Jak zmotywować się do pracy? 7 sposobów, które działają nawet w poniedziałek

05.04.2019 AUTOR: Adam Sawicki

Jak zmotywować się do pracy albo co zrobić, żeby się chciało, tak jak się nie chce – to najczęstsze pytania, które padają, gdy tracimy chęć do działania. Oto 7 prostych do wdrożenia sposobów, które pomagają mi zyskać energię i chęć do pracy.

Jak zmotywować się do pracy

Rzadko pytam siebie, jak zmotywować się do pracy, bo rzadko tracę energię do pracy. Nie szukam też powodów, by pracować. Wiem, że potrzebuję pieniędzy i satysfakcji płynącej z wykonywanego zajęcia – obie te potrzeby zaspokaja praca, którą wykonuję. Szukam zaś sposobów, jak zmotywować się do pracy i jednocześnie osiągać najlepsze wyniki. Jeśli również Ciebie interesuje to zagadnienie, w poniższym artykule znajdziesz odpowiedzi na pytania:

  • Jak zmotywować się do pracy, kiedy nie lubisz poniedziałków?
  • Jak zmotywować się do pracy, kiedy źle zacząłeś dzień?
  • Jak zmotywować się do pracy, kiedy czujesz się przytłoczony ilością obowiązków?
  • Jak zmotywować się do pracy, kiedy nie wiesz, jak zarządzać zadaniami?
  • Jak zmotywować się do pracy, kiedy narzędzia nie działają jak trzeba?
  • Jak zmotywować się do pracy, kiedy klient nie chwali?
Ruszyliśmy ze sklepem internetowym Marketing i Biznes. Koniecznie zajrzyj!

1. Polub poniedziałki 

Któregoś poniedziałkowego popołudnia rozmawiałem z dziadkiem, który stwierdził, że nie lubi poniedziałków. Zdziwiło mnie to, bo od kilku dobrych lat dziadek jest na emeryturze.

Nie musi więc zrywać się o świcie, żeby o godzinie ósmej stawić się w biurze, ani oglądać twarzy, których wolałby dłużej nie oglądać albo odhaczać zadań z niekończącej się listy. Może robić to, na co ma ochotę. Kiedy chce i z kim chce. A jednak nie lubi poniedziałków. 

Dlaczego? Zmieniły się okoliczności, ale nawyk pozostał. 

Mój dziadek nie jest jednak jedynym emerytem, który choruje na „nie lubię poniedziałków”. Dziadek znajomego ma to samo. Przypuszczam, że większość moich i Twoich znajomych także będzie mieć tę przypadłość. Bo jak może być inaczej, skoro przez 40 albo ponad 40 lat pracy budzisz się w poniedziałek rano z sam wiesz jaką myślą? Podpowiem. Obudzisz się, przeklniesz dobrze znany, cholerny poniedziałek i zaczniesz rozwiązywać krzyżówki, czując ten sam stres, który przez całe, zawodowe życie towarzyszył Ci co poniedziałek. 

Nie wróżę z fusów. Tak po prostu działają nawyki. 

Oczywiście, możesz zmienić okoliczności i wykształcić nowy nawyk. Sam tak zrobiłem i w efekcie moje poniedziałki pod wieloma względami przebiegają inaczej niż pozostałe dni w tygodniu, ale ładunek emocjonalny każdego dnia jest taki sam. Nie przeklinam budząc się w poniedziałek rano i nie wyczekuję aż zegar wybije godzinę 17 w piątek. Każdy dzień jest wartościowy. Poniedziałek również. Trzeba tylko wiedzieć, jak do poniedziałku podejść.

Ja podchodzę „na spokojnie”. W poniedziałki nie wykonuję najtrudniejszych zadań, jakie zaplanowałem na dany tydzień. Skupiam się raczej na nieco prostszych obowiązkach i dogrywam plan na tydzień, upewniając się, czy założenia przyniosą mi najlepsze rezultaty. 

Dzięki temu wiem, z jakim efektem skończę w piątek i czy ten efekt mnie zadowoli. Jeśli dochodzę do wniosku, że nie, układam nowy plan, dzielę zadania na mniejsze i podejmuję pierwsze kroki, które mają przybliżyć mnie do jego realizacji. 

Sprawia to, że niemal wszystko mam pod kontrolą, a z takim przekonaniem czuję się zmotywowany do pracy. 

2. Zacznij dzień tak jak lubisz

Ludzie sukcesu zaczynają dzień wcześnie rano – pewnie to słyszałeś.

Owszem, niektórzy tak. Inni z kolei wolą pospać dłużej i także osiągają znakomite rezultaty. Poranne wstawanie nie sprawi, że w magiczny sposób staniesz się człowiekiem sukcesu. Znajomość własnego rytmu dnia ma znacznie większe znaczenie. Bo po co zrywać się o piątej rano, jeśli potem przez cały dzień będziesz czuć się senny i „nie do życia”? Niewyspanie się skutecznie zabije motywację. Lepiej więc uświadomić sobie, w której części dnia działasz efektywniej. Rano lub wieczorem.

Wiedząc to, dopiero możesz skutecznie planować dzień, rozkładać siły i pracować.

Ja na przykład, w zależności od pory roku, lubię zaczynać dzień albo około piątej rano, albo około szóstej. Niemniej nie od razu po wstaniu z łóżka zabieram się za wykonanie zawodowych obowiązków. Wcześniej robię coś dla siebie, co pozytywnie mnie nastraja. Zwykle to odcinek podcastu na temat biznesu lub scenopisarstwa. 

Niewielkie poranne rytuały sprawiają, że niemal każdy dzień zaczynam w ten sam sposób. Wiem więc czego się spodziewać – poczucie bezpieczeństwa – i że to, z czym rano się spotkam będzie przyjemne, a może nawet ekscytujące. Nie studzę w ten sposób emocji, ale sięgam po inny wachlarz doznań, którym karmię swojego ducha. 

3. Zacznij od łatwego zadania

Jeśli czytałeś jakąkolwiek książkę na temat zarządzania czasem, to wiesz dwie rzeczy. Po pierwsze, że nie możesz zarządzać czasem. Możesz jedynie zarządzać sobą w czasie. Po drugie, żeby na początku dnia wykonać najtrudniejsze i najbardziej wartościowe zadanie. 

Ma to sens, co? Rano przecież masz energię, świeży umysł i sporo czasu przed sobą. Też w to uwierzyłem, ale szybko się zorientowałem, że najtrudniejsze i najbardziej wartościowe zadanie jednocześnie jest najbardziej czasochłonne. Gdy zanurzysz się w jego wykonanie, może się okazać potem, że nie wystarczy Ci czasu na realizację pozostałych, nieco mniej istotnych (ale wciąż ważnych!) zadań, których ot tak po prostu nie wykreślisz z listy. 

Zamiast więc od rana pracować nad tym jednym kluczowym zadaniem, które ma pchnąć projekt do przodu, zabieram się za łatwiejsze czynności, na przykład za przewertowanie skrzynki mailowej, za naniesienie poprawek w tekście albo znalezienie kolejnego tematu.

Traktuje tę część dnia jak rozgrzewkę. Uważam bowiem, że nie ma nic gorszego niż rzucić się w wir pracy, nie będąc mentalnie przygotowanym do wysiłku, jaki trzeba podjąć, by móc wykonać zadanie na przyzwoitym poziomie. Przypuszczam, że to samo byś zrobił, gdybyś uczestniczył w maratonie. Przed startem najpierw rozciągnąłbyś mięśnie, potem wprawił w ruch stawy skokowe i kolanowe, i gdy byłbyś gotowy, pobiegłbyś za innymi uczestnikami. W innym razie groziłaby Ci kontuzja. 

Rzucając się w wir pracy bez mentalnej rozgrzewki, także narażasz się na kontuzję, przez którą ucierpieć może Twoja kondycja emocjonalna, a bez pełnego skupienia nie wykonasz zadań na możliwie najwyższym poziomie. 

Niemniej rozgrzewka nie może trwać w nieskończoność.

4. Pracuj w blokach czasowych 

Ile więc powinna trwać rozgrzewka? Nie ma reguły. W moim przypadku trwa mniej więcej godzinę. Zresztą każdą aktywność w ciągu dnia pracy umieszczam w ramach czasowych, tzn. określam ile minut daję sobie na wykonanie zadania, i grupuję aktywności na zadania kreatywne i zadania mechaniczne. Kreatywne zadania zwykle są trudniejsze i zajmują mi więcej czasu, więc zabieram się za ich wykonanie po realizacji mechanicznych zadań.

W moim przypadku zadania kreatywne to pisanie, redagowanie i opracowywanie koncepcji tekstów, zadania mechaniczne zaś to obsługa social mediów, dodawanie treści do CMSa, odpowiadanie na maile itp. Ty możesz nadać grupom zadań inne nazwy.

Pamiętaj jednak, że najważniejsze jest to, żeby nie przekraczać czasu, jaki wyznaczyłeś sobie na realizację zadania. Dotyczy to zwłaszcza rozgrzewki. Jeśli więc mija godzina i wciąż nie odpisałem na wszystkie maile, to przerywam tę aktywność i zabieram się za priorytetowe zadanie. Nad nim także pracuję przez określony czas, co zmusza mnie do pełnego skupienia i podnosi moją efektywność. W efekcie szybciej odhaczam zadania na liście, co motywuje mnie do pracy, a o to przecież chodzi. 

5. Naucz się korzystać z narzędzi

Do planowania dnia może zarówno posłużyć fizyczny, papierowy kalendarz, jak i aplikacja w telefonie lub komputerze. Która opcja jest lepsza? Decyzja należy do Ciebie. Ważne, by umieć korzystać z narzędzi, bo inaczej narzędzie stanie się nieprzydatnym gadżetem.

Obecnie do planowania zadań korzystam z aplikacji Todoist, która ma wszystko, czego mi trzeba: jest prosta w użyciu i jest kompatybilna z klientem poczty Spark. Integracja między dwoma narzędziami bardzo mi się przydaje, bo kiedy dostaję wiadomość i nie mam czasu natychmiast na nią odpowiedzieć, dodaję ją jako zadanie do Todoist. 

Wcześniej korzystałem z rozmaitych plannerów, które okazywały się zbyt skomplikowane. Papierowy kalendarz także nie podołał, bo nie mogłem zmieścić się z notatkami w wąskich linijkach. Wymieniłem więc kalendarz na zwykły zeszyt w kratkę, gdzie zapisuję najpilniejsze zadania. Ważne, żeby narzędzia Ci służyły. Prawdopodobnie im mniej funkcji mają, tym bardziej przydatne się okażą i nie będą rozpraszać Twojej uwagi.

6. Wiedz jak wyznaczać cele

Wierzę, że nie ma skuteczniejszego sposobu na zmotywowanie się do działania niż wyznaczenie sobie celu. Dlaczego? Bo zwykle wyznaczamy cele, na których nam zależy, a to oznacza, że nie musimy zmuszać się do podjęcia działania mającego przybliżyć nas do jego osiągnięcia. Wyznaczenie celu i określenia planu jego realizacji pozwala również oszacować, jak szybko cel zrealizujemy i jaki wysiłek musimy w to włożyć.

Najprościej wyznaczyć cel w oparciu o metodę SMART, która zakłada, że cel powinien być: 

Skonkretyzowany – jednoznaczne sformułowanie, niepodlegające interpretacji. 

Mierzalny – osiągnięcie celu powinno być „namacalne” i wyrażone np. liczbowo.  

Osiągalny – cel musi być z jednej strony ambitny, ale z drugiej nie może przytłaczać. 

Istotny – cel musi być wartościowy i popychać firmę na przód. 

Określony w czasie – do kiedy zamierzasz zrealizować wyznaczony cel?

Przykład. Do końca kwietnia napiszę i opublikuję na firmowym blogu 8 artykułów.

Teraz sprawdzam, czy cel spełnia założenia metody SMART. Czy mój cel jest:

Skonkretyzowany? Tak, bo wiem co konkretnie mam robić (pisać).

Mierzalny? Tak, bo wiem ile tekstów mam napisać.

Osiągalny? Tak, bo w zeszłym miesiącu napisałem tyle samo artykułów. 

Istotny? Tak, bo wpisuje się w moją strategię content marketingową.

Określony w czasie? Tak, bo zrealizuję go do końca kwietnia.

7. Pochwal się na koniec dnia

Klient, chociaż jest zadowolony, nie zawsze przyzna, że wykonałeś kawał świetnej roboty. Takie słowa na pewno byłyby budujące, ale co zrobić, gdy nie słyszysz ich zbyt często? Jak zmotywować się do pracy, gdy nie słyszysz pochwał?

Po pierwsze, nie czekaj aż klient sam pochwali rezultaty Twojej pracy. Zamiast tego zapytaj klienta, czy jest usatysfakcjonowany, bo zwyczajnie mógł nie pomyśleć, że jego opinia jest dla Ciebie ważna. Po drugie, samemu musisz wiedzieć, że robisz dobrą robotę. 

Pod koniec dnia więc wracam myślami do jego początku i zastanawiam się, jak ten dzień przebiegł i czy jestem zadowolony z efektu. Zadaję sobie pytanie, co zrobiłem dobrze i co następnym razem warto zrobić inaczej. Zwykle, gdy trzymam się wcześniej wyznaczonego planu, dzień jest na plus – czego również Tobie życzę. 

Jak zmotywować się do pracy? Nadal nie wiem 

Jeśli wciąż nie wiesz, jak zmotywować się do pracy, szukaj odpowiedzi w sobie. Opisane wyżej sposoby działają w moim przypadku, niekoniecznie zaś muszą działać z równą skutecznością na Ciebie. Na koniec sugeruję więc byś szukając odpowiedzi na pytanie, jak zmotywować się do pracy, zadał sobie kolejne pytania i przypomniał sobie, kiedy tak naprawdę czerpałeś przyjemność z pracy? W jakich okolicznościach? Co robiłeś wówczas i co robiłeś przed podjęciem tej aktywności? Motywacja do działania i efektywna realizacja zadań płynie ze znajomości samego siebie, a własne sposoby na motywację są najlepsze. 

Do góry!

Polecane artykuły

06.12.2019

Co znosi głowa foundera?

27.11.2019

Rynek whisky rośnie ...

Głodny wiedzy? Zapraszamy do sklepu z kursami i ebookami

Sprawdzam