Muzyka popularna – sztuka, czy produkt? Marketing treści i strategia promocji na rynku muzycznym

27.05.2016 AUTOR: Marcin Szczurski

W tym artykule dowiesz coś więcej na temat marketingu treści, a także strategia promocji na rynku muzycznym.

Muzyka popularna – ta, którą słyszymy w radio, na YouTube, w telewizji, na koncertach czy w zaciszu własnego domu trafia do nas, bo wcześniej ktoś ją nam polecił, usłyszeliśmy gdzieś daną melodię, czy też określona piosenka przeszła pozytywne badania słuchalności i trafiła do eteru radiowego.

Muzyka staje się  popularna, bo trafia do większej liczby odbiorców, czy też odnosi sukces komercyjny.  Często też towarzyszy ważnemu wydarzeniu lub ma świetną promocję. Jest to najczęściej muzyka rock i pop- bo te mają najwięcej odbiorców.  Kategoryzowanie danej muzyki jako popularna należy do ocen subiektywnych. Moim zdaniem są to utwory i artyści, którzy odnoszą sukces komercyjny, sprzedażowy i  znajdują milionów odbiorców.

Niezależnie od tego, jak do nas trafiają piosenki- pokonują określoną drogę, aby wreszcie wybrzmieć w naszych uszach i spodobać się, bądź też nie. Sposób, w jaki do odbiorców trafia dana muzyka nazywany jest leadem.

Różne są też drogi do sukcesu dla danego utworu, a co za tym idzie i artysty go wykonującego. Sukces rozumiany jest tutaj jako popularność utworu/ artysty- daje się zazwyczaj zmonetyzować.  Sukces muzyczny kształtuje i napędza rynek muzyczny, procesy, jak i relacje na nim panujące.

Jednym z nadrzędnych celów rynku muzycznego jest uzyskanie jak najwyższego zysku z oferowanych produktów/ usług, jakimi są muzyka i twórczość danego artysty (koncert, sprzedaż, wykorzystanie muzyki w filmach itp.). Eksploatowanie muzyki i twórczości przyjmuje w ten sposób formę konsumpcji. 

Z biznesowego punktu widzenia muzyka staje się w produktem, a jej wykonywanie usługą. A artysta – jednostką wykonującą  pracę. Wartość rynkowa piosenki, artysty może być różna w czasie. Wartość artystyczna muzyki pozostaje taka sama (nagrany utwór funkcjonuje w mediach najczęściej w jednej formie).  Muzyka jest niezmiennie tą samą dziedziną sztuki, która wpływa na psychikę człowieka przez dźwięki.  Ale jakby nie patrzeć staje się ona podmiotem, który można sprzedać.

Muzyk, jak każda inna profesja musi w końcu zarabiać- decyduje się na swój własny styl, piosenki, wizerunek. Przybiera określony image – wykonuje swoją muzykę świadomie i kreuje wyraz artystyczny, za który odpowiada i tworzy przed publicznością. 

Podmioty na rynku muzycznym funkcjonujące , tj. także artyści uciekają się do różnych środków, aby odnieść jak największy sukces i promować swoje utwory. Odniesienie sukcesu w branży muzycznej do najłatwiejszych nie należy, szczególnie, jeśli nie dysponuje się wieloma zasobami i doświadczonymi fachowcami, którzy mogli by pomóc.

Jednym ze sposobów na sukces w branży muzycznej może być sprawny i dobrze „naoliwiony” marketing muzyczny. Jest on nieodłączną częścią każdej branży i decyduje o powodzeniu biznesu. Decyduje o tym, do kogo skierowany będzie przekaz i jaka będzie komunikacja na linii nadawca- odbiorca.

Przekaz artystyczny, jak i sam wizerunek artystów, czy rodzaj wykonywanej muzyki narzucają pewny sposób, w jaki postrzegamy danego artystę oraz to, jak będzie „sprzedawany”.  Im bardziej komercyjny wizerunek i rodzaj wykonywanej muzyki, tym większa szansa na znalezienie dużej rzeczy odbiorców. Nawet, jeśli jakość muzyki pozostawia wiele do życzenia.

Historia marketingu na rynki muzycznym sięga początków czasów pradawnych, kiedy to zaczęto wykonywać muzykę-na początku płacono muzykom za jej wykonywanie poprzez produkty, jedzenie, później pieniądze, następnie za sprzedaż utworów, sprzedaż praw autorskich, czy sprzedaż muzyki w Internecie. Marketing muzyczny tworzy platformę komunikacyjną-  łączy różne działania marketingowe i ma za zadanie  dotrzeć do wybranych grup docelowych. Jest bardzo bogaty w  formy-  oddziałuje na ludzkie emocje, wykorzystuje się go do budowy wizerunku marki, czy towarzyszy działaniom zwiększającym sprzedaż produktów.

Muzyczne chwyty marketingowe dają szerokie pole działań artystom na dotarcie do potencjalnych fanów, czy w końcu poprzez dużą interakcję na zamianę fanów w konsumentów  muzyki, czy twórczości.

Metod jest bowiem bardzo dużo: artysta może sezonowo lansować przeboje, wykorzystać swój starszy utwór w spocie reklamowym, wystąpić na znanym festiwalu muzycznym, wydarzeniu branżowym lub programie telewizyjnym.

Może także wydawać częściej płyty, współpracować z innymi artystami, przedstawicielami innych branż (sport, bloking itp.), zezwolić dołączyć swoją muzykę do określonych produktów jako dobro komplementarne, czy promować płytę w punktach sprzedaży (wieczory autorskie), w audycjach radiowych, czy programach telewizyjnych. To, co najważniejsze jest jednak w marketingu muzycznym, to sposób, w jaki przekazywana jest treść i prowadzona strategia promocji. Jakość muzyki, czy śpiewu artysty  są ważne, jednak nie najważniejsze w odnoszeniu sukcesu w branży muzycznej.

Możliwość przedstawienia muzyki w schemacie biznesu nasuwa pytania: Czy muzyka popularna to zatem produkt, który osiągnął sukces sprzedażowy? Czy raczej forma sztuki, która wnosi do życia odbiorców ważną wartość? Ile ludzi, tyle opinii- można by rzecz. Co zatem sprawia, że jedni artyści odnoszą sukces, a drudzy pomimo często większego talentu nie potrafią go „sprzedać”? Gdzie jest granica sprzedaży muzyki? I kiedy muzyka przestaje być sztuką? Zanim pokuszę się o nieco bardziej dogłębną analizę konkretnych przypadków- przytoczę tutaj przykład lub bardziej słowa, jakie usłyszałem w jednym z telewizyjnych programów muzycznych. Przedstawiają one generalny obraz funkcjonowania branży muzycznej, nie tylko na polskim, „rodzimym podwórku”, ale też w skali makro- na rynku globalnym.

Pewnego dnia przyszedłem na casting do pewnego programu telewizyjnego. Raz z czystej ciekawości, jak nagrywany jest taki program „od środka” oraz dwa, jak będę oceniony śpiewając niestandardowy repertuar. Przedstawiłem się, moje pomysły na teledyski oraz to,  co chce przekazać za pomocą autorskich piosenek. Usłyszałem pytanie: „czy chcę być produktem”? „ Oczywiście, że nie – odpowiedziałem wzburzony”.  Zaśpiewałem własną piosenkę i cover. Przeszedłem dalej. Na kolejnym etapie zaprezentowałem piosenkę operową, która nie leżała w naturze programu i otrzymałem negatywne oceny jury. Zasugerowano, abym wykonywał repertuar bardziej rozrywkowy, gdyż do niego pasuje mój głos. Zaproponowałem, że wykonam inną, odpowiadającą im piosenkę. „Nie mamy czasu”- powiedziano. Pomyślałem, że jestem za słaby, jednak zaobserwowałem coś innego: kilkadziesiąt minut wcześniej wystąpił zespół disco-polo i zyskał przychylne oceny. W występie nie było zbyt dużo walorów artystycznych. Wiadomym jest, że tego typu występ będzie atrakcyjny pod względem rozrywki, jaką dostarczy.

Po moim występie usłyszałem okrzyki dezaprobaty i opinie pojedynczych osób, którym to, co zaprezentowałem, podobało się. Podobną, negatywną ocenę uzyskał wykon śpiewaczki operowej występującej po mnie. Wróciła właśnie z trasy koncertowej. Jej śpiewu słucha na co dzień duża publiczność. Jest wykonawcą profesjonalnym. Jej występ również oceniono negatywnie.

Dlaczego? Programy tego typu nastawione są na produkowanie rozrywki, przedstawianie wzruszających i ciekawych historii, kosztem często świetnych wykonań i dobrej muzyki. Świetni wykonawcy mają pecha co do scenariusza programu albo nie potrafią wpisać się w schemat rozrywkowy. Często od samego początku program zakłada pewien scenariusz- przewiduje trend rynkowy – np. na muzykę reggae, jak w przypadku Kamila Bednarka w programie „Mam Talent. Nie można odmówić mu talentu, ale trafił on w pewną niszę – sprawił, że muzyka reggae trafiła do ludzi wcześniej nie słuchających takiej muzyki.

Pytanie: „Czy chcesz być produktem?” pozostało na długo w mojej głowie, jako artysty i osoby, która analizuje rynki muzyczne. Czy programy, które mają dostarczać wartościowych wykonawców dostarczają produkty? W większości tak. Tak funkcjonuje rynek muzyczny.  Wielu wartościowych artystów słyszy słowa „nie” w talent-show i nie poddaje się, aż w pewnego dnia ich utwory trafiają do odbiorców i mediów. Upór, ciężka praca nad sobą i umiejętność walki o swoje marzenia na tak trudnym, muzycznym rynku to podstawa sukcesu. Cleo, Sarsa, Igor Herbut, Ania Dąbrowska- to tylko kilka wykonawców, których pierwsze wystąpienia w programach typu „talent show” były odrzucane. A to oni dzisiaj „wiodą prym” na polskim rynku muzycznym.

Dawid Podsiadło, który zgłosił się do programu „Mam Talent” odpadł za pierwszym razem, gdyż nie chciał wystąpić jako solista w programie. Przyszedł występować ze swoim zespołem Curly Heads. Później było „X Factor”. Dopiero za drugim podejściem do tego programu udało mu się go wygrać. Pomimo zwycięstwa sam później przyznawał, że nie będzie wykonywał muzyki, którą śpiewał na potrzeby programu telewizyjnego, czyli muzyki pop- typowo komercyjnej. Program okazał się być przełomowym w jego karierze. Artysta wiele mu zawdzięczał, co podkreślał w wielu wywiadach. Od tysięcy innych uczestników różniła go przede wszystkim postawa. No i talent.

Dawid od początku wiedział, czego chce jako artysta. Wiedział, jak będą brzmieć jego kompozycje. W jakim  stylu ma śpiewać i co chce przez to przekazać. Był naturalny i pozostał sobą, przez co zyskał  ogromną popularność. Choć program chciał wydać „nowy produkt”- on pozostał przy swoim.

Z jakim skutkiem? Myślę, że sam TVN chyba jest z tego zadowolony. Wolność twórcza sprawiła, że pierwsza płyta Dawida- „Comfort and Happiness” pobiła rekordy sprzedaży, mimo, iż muzyką typowo komercyjną nie jest. Tuż po wydaniu płyty- w 2012 roku, muzykę Dawida grał  tylko Program 3 Polskiego Radia, który ma bardziej ambitnych słuchaczy. Inne stacje nie chciały puszczać piosenek zwycięzcy programu „X-Factor”.

Wytwórnia, ani sam Dawid nawet o to nie zabiegali. Później w ślad za popularnością i świetną sprzedażą płyty- popularne rozgłośnie radiowe zaczęły grać jego single kolejne polskie. Były wydawane w języku polskim, mimo, że zdecydowana większość utworów na płycie była zarejestrowana w języku angielskim.  Jego wytwórnia, jak i sam artysta doskonale wiedzieli, że w Polsce single w angielskim języku nie odnoszą dużego sukcesu komercyjnego. Był to świetny ruch strategiczny.

Dodatkowo promocja kolejnych singli była rozciągana mocno w czasie, przez co sprzedaż płyty nie była sezonowa, a z tygodnia na tydzień utrzymywała się na wysokich pozycjach listy sprzedaży OLIS- najpopularniejszych płyt  w Polsce. Płyta „Comfort and Happiness” sprzedała się w ilości  ponad 200 tys. egzemplarzy, co jak na polski rynek jest wynikiem nieosiągalnym. Pomimo upływu lat znajduje się nadal w 50 najlepiej sprzedających się płytach notowania.

Ostatnio tak dużą sprzedażą cieszyła się płyta „Feel” wydana prawie 10 lat temu. Płyta i muzyka Dawida trafiła w gusta słuchaczy o nieco bardziej wymagającym guście, jak i tych, którzy słuchają na codzień muzyki komercyjnej.

Zebrała także świetne opinie krytyków i rynku muzycznego zdobywając wiele nagród, w tym 4 statuetki „Fryderyków” we wszystkich możliwych kategoriach. Jest to świetny przykład na to, że muzyka, która ma odbiorców komercyjnych, jak i alternatywnych odnosi największe sukcesy.

Jego losu nie powieliło wielu zwycięzców tego typu programów, którzy albo nie mają produktu w postaci własnej, dobrej muzyki albo nie mają wizji, co chcą zaprezentować jako artyści.  Sukces Dawida nie byłby możliwy, gdyby nie świetna strategia i komunikacja prowadzona z fanami, którzy tak masowo kupili jego płyty. Prowadzona przez management Podsiadło strategia oparta na content marketingu, czyli marketingu treści dała rewelacyjne rezultaty.

Czym tak naprawdę jest marketing treści?  Polega na pozyskiwaniu klientów przez publikacje treści, które są atrakcyjne i przydatne. Powinny być ściśle powiązane z określoną grupą odbiorców. Tutaj odbiorcami są fani artysty, którzy potencjalnie są też klientami- konsumentami twórczości artysty. Jest to przekaz oparty na kanale jednostronnym, oparty na nawiązaniu długotrwałych relacji z odbiorcą przez interaktywne działania i budowanie dwustronnego zaangażowania.

Kanałami w marketingu treści są przede wszystkim social media, gdzie artyści mają swoje oficjalne profile,  a także PR  w mediach itp. Jest to najatrakcyjniejszy dział marketingu wśród większości branż. Nie od dziś wiadomo, że „content is the king”- czyli treść „rządzi”. Im lepiej rozwinięta strategia i marketing treści, tym większy potencjał na sukces artysty. Szczególnie, że gra jest o wielką stawkę- zdaniem portalu musicthinkthank.com przemysł muzyczny w 2016 roku przyniesie zyski w wielkości 5 miliardów dolarów. Kto zgarnie największą część tej sumy? Ten, kto najlepiej poprowadzi strategię i komunikację marketingową.

Jakie są najistotniejsze czynniki, aby marketing treści i strategia odniosła jak największy sukces na rynku muzycznym?

  1. Współpraca z liderami opinii, wpływowymi markami, osobami, które będą mieć podobną grupę odbiorców, cele artystyczne, aby kooperacja była jak najbardziej spójna wizerunkowo, a jednocześnie, aby zaskakiwała. Przykładowo: tworzysz piosenkę o sporcie- dotrzyj do marek, twórców, którzy tworzą podobne treści- blogerzy, gazety, portale, kluby piłkarskie, czy sklepy sportowe itp. Napisz do nich- zaproponuj współpracę- artysta może promować produkty na swoich kanał social media, napisać na swoim blogu i recenzjonować. Im więcej potencjalnych kontaktów do współpracy, tym lepiej. W ten sposób zostanie zbudowana silna machina PRowa, zwiększony zasięg odbiorców, zwiększone ROI, jak większa publiczność i potencjalni fani.
  2. Współpraca z profesjonalistami, którzy pomogą artyście odnaleźć się na rynku- wytwórnia, management i zespół ds. PR-  jest to solidny zespół do wsparcia w działaniach promocyjnych. W ten sposób zbudowane zespoły na pewno będą w stanie lepiej „sprzedać” artystę i nawiązać współpracę kontraktową z markami przy okazji większych projektów. Jednym z narzędzi badania treści dostępnych w sieci o artyście jest BuzzFeed, który stworzył  specjalną ofertę dla artystów. Korzystają z niego tacy artyści, jak Beyonce, Taylor Swift, Ariana Grande. Mają kontrolę nad tym, co i gdzie jest publikowane na ich temat.
  3. Artysta powinien mieć sprecyzowany pomysł na siebie i cele, które chce osiągnąć, oczekiwania i treść, jaką powinien przekazywać. Na przykład moim celem może być chęć stworzenia płyty z zagranicznymi coverami w języku polskim dla ludzi w wieku 40+, którzy będą przy mojej muzyce wspominać lata swojej młodości. Największym błędem wielu artystów jest brak wizji i świadomości tego, co śpiewają. Ciężko np. oczekiwać, że Britney Spears zaśpiewa piosenkę o tym, jak ciężko jest żyć w blokowiskach- nie byłaby wtedy spójna ze swoim wizerunkiem- słodkiej, pięknej kobiety, która poszukuje miłości. I jaki miałaby cel w śpiewaniu o trudnym życiu, skoro ma miliony na koncie i życie w blokowiskach zna najprawdopodobniej jedynie z filmów? Warto zatem zastanowić się, czy strategia treści odzwierciedlają oczekiwania i cele artystyczne? Czy określone działania promują album , trasę koncertową? Czy promujesz się jako artysta z przekazem, czy promujesz swój głos, czy jako specjalistę od danego zagadnienia? Te pytania należy sobie zadać przed stworzeniem konkretnego planu treści. Śpiewanie, tylko po to, aby śpiewać nie zmierza do osiągnięcia żadnego celu. Konkretny plan działań i trzymanie się go może ograniczać wartość twórczą, ale daje pewność, że nie błądzimy.
  4. Stworzenie bloga nieopartego na schemacie, a skłaniającego do interakcji i trafiającego do większej liczby odbiorców. W dzisiejszym zalewie treści i blogów, wiele z nich bezmyślnie powtarza te same treści i jest wyrażeniem opinii autora, który opisuje często swoje własne życie- nie wnosi to nic nowego. Blog może współgrać z treściami dostępnymi na fangapge’u na Facebook, czy zdjęciami na Instagramie- artysta publikuje jakiś wpis na blogu- może dać jego część na facebooku. Blog powinien przebierać formę dwukierunkowej rozmowy- zachęcać do czytania, a sam twórca może komentować inne blogi i zachęcać do udostępniania, zadawania pytań i prezentowania swoich perspektyw i punktów widzenia. Treści powinny być zwięzłe, krótkie i „sexy”. Jeśli styl pisania nie jest odpowiednio dobry- można poszukać pomocy na zewnątrz- freelancerów itp.

Można wyróżnić więcej elementów niezbędnych do tworzenia odpowiedniej strategii treści, jednak każda strategia jest po prostu inna.

Jak skutecznie robią to inni? Niech za przykład posłuży tutaj Michał Szpak, który po wielu latach nieobecności na rynku wrócił. I to w jakim stylu.

W 2011 roku na scenę programu „X Factor” wkroczyła barwna postać, która zaśpiewała pompatyczny evergreen „Dziwny jest ten świat”. Zrobił ogromne wrażenie.  Na nadwiślańskim niebie przeleciał kolorowy Szpak, który swoi wyglądem wizerunkiem szokował. Dziwak, zboczeniec, przebieraniec- padały określenia. Jurorka „X-Factora” przywitała go słowami „zdejmij te błyskotki”. Zdjął i od tamtej pory nic nie było takie samo. Ostatecznie w programie zajął drugie miejsce.

Wydał mini-album  muzyczny „XI”, w którym śpiewał o tym, że chce „zrobić rewolucje”. Był to artystyczny i komercyjny niewypał. Fala krytyki i słaba jakość utworów spisały go niemalże na straty w oczach innych. Wielu spisało go na straty, a on nie przejmował przytłaczającą falą „hejtu”. Konsekwentnie pracował nad płytą i nad sobą.

Coś się w nim zmieniło – umarła mu matka. Osobista tragedia sprawiła, że dojrzał artystycznie i wrócił z nowymi piosenkami z nowym wizerunkiem.  Wizerunkiem dojrzalszym popartym spójnymi, patetycznymi tekstami i chwytliwymi, zmiennymi stylistycznie melodiami. Wydał płytę „Byle być sobą” i był sobą. Na przekór wszystkim. Niestety wytwórnia Sony nie zapewniła mu dobrej promocji, ani strategii. Stacje radiowe odmawiały grania jego piosenek. Płyty były źle eksponowane w sklepach muzycznych tak, że nikt ich nie zauważał, przez co nie znajdowały wielu nabywców.

Michał praktycznie w ogóle  nie koncertował, bo nie znajdował wystarczającej widowni. Na spotkanie autorskie z Michałem po wydaniu płyty przyszło niewiele osób. Dodatkowo wydawca promując wydarzenie na facebooku pomylił daty spotkania.

Artysta się nie poddawał. Wierzył w jakość swoich piosenek i pokornie pracował nad niewątpliwym talentem i wyznaczał sobie cele- nakręcenie teledysków, komunikacja z fanami poprzez media społecznościowe, udział w programie „Agent”, promocja płyty na różnych wydarzeniach i poprzez udział w konkursach, do których przykładał szczególną wagę. Wiedział, że jego mocną stroną są występy na żywo.

Wygrana w konkursie piosenki rosyjskojęzycznej, konkursie piosenki w Opolu, gdzie wygrał z legendą Maryli Rodowicz i popularnym Donatanem, a wreszcie przełomowe wydarzenie, które zmieniło bieg jego kariery- udział w Eurowizji 2016 pokazały, że nie poddaje się i potrafi upadki przekuć w sukces.

Jaki był efekt wzięcia udziału w konkursie Eurowizji 2016? Michał pokonał Margaret, której piosenka „Cool me down” stała się ogromnym hitem w Polsce, była emitowana wszędzie- w radiu, w telewizji.

Wokalistka ma rewelacyjny management, który pomaga jej pozyskiwać lukratywne kontrakty z wiodącymi markami: Deichmann, H&M, Lipton. Propozycja eurowizyjna Margaret była numerem 1 w większości rozgłośni radiowych. Margaret ostatecznie zajęła 2 miejsce. 3 miejsce przypadło Edycie Górniak, której piosenka nie była przekonująca- dobrze wyprodukowana, genialnie zaśpiewana, ale bez melodii, bez większego przekazu artystycznego. Dla przypomnienia: to ta sama wokalistka otrzymała najwyższe w historii miejsce Polski na konkursie Eurowizji.

Michała wizerunek, świetne wykonanie, talent, historia i piosenka spójna z przeżyciami i jego historią wygrały w polskich preselekcjach przeważającą liczbą głosów. I fanów zaczęło przybywać. Michał pojechał na finał Eurowizji do Sztokholmu. Uplasował się na trzeciej pozycji wśród głosujących widzów, a na przedostatnim w ocenach jury. Choć wiodące stacje radiowe w Polsce nadal nie grały jego piosenek po sukcesie w Sztokholmie, to częste pojawianie się w mediach Michała, jak i intensywna promocja jego piosenki „Colors of your life” w ramach konkursu przysporzyły mu mnóstwo nowych fanów. Przed udziałem  w konkursie miał fanów na facebook mniej niż 50 tysięcy, a po konkursie ponad 170 tys. fanów. Jego płyta trafiła na listę najlepiej sprzedających się płyt OLIS w Polsce.

image002

Jakiej lekcji marketingustrategii możemy się od Michała nauczyć? Przede wszystkim tego, że choć konkurencja na rynku jest duża i ma więcej doświadczenia, należy wierzyć w jakość swoich produktów, czy sztuki, którą się tworzy. Bo to treść, content i marketing sprawiają, że osiągamy mierzalne efekty i znajdujemy odbiorców naszych treści. Zatem, czy muzykę, która tworzy Michał można nazwać produktem?

W końcu zaplanował skuteczną strategię marketingową i odpowiednio ją komunikując trafił na podatny grunt. Wykorzystał schematy biznesowe i mu się udało. Z drugiej strony pozostał sobą i nie „sprzedawał” się na siłę wiedząc to, że ma wielu przeciwników, których szanuje. Jest masa innych artystów, którzy o wiele bardziej zabiegają o to, aby się sprzedać.

Mowa chociażby o popularnych wokalistkach- Rihannie i Miley Cyrus, które to używają nagości do tego, aby zdobyć widownię. Ich muzyka, teledyski są produkowane masowo. Muzyka oparta o akordy, które są schematami rynkowymi. Jednak mają swoich fanów, którzy pójdą za nimi „w ogień”.

Wracając do pytania- czy muzyka popularna jest sztuką, czy produktem? Na pewno jej celem jest sprzedaż, a z drugiej strony poruszanie słuchacza. W zależności od konkretnego artysty i jego muzyki, materiał może być bardziej lub mniej komercyjny. Każdy może mieć swój pogląd na ten temat. Moim zdaniem muzyka jest produktem, jak i sztuką. A to, czy ktoś ma inne zdanie- kwestia gustu, o którym się nie dyskutuje. Muzyka może być bardziej lub mniej ambitna, ale każdy artysta chce, aby zyskała jak największy odbiór i słuchaczy, a środkiem do tego może być marketing treścistrategia promocji.

Do góry!

Polecane artykuły

Zapisz się do naszego newslettera

Wyślij mi newsletter (Możesz się wypisać w każdej chwili).

email marketing powered by FreshMail
 

Subscribe to our newsletter

Send me your newsletter (you can unsubscribe at any time).

email marketing powered by FreshMail
 

Subscribe to our newsletter

email marketing powered by FreshMail