Social Media 2.1

25.05.2016 AUTOR: Marcin Oginski

Jakie trendy dominować będą w social media za rok? Jakie nowe serwisy społecznościowe będą próbowały zabrać nieco rynku Facebookowi? Jakie nawyki wśród użytkowników mediów społecznościowych będziemy obserwować w najbliższym czasie? Tego nie wiem, mam jednak związaną z tym obszarem jedną nadzieję.

Jakiś czas temu na jednej z branżowych grup na Facebooku przeczytałem o tym, że Snapchat, Periscope, Vine czy Meerkat to social media 2.0, a więc niejako nowej generacji. Faktycznie, trudno wrzucić wymienione serwisy do tego samego worka, co Facebooka, Twittera i pozostałych “weteranów” społecznościowego świata.

Zadajmy sobie w tym miejscu pytanie na pozór oczywiste – kto kim rządzi – media społecznościowe nami czy my nimi? Czy potrafimy wykorzystywać je do własnych celów, logować się wyłącznie wtedy, gdy mamy rzeczywistą potrzebę, a nie ze strachu, że  przeoczymy ciekawą informację, stracimy szansę porozmawiania z kimś czy ominie nas jakieś doznanie? W jaki sposób wymuszają one na nas pewne postawy i zachowania?

W ostatnich tygodniach słychać było o kilku przypadkach transmisji live samobójstwa za pomocą mediów społecznościowych. Ciężko stwierdzić, w jakim celu zdarzenia te miały miejsce.  To oczywiście ekstremalne przypadki, jednak każdy na poczekaniu jest w stanie wymienić kilka przykładów, jak bardzo źle potrafimy korzystać z social media.
Myślę, że przede wszystkim brakuje u nas rozróżnienia między światami offline i online. Facebook i reszta bardzo ułatwiają nam mieszanie tych porządków. Wchodząc na facebooka widzimy naszych bliższych i dalszych znajomych, więc pojawia się także ochota, by podzielić się z nimi informacjami, co się dzieje w naszym życiu albo podrzucić im piosenkę, którą dobrze się nam słucha, przez co możemy dołożyć cegiełkę do panującego na facebooku chaosu. Nie chcę przez to powiedzieć, że nie powinniśmy dzielić się tym, co dla nas ważne ze znajomymi, ale czasami lepiej skorzystać z messengera albo list znajomych, dzięki którym zwiększy się szansa, że nasze treści dotrą tam, gdzie chcemy.

Nad wszystko pragniemy uznania. Nie przeszkadza nam, że często budujemy je w sztuczny i zarazem nietrwały sposób. Biegacze używając Endomondo, wrzucają zdjęcia butów, skarpetek i extra fit przepisów, które, rzecz jasna, sami co do joty stosują. Podobnie rodzice informują świat o każdym kroku swojego dziecka czy nowym ząbku. Czego to za kilka lat może się wstydzić. Wymieniać można w nieskończoność. Poza tym lubimy uciec na portal w kolorze indygo, by ogrzać się w ogniu lajków, być osobą, którą chcielibyśmy być.

Na social mediach wygrywają przede wszystkim marketerzy, celebryci, w tym sportowcy i politycy. Ich działania wyróżnia to, że bardziej lub mniej korzystają z tych mediów świadomie przy ustalonych celach. Przeciętnemu Kowalskiemu brakuje właśnie jednego – świadomości.

Oczywiście, można powiedzieć, że nasze zachowania w mediach społecznościowych niewiele się różnią od codziennych i odświętnych, a te serwisy jedynie wzmacniają możliwości kreacji, dając całkiem spory zasięg, to i tak, jak w wielu innych przypadkach, warto umieć korzystać z nich świadomie.
Kiedy zdamy sobie sprawę, że social media to narzędzia i one mają nam służyć, nie my im? Każdemu przyda się porządny rachunek sumienia, gdzie spróbujemy rozeznać, co robimy w wirtualnym świecie w sposób właściwy, a co nie. Jako kryterium przyjąć można – czy w rzeczywistości offline podzieliłbym się taką informacją? Czy pochwaliłbym się przed wszystkimi zdjęciem swojego dziecka? Czy wszystkim znajomym w czasie ich wizyty zaprezentowałbym skarpetki do biegania albo nagie, opalone uda?

I tu właśnie pojawia się moja nadzieja.  Liczę, że za jakiś czas mniej będziemy mówić o tym, jak wiele osób zamieszcza treści w social media i poświęca im czasu i uwagi, lecz że wreszcie to my, użytkownicy “zdobędziemy punkt” i będziemy mówić o, co najmniej, social media 2.1. Co przez to rozumiem? Wreszcie zaczniemy świadomie wykorzystywać to, do czego mamy dostęp i ustalać zasady, a nie poddawać się modom i pozerstwu. Że ujarzmimy w końcu te wszystkie portale i zaczniemy korzystać z nich z korzyścią, przede wszystkim dla siebie. Choć brzmi to jak mrzonka to, że będziemy dzielić się wartościowymi treściami, a netykietę będziemy mieć we krwi. I nie będziemy uciekać w online, bo dostrzeżemy, że wiele ciekawych rzeczy można zrobić przede wszystkim w rzeczywistości.

Wywiad z Jakubem Bączkiem (jakubbbaczek.pl) o self publishingu

Wywiad z Agnieszką Skupieńską (biznesoweinfo.pl) o selfpublishingu

Do góry!

Polecane artykuły

Zapisz się do naszego newslettera

Wyślij mi newsletter (Możesz się wypisać w każdej chwili).

email marketing powered by FreshMail
 

Subscribe to our newsletter

Send me your newsletter (you can unsubscribe at any time).

email marketing powered by FreshMail
 

Subscribe to our newsletter

email marketing powered by FreshMail