Marketing i Biznes E-commerce Czy algorytmy cenowe mogą naruszać prawo antymonopolowe? Prasówka e-commerce #87

Czy algorytmy cenowe mogą naruszać prawo antymonopolowe? Prasówka e-commerce #87

Czy algorytmy cenowe mogą naruszać prawo antymonopolowe? Prasówka e-commerce #87

Prowadzisz firmę? Ucz się od najlepszych w branży i wyjedź w gronie innych przedsiębiorców na Founders Camp

Wypełnij niezobowiązujący formularz już teraz

Czy algorytmy cenowe mogą naruszać prawo antymonopolowe?

Coraz częściej właściciele przedsiębiorstw zajmujących się handlem internetowym wykorzystują algorytmy, które automatycznie ustawiają ceny produktów w prowadzonych przez siebie e-sklepach. Owe algorytmy mogą obliczać cenę na podstawie bardzo wielu współczynników, takich chociażby jak cena, którą oferuje konkurencja lub obecny popyt na dany przedmiot. Organy ochrony praw konsumentów zaczynają jednak zauważać czarną stronę istnienia algorytmów. Nietrudno wyobrazić sobie sytuację, w której sztuczna inteligencja wykorzystywana jest jako narzędzie ułatwiające prowadzenie monopolistycznej zmowy. Algorytmy cenowe mogą służyć do monitorowania, czy wszyscy uczestnicy zmowy wywiązują się ze swoich zobowiązań względem kartelu.

Pod koniec lipca Komisja Europejska nałożyła kary przekraczające sto milionów euro na producentów sprzętu elektronicznego. Cztery korporacje (Asus, Philips, Pioneer oraz Denon&Marantz) uzgadniały ze sklepami internetowymi minimalne ceny, po których sprzedawane miały być ich produkty. Algorytmy cenowe wykorzystywane były w celu monitorowania tego czy wszyscy członkowie kartelu przestrzegali ustaleń zmowy. Jeżeli któraś firma się wyłamała, to producenci mogli natychmiastowo ją ukarać poprzez zaprzestanie dostaw towaru.

Podobna sytuacja miała miejsce w Rosji, gdzie LG Electronics wykorzystywał algorytmy cenowe w celu kontroli, czy dystrybutorzy sprzedają produkowane przez korporację smartfony po narzucanych przez nią cenach.

Innym problemem wynikającym ze stosowania algorytmów cenowych jest to, że korzystający z nich przedsiębiorcy mogą bez swojej wiedzy współuczestniczyć we zmowie cenowej. Jeżeli ich konkurencja sprzedaje swoje towary według stawki narzuconej przez producenta, to sztuczna inteligencja wykorzystywana przez resztę sprzedawców dostosuje ceny panujące w ich sklepach do tych panujących w sklepach będących częścią zmowy.

Z punktu widzenia prawa nie ma znaczenia, że sprzedawca stał się częścią zmowy w sposób nieświadomy poprzez automatyczne decyzje algorytmu. Dlatego też istotnym jest zadbanie o to, żeby algorytmy cenowe wykorzystywane były w sklepie w sposób zgodny z prawem. Część dostępnych algorytmów posiada wbudowaną opcję pozwalającą na dogadywanie się z algorytmami zarządzającymi cenami w innych sklepach. Stosowanie tego rozwiązania jest nielegalne. Za udział w zmowie cenowej firma może stracić nawet 10% rocznego dochodu, a osoby odpowiedzialne mogą zostać ukarane grzywną w wysokości do dwóch milionów złotych.

Kupujący w chińskich e-sklepach zapłacą podatek VAT

Wiele osób korzystających z chińskich witryn e-commerce uważa, że nie musi płacić podatku VAT od zakupionych przez siebie towarów. Wszystkie sprowadzane z Chin towary są zgodnie z prawem obłożone podatkiem, nawet jeżeli są to przedmioty drobne. Portale takie jak AliExpress zdobyły taką popularność, że straty z tytułu nieuiszczania podatku VAT mogą iść w miliony złotych. Ministerstwo Finansów pracuje nad rozwiązaniami, które pozwoliłyby na skuteczne opodatkowanie przedmiotów sprowadzanych z Państwa Środka. Ministerstwo sprawdza prawodawstwa innych krajów w tym względzie, wymogi unijne oraz krajowe uwarunkowania.

Polscy przedsiębiorcy, którzy prowadzą oficjalny import z państw trzecich czują się pokrzywdzeni. Stosują się do przepisów prawa, opłacając wszystkie wymagane podatki, a muszą konkurować z firmami, które tego nie robią. Prowadzi to do nieuczciwej przewagi przedsiębiorstw niestosujących się do przepisów.

algorytmy cenowe

Google oraz Mastercard nawiązały sekretny układ o przekazywaniu danych

Google posiada szczegółową wiedzę na temat zachowań użytkowników w Internecie. Korporacja wie, jakie strony przeglądamy, a także jakie produkty kupujemy w sieci. Taka wiedza okazała się niewystarczająca dla Google, który w zeszłym roku nawiązał sekretną umową z Mastercard. Korporacja potrzebowała informacji, czy reklamy wyświetlane użytkownikom online doprowadzają do zawarcia transakcji w sklepach tradycyjnych. Dzięki tym działaniom Google zyskał możliwość umocnienia swojej pozycji względem Amazonu. Użytkownicy kart wydawanych przez Mastercard byli nieświadomi tego, że ich personalne dane udostępniane były Google.

Afera została ujawniona przez czwórkę byłych pracowników korporacji, którzy pracowali nad umową. Zgodnie z ich oświadczeniami Google płaciła miliony dolarów Mastercard. Reakcją Google na aferę było jednoczesne zaprzeczenie oraz stwierdzenie, że firma wykorzystuje narzędzia szyfrujące, dzięki czemu dane o transakcjach pozostają anonimowe. Z kolei Mastercard przyznało, że dzieli się danymi o zakupach użytkowników ze swoimi bliżej niesprecyzowanymi partnerami.

W zeszłym roku Google otworzyło usługę „Store Sales Measurement”. Korporacja twierdziła wtedy, że dzięki partnerom posiada dostęp do danych 70% użytkowników kard kredytowych i debetowych. Jedna czwarta transakcji dokonywanych za pomocą kart w Stanach ma miejsce za pośrednictwem Mastercard, co oznacza, że także inne przedsiębiorstwa są zamieszane w proceder. Zgodnie z wyciekiem Google miało negocjować z innymi operatorami kart, ale nie wiadomo, czy negocjacje przyniosły zamierzony skutek.

Sprzedawcy nie są w stanie odpowiedzieć w sposób jednoznaczny w jaki sposób reklama widziana w Internecie wpływa na zachowania konsumenckie offline. Sprawia to, że trudno jest mierzyć wpływ kampanii marketingowych w sieci na sprzedaż w sklepach stacjonarnych. Google postanowiło zaspokoić zapotrzebowaniu na dane sprzedawców poprzez wejście w sekretne porozumienie z operatorami kart kredytowych i debetowych. Już od jakiegoś czasu korporacja próbowała połączyć reklamy online z zakupami offline. W 2014 roku zaczęła śledzić historię poruszania się użytkowników, którzy widzieli daną reklamę za pośrednictwem Google Maps. Jeżeli użytkownik wszedł do sklepu, który wykupił reklamę oznaczało to, że reklama zadziałała. Narzędzie okazało się być zbyt niedokładne dla reklamodawców ponieważ nie można było stwierdzić, czy dana osoba dokonała w sklepie zakupu.

algorytmy cenowe

Startuje European Retail Alliance

European Retail Alliance ma być według ich twórców europejską odpowiedzą na Amazon i Alibabę. Stowarzyszenie zostało założone przez grupy MediaMarktSaturn oraz Fnac Darty. Skład tej pierwszej, niemieckiej grupy wchodzą tacy gracze e-commerce jak MediaMarkt, Saturn oraz iBood, zaś w skład drugiej, francuskiej grupy wchodzą Fnac, Darty i Vanden Borre. Stowarzyszenie otwarte jest na nowych członków.

Celem  powstania stowarzyszenia jest poprawienie współpracy z europejskimi wykonawcami i producentami, doskonalenie korzystania z Big Data, tworzenie innowacji,a także skupienie się na markach własnych.

algorytmy cenowe

Podziel się

Zostaw komentarz

Najnowsze

Powered by: unstudio.pl