Wywiad z Olą Budzyńską (Pani Swojego Czasu) – kobiety albo kochają, albo nienawidzą moje wystąpienia na żywo

26.06.2017 AUTORZY: Ola Budzyńska, Michał Bąk,

Jak zarabiać na blogowaniu? Pewnie nie raz i nie dwa się nad tym zastanawialiście – my nie jesteśmy inni. Właśnie dlatego postanowiliśmy między innymi i to zapytać Panią Swojego Czasu – Olę Budzyńską.


Bardzo się cieszę, że udało mi się umówić na wywiad, powiem szczerze, że od dawna przyglądam się temu co robisz. W pierwszej kolejności chciałbym zadać pytanie o Twoją społeczność. Wydaje się, że to ona jest kluczem Twojego sukcesu. Czy przypominasz sobie „kamienie milowe” w budowaniu Twojej społeczności?

Bardzo mi miło i dziękuję za te słowa.

I to prawda społeczność Pań Swojego Czasu to genialne kobiety, które niejako niosą Panią Swojego Czasu. Ciągle się dowiaduję, że gdzieś jest jakaś Pani Swojego Czasu, która informacje o mnie przekazuje dalej – a to w jakiejś aptece w Londynie, a to w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych.

Nie jestem pewna czy to, co teraz opiszę to są aż kamienie milowe, ale dla mnie było to faktycznie ważne.
Pierwszym takim momentem był sam fakt założenia Pani Swojego Czasu – w którym przypomniałam sobie wszystkie te momenty, w których na moich szkoleniach podchodziły do mnie kobiety i na przerwach dalej drążyły temat. Gdy zakładałam PSC, to myślałam właśnie o nich. Dlaczego to dla mnie takie ważne?
Bo wszystkie moje przedsięwzięcia miały bardziej mnie w centrum – zakładając je ciągle myślałam „czym by się tu zająć”, „Co mogłabym robić”, „W czym jestem dobra”?
Jak widzisz było tu: ja, ja, ja.

A gdy zakładałam PSC, to na pierwsze pole wysunęły się potrzeby innych kobiet.

Druga sprawa jest bardziej techniczna i było nią założenie grupy Pań Swojego Czasu na Fb. Grupa jest naprawdę genialnym sposobem na budowanie społeczności, bo rozmawiając tam z kobietami poznaję je, a one poznają mnie i siebie wzajemnie. Dodatkowo dzięki różnym akcjom bardzo mocno widzą jaka siła w nich tkwi.

Tak było, gdy zgłosiłam swoją osobę jako prelegentkę na konferencji I Love Marketing. Poprosiłam „moje kobiety” (mam zwyczaj tak mówić o Paniach Swojego Czasu) o głosowanie na mnie i po godzinie było pozamiatane.

Gdy ostatnio miał miejsce plebiscyt na najlepszą grupę na Fb, również nie miałam wątpliwości co się podzieje.

Ostatnim elementem układanki jest przekazywanie treści i dzielenie się wiedzą – na blogu, webinarach, oraz moich live’ach na grupie Pań Swojego Czasu i drugiej „Biznes online i blogowanie od kuchni by PSC”.

Szczególnie moje „wystąpienia” na żywo cementują moją społeczność, gdyż kobiety, albo je kochają, albo nienawidzą. Bo ja oczywiście przekazuję wiedzę i to bardzo konkretną, ale też nie robię z tego jakiegoś mega oficjalnego wykładu, tylko w tym czasie robię także inne rzeczy – odbieram przesyłkę od kuriera (bo akurat się dobijał w trakcie live’a), kręcę sobie włosy lokówką i robię makijaż (bo akurat gdzieś wychodzę), robię sobie kawę itp. No i oczywiście zawsze, ale to zawsze mamy dżingiel i sobie tańczymy. To znaczy ja tańczę, ale z tego co wiem kobiety też sobie w domach podrygują.

Jeśli myślisz teraz sobie (czytelniku) – „ale siara, to musi być jakiś obciach, co to za biznes w ogóle”, to uprzedzę, że świetnie prosperujący, rozwijający się i zarabiający nie tylko na siebie i na mnie, ale także na moich pracowników :).

jak zarabiać na blogowaniu  
fot. Julita Pająk

Z jakich gałęzi składa się Twój biznes, wiemy, że jedną z nich są na pewno kursy online, ale czy to Twoja jedyna droga monetyzacji PSC?

Po pierwsze napiszę, że nie znoszę słowa „monetyzacja”. Bo wszyscy mówią o monetyzacji bloga, a ja nie monetyzuję mojego bloga, tylko po prostu prowadzę biznes, którego blog jest częścią 🙂  Więc wolę pytanie jak zarabiam w swoim biznesie.

I faktycznie najbardziej dochodową jego gałęzią są kursy online. Uczestniczyło w nich już ponad 3500 kobiet. Paradoksalnie kursy online nie są moim najdroższym produktem, bo ich cena zaczyna się od 199 zł, a kończy na 499 i zależy od stopnia mojego zaangażowania w czasie trwania kursu, a najdroższy mój produkt to wszelkie wystąpienia, prelekcje i wykłady, których cena zaczyna się od 7 tysięcy w górę, ale ich znowu robię najmniej, bo nie po to zakładałam i rozwijałam biznes online, żeby znów się szwendać po całej Polsce z wykładami i szkoleniami. To już robiłam w swoim poprzednim wcieleniu zawodowym (przez 10 lat byłam trenerką umiejętności miękkich i szkoliłam pracowników w korporacjach).

Są jeszcze produkty fizyczne, które systematycznie rozwijamy i ciągle dodajemy nowe do naszego sklepu.

Swoją drogą sprzedaż produktów fizycznych jest dla mnie niezwykłym doświadczeniem, bo wcale nie zarabia się na nich strasznie dużo (ich koszty wytworzenia, sprzedaży, pakowania, wysyłki itp. są po prostu bardzo wysokie), a jednocześnie one robią PSC cudowną reklamę i przyciągają nowe klientki.

Wszyscy pytają: jak zarabiać na blogowaniu? Ty pokazujesz, że nie trzeba sprzedawać powierzchni reklamowych, czy komercjalizować siebie jako produktu podpisując „influencer marketing”. Powiedz ile czasu po starcie blogowania zarobiłaś pierwsze pieniądze i jaki wówczas miałaś zasięg?

Mój blog założyłam 23 sierpnia 2014 roku, a sprzedaż pierwszego kursu rozpoczęłam 12 stycznia 2015 roku, a więc po 5 miesiącach blogowania, wysyłania newsletterów, prowadzenia fanpejdża oraz grupy Pań Swojego Czasu (były to wówczas  jedyne stosowane przeze mnie środku docierania do potencjalnych klientek).

Sprzedaż kursu trwała tydzień, kupiło go 280 kobiet i przyniósł mi on przychody w wysokości 28 tysięcy, przy kosztach około 5 tysięcy.
Były to wówczas największe pieniądze, jakie udało mi się zarobić w ciągu tygodnia 🙂

A jakie miałam zasięgi? Jeśli pytasz o UU, to nie mam zielonego pojęcia, gdyż jest to najrzadziej sprawdzana liczba w moim biznesie. Gdy prowadzisz bloga, opartego o swoje produkty i usługi, a nie o współpracę  z markami, to zaczynasz zauważać, że spokojnie możesz zarabiać bardzo dużo, mając wcale nieduże zasięgi.
Obecnie moje zasięgi to około 30-35000 UU, to ile mogłam mieć po kilku miesiącach blogowania?
Ale sprawdziłam ilu miałam wtedy subskrybentek. Dokładnie 1691. Chciałam podkreślić, że nie na liście osób zainteresowanych kursem, ale w ogóle – to była wtedy całkowita liczba osób zapisanych na mój newsletter.

jak zarabiać na blogowaniu  
fot. Julita Pająk

W świecie startupów jest takie pojęcie mvp, dotyczy ono minimalnej wersji przygotowanej do sprzedaży. Czy jest jakaś metoda weryfikacji zainteresowania danym kursem, aby nie nagrywać wielu godzin materiałów, których nikt nie kupi?

Według mnie przydatność i sens istnienia kursu zweryfikuje Ci społeczność, dlatego uważam, że absolutnie konieczne jest to, by mieć taką zbudowaną, ZANIM zacznie się cokolwiek robić w kierunku stworzenia kursu online. To nie musi być duża społeczność, ale niech jakaś będzie.

Jeśli zbudujesz taką w oparciu o konkretny obszar, w którym Ty jesteś specjalistą, to nie ma bata, żebyś po jakimś czasie nie zaczął zauważać pytań, które się w tej społeczności pojawiają: „a jak mam sobie poradzić z tym”, „mam taki problem i nie wiem jak to rozwiązać”, „jakie macie najlepsze sposoby na”.

Ja ciągle powtarzam, że mając kilkudziesięciotysięczną społeczność Pań Swojego Czasu w zasadzie nie muszę robić żadnego badania rynku. Wystarczy, że obserwuję i bardzo uważnie słucham.

Wszystkie moje kursy i produkty powstały ponieważ słuchałam, czego chciały kobiety. Jak połączyłam ich potrzeby z moim eksperctwem, to powstało połączenie idealne. Pierwsza klientka zapłaciła mi za kurs wtedy, gdy jeszcze nie istniał i nawet nie myślałam o jego sprzedaży, a tylko wrzuciłam do grupy informację o tym, że zaczynam myśleć o takim kursie.

Dodatkowo wiele osób się boi konsultować swój pomysł z przyszłymi odbiorcami i klientami, bo obawiają się, że nie zostaną potraktowani serio i być może klienci pomyślą, że twórca sam nie wie czego chce. Ja się z tym nie zgadzam, bo uważam, że dobry produkt powstanie wtedy, gdy połączysz swoją wiedzę i doświadczenie z oczekiwaniami i możliwościami swoich klientów.
Co z tego, że „ekspertka we mnie” podpowiada mi, że kurs powinien trwać 2 miesiące, skoro kobieta we mnie wie, że to za długo i żadna inna kobieta nie wytrzyma tak długiego kursu?

A poza tym, jeśli dopiero zaczynasz ze swoim kursem, to zwyczajnie nie rób takiego, w którym masz mieć „wiele godzin materiałów”, ale zacznij od czegoś mniejszego. Będziesz miał z tego tylko i wyłącznie korzyści – Ty włożysz w to mniej pracy, a więc masz mniejsze ryzyko, a Twoi klienci mają większą szansę osiągnięcia efektu (bo „dłuższy kurs” wcale nie oznacza „lepszy kurs”).

jak zarabiać na blogowaniu  
fot. Ola Budzyńska

Nie boisz się, że to wszystko kiedyś się skończy? Teraz sprzedajesz kursy, książki itd. Ale czy rynek nie nasiąknie Panią Swojego Czasu?

Bardzo lubię to pytanie i często się zastanawiam czy w innych gałęziach biznesu inni też takie dostają. Czy Żabka, albo Biedronka nie boi się, że rynek nasiąknie? Czy stomatolodzy nie boją się, że ludzie zaczną dbać o zęby?

Ale odpowiadając na Twoje pytanie – nie, nie boję się.

Z dwóch powodów. Po pierwsze w Polsce żyje około 19 milionów kobiet, a ja przeszkoliłam 3 i pół tysiąca. Więc jeszcze mam co robić 🙂

I póki widzę, że są kobiety, które zarządzanie sobą w czasie traktują jako robienie absolutnie wszystkiego, póty wiem, że PSC ma co robić i będzie się miała dobrze.

A po drugie nie boję się, bo wiem, że taka jest kolej rzeczy. Jestem osobą, która zawodowo robiła już milion rzeczy i to naprawdę różnych. Zmiana i to, że trzeba się do niej dopasować jest dla mnie czymś normalnym i w ogóle mnie to nie przeraża. Uwielbiam zmiany :).

jak zarabiać na blogowaniu  
fot. Barbara Bogacka

Kobieta w świecie biznesu. Ma łatwiej czy trudniej niż mężczyzna?

Oczywiście, że trudniej.

Marie Forleo (znacie mam nadzieję) kiedyś opowiadała jak to w windzie mężczyzna stojący obok zapytał ją czym się zajmuje, a ona zgodnie z prawdą odpowiedziała, że prowadzi szkołę biznesu online. Jak zareagował mężczyzna? Spytał ją z delikatnym uśmiechem, czy to jest jej hobby, czy też udaje jej się cokolwiek na tym zarobić. A jak wiadomo jest to biznes, które generuje co roku miliony dolarów. No ale nie to pierwsze przychodzi nam do głowy, gdy myślimy o kobietach w biznesie.

Dodatkowo kobieta ma trudniej, bo oprócz prowadzenia biznesu ma też bardzo często na głowie dom. Gdy facet prowadzi swój biznes z domu, nikt go nie pyta, czy w czasie „gdy siedział w domu” uprał, uprasował i ugotował, a kobietę owszem, bo „siedzi w domu właśnie”.

Mężczyzn, którzy prowadzą swój biznes i dzielą się swoją wiedzą na wykładach, szkoleniach i prezentacjach NIKT też nie pyta, co zrobili ze swoim dzieckiem na czas wyjazdu, a w stosunku do kobiet jest to często pierwsze pytanie, jakie dostaje. I mówię to z własnego doświadczenia, bo byłam trenerką i byłam o to pytana non stop.

Zwracasz się w kierunku kobiet. Twoja grupa jest wyłącznie dla kobiet, nawet gdy chciałem się na nią zapisać, nie dostałem pozwolenia. Czemu zawężasz swój target w kierunku Pań. Założę się, że są mężczyźni, którzy chcieliby płacić za Twoje produkty, a komunikacja zawarta w jedną stronę może ich zniechęcać. Nie myślałaś aby „otworzyć się” na Panów :).

Michał bardzo podobają mi się Twoje pytania! Powiedziałeś, że komunikacja skierowana tylko do kobiet może zniechęcić mężczyzn. A ja powiem – doskonale! Właśnie taki jest tego cel! Ja nie mam celu przyciągać mężczyzn do Pani Swojego Czasu, bo nie jesteście moją grupą docelową, nie mam dla Was produktów, to po co miałabym Was do siebie przyciągać 🙂

Wiele osób mi zadaje to pytanie, a odpowiedź jest zawsze taka sama.

Po pierwsze, choć wcale nie najważniejsze, decyzja, że kieruję swoje usługi to kobiet, to po prostu określanie swojej grupy docelowej, dokładnie takie samo, jak w każdym innym biznesie.
Ale po drugie, i ten czynnik jest dla mnie dużo ważniejszy, pisałam Ci już, że ja zakładając Panią Swojego Czasu miałam w głowie wszystkie te kobiety, które po moich szkoleniach dla korporacji podchodziły do mnie i zadawały mi dodatkowe pytania związane z organizacją czasu.

I wyobraź sobie, że NIGDY, w ciągu 10 lat pracy jako trenerka nie podszedł do mnie mężczyzna i nie spytał o to jak połączyć życie zawodowe z prywatnym, jak połączyć robienie biznesu z założeniem rodziny, jak połączyć pracę w domu z wychowaniem dzieci.

Nigdy. żaden mężczyzna. A kobiet pytało mnie o to mnóstwo!

I jeszcze jedno – jakie znasz książki w temacie zarządzania czasem? Te najważniejsze i kultowe? Wszystkie są napisane dla mężczyzn. Największy autorytet w tej dziedzinie, czyli Brian Tracy napisał o tym mnóstwo książek, słowo sukces jest w nich odmieniane przez wszystkie przypadki, ale w ŻADNEJ z nich nie znajdziesz informacji o tym jak łączył pracę z życiem domowym, kto odbierał ze szkoły jego dzieci, podczas gdy on rozwijał biznes i pisał swoje książki i kto mu prasował jego śnieżnobiałe koszule.

I gdy to mówię do kobiet, to one w lot to rozumieją! Bo moimi klientkami są kobiety, które chciałyby mieć więcej czasu dla siebie, które chcą się rozwijać i chcą nawet zakładać swoje biznesy, ale mają też rodzinę, którą się zajmują i którą chcą się zajmować i nie bardzo wiedzą jak to pogodzić, no a u autorytetów – mężczyzn nie znajdą tej informacji, bo większość z nich nie musiała tego robić.

 
fot. Kuba Ociepa

Czy Pani Swojego Czasu, jest również Panią Swojego Portfela? Lubisz zarządzać finansami, jak się w tej kwestii czujesz?

Szczerze mówiąc to nie przepadam za zarządzaniem finansami, pilnowaniem ich itp. Zawsze się śmieję, że dbam o to, by zarabiać na tyle dużo, by nie musieć się tym przejmować, aczkolwiek to nie do końca jest prawda, bo teraz gdy mam cały #gangPSC (czyli zespół osób pracujących ze mną) zarządzanie finansami jest po prostu obowiązkiem. Jestem w końcu odpowiedzialna także za nich.

Ola czego Ci życzyć zawodowo na zakończenie naszej rozmowy?

Stabilnego rozwoju. Moje plany są baaardzo ambitne, ale ponieważ sama jestem specjalistką w zakresie tego jak układać, a potem realizować te plany, to wiem, że najlepszym sposobem na to jest metoda małych kroków.
Ja tak sobie powoli kroczę już od kilku lat :)e

Do góry!

Polecane artykuły

07.11.2019

Kontrolki – rzeczy, które musisz mierzyć ...

Głodny wiedzy? Zapraszamy do sklepu z kursami i ebookami

Sprawdzam