autora, tym większa siła przekonywania. Im większa siła przekonywania, tym więcej leadów do niego trafia. Im więcej leadów, tym więcej ciekawych projektów. Ciekawy projekt równa się również dobremu wynagrodzeniu.

W pewnym momencie, autor o silnej marce osobistej staje się synonimem fraz, które opisuje, omawia, na przykład: Jeo Pullizie = Content marketing, Paweł Tkaczyk = Storytelling, Przemek Pająk = Technologia. To zjawisko nazywa się zawłaszczeniem frazy. Jeśli uda ci się w trakcie twojej przygody z blogowaniem stać się synonimem takiej frazy. To będziesz należał do elity pod względem zarabiania.

Aby to się jednak stało musisz zacząć od marketingowej piramidy sukcesu, którą opisałem na początku. To dlatego ta piramida jest tak ważna, ponieważ pozwala myśleć o tych rzeczach z wyprzedzeniem, dzięki czemu unikamy błędów wynikających z chaotycznych działań. Mniej chaosu, to mniej straconego czasu i mniej straconych zasobów.

Jeśli chcesz zobaczyć jak można tworzyć treści blogowe oparte o powyższe wskazówki, to zapraszam do siebie.  Ten artykuł liczy około 4000 słów pisanych, ale zawiera również około 18 minut z treściami video, które nagrałem, aby wzmocnić przekaz i urozmaicić formę.  Artykuł wygenerował, w sumie, blisko 22 tysięcy odsłon, co jak na niszową tematykę, jest wynikiem więcej niż zadowalającym. Jak możesz się domyślać, przyniósł również dużo nowego biznesu do mojej firmy.

Reklama natywna na blogu – jak na niej zarabiać?

jak zarabiać na blogu  

Zakładając bloga, chcemy, aby w pewnym momencie zaczął on na siebie zarabiać. Tworzymy wpisy, działamy prężnie w social mediach, aby zdobywać nowych czytelników, zachęcamy ich do zapisu do naszego newslettera, intensywnie rośniemy w siłę. Duża liczba blogerów odpuszcza jednak po pewnym czasie, gdy nie osiąga takiego sukcesu, jakiego oczekiwała. Ci jednak, którzy się nie poddali, zarabiają pieniądze, udostępniając przestrzeń reklamową na blogu. Problemem jest jednak to, że większość kreacji jest taka sama, a czytelnicy niejednokrotnie mają włączone AdBlocki, by uniknąć niechcianych treści. W takiej sytuacji na pomoc może przyjść reklama natywna.

Jak zarabiać na blogu: Czym jest reklama natywna?

Reklama natywna nie jest tym samym, czym treści sponsorowane. Jak je odróżnić? Przede wszystkim tym, że artykuły, filmy, czy też inne formy sponsorowane są dużo bardziej nachalne niż ich odpowiedniki natywne. Pojawienie się reklamy tego typu wynika w dużej mierze z banner blindness, czyli braku rejestracji przez nasz mózg informacji, które w jakikolwiek sposób przypominają reklamę. Nie zauważamy więc banerów, coraz częściej nie zwracamy uwagi na artykuły sponsorowane, czy też po prostu wyłączamy filmy reklamowe przed video, jeśli są dłuższe niż kilka sekund. Z tego powodu natywna reklama nie może być irytująca. 

Reklamą tego typu mogą być:

  • artykuły sponsorowane, treści na blogu,
  • wpisy na Facebooku oraz innych platformach social media,
  • grafika reklamowa o nienachalnym przekazie,
  • treści video, vlogi,
  • treści w podcastach,
  • lokowanie produktu.

Czy warto?

Za tego typu reklamą stoją liczby. 84% wydawców, 81% agencji i 78% marek uważa, że reklama natywna jest wartościowa dla klientów. Treści sponsorowane są za takie uważane jedynie przez 56% marek i 50% agencji. Dlaczego tak jest? Posłużymy się prostym przykładem. Jeśli na blogu technologicznym pojawi się wpis reklamujący w natarczywy sposób firmę hostingową, to pewnie będzie miał on mniej wyświetleń niż artykuł napisany przez blogera, który opisuje w nim, jak firma ta pomogła mu z przeniesieniem bloga na inną platformę, czy też w jaki sposób zapobiegła utracie danych. Ciekawe i wartościowe treści są główną wartością reklamy natywnej. Czytelnicy, dla których ważny jest czas, bardzo szybko opuszczają strony, jakie nie zawierają poszukiwanych przez nich informacji. 

Reklama natywna wydaje się być stworzona dla blogerów. Gdy przyjrzymy się statystykom, które jakiś czas temu podało Mobile Institute B(V)log power, to faktycznie marki widzą korzyści płynące z reklamy zamieszczonej przez internetowych twórców. Ponad 50% internautów ma styczność z treściami zamieszczanymi na blogach lub w kanałach social media. Kobiety najczęściej czytają artykuły lifestyle, z kategorii uroda i zdrowie, blogi osobiste, kulinarne. Mężczyźni blogi osobiste, lifestylowe, hobby. Warto dodać, że czytelnicy traktują blogi jako pełnoprawne i zaufane źródło informacji zakupowych, są one także dla nich pomocne przy podejmowaniu decyzji. 35% internautów deklaruje, że dokonało zakupu pod wpływem opinii osób prowadzących blogi, a 32% na jej skutek zrezygnowało z transakcji.

Jakie blogi zarabiają na reklamie?

Przede wszystkim, aby zarobić na blogu, musimy posiadać odpowiednie zasięgi, które najłatwiej udokumentować. Jak to zrobić? Tu na pomoc przychodzi przede wszystkim Google Analytics, gdyż aż 77% blogerów korzysta z tego narzędzia do pomiaru statystyk strony. Ważniejszym jest jednak eksperckość i spójność. To właśnie blogi skupiające się na jednym, dwóch tematach, wokół których ich twórcy koncentrują swoją komunikację, są najwartościowsze dla reklamodawców. Dzięki temu mają oni pewność, że trafiają do wąskiej, zainteresowanej grupy docelowej. 

Jak rozpocząć?

Duża liczba blogerów oczekuje na kontakt marki z ich osobami. 61,7% blogerów czeka na maile z propozycjami reklamowymi od sieci reklamowych, agencji i klientów bezpośrednich. 55,8% deklaruje stworzenie zakładki „współpraca” z najważniejszymi informacjami o blogu i kontaktem mailowym. To w dużej mierze wystarcza, aby zacząć. Jak w takim razie stworzyć reklamę natywną? 

Przede wszystkim na początku współpracy z klientem warto zaznaczyć, że tego typu kampanie mogą być przeprowadzone na naszym blogu. Kolejna sprawa to umiejętne przeprowadzenie tego typu działań. Chodzi przede wszystkim o wyczucie, o którym można przeczytać wyżej. Wpisy, filmy czy też grafiki tego rodzaju muszą być naprawdę subtelne.

Chyba najbardziej głośna i podawana za przykład jest akcja serwisu naTemat. To właśnie tam redaktor naczelny Tomasz Machała opowiedział o swoim dniu pracy. Krok po kroku możemy zapoznać się z codziennymi wyzwaniami i rutynowymi zadaniami. Całość opatrzona została galerią zdjęć, które pokazują Machałę w jego naturalnym środowisku. I nie było by w tym nic wyjątkowego, gdyby nie to, iż w tekście pojawia się komentarz stylistki, która dodaje: „Do spodni Levi’s® 501® straight leg button-fly Tomasz Machała założył szarą marynarkę i koszulkę w paski. Podwinięte nogawki świetnie współgrają z butami za kostkę. Taki zestaw jest połączeniem elegancji i casualu, co nadaje stylizacji paryskiego sznytu”. Drobiazg, który zmienia cały kształt tego artykułu. To właśnie naTemat. uznawane jest za pioniera tego typu kampanii reklamowych.

Pomysłów na natywne treści nie ogranicza nam praktycznie nic. Prowadząc bloga podróżniczego, możemy korzystać z aparatu NIKON, a potem podczas relacji opisać, jak sprawdził się w trudnych warunkach. Tworząc treści kulinarne, można współpracować z producentami noży, garnków i innych akcesoriów. Świetnie widać tego typu działania na Instagramie Joanny Matyjek z „Odczaruj Gary”. 

Jak w każdym przypadku, także tutaj wszystko zaczyna się od pomysłu, który można przekuć w naprawdę wyjątkową kampanię. Trzeba tylko pamiętać, że tego typu działania promocyjne istnieją, banery nie zawsze się sprawdzają, a artykuły sponsorowane stają się zbyt nachalne. Reklama natywna wydaje się być na to wszystko pewnym panaceum.

Kampanie z udziałem influencerów (blogowych)

jak zarabiać na blogu  

Czy w 2018 roku, posiadając doskonały produkt lub usługę, wystarczy zainwestować w reklamę minimalne środki finansowe, by utrzymać na rynku renomę firmy i zwiększyć poziom sprzedaży? Czy tradycyjna reklama w mediach wzbogacona o promocję w social mediach przyniesie pożądany efekt, czyli rzesze klientów? A może jednak postawić na intensywną współpracę z influencerami? Takie są trendy, tylko czy zostały zweryfikowane? Spróbujemy Wam nieco podpowiedzieć w tej materii.

Właściwie wszyscy już wiedzą, kim jest współczesny influencer narzucający dynamikę wydarzeń w Internecie, samo określenie sugeruje bowiem, że będziemy mieć do czynienia z osobami wywierającymi wpływ na odbiorców jakiegoś przekazu. Drogami typowymi dla XXI wieku – wystarczy własny blog lub kanał na YouTube, Facebooku, Instagramie czy Snapchacie – rozpoczyna się marketingowy połów osób zainteresowanych danym tematem. Influencer staje się liderem opinii, ale musi spełnić kilka warunków, bo nie każdy swobodnie korzystający ze współczesnych narzędzi komunikacji osiągnie taki status.

Robert Cialdini, guru technik wpływu społecznego, w swojej bestselerowej książce „Wywieranie wpływu na ludzi” uznał, że techniki te można sklasyfikować i pogrupować. Wyodrębnił sześć i określił je mianem reguł. Trzy z nich są niezwykle istotne w kwestii przez nasz poruszanej. Pierwsza, nazwana społeczny dowód słuszności, jest niczym uzus i zarazem imperatyw, który nam nakazuje postępować tak jak inni. Jeśli inni ludzie postępują w dany sposób, to oznacza, że ten jest właściwy i my również powinniśmy tak zrobić. Kolejna reguła również wywodzi się z uważnych obserwacji zachowań człowieka – to zasada lubienia i sympatii, a zatem jeżeli cię lubię, to tym chętniej spełniam twoją prośbę. Pozostała nam jeszcze jedna, moim zdaniem najważniejsza, zasada regulująca sferę wpływu na zbiorowość – autorytet. Jeśli uważam, że jesteś autorytetem, to poddam się twoim sugestiom czy presji, nie wnikając w merytoryczną wartość przekazywanych informacji, słowem, najważniejsze jest kto nas nakłania do zakupu.

Po tych lakonicznych, ale niezbędnych wyjaśnieniach możemy przystąpić do analizy kampanii z udziałem infulencerów blogowych, oni właśnie bazują na trzech przywołanych regułach Cialdiniego.

Poczytny blog jest niczym autostrada prowadząca do społeczności skupionej wokół blogera. My także możemy z niej skorzystać i dotrzeć do jej wszystkich użytkowników. Sprawdzamy, czy ten kanał komunikacji jest zawsze dostępny, aktualny, inspirujący innych, czy tematy podejmowane przez blogera znajdują odzew. Jeśli dyskusje i komentarze dotyczą produktów i usług z naszej branży, już możemy rozważać, czy taką osobę zaprosić do współpracy. To my możemy być tymi, którzy blogera wykreują na influencera, jednak łatwiejszą i bardziej rozważną opcją jest korzystanie z usług influencerów znanych już na rynku. Osoby powiązane z jego kanałem komunikacji mogą stać się naszymi klientami. 

Jak istotne jest to zagadnienie, pokazują wyniki badań przeprowadzonych przez amerykańską agencję Corporate Eye w 2014 roku. Wykazano mianowicie, że 9 na 10 konsumentów (84%) decyduje się na zakup produktu po przeczytaniu opinii o nim właśnie na blogu. Ankietowani potwierdzili, że influencerzy zapewnili doskonały kontakt z dwiema grupami wiekowymi potencjalnych nabywców, były to osoby w wieku 18-24 oraz 25-34 lat.

Blogosfera jako sieć społeczna jest przedmiotem zainteresowania socjologów, ale jako sieć linków, komentarzy, publikacji, interpersonalnych powiązań jest pożądana przez specjalistów od marketingu. Trzeba tylko wybrać właściwy rodzaj bloga, a tych jest coraz więcej. Do najpopularniejszych należą gatunki, które poruszają zagadnienia lifestyle, mody, urody, gier, kulinariów, podróży, zdrowia i sportu, a także gier i macierzyństwa.

Jak zatem przygotować kampanię z udziałem blogera, który zagwarantuje nam sukces i – co równie ważne – ile będziemy musieli za to zapłacić? Na koszt współpracy z influencerem wpływ ma kilka czynników, są to:

–      popularność bloga i zasięgi, które generuje,

–      typ blogera (kanał i tematyka), np. kulinarni są tańsi niż ci, którzy piszą o kosmetykach,

–      etap rozwoju blogera,

–      sposób postrzegania influencerów przez odbiorców bloga

–      spójność materiału reklamowego z linią bloga,

–      zaangażowanie osobiste blogera w temat kampanii,

–      możliwość współpracy barterowej, czyli subiektywna, a nie obiektywna wartość i atrakcyjność takiego rozwiązania.

Wybierając blogera, skupmy się przede wszystkim na tematyce, którą się zajmuje i tym, czy jest wiarygodny, zwłaszcza reklamując nasz produkt czy usługę. Nie obawiajmy się także poprosić o statystyki bloga. Te powinny być dla nas transparentne, ale i tak warto je skonfrontować z komentarzami i polubieniami, które generują tworzone treści. Część influencerów, niestety, ma zwyczaj zawyżania swoich statystyk, a to finalnie może spowodować, że nie osiągniemy zakładanego celu mimo poniesionych nakładów.

Ile kosztuje taka współpraca i przeprowadzenie kampanii? Ogólne koszty uzależnione są od statusu blogera, jego doświadczenia i zaangażowania. Te informacje wprawdzie brzmią mało precyzyjne, ale poniższa klasyfikacja blogerów opiera się już na arytmetycznych wyliczeniach, które ułatwią podejmowanie decyzji:     

–  początkujący: dopiero zaczął przygodę z blogowaniem, traktuje to jako hobby, nie  ukrywa, że szuka współpracy barterowej, ma mniej niż 10 tys. odsłon bloga w skali miesiąca, a także mniej niż 5 tys. unikalnych użytkowników, jego social media śledzi niewielka liczba fanów;

–      średniozaawansowany: taki, dla którego jest to dodatkowa aktywność, czasami akceptuje barter, chętnie pracuje za mniej niż 1.000 zł, a jego blog generuje 10.000 – 100.000 odsłon, liczba unikalnych użytkowników waha się od 5.000 – 50.000, a Facebooka śledzi 1.000 – 5.000 osób, na Instagramie ma zaś mniej niż 2.000 obserwujących;

–      zaawansowany: w większości utrzymuje się z prowadzenia bloga, jest niechętny na rozwiązania barterowe, koszt współpracy waha się od 500 do 3.000 złotych, a blog generuje 50.000 – 200.000 odsłon, osoby te mają już status autorytetu, a na Facebooku śledzi ich 3.000 -10.000 użytkowników, Instagram zaś obserwuje od 2.000 – 10.000 osób;

–      TOP: czyli blogerzy, którzy nawet wydali już książkę, utrzymują się wyłącznie z bloga, koszt współpracy wynosi często powyżej 3.000 zł, w tym wypadku nie ma mowy o umowach barterowych, zaś blog generuje ponad 150.000 odsłon i około 50.000 unikalnych użytkowników miesięcznie, kanały społecznościowe śledzi zaś ponad 10.000 osób;

–      Ekstraklasa: to najpopularniejsi blogerzy, znani także z gazet i telewizji. Koszt kampanii sięga kilkudziesięciu tysięcy złotych, ich blog ma zazwyczaj kilkaset tysięcy odsłon, a każdy z kanałów social mediów śledzi ponad 100.000 fanów.

Sukces kampanii bywa postrzegany w różnoraki sposób. Dla jednych wystarczająca będzie określona liczba publikacji, dla innych dodatkowe interakcje i pochlebne komentarze. Dla kolejnych odpowiedni wzrost sprzedaży produktu lub usług. Dlatego nie bójmy się współpracować z blogerem, nauczmy się go słuchać. On zna doskonale swoją społeczność, wie, w jaki sposób i jakim językiem do niej trafić. Nie przysyłajmy mu informacji prasowej, którą ma tylko skopiować na bloga, bo postępując według naszych wytycznych, może stracić wizerunkowo i na wiarygodności, stracimy więc i my. Zaufajmy mu.  

Budujmy wspólnie wiarygodność blogera, jego opinia dotycząca naszego produktu musi być rzetelna i miarodajna. I tak powinna zostać odebrana przez adresatów naszych działań. Nie wysyłajmy trymera do blogera, który ma doskonałe zasięgi, ale nie ma brody, nie oczekujmy też dobrego efektu, kiedy na blogu dotyczącym bycia fit pokażemy nasz najnowszy, słodki napój gazowany.

Jeśli już zdecydujemy się na kampanię z influencerem, starajmy się idealnie go dobrać, wtedy odbiorca, czyli nasz potencjalny klient nie poczuje się oszukany, nie odbierze wpisu na blogu jako nachalnej reklamy sprzedażowej, postanowi przetestować nasz wyrób, a finalnie – może stać się naszym ambasadorem na wiele lat.

Jak zarabiać na blogu – marketing afiliacyjny

jak zarabiać na blogu  

Chyba każdy bloger prędzej czy później będzie chciał zarabiać na swojej stronie. Wielu twórców marzy o tym, aby była to ich praca, a pisanie tekstów oraz kręcenie wideo przynosiło wymierne korzyści materialne. I faktycznie wiele osób, które posiada własne blogi, w mniejszym lub większym stopniu zarabia na swojej „pracy”. W jaki sposób nawiązać współpracę z markami lub sklepami? Oczywiście na pomoc mogą przyjść agencje i portale, na których można zarejestrować bloga, ale oczekiwanie na kontakt ze strony reklamodawcy może być bardzo żmudne, dlatego warto pomyśleć o marketingu afiliacyjnym.

Jak zarabiać na blogu: Promować czyjeś produkty? Dlaczego nie?

Marketing afiliacyjny to nic innego, jak właśnie promocja cudzych produktów, marek, usług na vlogu czy też blogu. Praktycznie każdy bloger prowadzący dowolną stronę może w ten sposób zacząć zarabiać pieniądze. Gdzie jest haczyk i ile tak naprawdę można na tym zarobić? 

Reklama tego typu bazuje na podziale dochodów. Co to oznacza? W dużym skrócie: firma sprzedaje produkt A i chce go reklamować w Internecie poprzez sieć afiliacyjną. Produktem tym niech będą dobrej jakości słuchawki dla graczy. Są one w całkiem przystępnej cenie, a co najważniejsze, ich uniwersalność pozwala podłączyć je do komputera oraz do konsoli Xbox One oraz PS4. Głównym kanałem sprzedaży słuchawek jest sklep internetowy, jednak w pewnym momencie postanowiono postawić na marketing afiliacyjny. W tym miejscu pojawia się szansa dla blogera. Za każdą sprzedaną za jego pośrednictwem parę otrzyma on ustalony wcześniej procent od sprzedaży. To właśnie jest podział dochodów. 

Kto z kim i dla kogo?

Jedna z definicji afiliacji mówi, że jest to proces pozyskiwania przychodu na skutek promocji produktów lub usług innych osób lub firm. W marketingu afiliacyjnym możemy mówić o trzech lub czterech grupach, które biorą udział w całym procesie sprzedażowo-marketingowym. Jeśli rozpatrujemy go przez pryzmat czterech członków procesu, będą to:

  • sprzedawca – firma lub sklep, który chce sprzedawać swoje produkty poprzez sieć afiliacyjną;
  • sieć afiliacyjna – narzędzie, które pomaga w łatwy sposób połączyć reklamodawcę z wydawcą i w równie prosty sposób rozliczyć sprzedaż produktu;
  • wydawca – bloger, który na swojej stronie lub vlogu poleca produkt sprzedawcy, otrzymujący wynagrodzenie, gdy jeden z jego czytelników dokona zakupu;
  • klient – czytelnik, odbiorca bloga. Wartościowym dla wydawcy klientem jest ten, który dokona zakupu poprzez link afiliacyjny zamieszczony na jego stronie.
jak zarabiać na blogu

Jeśli rozpatrujemy 3 grupy, są to:

  • reklamodawca – firma, która chce sprzedać produkt poprzez reklamę na blogu;
  • wydawca – bloger, który udostępnia powietrznię reklamową;
  • klient – zainteresowany produktem czytelnik bloga, który zakupi go poprzez link afiliacyjny zamieszczony na blogu.

W przypadku pierwszego rozwiązania pośrednikiem w kontakcie pomiędzy firmą a blogerem jest sieć afiliacyjna. Ona także pobiera niewielką opłatę za swoje działania. Dla sprzedawcy to całkiem dobre rozwiązanie, jeśli chce się pozbyć ze swoich barków całego procesu i skupić się tylko na wysyłce produktów. Niestety w tym przypadku bloger może zarobić mniej, ponieważ pośrednik także musi zarobić na swojej pracy. Jest wiele za i przeciw. Wszystko zależy od sieci, od wysokości wypłacanych prowizji, a także sposobu współpracy. 

W drugim przypadku sprzedawca (reklamodawca) kontaktuje się bezpośrednio z blogerem i wspólnie ustalają plan działania. Dzieje się tak np. wtedy, gdy firma ma własny sklep i własny program afiliacyjny. Wtedy nie potrzebuje ona wsparcia sieci i może współpracować z wydawcą bez konieczności wprowadzania do komunikacji pośredników. Plusem tego rozwiązania mogą być wyższe prowizje, które można ustalać indywidualnie z reklamodawcą. 

Dlaczego warto?

Afiliacja ma to do siebie, że bloger bardzo łatwo może wyliczyć, jak dużych przychodów może się spodziewać, a reklamodawca nie musi się obawiać o budżety, płaci bowiem tak naprawdę tylko za sukces. Jeśli wspomniane wcześniej słuchawki zakupi 500 czytelników bloga technologicznego, to bloger otrzyma wynagrodzenie równe 500 x % ustalony na początku współpracy. Niech będzie to 5zł od każdej sprzedaży. Oznacza to, że do jego kieszeni trafi 2500 zł. System ten mobilizuje do działania. Z drugiej strony, jeśli poczytamy trochę „literatury” poradnikowej dla blogerów, szybko rzuca się w oczy, że nie zawsze warto promować wszystkie produkty, a czasem warto także najpierw je samemu przetestować, aby nie okazało się, że staramy się „wcisnąć” naszym czytelnikom bubel, którego sami byśmy nie kupili. Takie działanie może odbić się na naszej opinii, a dodatkowo doprowadzić do zmniejszenia zaufania co do naszej osoby jako eksperta w danym temacie. 

Nie powinniśmy też promować produktów niezwiązanych z naszym blogiem, czy też niszą. Prosta zasada: jeśli piszemy o grach, reklamujmy gry i produkty związane z gamingiem, czy też gadżety z tym związane. Mamy blog parentingowy? Skupmy się na produktach, które przydadzą się dzieciom lub rodzicom. Oznacza to, że wciskanie czytelnikom opon samochodowych w momencie, gdy tworzymy treści dla wielbicieli paintballu, jest po prostu bez sensu. Szkoda tracić miejsce reklamowe na towar, który nie zainteresuje czytelników. 

Moc możliwości

Będąc blogerem, możemy sprzedawać produkt na wiele sposobów. Linki można bowiem umieścić we wpisach poradnikowych. Wspomniane słuchawki mogą pojawić się w zestawieniu najlepszych produktów dla graczy, w recenzji samych słuchawek, w mailingu wysyłanym do czytelników, wspomnieć można o nich w filmie, czy też zrobić konkurs z jedną sztuką, a zainteresowane osoby odesłać do sklepu producenta. To tylko kilka przykładów, dlaczego marketing afiliacyjny jest tak elastycznym narzędziem. Dodatkowym plusem jest wspomniany sposób rozliczenia, w którym mówimy o działaniu win-win.

Do góry!

Polecane artykuły

19.08.2019

Rekrutacja programistów. Jak pozyskiwać talenty do zespołu IT ...

Głodny wiedzy? Zapraszamy do sklepu z kursami i ebookami

Sprawdzam