Marketing i Biznes E-commerce Zdjęcia produktu to za mało – visual content dla e-commerce na miarę 2024 roku

Zdjęcia produktu to za mało – visual content dla e-commerce na miarę 2024 roku

Szeroko rozumiany obraz w e-commerce to dziś podstawa komunikacji wizualnej o produkcie. Pełni on nie tylko funkcję przekonywania czy zachęcania do zakupu; odpowiednio zaprojektowane kreacje mogą znacznie zwiększyć skuteczność konwersji i realnie wpływać na sprzedaż. Co kilka lat mamy do czynienia z małą rewolucją w korzystaniu z obrazu w e-commerce. Nie dalej niż 7 lat temu czytaliśmy o najnowszych umiejętnościach Google w czytaniu elementów wizualnych. Od tego czasu wiele się zmieniło i przyszedł czas na solidną aktualizację wiedzy w tym obszarze.

Zdjęcia produktu to za mało – visual content dla e-commerce na miarę 2024 roku

Prowadzisz firmę? Wyjedź w gronie liderów biznesu i weź udział w warsztatach z topowymi ekspertami

Sprawdź szczegóły

Visual Search kiedyś i dziś

7 lat temu Cloud Vision API było niemal rewolucją w świecie visual contentu. Ten uczony maszynowo mechanizm do analizy zdjęć i grafik robił wówczas ogromne wrażenie. Aktualnie visual search to standard i bardzo wiele osób, w tym ja, poszukuje produktów właśnie przez Google Images. Pamiętam, że sam pomysł stworzenia tej wyszukiwarki zaczął się od zielonej sukienki Versace, w której Jennifer Lopez odbierała nagrodę Grammy w 2000 roku. Uwielbiam tę historię! A ponad 24 lata później wśród trendów dla e-commerce wciąż pojawia się visual search, czyli możliwość intuicyjnego i bardzo precyzyjnego wyszukiwania produktów i informacji o nich, nie za pomocą słów kluczowych, ale właśnie zdjęć. 

Dla e-commerce szalenie istotna jest więc dbałość o optymalizację obrazów. Każdy właściciel sklepu internetowego powinien zwrócić uwagę na jakość zdjęć, rozdzielczość, proporcje, szybkość ładowania, czy skalowanie pod mobile (w 2024 roku m-commerce może stanowić aż 40,4% wszystkich transakcji e-commerce¹). A dla podbicia działań SEO, wciąż warto pamiętać o atrybutach alt i opisowych nazwach plików, które ułatwić mają wyszukiwarce poznanie szerszego kontekstu dla produktu.  

To co zmieniło się przez te kilka lat, to możliwość wyselekcjonowania nawet drobnego elementu z dalszego planu zdjęcia. Przykład. Spodobał mi się wazon, który zobaczyłam w tle selfie Julii Wieniawy na Instagramie. Szybki screen, Google Images, zaznaczenie przedmiotu i już wiem, że to wazon projektu Malwiny Konopackiej, który mogę kupić na jej stronie za około 2 tysiące złotych. Cóż, nie będzie to więc impulsywny zakup na poprawę humoru, ale szybko dowiedziałam się, kto go zaprojektował. 

Przykłady tego typu mogłabym mnożyć. Efekt jest jeden: torebka, okulary, sweter – Google nie ma problemu ze zidentyfikowaniem produktu i wyświetleniem linków do konkretnych ofert najróżniejszych sklepów. W swojej najnowszej reklamie również Chrome szczególnie zwraca uwagę na proste i intuicyjne wyszukiwanie obrazem i jego użyteczność w zakupach online. 

Wyzwanie stanowi wyselekcjonowanie z nich tych, z oryginalnymi rzeczami w obecnym zalewie zdecydowanie „niezrównoważonej” mody. Ale z tym może poradzimy sobie za kolejnych parę lat. Oby.

Video marketing to absolutny TOP!

W 1996 roku Bill Gates powiedział słynne i cytowane przez kolejne dziesięć lat zdanie: content is king. Sporo się zmieniło od tego czasu. Content nadal jest królem, ale ten w formie video. To dziś najbardziej kaloryczna i angażująca forma przekazywania informacji. I o ile dobrej jakości zdjęcia produktów stanowią podstawę dla każdego sklepu (może za wyjątkiem tych oferujących np. piasek na tony], tak video wciąż postrzegane jest jako element rich contentowy, szczególnie wykorzystywany w branżach modowej, motoryzacyjnej czy nieruchomości. Co się zmieniło na przestrzeni ostatnich lat? Z pewnością to, że wertykalne ujęcia stały się standardem, na drugim miejscu stawiając panoramiczne kadry. W końcu rok mobile trwa już dobre 10 lat.

Zaletą video jest możliwość przedstawienia produktu z ujęciem każdego detalu, ale również zaprezentowanie go w użyciu, działaniu czy odpowiedniej aranżacji. Jest to format, który wymaga dużego nakładu czasu oraz środków na jego produkcję, dlatego też częściej realizowany jest przez marki z górnej półki. Wysoka cena proporcjonalnie wydłuża czas decyzji zakupowej. Zanim więc dodamy taki produkt do koszyka, będziemy chcieli dowiedzieć się o nim wszystkiego. Jeżeli materiał video będzie zawierał odpowiedź na każdą naszą wątpliwość bardzo możliwe, że pozycje w koszyku nie zostaną jedynie nieodklikaną whishlistą.

Jesteś przedsiębiorcą? Usprawnij swoją firmę i wyjedź w gronie liderów biznesu na Founders Camp! Wypełnij niezobowiązujący formularz już teraz!

Pamiętajmy jednak, że video produktowe to nie tylko ujęcia prezentujące cechy i detal. To również video-recenzje, opinie, unboxingi, podcasty, backstage, poradniki czy tutoriale, również we współpracy z influencerami. Dla przykładu cały cykl Dysona na YouTubie na temat stylizacji włosów lub materiał z Dorotą Szelągowską, która we współpracy z marką prezentuje najnowszą wersję odkurzacza na swoim profilu na Instagramie.

Format video jak żaden inny daje również możliwość wciągania użytkownika w angażujący storytelling (uświadamiajcie kampanie Dove), wywoływania określonych emocji kojarzonych z marką (kto nie płakał na reklamach Allegro?), a także budowania z nim bliższych relacji (będąca zawsze tu i teraz IKEA). Ale co ważne, i wymienione marki wiedzą to doskonale, aby komunikat był skuteczny, na pierwszym miejscu musi się znaleźć człowiek. Najważniejsze są ludzkie emocje i relacje, a dopiero na drugim miejscu, a nawet w tle, może znaleźć się produkt.

Live e-commerce/social commerce dla każdego!

Pozostańmy w ruchomym obrazie i dodajmy do niego jedną ważną funkcję – zakupy na żywo. Pamiętasz Telezakupy Mango? Jeżeli jesteś Zetką, to pewnie nie, jednak sam mechanizm z pewnością będzie ci znany. W 1998 roku w Polsce wystartował program telewizyjny, w którym prezentowano produkty, niejednokrotnie zapraszając znane osoby. Widz podczas oglądania mógł zadzwonić i od razu kupić reklamowany w ten sposób produkt. Czy nie brzmi to jak live shopping tylko w telewizji?  

Mimo że według danych z lat 2021 i 2022² już co czwarty Polak deklarował, że chociaż raz dokonał zakupu podczas transmisji na żywo, Meta nie była równie entuzjastyczna i wyłączyła funkcje live shoppingu dokładnie 16 marca 2023 po niespełna dwóch latach testów. Globalnie okazało się, że rynek USA nie jest na nią tak otwarty jak kolebka live shoppingu, czyli Chiny. 10 sierpnia Meta wyłączyła również w Polsce możliwość prowadzenia sklepu na swoich platformach. Mimo tych ograniczeń coraz większą popularnością cieszą się live’y na Instagramie, podczas których właściciel/twarz marki, infuencer lub ekspert opowiadają o produkcie, linkując go bezpośrednio w komentarzach.  

Aktualnie funkcję live shoppingu testuje w USA TikTok, udostępniając sprzedawcom dostęp do narzędzi marketingowych, analityki, bezpiecznych transakcji w obrębie aplikacji, a nawet pomocy w logistyce, magazynowaniu i wysyłce (Fulfilled by TikTok). Z funkcji zakupów na żywo można skorzystać także na YouTubie i Amazonie. 

Wiemy, że coraz więcej osób zaczyna zakupy w sieci od scrollowania sociali. Nie jest to więc już tylko trend, a po prostu nowy kanał sprzedaży, który będzie się wciąż rozwijał.


² Izba Gospodarki Elektronicznej, Raport: Dekada polskiego e-commerce 2013-2023.

AR i VR – użyteczność czy zwykły bajer? 

I to, i to! Czyli lepsze doświadczenie zakupowy z efektem wow! Najpopularniejsze sposoby wykorzystania funkcji AR w e-commerce to wirtualne przymierzalnie (Virtual Try-on), które również przestały być tylko pandemicznym trendem. To narzędzie, które nie tylko pomaga zmniejszyć ilość zwrotów produktów, ale także angażować, budować zaufanie i lojalność konsumentów.

W dobie niezwykłej popularności marketplace’ów to właśnie Zalando jest jedną z platform aktywnie testujących wirtualne przymierzalnie (Virtual Fitting Room).

Na podstawie podanych, indywidualnych wymiarów program tworzy awatar odzwierciedlający sylwetkę klienta. Po wygenerowaniu obrazu możemy zobaczyć, czy spodnie nie będą za krótkie lub zbyt luźne w niektórych miejscach, ale także dostaniemy informację, który rozmiar z danej linii produktu, będzie dla nas najlepszy. Algorytm informacje te poda również na podstawie przeanalizowania historii zwrotów użytkowników o podobnych wymiarach.  

Główną ideą prowadzenia tego typu testów pilotażowych jest poznanie sposobu korzystania użytkowników z nowych technologii, ograniczenie potrzeby korzystania ze stacjonarnych przymierzalni, a docelowo oczywiście maksymalnie zmniejszenie zwrotów, które generują olbrzymie straty.  

Personalizacja – dziś to absolutna podstawa strategii 

To, co dodatkowo łączy możliwość zobaczenia oprawek okularów danej marki na własnym nosie, avatara swoich proporcji w jeansach Levisa i wpasowania żółtego uszaka w przestrzeń swojej własnej sypialni, to personalizacja.  

Tu również nie mówimy już tylko o trendach. Personalizacja to często kluczowy element strategii w e-commerce, który z wykorzystaniem narzędzi analitycznych, dodatkowo wspartych AI, ma zwiększać lojalność klientów, poprawiać doświadczenie oraz zaangażowanie. Więcej na ten temat możesz przeczytać w artykule Aliny³, ja natomiast skupię się na dosłownym sposobie personalizacji produktów i prezentowania go na stronie. Tu idealny przykład kolejnego marketplace’u – ABOUT YOU (na podstronie „o nas” czytamy Europe’s most Personal Shopping Destination), w którym już po zalogowaniu w obszarze logo, pojawia się moje imię. Świetny początek. 

Natomiast na stronie marki Adidas mam możliwość kupienia ubrań ze spersonalizowanym nadrukiem, który automatycznie generuje się w podglądzie przed dodaniem do koszyka.

Kolejny przykład to marka MARO HOME, która nie tylko personalizuje swoją jakościową pościel za pomocą eleganckich haftów z monogramami, ale także, umożliwia klientowi wybór pościeli szytej na miarę i w kompletach dostosowanych do osobistych preferencji.  

Jesteś przedsiębiorcą? Usprawnij swoją firmę i wyjedź w gronie liderów biznesu na Founders Camp! Wypełnij niezobowiązujący formularz już teraz!

AI wciąż nabiera rozpędu 

Bardzo ciekawym sposobem na wykorzystanie sztucznej inteligencji w produkcji contentu dla e-commerce jest to, czym zajmuje się firma lalaland.ai. Usługa polega na produkcji zdjęć ubrań na modelach 3D wygenerowanych z pomocą AI z samych packshotów. Unikamy więc naprawdę sporych kosztów produkcji standardowej sesji z modelami, fotografami, obróbka, studiem, godzinami pracy, a to wciąż nie wszystko.

Jest jeszcze jedna rzecz, na którą zwrócili uwagę autorzy raportu Beyond Boundaries: Diversity & AI in Fashion4. Korzystanie z avatarów sztucznej inteligencji, daje możliwość większej różnorodności wśród modeli, którzy przecież mają być odzwierciedleniem faktycznej grupy klientów. A ta, jak wiemy, często nie wpisuje się w kanon agencyjnych modeli i modelek. Stwierdzenie, że wygenerowane przez AI postacie będą lepiej oddawać zróżnicowaną grupę “prawdziwych” ludzi wydaje się być absurdalne, a jednak okazuje się, że nie.

Zmiany nadeszły, zmiany nadejdą

Co się zmieniło od 2017 roku? Przede wszystkim to, że visual jest inteligentnie czytany przez algorytmy, interaktywny i bardziej spersonalizowany, oraz dostępny nie tylko na platformie e-commerce. Content sklepów internetowych przewija się przez wyszukiwarki, sociale, pocztę, komunikatory i wszystkie platformy, z których korzystamy, a ścieżka zakupowa stała się niezwykle zawiła. Co ma swoje plusy i minusy, ale przede wszystkim stwarza coraz to nowe możliwości.

Poza tym technologia. AR, VR, content generowany zupełnie od zera przez AI. Pomyśl, ile nowych opcji zakupowych pojawić się może w momencie, gdy urządzenia takie jak apple’owski Vision Pro przyjmą się na rynku. Chętnie wrócę do tego artykułu za kolejnych 7 lat, żeby przekonać się, jak będzie wyglądał e-commerce w 2031 roku. Jeżeli masz jakieś przeczucia chętnie przeczytam o nich w komentarzu.

Podziel się

Zostaw komentarz

Najnowsze

Powered by: unstudio.pl