Pokaż mi jak wyglądasz, a powiem Ci, ile zarabiasz – Wróżbita Marcin w akcji

29.10.2019 AUTOR: REDAKCJA

Jesteście ciekawi jak się tworzy virale w Internecie? Okazuje się, że wystarczy zaproponować ludziom ocenę ich osoby za darmo (ach ten narcystyczny rys osobowości). A jeśli do tego sądy będą dotyczyły dwóch najważniejszych rzeczy w naszym współczesnym życiu, czyli wyglądu i pieniędzy, to sukces viralowy gwarantowany! Tak zrobił niejaki Wróżbita Marcin, który wyczytywał zarobki ze zdjęć profilowych chętnych osób na Facebooku. Co z tego wyniknęło? Obok ciekawej analizy psychologiczno-socjologicznej, z pewnością również genialny w swojej prostocie sposób na zwiększenie rozpoznawalności marki. Ale zacznijmy od początku…

Nikt, wrzucając posta na Facebooka, nie spodziewa się, że stworzy virala. Wszystkie one powstają zupełnie przypadkowo, a ich twórcy mają po prostu szczęście. Z pewnością miał je także Marcin Stypuła, właściciel firmy Semcore, który jakiś czas temu wrzucił na grupę SEO/SEM Polska na FB taki oto post:

Wiadomość spotkała się z niespodziewaną aktywnością użytkowników. W kilka dni udało się uzbierać ponad tysiąc komentarzy. Wszyscy byli ciekawi, ile są tak naprawdę warci. Widomo, niby zabawa, niby z przymrużeniem oka, ale i tak chcieliśmy wiedzieć.

Co jeśli okazywało się, że wycena naszej osoby jest niższa od faktycznej? W głowach niektórych być może zrodziły się wtedy pytania: „czy ja za biednie wyglądam?”, „coś jest nie tak z moim zdjęciem?”itp.

A co jeśli wywróżone zarobki były wyższe? To pewnie podnosiło samoocenę, być może skłaniało do zastanowienia, czy nie warto wybrać się po podwyżkę.

Bo to co nas podnieca to się nazywa kasa

Marcin Stypuła, wymyślając zabawę we Wróżbitę Marcina, z pewnością miał dużego farta. Ale nie da się zaprzeczyć, że miał też wyjątkową intuicję. W końcu w dzisiejszych czasach pieniądze podniecają nas wszystkich, więc na dźwięk słów „powiem Ci, ile zarabiasz”, ciężko się nie oprzeć pokusie, by tego nie sprawdzić. Do tego dochodzi nieco zawoalowana, ale jednak, ocena naszej atrakcyjności wizualnej (może nie pod kątem matrymonialnym, ale powiedzmy sobie szczerze, w biznesie wygląd również ma znaczenie). I te dwa aspekty razem idealnie argumentują tak wielką popularność posta Marcina. Niektórzy nawet poszli o krok dalej i rozpoczęli na podstawie przepowiedni poszukiwanie przyszłego współmałżonka😉.

 Tu nie chodzi tylko o pieniądze

Ok, pobawiliśmy się, pośmialiśmy, ale właściwie o co chodziło w tej całej akcji? Jakby nie patrzeć był to jeden z najpopularniejszych postów na grupie SEO/SEM Polska. Jeśli dodamy do tego fakt, że sam Wróżbita Marcin, czyli Marcin Stypuła, jest właścicielem firmy zajmującej się tą właśnie branżą, to wszystko zaczyna sklejać się w całość.

Trzeba przyznać, że zabawa we Wróżbitę Marcina to bardzo skuteczna, a jednocześnie w 100% darmowa kampania promocyjna firmy Semcore. Jeśli, ktoś z grupy SEO/SEM Polska, jeszcze do tej pory o nich nie słyszał, to chwytliwy post Marcina Stypuły z pewnością to zmienił. Cóż za genialna w swojej prostocie strategia na zwiększenie rozpoznawalności marki. Do tego personal branding Wróżbity Marcina pewnie podskoczył o kilka punktów w skali popularności. O efektach swoich działań Marcin Stypuła sam poinformował użytkowników grupy SEO/SEM Polska w opublikowanym kilka dni później poście:

Jak widać viral nie poszedł w las. 10 zapytań o współpracę po zupełnie darmowym poście napisanym na branżowej grupie, to naprawdę niezły wynik. Trzeba przyznać, że co byśmy nie powiedzieli o tej akcji, to Wróżbita Marcin umie w promocję!

Personal branding – hit czy kit?

Przy okazji inicjatywa Marcina Stypuły skłania nas do refleksji na temat skuteczności personal brandingu. Nie da się ukryć, że dziś większość z nas jest marką samą w sobie, choć często nie zdajemy sobie z tego sprawy. Jesteśmy oceniani na każdym kroku. O naszym powodzeniu zawodowym, coraz częściej decyduje wygląd profilu na portalach społecznościowych i Wróżbita Marcin nieco prześmiewczy i żartobliwy sposób pragnie zwrócić nam na to uwagę.

Z drugiej strony jednak za pięknymi zdjęciami ludzi w idealnie skrojonych garniturach wcale nie musi kryć się rekin biznesu. To druga, ta ciemniejsza strona personal brandingu, którą eksperyment również odsłania.

Warto jeszcze podkreślić, że najlepszym wskaźnikiem sukcesu Twojego działania jest ilość osób, które Cię naśladują. W przypadku eksperymentu Marcina Stypuły, nie trzeba było długo czekać. Wróżbita Yanek już czeka, by powiedzieć Ci, jaki samochód jest Ci przeznaczony.

W X-com.pl natomiast postanowili wróżyć biurka 😉

Mów o mnie jeszcze

Przedawniony case study, choć na pierwszy rzut oka jest tylko zabawą, tak naprawdę wiele mówi zarówno o marketingowcach, ale też o nas jako ludziach. Lubimy jak o nas mówią, jak zwracają na nas uwagę, jak podbudowują nasze ego. W naszym racjonalnym umyśle niby zdajemy sobie sprawę, że to tak naprawdę o niczym nie świadczy, ale mimo, to nie możemy oprzeć się pokusie usłyszenia opinii na nasz temat.

Wróżbita Marcin doskonale wykorzystał tę naszą potrzebę bycia choć przez chwilę w centrum uwagi, choćby wirtualnie. Ale czy nie na tym właśnie polega skuteczny marketing?

Dobry marketingowiec wie, jak przykuć uwagę użytkowników i jak ich zaangażować, czego eksperyment Wróżbity Marcina jest idealnym przykładem.

Mamy nadzieję, że szklana kula nie zostanie schowana do szafy, bo z niecierpliwością czekamy na kolejne wróżby!

Do góry!

Polecane artykuły

07.11.2019

Kontrolki – rzeczy, które musisz mierzyć ...

Głodny wiedzy? Zapraszamy do sklepu z kursami i ebookami

Sprawdzam