Biznesowa rozmowa z MC Silkiem – najszybszym raperem świata!

08.08.2016 AUTORZY: MC Silk, Michał Bąk,

Na początku chciałem powiedzieć, że jest mi bardzo miło móc z Tobą przeprowadzić wywiad. To zaszczyt, tym bardziej, że środowisko rapowe jest dość hermetyczne i raczej niechętnie podchodzi do udzielania wywiadu poza mediami środowiskowymi. Powiedz proszę czy wydawanie bez znanego label-u w Polsce ma w ogóle sens?

Dzięki za miłe słowa. Chyba masz rację, że środowisko jest hermetyczne i zuniformizowane. Czy to wpływa na zdolność wychodzenia ze strefy komfortu – nie wiem – ale na pewno wpływa na zdolność docierania do odbiorców. Nigdy nie zastanawiałem się nad tym, czy wydawanie bez łatki znanego labelu ma sens. Nie ukrywam też, że miałem momenty kiedy nachodziła mnie myśl aby się gdzieś wydać. Na szczęście, jak szybko przychodziła, tak szybko odchodziła w zetknięciu z realiami wytwórni, kiedy ktoś pytał mnie o zasięgi nie pytając nawet o materiał, muzykę. Wiedziałem, że się nie dogadamy. Ja bardzo chcę tworzyć i przekazywać fanom pozytywny, ale też poruszający przekaz. To ode mnie silniejsze choć wymaga sporej determinacji. I wiem, że nie każdy może sobie na to pozwolić, bo takie działanie pożera wszystkie oszczędności i rezerwy – nie tylko te finansowe. Takie ryzyko sprawia, że w zamian za wysiłek Ty i Twoi bliscy  dostajecie sporą dozę niepewności i mnóstwo niewiadomych. Wchodząc w to głębiej nie boję się przyznać,  że nie wiem czy to ma sens. Pewnie okaże się niebawem. Mimo wszystko jestem chyba optymistą który wciąż ma nadzieję, że jakość wygra z ilością. I nie chciałbym tu zabrzmieć pyszałkowato, ale chyba każdy z nas zna takich twórców, którzy są dla nas fantastyczni a wciąż mało znani i niedoceniani. Sam mógłbym kilku wymienić. Do tego zawsze twierdziłem, że najważniejsza jest wartość waluty a nie jej nominał.

To określenie z logicznego punktu widzenia nie było nigdy prawdziwe, ale faktem jest że potrafię szybko rapować. Lata spędzone w szpitalach i na wózku były raczej nudne i doskonaleniem warsztatu zabijałem czas. Dzisiaj to miano często bardziej przeszkadza mi niż pomaga. Niestety wielozadaniowość jest przez wielu pożądana tylko w przypadku sprzętu RTV AGD.

Co dało Ci miano „najszybszego rapera na świecie”. Czy z punktu widzenia promocji płyty, którą wydajesz, takie tytuły się w ogóle liczą?

To określenie z logicznego punktu widzenia nie było nigdy prawdziwe, ale faktem jest że potrafię szybko rapować. Lata spędzone w szpitalach i na wózku były raczej nudne i doskonaleniem warsztatu zabijałem czas. Dzisiaj to miano często bardziej przeszkadza mi niż pomaga. Niestety wielozadaniowość jest przez wielu pożądana tylko w przypadku sprzętu RTV AGD. Nie można być szybkim raperem który ma coś więcej do powiedzenia, do tego tworzy produkcje konceptualne a przy okazji eksperymentuje z różnymi gatunkami muzycznymi. Oczywiście upraszczam, bo moi fani doskonale mnie znają i doceniają jako takiego, ale nowi nie zawsze rozumieją i szufladkują jako jutubera czy gościa od bicia piany. To dziwne, szczególnie, że przecież na każdym kroku wypytywani jesteśmy o doświadczenie, a pracę dostają Ci najbardziej wszechstronni. Można zatem powiedzieć, że ta “łatka” sporadycznie pomaga mi się gdzieś pojawiać, ale nie zawsze tam gdzie bym chciał lub gdzie mógłbym zostać bardziej zrozumiany. Traktuję to jako jeden z elementów technicznych, które można ciekawie wykorzystać.

Wierzę też, że mój przekaz nie jest sezonowy. Pieniądze owszem są bardzo ważne, nie ma się co oszukiwać. Ale gdyby były moim jedynym celem, to raczej nie wybrałbym tej drogi.

Każdy artysta bez względu na gatunek muzyczny buduje swoją oddaną społeczność, która kupuje płyty, ciuchy etc. Nie boisz się, że robiąc hip-hop inteligentny, momentami ironiczny ta rzesza fanów nie będzie wcale największa, przez co monetyzowanie muzyki i innych produktów będzie cięższe?

Dzięki za docenienie. Rzeczywiście sprzedaż moich propozycji jest nieporównywalnie mniejsza niż popularnych raperów, ale czy to napawa mnie strachem? Raczej nie, ponieważ wiem na co się decyduję. Wierzę też, że mój przekaz nie jest sezonowy. Pieniądze owszem są bardzo ważne, nie ma się co oszukiwać. Ale gdyby były moim jedynym celem, to raczej nie wybrałbym tej drogi. Myślę, że udałoby mi się znaleźć kilka bardziej intratnych możliwości zarobkowania, np. pozostałbym przy produkcji video. Mógłbym też przy pomocy prostych patentów nabierać nieświadomych, małoletnich klikaczy. Mam jednak zbyt dużo szacunku dla samego siebie i moich widzów, którzy cenią to jaki jestem. Moi odbiorcy to dla mnie źródło satysfakcji i spełnienia, a pieniądze zarobione w taki sposób mają nieporównanie większą wartość. Chciałbym tylko, żeby wystarczyło mi na dalsze działania i realizowanie nowych pomysłów.

Niedługo wychodzi Twoja płyta, można powiedzieć, że lada moment. Jak zamierzasz ją promować?

To będzie promocja w stylu DIY. Postawiliśmy na dotarcie do środowisk spoza hip-hopu, ponieważ dziesiątki wiadomości jakie dostaję utwierdzają mnie w przekonaniu, że warto. Wiesz, trudno jest prowadzić promocję, kiedy wiadomości wysyłane do mediów branżowych, stricte hip-hopowych przepadają bez echa w ilości 9/10. Ja też nie mam znajomości i układów, co mocno utrudnia sprawę, bo ponoć tak się to “załatwia”. Ale wierzymy, że się da. Jeśli tylko okoliczności pozwolą poleci wirusowy klip, sporo przesyłek i ciekawa forma płyty fizycznej, znacznie odbiegająca od oklepanych standardów. W planie mamy także kilka akcji konkursowych, a jesienią jak tylko zakończę rehabilitację, odbędzie się  trasa koncertowa.  Mój odbiorca to nie jest standardowy słuchacz hip-hopu. Dlatego dotarcie do takiego słuchacza też nie może być standardowe.

Twoje teledyski są inne, niż 90% teledysków. Czy realizujesz je sam? Czy ktoś pomaga Ci realizować te klipy?

Teledyski realizuję zazwyczaj z pomocą przyjaciół, rodziny a czasami sam. Mam chyba kłopot z oddawaniem pracy w ręce inne niż moje własne, dlatego postprodukcja to też moje zadanie. Może to także kwestia tego, że działam niestandardowo i większość pomysłów, powstaje spontanicznie. Organizacja jest wówczas równie spontaniczna a wtedy trudno mówić o planie produkcyjnym czy wcześniej ustalanych terminach.

Zarabianie na pasji – to chyba marzenie każdego człowieka. Wszyscy mają swoją własną granicę. Moim wyznacznikiem  jest pozostawanie w zgodzie ze sobą, ze swoimi ideałami i jakością.

Jak postrzegasz zarabianie na pasji i gdzie jest ta granica co można zrobić aby promować siebie, swój produkt?

Zarabianie na pasji – to chyba marzenie każdego człowieka. Wszyscy mają swoją własną granicę. Moim wyznacznikiem  jest pozostawanie w zgodzie ze sobą, ze swoimi ideałami i jakością. Sprzedajesz się w momencie  kiedy za pieniądze robisz i mówisz rzeczy inne, niż te które rzeczywiście masz w głowie. To proste. Oczywiście czasami zdarza się, że podejmujesz zwyczajnie złą decyzję, lub angażujesz się w coś, co zmienia kształt w trakcie realizacji. Wszyscy jesteśmy ludźmi i wpadki się zdarzają. Trzeba wyciągać wnioski i wracać do pracy w zgodzie ze sobą. To najlepsza z opcji.

 

Czytaj również:

 

Wywiad z Igorem Czajkowskim – Marketizator

Wywiad z Agnieszką Skupieńską (biznesoweinfo.pl) o selfpublishingu

Do góry!

Polecane artykuły

13.09.2019

AMA: Aplikacje Google bez tajemnic, czyli wszystko co musisz wiedzieć o pracy ...

Głodny wiedzy? Zapraszamy do sklepu z kursami i ebookami

Sprawdzam