Dostawa same day delivery

21.08.2017 AUTOR: Filip Kot

Gigantyczny skok logistyki

Nie ulega wątpliwości, że sektor logistyki przeżywa ostatnimi czasy gigantyczny skok. Jest to trend ogólnoświatowy, który zauważamy na każdej płaszczyźnie życia. Mówiąc „my”, mam na myśli wszystkich konsumentów, którzy wymagają coraz więcej i coraz szybciej od drugiej strony transakcji. Jest to duże wyzwanie dla każdej firmy, która zaangażowana jest w łańcuch dostaw. Idąc dalej, te wyzwania co jakiś czas rodzą nowe gałęzie sektora logistyki, które wymagają osobnych rozwiązań i osobnych modeli. Jednym z takich gałęzi jest optymalizacja procesu dostawostatniej mili”, dostarczanych tak jak „my”, konsumenci, byśmy najbardziej chcieli – mowa tu o dostawach tego samego dnia, czyli same day delivery – bo oczywistym jest to, że „im szybciej, tym lepiej”. Tu pojawia się problem, ponieważ pochodną słowa „szybciej” są słowa „drożej” i „nie dla wszystkich”. Tutaj chciałbym postawić sobie najważniejsze pytanie – czy rzeczywiście w tym przypadku też tak musi być?

Dostawa tego samego dnia

Dostawy tego samego dnia są istotą tego, co oferuje konsumentom Internet. Są jego dopełnieniem – klient chce, zamawia, natychmiastowo otrzymuje. Sama usługa jest oferowana przez takich gigantów jak Amazon czy Alibaba, którzy ochoczo podchodzą do tematu i oferta ta staje się powoli (bardzo powoli) standardem. Spoglądając na rynki, które są prekursorami tego typu usług, widzimy, jak duże wzrosty notuje popularny „same-day”. Za przykład może posłużyć kolebka innowacji, Stany Zjednoczone. Według raportu BI rynek ten ma w planach osiągnąć wycenę 4 miliardów dolarów, w 2019 zaczynając od lewie 0,1 miliarda w 2014 roku. Ta estymacja jasno pokazuje zapotrzebowanie na przesyłki tego samego dnia, a jeśli dodatkowo spojrzymy na prognozy rynku e-commerce, możemy wyobrazić sobie tylko kierunki rozwoju. Są bardziej niż obiecujące. Wartym zaznaczenia jest fakt, że Europa nie odstaje za tym trendem. W Wielkiej Brytanii Tesco planuje niebawem zacząć dostarczać produkty tego samego dnia na całym obszarze kraju, a na naszym rodzimym terenie gigant Auchan zapowiedział wprowadzenie dostaw same day delivery.

Reasumując

Wnioskiem, który możemy łatwo wysnuć, jest to, że, niestety, tylko giganci mogą sobie pozwolić na tego typu usługi i klasyfikowane są one bardziej jako usługi premium. Ale czy rzeczywiście tak musi być? Prowadząc start-up działający dokładnie w tym obszarze zauważam, że chcąc zagwarantować tego typu usługi, musimy nieco odejść od klasyfikowania się jako usługa premium. Oczywiście, nie w każdym przypadku, jednak chcąc tworzyć nowe standardy, powinniśmy nie tyle robić z „same-daya” swojej jedynej przewagi konkurencyjnej, a wartość dodaną, która wynika sama z siebie i nie kosztuje drugie tyle, co sam produkt jak często to spotykamy w sklepach internetowych. Jest to naturalny postęp wykluwania się następnej generacji usług kurierskich. Moją tezę potwierdził Łukasz Bura, właściciel sklepu z grami Ultima.pl, który po implementacji dostawy tego samego dnia o cenie znacznie odstępującej od normalnej, nie zauważył wzrostu zamówień. Z drugiej strony jednak, według raportu przeprowadzonego przez McKinsey w Wielkiej Brytanii, Niemczech, Francji i Szwecji aż 50% badanych wykazało, że są chętni dopłacić do otrzymania paczki tego samego dnia. Ważnym zaznaczenia jest, że dopłacić różni się od zapłacić drugie tyle. Dlatego też ciągła optymalizacja i automatyzacja wynikająca z inwestycji technologicznych procesów dostaw ostatniej mili jest tak ważna, a kontynuując tę drogę usługi kurierskie będą mogły wejść poziom wyżej.

Do góry!

Polecane artykuły

22.09.2020

Comarch e-Sale, jako e-commerce na dobry ...