Emocjonalna sinusoida przedsiębiorcy

27.05.2017 AUTOR: Michał Bąk

Budzę się w nocy, mam lęki, idę spać wstaję pełen wigoru. Znasz to? Ja zbyt dobrze. Zbyt dobrze wiem, że życie przedsiębiorcy to emocjonalna sinusoida, istny rollercoster, którym się poruszamy, a nawet najsilniejsi mają dni, w których są na dnie emocjonalnej huśtawki.

 Jakiś czas temu Bartosz Majewski napisał „Mały softwarehouse jest 2 niezapłacone faktury od bankructwa, średni zaledwie półtorej” więc jako przedsiębiorcy mamy się czym stresować. Właśnie o tym będzie niniejszy wywód. Skąd się bierze stres u przedsiębiorców i jak sobie z nim radzić. Rady mogą nie być uniwersalne i każdy z nas musi znaleźć swoje metody, ale warto się zapoznać.

Cashflow, frustracje i presja finansowa

ZUS, US, payroll, rachunki (w tym kredyty, leasingi) to 4 ogniwa, które robią kalendarz w wielu firmach 1, 15,20, 25 każdego miesiąca + rachunki, które są w różnych okresach. Z racji tego, że najważniejszy jest Twój pracownik już pierwszego dnia każdego miesiąca musisz mieć odłożone kilka-kilkadziesiąt-kilkaset tysięcy złotych (w zależności od wielkości przedsiębiorstwa). Bierzemy odpowiedzialność za innych, za to, że druga osoba będzie wstanie zapłacić rachunki, kredyt i wyżywić rodzinę. Jakby na to nie patrzeć jest to presja, presja finansowa.

A rodzina?

Nie pracuj tyle, zostań na weekend w domu, nie wyjeżdżaj w Polskę, nie myśl ciągle o firmie. Hm, wielokrotnie byłem na rozdrożu dróg, bo żeby zachować work-life balance musimy mieć czysto i tu i tu. Bardzo ważne jest, aby dogadywać się z najbliższemu, tak bardzo potrzebujemy ich zrozumienia, bo nie ma nic gorszego niż presja z ich strony.

Ale są też wzloty, w końcu rollercoster to także góra

Podpisanie umowy, ciekawy projekt, dobrze przyjęty tekst. To wszystko powoduje, że masz ochotę wznieść ręce do góry. Szczerze gdyby nie te chwile, chyba każdy przedsiębiorca poddałby się. Gdy widzisz, że ktoś jest zadowolony ze współpracy z Tobą to czujesz się jak wygrany. Czujesz, że jednak stres, którego często doświadczasz na co dzień to element gry.

Jak sobie radzić z „wyjściem z pracy”

Przez kilka lat testowałem różne metody i z przykrością stwierdzam, że ich skuteczność uzależniona jest od okresu. Jedną z najsłynniejszych i najlepszych jest wysiłek fizyczny, najlepiej bardzo intensywny. Spróbuj zmęczyć się i jednocześnie myśleć o firmie (nie da się!). Wysiłek jest lekarstwem ale nie zawsze jest możliwość podać ów lekarstwo.

W moim przypadku działa też muzyka, zwłaszcza agresywna. Lubię książki, które wielu osobom pozwalają się oderwać, ale jak mam problemy powiem szczerze, że nie potrafię się skupić.

Ostatnią rzeczą, która przychodzi mi do głowy jest metoda big picture, która polega na myśleniu długoterminowym. Dla mnie ta metoda jest bardzo ważna. Polega na myśleniu o tym, że chwilowe problemy są częścią większego planu, który realizujemy i powinniśmy się skupić na tym, co jest naszym długodystansowym celem.

Jest to o tyle istotne, że w startupach według Marca Andersa panują dwie emoje: ekscytacja i przerażenie. Big picture pozwala kierować przerażeniem, które jest emocją blokującą nas w działaniu.

Nie wyolbrzymiaj i nie narzekaj, proszę

Wiem, że jest to ciężkie. Jak mam nie narzekać gdy jest średnio, nie mamy dobrej płynności i mamy inne zmartwienia. Zabrzmi to egoistycznie, ale każdy ma mniejsze lub większe zmartwienia, a jeżeli jesteś w danej organizacji to Twoje narzekactwo może demotywować innych. Inna sprawa, że zwłaszcza młodzi przedsiębiorcy, którzy nie stanęli nigdy przed poważniejszymi zmartwieniami, pierwsze kłopoty podnoszą do rangi końca świata. Wyolbrzymianie nie pozwala innym ocenić faktycznego problemu w jakim się znajdujemy i tym samym szybko naprawić danej sytuacji.

Zacznijmy grę

Nazywam się Michał i gram w tą grę 6 sezon, kocham ją chociaż czasami mam wrażenie, że bez wzajemności. Jeżeli jesteś na początku swojej ścieżki, powiem Ci, że będzie bardzo ciężko bo jak to mawiał klasyk „życie to nie rurki z kremem”, nie powiem Ci, że będzie fajnie, ale będzie warto.

Co więcej powiem Ci, że swoją grę zacząłem od „dupy strony”. Nie miałem nawet na ZUS gdy rejestrowałem firmy, nie miałem też stałego portfela klientów. Na swoje usprawiedliwienie powiem tylko, że miałem niespełna 21 lat, a moi koledzy byli wtedy na etapie „wannabe” przedsiębiorca.

Często jest tak, że negatywne emocje nagrywamy sobie sami. Sami na własne życzenie dostarczamy sobie garściami problemy. Dlaczego nie zrobiłem sobie poduszki finansowej do dzisiaj nie wiem?

Życzę Ci rozwagi i pogody ducha. Więcej emocji pozytywnych, niż negatywnych.          

Do góry!

Polecane artykuły

04.12.2019

Pakiety Kurierskie dla ...

Głodny wiedzy? Zapraszamy do sklepu z kursami i ebookami

Sprawdzam