Co się zmieniło w e-commerce? Plusy i minusy branży

23.06.2016 AUTOR: Michał Bąk

Siedzisz w polskim e-commerce już kilka lat. Jak oceniasz ten czas. Co się zmieniło na plus, co pozostawia wciąż wiele do życzenia?

Każdy rok, każdy miesiąc w polskim e-commerce przynosi zmiany. W zależności od tego czy jesteśmy kupującym czy sprzedającym możemy je oceniać na plus lub minus.

Patrząc z perspektywy czasu, cieszę się, że wybrałem branżę e-commerce jako “pole bitwy” na którym chcę działać i rozwijać się.

Tutaj cały czas coś się dzieje i nie ma czasu na nudę. Jeśli chcemy być tuż przed konkurencją, cały czas musimy starać się przewidywać kolejne zmiany, które warto zrobić aby klienci byli zadowoleni i pozostali z nami.

Wielką zmianą na plus jest podejście ludzi do tego, że Internet to nie jest tylko zło, gdzie jeden drugiego chce oszukać i wysłać zamiast towaru, owiniętą ładnie w papierek cegłę. Oczywiście tego typu sytuacje się zdarzają, jak wszędzie. Natomiast jesteśmy już coraz bardziej świadomymi użytkownikami i przynajmniej część z nas potrafi lepiej wybrać sprzedawcę. Coraz częściej szanując swój czas potrafimy korzystać z zakupów w wersji mobile, dzięki temu pokazujemy również przewagę m-commerce nad stacjonarnymi sklepami. Sam coraz częściej korzystam np. z aplikacji allegro przez telefon, w ten sposób bardzo szybko i sprawnie potrafię dokonać zakupu nie podchodząc nawet do komputera

Moim zdaniem wielkim minusem jest to co czasami nasze prawo wymusza na nas jeśli chodzi o zmiany. Idealnym przykładem jest wymuszanie na księgarniach sprzedających e-booki opcję zwrotu “towaru” w ciągu 14 dni. Teraz aby księgarnie mogły dostarczyć od ręki “towar”, sprzedający “musi” wymusić zgodę na odstąpienie od możliwości zwrotu jego w tym czasie. Jak dla mnie to parodia, podobnie jest z tym, że wiele sklepów wprowadziło przycisk “zamawiam z obowiązkiem zapłaty” tylko dlatego, że prawo wymagało podobnego zapisu. Ci “sprytniejsi”, a może lepiej poinformowani, zrobili wersję krótszą np. “kupuję i płacę” 🙂

Ehhhh szkoda gadać, lepiej pomyśleć o czymś przyjemnym.

Prowadzisz swój biznes. Upolujebooka.pl. Czy możesz nam opisać jakie rzeczy były etapami – kamieniami milowymi w jego rozwoju?

Jednym z najważniejszych elementów tworzenia nie tylko mojego serwisu ale ogólnie nowego projektu jest dobra analiza i przygotowanie do tego co chcemy stworzyć.

To pierwszy kamień, który należy przeskoczyć aby sprawdzić czy realnie warto jest pchać się w dany biznes. Ja osobiście po kilku miesiącach obserwacji rynku e-booków oraz podglądania konkurencji doszedłem do wniosku, że UpolujEbooka.pl jest tym co chciałbym robić przez najbliższy czas. I tak sobie siedzę w tej branży już 2,5 roczku:)

Kolejnym krokiem było nawiązanie współpracy z partnerami z którymi chciałem działać na rynku e-booków. Nie był to prosty proces, gdyż tego typu współpraca z “wyżynarkami” (tak potocznie nazywa się porównywarki cenowe) zawsze kojarzyła się tylko i wyłączenie z walką cenową, a nie jest to zawsze najlepsze dla księgarni. Jak zdobyłem kilku pierwszych partnerów rozpocząłem prace programistyczne i graficzne nad projektem.

Dalej to już standardowe działanie, wersja ALPHA do wewnętrznych testów, BETA jako otwarta wersja i pierwsze feedbacki od znajomych. A potem to już został tylko START i pierwsze wpadki 🙂 Bądźmy gotowi, że uruchamiając nasz biznes pojawią się one i nie powinniśmy się tym przejmować. Po upadku należy wstać i walczyć dalej.

Przy każdym projekcie, musimy sobie postawić cel, który chcemy osiągnąć oraz założyć po drodze kilku naszych porażek, tak aby stworzyć sobie alternatywy do dalszego działania i pivotowania. Ważne jest też to, aby wiedzieć kiedy “zejść ze sceny”, czasami po prostu warto jest się “poddać” i już nie tracić swojej energii na projekt, który ciągnie nas na dno, a zacząć coś innego.

Ja o mało nie dotknąłem dna w kwietniu/maju 2013 roku, natomiast stworzyłem sobie kilka alternatyw, wyprowadzenia projektu na prostą i udało się.

Prowadząc projekt musimy wiedzieć gdzie chcemy z nim dojść, ja wiem, chociaż moje plany dotarcia do celu często musiałem modyfikować w związku ze zmieniającym się rynkiem.

W trakcie realizacji swoich projektów nie bójmy się dokonywać zmian, czasami kurczowe trzymanie się założeń sprzed kilku miesięcy czy też roku, może rozłożyć projekt na łopatki.

Moim zdaniem najważniejsze jest to, aby umiejętnie słuchać klientów, tych klientów, którzy generują nam przychód, a nie tych co tylko “gadają”.

Czy prócz w/w serwisu, pracujesz jeszcze nad jakimiś projektami?

W większości swojego czasu skupiam się na UpolujEbooka.pl i może dlatego udaje mi się osiągnąć założony cel.

Zajmę się też drobnymi tematami jako konsultant w tematach związanych z e-commerce aby swoją kilkunastoletnią wiedzę wykorzystać również w innych obszarach niż tylko e-booki, natomiast robię to sporadycznie i dla wybranych klientów.

Dodatkowo raz na jakiś czas zajmuję się analizą nowych pomysłów,  cały czas coś przychodzi mi do głowy, natomiast te rozważania jeszcze nie wyszły ze strefy analizy lub polegały tam na polu bitwy 🙂

Myślałeś kiedyś o wejściu z serwisem na rynki zagraniczne? Jaka jest szansa przebicia się na nich z Twojej perspektywy?

Tak, cały czas gdzieś mam z tyłu głowy aby wejść na rynek zagraniczny. Sam fakt, że jest kilku dużych graczy na tym rynku oznacza, że jest o co walczyć. Jednak bez dobrego przygotowania do wejścia na ten rynek nie mam zamiaru porywać się z motyką na słońce, mogę wówczas niepotrzebnie przepalić pieniądze na działania, gdzie ten sam budżet na rynku polskim może znacząco wspomóc UpolujEbooka.pl.

Aktualnie chcę skupić się na rynku polskim, który jak wiadomo nie jest jeszcze idealny, ale liczę na to, że dorośniemy do tego aby częściej korzystać z książek w wersji elektronicznej z legalnych źródeł:)

Jak reklamujesz swój serwis? Czy są to działania wizerunkowe, może jakieś akcje na szeroką skalę, a może masz autorski sposób i nie chcesz o tym mówić publicznie, aby nikt nie skopiował patentu?

Przyjąłem jakiś czas temu strategię budowania wizerunku serwisu poprzez moją twarz, dlatego staram się wszędzie komunikować z ludźmi jako Marcin Łukiańczyk i unikać formy bezosobowej.

Przykładami takiej komunikacji są np. Steve Jobs czy też Gary Vaynerchuk, bardzo cenię ich za osiągnięcia oraz to jak dążyli i nadal dążą do celu.

Z działań reklamowych to wiem jedno, reklama offline, sponsoring i inne tego typu działania były tylko przepaleniem pieniędzy i nie przynosiły żadnych wymiernych korzyści biznesowych.

Moim głównym założeniem jest marketing szeptany oraz wspieranie projektu przez tzw. ambasadorów marki. Ciekawy przykład takiego wspierania marki przez ambasadorów widać w przypadku Brand24 i Michała Sadowskiego 😉 wystarczy, że ktoś gdzieś mówi o monitoringu marki, a Jego już “fani” wspominają  Brand24.

Jakie czynniki decydują o sukcesie lub porażce sklepu internetowego?

Moim zdaniem jednym z podstawowych czynników jaki może przeważyć o sukcesie jest obsługa klienta, wartość unikalna jaką możemy dostarczyć oraz nasze podejście do biznesu.

Walczyć ceną może prawie każdy, ale szukać tego “COŚ” czego nie ma w innym biznesie prowadzonym przez konkurencję to już jest element, który może przyciągnąć uwagę klienta i zmniejszy chęć do poszukiwania innych dostawców produktu/usługi. Powinniśmy pamiętać, że prowadzenie biznesu to są wzloty i upadki, szczególnie bądźmy gotowi na drobne potknięcia i przygotujemy się na nie już wcześniej. Oczywiście, wiele osób powie: “Myśl pozytywnie”. Jaaaaaaaaasne, rozumiem, że nigdy nie prowadzili własnego biznesu i nie wiedzą, że strzeżonego Pan Bóg strzeże 🙂

W wielu przypadkach o porażce też decyduje zbyt optymistyczne szacowanie przychodów w danym biznesie. Zakładamy często optymistyczne prognozy aby może nas samych przekonać do tego, że nam się uda i warto to robić. A co jeśli te optymistyczne prognozy podzielimy przez 2, a może przez 4, czy nadal będziemy nad kreską, czy może już pod? Lepiej założyć mniejszy przychód i być mile zaskoczonym niż założyć optymistycznie i potem być wielce zdziwionym.

Gdybyś mógł przekazać e-przedsiębiorcom jedną myśl. Co by to było?

Od prawie roku ćwiczę crossfit, jest to najgorsza rzecz jaka mogła mnie spotkać, a zarazem najlepsza. Mówię najgorsze bo nienawidziłem sportów wytrzymałościowych / wydolnościowych, kiedyś po prostu lubiłem podnosić ciężary na siłowni i to mi wystarczyło jak sport:)

Crossfit to “coś”, co wyciska ze mnie siódme poty i potrafi zaorać mi psychikę za każdym razem gdy widzę jak dużo mi jeszcze brakuje aby dogonić czołówkę, szczególnie, że ćwiczę z jedną z najmocniejszych grup u nas w Białymstoku.

Wydaje mi się, że dzięki temu, że zacząłem ćwiczyć, inaczej przyjmuję porażki, które mnie spotykają nie tylko w sporcie ale również w biznesie. Przyjmuję to “na klatę”, poprawiam się i idę dalej, dążąc z jeszcze większym uporem do celu.

Moim zdaniem, głównym elementem tego co powinniśmy w życiu robić to chęć rozwijania się i bycia z każdym dniem coraz lepszym.

Dlatego, jak to powiedział Seth Godin:

If it scares You, it might be a good thing to try.

Prowadząc swój biznes, bój się tego co może Ciebie spotkać, tylko głupiec się nie boi 🙂

Bądź zawsze tam gdzie są lepsi od Ciebie, ucz się od nich tego czego możesz, a potem idź dalej, szukając kolejnych wyzwań i nowych osób lepszych od Ciebie.

Wywiad został opublikowany w ramach ebooka: “Poradnik dla właścicieli e-sklepów i nie tylko”

 

Czytaj również:

Nie działaj na pół gwizdka – wywiad z Marcinem Łukiańczykiem (UpolujEbooka)

6 rzeczy, o których musisz pamiętać wysyłając zgodny z prawem newsletter

Do góry!

Polecane artykuły

04.12.2019

Pakiety Kurierskie dla ...

Głodny wiedzy? Zapraszamy do sklepu z kursami i ebookami

Sprawdzam