Czy prawo i podatki mogą być sexi?

27.06.2016 AUTORZY: Wojciech Wawrzak, Marta Bąk-Kamińska,

Z Wojciechem Wawrzakiem rozmawiam między innymi o klauzulach niedozwolonych. Sprzedawco, sprawdź jakie masz prawa.

Skąd wzięła się nazwa bloga praKreacja.pl?

Nazwa praKreacja to połączenie słów „prawo” i „ kreacja”. Blog poświęcony jest dziedzinom prawa związanymi z działaniami kreatywnymi, więc szukałem dla niego nazwy, która korespondowałaby z tematyką. Chciałem przy tym, by była to nazwa krótka, więc stanęło na praKreacji. Okazało się, że to trafiony pomysł, bo nazwa często mylona jest z prokreacją, a po poprawieniu osoby błędnie ją wymawiającej, zapamiętuje ona poprawną nazwę.

W e-sklepie ważny jest dobrze sporządzony regulamin. Jak często spotyka się Pan z klauzulami niedozwolonymi w e-commerce?

Regulamin to podstawa, bo jego treść kształtuje relacje między sprzedawcą a klientem. Regulamin to również istotny element wypełnienia przez sprzedawcę obowiązków informacyjnych nakładanych na niego przez ustawę o prawach konsumenta.

Jak często spotykam się z klauzulami niedozwolonymi? Nie śledzę na co dzień regulaminów sklepów, więc bezpośrednio nie spotykam się. Te regulaminy, które sporządzam samodzielnie w ramach wdrożeń prawnych sklepów internetowych, pozbawione są takich klauzul. Natomiast rejestr klauzul niedozwolonych pokazuje, że takich klauzul jest mnóstwo. Często postanowienia, które sprzedawcom wydają się całkowicie naturalne, okazują się być uznawane za klauzule niedozwolone.

Ostatnio powstała moda na „fundacje”, które wyłapują w sieci sklepy z klauzulami niedozwolonymi i grożą właścicielom zbiorowym pozwem. Jakie prawo ma sprzedawca, i o czym musi pamiętać w takich sytuacjach?

Rada jest bardzo prosta. Zanim sprzedawca podejmie jakiekolwiek działania, powinien skonsultować treść swojego regulaminu – jeśli nie zrobił tego wcześniej – z prawnikiem. Często „groźby” kierowane są pod adresem sprzedawców w sposób masowy, bez rzeczywistej uprzedniej weryfikacji regulaminu. Nie warto wpadać od razu w panikę po otrzymaniu podobnej wiadomości, ale racjonalnie zastanowić się, czy rzeczywiście są jakiekolwiek podstawy do kierowania wobec sprzedawcy roszczeń.

Jaką grupą czytelników może się Pan pochwalić? Zdaje się, że trudno pisać w prawniczym języku w przystępny sposób – tak, że mógłby je zrozumieć przeciętny Kowalski.

Statystyki Google Analitycs z okresu ostatnich 30 dni (22.04 – 22.05.2015) pokazują 25 tys. unikalnych użytkowników i 39 tys. odsłon. Oglądalność bloga na tym poziomie osiągnąłem w styczniu 2015 roku i od tej pory utrzymuje się w tym zakresie, co bardzo mnie cieszy. Uważam, że to dobry wynik, biorąc pod uwagę tematykę bloga i poruszanie się przeze mnie w ramach ściśle określonej specjalizacji. Mógłbym zapewne podwoić oglądalność bloga, poruszając tematy dotyczącej szerszej grupy odbiorców, ale moim celem jest docieranie do precyzyjnie określonej grupy osób działających w branży kreatywnej.

Czy trudno pisać bloga prawniczego w przystępny sposób? Myślę, że obiektywnie patrząc – tak, trudno. Mnie to jednak przychodzi w sposób naturalny. Od dzieciństwa zajmowałem się pisaniem i uczestniczyłem w licznych projektach dziennikarsko-kulturalnych, więc posiadam stosowny warsztat, który w połączeniu z „lekkością pióra” sprawia, że podaję prawnicze treści w przystępny sposób. Myślę, że wyróżnia mnie to na tle innych blogów prawniczych. Doceniają to czytelnicy, którzy niejednokrotnie piszą mi, że nikt do tej pory nie był w stanie wytłumaczyć im tak fajnie i sprawnie zawiłości prawa.

Dużo osób zakłada bloga w celach zarobkowych. Jakie podatki dotyczą osób, które chcą tak zarabiać? I kiedy jest ten moment, kiedy trzeba założyć firmę?

W pierwszej kolejności mamy oczywiście podatek dochodowy od osób fizycznych. To standard, który dotyczy wszystkich osób zarabiających, niezależnie od źródła tych zarobków. Podatek ten można płacić jako osoba prywatna, bądź jako przedsiębiorca – w zależności od tego, w jakiej formie prowadzimy swoją blogową działalność. Nie ma jednoznacznej granicy, gdy założenie firmy staje się konieczne. Ja zawsze mówię swoim klientom, że jeśli blog jest jedynym źródłem zarobków, zarobki te są regularne, a aktywność związana z blogiem ma charakter stały, regularny i zorganizowany – to już czas na pomyślenie o firmie. W tym momencie pojawia się również podatek VAT, który osoba prowadząca firmę często będzie zmuszona płacić. Pojawiają się również składki ZUS, które choć podatkami nie są, to jednak stanowią zobowiązanie publicznoprawne przedsiębiorcy.

Często się zdarza w sklepach internetowych taka sytuacja, że konto jest zakładane na fałszywe dane, „klient” wybiera opcję za pobraniem. Paczka zostaje wysłana, a na miejscu okazuje się, że nie ma takiej osoby. W jaki sposób można się uchronić przed taką sytuacją? Czy jedynym sposobem jest uniemożliwienie kupna produktu przy pomocy takiej opcji? Pozbawiamy się wtedy możliwości sprzedaży uczciwemu konsumentowi.

Najlepszym rozwiązaniem jest zastrzeżenie w regulaminie prawa do telefonicznego potwierdzenia zamówienia w przypadku wyboru opcji płatności za pobraniem. To wprawdzie wydłuża nieco proces zakupowy i związane jest z koniecznością bezpośredniego kontaktu telefonicznego z klientem, jednak pozwala ograniczyć ryzyko nieuczciwych zamówień do minimum. Polecam tę metodę szczególnie przy zamówieniach o dużej wartości.

Najczęściej boimy się kradzieży danych personalnych w Internecie. O jakich aspektach zapominają właściciele sklepów internetowych, jeżeli chodzi o ochronę danych osobowych?

Spora część sprzedawców przekonana jest, że jeśli wykorzystuje dane tylko do realizacji zamówienia, to ochrona danych osobowych ich nie dotyczy. To błędne przekonanie. Zbieranie danych nawet tylko w celu realizacji zamówienia związane jest z koniecznością zapewniania ich ochrony zgodnie z ustawą o ochronie danych osobowych. Tutaj ujawnia się również drugie błędne przekonanie sprzedawców, którzy sądzą, że samo zebranie zgody na przetwarzanie danych załatwia sprawę. Otóż samo zebranie zgody, jest tylko początkiem całej procedury. Następnie trzeba wdrożyć odpowiednie środki ochrony tych danych, opisać je w wewnętrznej dokumentacji, a w końcowym etapie dokonać stosownych zgłoszeń do GIODO (lub powołać Administratora Bezpieczeństwa Informacji). Proces wdrożenia ochrony danych osobowych nawet w najmniejszych sklepie internetowym jest procesem dość złożonym.

Bloga prowadzi Pan od września 2013. Czy zamierza Pan prowadzić również vloga? Jeśli tak, to kiedy możemy spodziewać się premiery?

Myślałem o vlogu oraz o podcaście. Jednak obecnie nie jestem w stanie wygospodarować więcej czasu na poszerzenie form dystrybucji treści. Oprócz prowadzenia bloga, jestem właścicielem firmy prawniczej i księgowej oraz aplikantem radcowskim. Pracuję na własny rachunek, u patrona w kancelarii, odbywam praktyki w sądach i prokuraturach, uczęszczam na zajęcia aplikacyjne – te wszystkie obowiązki pochłaniają na tyle dużo czasu, że nie jestem w stanie dołożyć w swoim harmonogramie kolejnych zajęć. W ostatnim czasie zmuszony byłem obniżyć częstotliwość nowych wpisów na blogu, więc realizowanie przy tym jeszcze vloga lub podcastu byłoby w tej chwili po prostu nierealne. Niemniej jednak, uważam, że to świetne formy dystrybucji treści i będę chciał w przyszłości podjąć się ich realizacji. Ponieważ jednak we wszystkim, co robię, dążę do perfekcji, są to plany dość odległe.

Będzie Pan kontynuować blog „Myślę i czuję”?

Blog osobisty „Myślę i czuję” zmuszony byłem zawiesić w maju ubiegłego roku właśnie ze względu na brak czasu. Od tamtej pory liczba moich obowiązków powiększyła się, wobec czego musiałem całkowicie porzucić pisanie osobiste. Żałuję, bo to zawsze była dla mnie ogromna frajda i realizacja pisarskiej pasji. Po raz kolejny okazuje się, że życie to sztuka wyborów. Ot, taka banalna, ale jakże dosadna prawda.

Czyta nas wiele studentów, którzy często udzielają korepetycji z różnych przedmiotów. O jakich podatkach powinni pamiętać? Czy powinni założyć firmę i wystawiać paragon za takie usługi?

Korepetycji można udzielać zarówno w ramach działalności wykonywanej osobiście, jak i w ramach prowadzonej działalności gospodarczej. Granica jest taka sama jak w przypadku każdego innego freelancera. Jeśli korki stają się jedynym, stałym i regularnym źródłem dochodów, powoływanie się na działalność wykonywaną osobiście może okazać się nieskutecznie. Niemniej jednak, już w ramach samej działalności osobistej, trzeba od uzyskiwanych w ten sposób dochodów odprowadzać podatek dochodowy. W przypadku, gdy korepetycje udzielane są w ramach firmy, ponownie pojawia się wątek podatku VAT i składek ZUS.

 

Alkohol prezentowany w mediach – co na to prawo?

Alkohol prezentowany w mediach – co na to prawo?

Do góry!

Polecane artykuły

09.10.2019

Grupa SARE zmienia nazwę na Digitree Group i przedstawia nowy ...

Głodny wiedzy? Zapraszamy do sklepu z kursami i ebookami

Sprawdzam