Więcej niż 1000 znaków

23.05.2016 AUTOR: Natalia Falarz

Content is king!

Optymalizacja stron pod kątem wyszukiwarek internetowych. Tym zajmuję się na co dzień. Chociaż dokładniej – dotyczy mnie optymalizacja treści.  „Od kuchni” wygląda to tak: wstajesz rano, sprawdzasz maila, przyjmujesz zlecenia, piszesz, piszesz, piszesz… idziesz spać, wstajesz rano, sprawdzasz maila… W bardzo, bardzo dużym uproszczeniu.

SEO copywriting zazwyczaj kojarzy się ze sporym luzem w wyborze zleceń i banalną pracą. Po paru latach mogę stwierdzić, że i owszem – teraz już tak jest. Jednak, gdyby tak było naprawdę, to czy byłabym w ogóle potrzebna?

Każdy Klient, każde zlecenie – to nowe doświadczenie. Chociaż może się wydawać, że taka praca to rutyna. Opis produktu na 1000 znaków? Co może być trudnego w stworzeniu tekstów o ławach, krzesłach, czy suplementach diety? W liczbie 400? Banał! Teksty blogowe
o modzie,  stylu życia, wyrobach hutniczych, egalitaryzmie i dederonie? Najlepiej jednego dnia. Kolejna błahostka. Przecież wszystko można doczytać. Precle? Nad preclami już
w ogóle nie trzeba się zastanawiać. Nawet jak na ASAP ma być ich z 80 o wystroju wnętrz. Synonimy? Czyż nie ma nic przyjemniejszego dla wyćwiczenia umysłu od podopisywania kilku haseł do każdego wyrazu? Pewnie! Najwyżej później cały dzień rozmawiasz z innymi
i masz w głowie od razu parę zastępczych słów do każdej wypowiedzi. A marketing szeptany? Wystarczy kilka godzin i na poważnie zastanawiasz się, czy to już nie przypadkiem choroba dwubiegunowa…

Słowa

Słowa, słowa, słowa. A po moim przesłanym do Zleceniodawcy pliku dopiero zaczyna się content marketing. Spece od pozycjonowania robią swoje, żeby dany sklep, blog tematyczny, bądź jakiś inny portal znalazł się tam gdzie powinien: wysoko w wyszukiwarce.

Moja praca to baza. Zbudowanie kilku zdań według z góry ustalonych wytycznych, wolnych od jakiegokolwiek błędu stylistycznego, czy ortograficznego. Uwaga, priorytet: unikatowe treści na potrzeby seo. Jeśli ktoś myśli, że może przekopiować parę zdań z sieci i nikt nie zauważy, to mimo, że nie ma wymogów formalnych do pracy w takim charakterze – może sobie od razu odpuścić. Te parę lat doświadczenia nauczyło mnie już, że dla Klientów nie liczy się nawet aż tak bardzo czas otrzymania tekstu jak jego efektywność. I bardzo dobrze, gdyż to wskazuje na potrzeby czytelników. Rzeczywistość internetowa się zmienia. Nie ma miejsca na spam i oklepane zdania. Sama irytuję się, kiedy spoglądam na niewiarygodne strony, kiedy poszukuję informacji do kolejnego tekstu. Content musi być celem seo.
Inaczej nie ma szans na powodzenie witryny.

Z każdym zleceniem uczę się czegoś nowego. Przy każdym stwierdzam, że nie zdziwi mnie już nic. Za każdym razem muszę zmienić zdanie. I to jest najlepsze w mojej pracy. Nienormowane godziny, nie zawsze zrozumiałe oczekiwania Klientów – czasem denerwują, ale najważniejsze, że robię to, co lubię.

Od ponad trzech lat po kilka tysięcy znaków dziennie. Tego wymaga zawód.
Klienci. Zleceniodawcy. Prawda jest taka, że kiedy 01.12.2012 wysyłałam CV na stanowisko: copywriter nie miałam najmniejszego pojęcia czym jest tekst na 1000 znk, słowa kluczowe, synonimy.

A dzisiaj? Ah, ta radość, kiedy zdążysz przed dedlajnem. Bez słowa o żadnych poprawkach. Content is a king. Tworzenie treści marketingowych jest niezbędne. Tylko to niedające czasami spokoju pytanie… czy ktoś to w ogóle czyta?

Czytaj również:

https://marketingibiznes.pl/seosem/sila-tytulu-czyli-jak-napisac-dobry-naglowek-w-internecie

 

Do góry!

Polecane artykuły

Zapisz się do naszego newslettera

Wyślij mi newsletter (Możesz się wypisać w każdej chwili).

email marketing powered by FreshMail
 

Subscribe to our newsletter

Send me your newsletter (you can unsubscribe at any time).

email marketing powered by FreshMail
 

Subscribe to our newsletter

email marketing powered by FreshMail