Wywiad z Magdaleną Urban twórcą marki Urban Legend – nie uważam, że korporacje to najbezpieczniejsza opcja!

08.06.2017 AUTORZY: Magdalena Urban, Michał Bąk,

Co spowodowało, że zdecydowałaś się na założenie własnego biznesu, a nie pracę w korporacji? Czy było Ci łatwo podjąć tą decyzję?

Decyzję podjąć było bardzo łatwo, zwłaszcza dlatego, ze przygotowywałam się do niej już od kilku lat. Właściwie to cała ścieżka mojej kariery była ułożona właśnie pod to, aby stworzyć swoją markę: praca w agencjach reklamowych, a następnie współtworzenie agencji digitalowej Kerris, rozwój innowacyjnych produktów ubezpieczeniowych poza granice Polski oraz kierowanie marketingiem międzynarodowym w Inpost. To wszystko, oraz studiowanie International Business na Florydzie, gdzie wybrałam przedmioty takie jak: międzynarodowe strategie marketingowe, budowanie modeli biznesowych w online czy przedsiębiorczość i venture capital było zaplanowanym działaniem. To wszystko nie było oczywiście łatwe do osiągnięcia. Studiując na Florydzie, nie dostałam żadnego stypendium, aby się utrzymać pracowałam zdalnie dla polskiej firmy i każdego dnia wstawiałam o 4:30, ponieważ musiałam być w tej samej strefie czasowej. Do kraju wróciłam blada, wycieńczona i z ogromnym jęczmieniem na oku, dochodziłam do siebie przez kolejne 3 miesiące.
Innymi słowy, wiedziałam do czego dążę, ale również wiedziałam, że brakuje mi jeszcze dojrzałości biznesowej. 
 
Ponadto Floryda to miejsce, gdzie w kostiumach kąpielowych chodzi się codziennie i można wiele nauczyć się o swoich konsumentkach i to nie tylko tych pochodzących z Europy. To ciekawe, że różne nacje mają inną wizję na to jak chcą wyglądać na plaży.
 
Czy było łatwo podjąć taką decyzję? Nie uważam, że korporacje są złe, nie sądzę również, że jest to najbezpieczniejsza opcja, ponieważ w takich firmach również jest mnóstwo wyzwań i niestabilnych dni. Moją główną motywacją był fakt, że gdybym nie robiła sobie przerw, pomiędzy jedną pracą a drugą, to ostatnie 7 lat spędziłabym w biurze, a tego w swoim życiu nie chciałam, i chyba nikt nie chce.
 
Magdalena Urban chce podbić ecommerce. 
Magdalena Urban chce podbić ecommerce.

Skąd pomysł na kostiumy, dlaczego właśnie ten element ubrania?

Pomysł przyszedł bardzo naturalnie. A właściwie nie przyszedł, tylko zawsze był. Wyznaje zasadę, że jeżeli coś od dziecka bardzo Ci się podoba i fascynuje to warto w dorosłym życiu zastanowić się, czy to, co podpowiada Ci intuicja małego dziecka, to nie jest dla Ciebie najlepsze. Mianowicie moi rodzice prowadzili rodzinną firmę handlową, która zajmowała się sprzedażą bielizny i strojów kąpielowych na rynki zagraniczne. Nie mieli wówczas żadnego biura ani magazynów wiec całość odbywała się w naszym domu, moje pierwsze „biznesowe” wspomnienie to ja jako 6 letnia dziewczynka oglądająca z boku negocjacje odbywające się przy kuchennym stole. To właśnie moi rodzice odpowiedzialni są za zaszczepienie we mnie genu przedsiębiorczości, ponieważ zawsze pozwalali mi i moim braciom być częścią tego biznesu. Innymi słowy – o wyborze tego produktu zadecydował fakt posiadania ponad 20 lat doświadczenia w branży;) 
 
To dało mi ogromny zasób wiedzy o tym, jak powinna wyglądać kolekcja, jak sprzedawać a ukończenie kursu Starting your lingerie and swimwear brand na London Collage of Fashion oraz Lingerie and swimwear design na Milan Fashion Campus, było tylko uzupełnieniem, jeżeli chodzi o samą produkcję i projektowanie, a także wspaniałą okazją do networkingu z ludźmi z branży z całej Europy.
 
Muszę jednak przyznać, że swojej drogi też szukałam – 15 lat swojego życia poświęciłam na karierę tancerki – w wieku 16 lat przeprowadziłam się z małej miejscowości na podlasiu, aby pójść do artystycznej klasy w liceum, a w wieku 17 lat poleciałam sama, w ciemno do Nowego Jorku aby uczyć się tańczyć na Broadway Dance Center.
 
Magdalena Urban chce podbić ecommerce.

Nazwa firmy, która pochodzi od nazwiska założycielki wiąże się z „miejskimi legendami”. Czemu właśnie taka gra słów w nazwie. Nie boisz się, że kostiumy kąpielowe nie kojarzą się z „betonem miasta” i nazwa będzie zaprzeczeniem tego, co robicie?

Oczywiście, jak najbardziej masz rację – ta nazwa może budzić takie skojarzenia. Długo zastanawiałam się nad nią i byłam bliska zmiany. Jednakże z drugiej strony jest ona zadziorna, mocna, przekorna i zapada w pamięć. Ponadto, kostiumy to dopiero początek. Urban Legend to nazwa, na podstawie której dobrze jest budować świat marki w którym pomieszczą się wszystkie produkty dla „millenialsowej” dziewczyny. 
Pomimo tego, że nad produktem pracowało mnóstwo osób przez kilka miesięcy, to zdaję sobie sprawę, jak ważna jest szersza komunikacja – stąd powstał blog The Urban Jurnal, dostępny na www.urbanlegendbrand.com na którym postujemy o aktualnych trendach, dajemy porady i co najważniejsze – znajduje się tam cykl wywiadów z inspirującymi kobietami ze świata.
 
Magdalena Urban chce podbić ecommerce.

Jak wiele osób jest zaangażowanych w projekt na chwilę obecną i czy masz plany poszerzania jego?

Obecnie oprócz mnie jest jeszcze Karolina, która posiada doświadczenie w tworzeniu marek w Niemczech, pracowała w bieliźnianym ecommerce na tamtejszym rynku i od kilku lat mieszka w Berlinie. Jest odpowiedzialna za rozwój marki w Niemczech, Danii i Austrii. W ostatnich dniach do naszego zespołu dołączyła osoba do wsparcia ecommerce oraz kolejna do tworzenia contentu i koordynowania bloga. Blisko współpracujemy z Martyną, która jest stylistką i współtworzyła tę markę i kolekcję od początku. Resztę działań outsourcujemy i zależy mi na tym, aby zachować możliwie najmniejszy zespół.
 
Magdalena Urban chce podbić ecommerce.

Na Twoim prywatnym facebook-u można przeczytać, że masz globalne aspiracje. Czy na chwilę obecną robisz coś, aby Urban Legend była marką międzynarodową?

Oczywiście, po pierwsze z powodu krótkiego sezonu letniego a ponadto – Polska to bardzo duży kraj, ale po co się ograniczać? Unia europejska daje dużo możliwości i bardzo ułatwia wymianę handlową. W sklepie internetowym na stronie www.urbanlegendbrand.com można zapłacić w najpopularniejszych walutach i zamówić kostiumy w dowolne miejsce. Oprócz tego jesteśmy w stacjonarnych butikach między innymi w Niemczech, a od przyszłego tygodnia również w Szwajcarii. 
 
Ponadto pierwotna kolekcja liczyła blisko 30 modeli, wiedząc o tym, że chce rozwijać ją międzynarodowo stworzyłam małe badanie rynku, w którym ponad 100 kobiet z 17 krajów oceniały je w skali od 1 do 5 oraz odpowiadały na kilka pytań, między innymi jak chciałyby wyglądać na plaży. Zderzyłam to z wiedzą na temat nadchodzących trendów z London Collage of Fashion i tak powstała pierwsza kolekcja Explore.
 
Magdalena Urban chce podbić ecommerce.

Wracając do tego, co napisałaś na swojej prywatnej tablicy w social media, mówisz o roli sesji zdjęciowej do kolekcji, którą wypuściłaś. Czy sam proces wykonania sesji, przygotowania się do niej był ciężki, jak to wyglądało w praktyce?

 W porównaniu do przygotowania samego produktu sesja zdjęciowa to nie było wielkie przedsięwzięcie. Dzień przed zaplanowaną sesją dostaliśmy sample, które absolutnie nas rozczarowały. Od razu podjęłam decyzję o zmianie szwalni, było to ryzykowne bo sezon zbliżał się wielkimi krokami, staram się jednak nie iść na kompromisy pomiędzy oczekiwaniami a finalnym produktem.
 
Przy sesji miałam przyjemność pracować z samymi profesjonalistami, z którymi realizowałam już wcześniej mnóstwo projektów, zorganizowaliśmy ją w kilka dni i trwała zaledwie 3 godziny. Od początku wiedziałam również, że modelką w sesji musi być Kilija Rioja – jej naturalność, bezpretensjonalność oraz autentyczność dokładnie wpisuje się w komunikację Urban Legend. Wielu osobom spodobało się również to, że w lookbooku nie dotknęliśmy jej ciała żadnym retuszem. Jedynie zdjęcia do kampanii trochę rozjaśniliśmy.
 
Tworzenie sesji zdjęciowych to bardzo ekscytujące zajęcie, dlatego cieszę się, że w tym tygodniu wraz z naszymi partnerami mieliśmy już 3 kolejne. Nie mogę się doczekać, aż je opublikujemy.
 
Magdalena Urban chce podbić ecommerce.

Kto odpowiada za wykonanie kostiumów kąpielowych, gdzie są one szyte, jaką metodą dystrybuowane?

Muszę przyznać, że znalezienie wykonawcy to jeden z najtrudniejszych, a zarazem najważniejszych elementów tego przedsięwzięcia. Firmy, która to dla nas produkuje nie znajdziesz w Google. To mała rodzinna szwalnia, która kostiumami zajmuje się już blisko 30 lat. Aby się do nich dostać, musiałam przejść przez łańcuch 3 kontaktów, jednak to nie wystarczyło, potrzeba było uzyskać jeszcze odpowiednie rekomendacje aby zechcieli z nami pracować.
 
Nad samą konstrukcją do najbardziej klasycznego modelu Lana pracowaliśmy blisko dwa miesiące. Wyglądało to tak, że przygotowywaliśmy jedno odszycie, następnie przychodziła do mnie grupa koleżanek przykładowo w rozmiarze M i dopasowywaliśmy konstrukcję, do tego momentu, aż każdy typ figury w danym rozmiarze wyglądał w konkretnym kostiumie korzystnie. Celem było podkreślenie tego, co najlepsze w każdym typie figury oraz ukrycie niedoskonałości. Koleżanki wspierały mnie w barterze – w zamian za Reeses i prosseco 🙂 do dziś podziwiam ich cierpliwość i doceniam ogromne wsparcie.
 

Mówi się, że startupy to aplikacje, Ty poszłaś pod prąd, robiąc stroje kąpielowe. Czy będzie to jedyny element garderoby w Urban Legend czy doczekamy się kontynuacji?

Doczekamy się kontynuacji, już planujemy kolejne produkty, również innowacyjne.
 

Czego Ci życzyć w tym roku odnośnie rozwoju marki Urban Legend

Obecności na minimum 3 kontynentach oraz pozyskania inwestora, który będzie patrzył na ten model biznesowy i markę jak ja i mój zespół patrzymy na naszą pierwszą kolekcję bikini :).
Do góry!

Polecane artykuły

06.12.2019

Co znosi głowa foundera?

04.12.2019

Pakiety Kurierskie dla ...

Głodny wiedzy? Zapraszamy do sklepu z kursami i ebookami

Sprawdzam