Zaufaj mi, że pięknie wygląda ta panorama

26.02.2020 AUTOR: Michał Bąk

Ci, którzy są tutaj od dawna wiedzą, że sporo się zmienia w tej grupie, bo sporo się zmienia u mnie w postrzeganiu biznesu i roli tej społeczności. Na samym początku grupa była przedłużeniem fanpage, wrzucaliśmy tu linki, czasem zadawałem czy zadawaliśmy pytania. Dziś mogę powiedzieć, że to społeczność ale od początku, przeczytaj moją drogę, kluczowe błędy i zmiany jakie mi towarzyszły.

Na początku zarejestrowałem firmę, był rok 2011 (kilkanaście dni temu „celebrowałem” 9 lat prowadzenia firmy) i o prowadzenie biznesu nie wiedziałem nic. Prawdę powiedziawszy bardziej uciekałem od etatu, niż miałem pomysł na to co będę robił. Świadczyłem wówczas usługi drobnego copywritingu, jakieś proste prace SEO i… miałem pierwszą styczność z outsourcingiem, pierwszą styczność z dokumentami i pierwszy raz żałowałem, że nie podpisałem umowy z klientem i pierwszy raz zatrudniałem. Ogólnie te dwa lata 2011-2013 to był czas wielu pierwszych razy.

Czego się nauczyłem?

  • Pomimo młodego wieku (21-23 lata) potrzebuję snu nie tylko do regeneracji organizmu, ale wpływa on również na moją równowagę psychiczną, energię do działania i ogólnie życiowy entuzjazm. Szkoda, że dopiero 9 lat później przeczytałem „Dlaczego śpimy” i wyrzuciłem telefon z sypialni, ale o tym dalej
  • To, że zdrowa psychika jest mega ważna do relacji z podwykonawcami, powstrzymaniu impulsywności i… relacji poza firmą. Mogę określić dwa pierwsze lata jako nieustanna walka. O zapłacone na czas faktury, o terminowe realizacje podwykonawców, praktycznie o wszystko. Istny chaos
  • Wtedy też zobaczyłem zero na koncie firmowym, a nawet zero i brak perspektyw. Więc w przyszłych latach nauczyłem się, że zero na koncie to nie problem, problem zaczyna się gdy nie wiemy co dalej, jak się zachowywać i co robić. To paraliżuje

Lata 2011-2013 to także czas wielu eksperymentów. Sprawdzałem jaki model zatrudniania będzie najbardziej korzystny, jaki model biznesowy przyjąć, jak konwertować klientów na abonamenty i jak weryfikować kontrahentów.

W tym czasie rozregulowałem sobie też do tego stopnia organizm, że zdarzało mi się nie pojawić na spotkanie, które miało odbywać się o godzinie 12.00 bo na nie zaspałem, piłem hektolitry energetyków, jadłem bardzo niezdrowe jedzenie i „pracowałem” 12-15h na dobę. Przy czym celowo wziąłem w cudzysłów bo praca praktycznie się nie przesuwała, błądziłem, byłem niesztuczny. Źle zarządzałem podwykonawcami, przepływem pieniężnym i przede wszystkim swoim zdrowiem. Nie napiszę, że piłem dużo alkoholu bo znowu Kuba Zając napisze, że mam stworzoną formatkę na tego typu posty J

Najgorsze jest to, że ja w tamtym czasie uważałem, że jestem przecież wolnym człowiekiem i że to życie marzeń. Ta, sen przedsiębiorcy normalnie

Sytuacja ta doprowadziła do tego, że musiałem iść na etat, a właściwie na samo zatrudnienie do innej firmy. Wszystko to aby przegrupować nieco szyki, ustabilizować swoje życie.

2013-2016

Czego się nauczyłem?

  • Na pewno pokory wlałem w siebie znacznie więcej (chociaż tego nadal się uczę i mam takie dni, że za bardzo czuję się unstopatable)
  • Nauczyłem się lepiej sprzedawać przez telefon, przy czym w tamtym czasie to była sprzedaż, a nie doradztwo. Dopiero później nauczyłem się prawdziwej magii w sprzedaży (o tym później)
  • Lepiej delegować (w końcu 8-9h dziennie zajmowałem się innymi rzeczami pracując u kogoś, więc musiałem więcej outscourcować, bo nadal miałem „starych klientów”.

Ten czas jest dla mnie ważny, bo zobaczyłem, że można rozwijać coś po godzinach, ja wtedy pieniądze, które zarabiałem po godzinach miałem wyższe niż zarobki „etatowe”. W tym czasie poznałem też jedną ważną i super skuteczną rzecz, chociaż nie wiedziałem, że tak się zowie. Content marketing. Napisałem wtedy ebooka, który dał mi pierwszych płacących klientów, a mój artykuł o promowaniu sklepu internetowego poszerował Paweł Tkaczyk co skonwertowało na 5 płacących klientów. Zobaczyłem jak magiczny potrafi być marketing treści, chociaż mówiąc uczciwie były to pojedyncze przypadki i ślepy fart a nie replikowalna metoda marketingu treści, którą dopiero po latach doprowadziłem do wysokiego poziomu.

Gdybym dziś musiał zacząć od zera, na pewno dużo bym tworzył treści: blog, podcast, video wszystko to aby dać podstawy do rozmów ze mną jako specjalistą w danym temacie.

2017-2018

W tym czasie generowaliśmy kilka razy więcej zapytań niż mogliśmy przerobić, byłem bardzo „głodny” czegoś większego więc wymyśliłem sobie, że KPI na pozyskiwanie zapytań musi być ustawiony agresywnie. To spowodowało, że ja i druga osoba sprzedająca nie wyrabiała się. To też spowodowało, że pomiędzy działem sales a customer care czy też zarządzaniem projektami było dość nerwowo. Przy czym dość nerwowo to eufemizm. Był ogień i walka. Kilka razy nie przespałem nocy bo byłem tak zestresowany rozmowami między sobą lub tym jak wyglądał proces sprzedaż-àzarządzanie projektami.

Czego się nauczyłem?

  • Proces sprzedaży musi być ułożony wraz z osobami, które będą zarządzały dalej produkcją. Wiele nieporozumień wynika z tego, że „sprzedaż” za dużo obiecuje, albo wydaje się sprzedaży, że ich jedynym obowiązkiem jest zamknięcie dealu.
  • Generowanie większej liczby zapytań niż możemy obrobić jest złe na wielu płaszczyznach
  • Niewątpliwie nauczyłem się, że usługi są bardzo ciężkim rynkiem. To z kolei doprowadziło mnie do bardzo ważnych spostrzeżeń w kolejnych latach

2019

Zdecydowanie przełomowy rok, zwłaszcza dla mojej psychiki. Stało się tak za sprawą przeczytania „366 medytacji na każdy dzień roku” Ryana Holidaya. Jako przedsiębiorca cierpiałem na samotność w podejmowaniu decyzji i konsekwencje tych decyzji oraz miałem sporo wahań nastroju w 2018 roku i w latach wcześniejszych. Od przeczytania książki w marcu 2019 do dziś widzę jak dużo rzeczy udało mi się przepracować w sobie, w swojej głowie i zrobiłem ważną rzecz. Zacząłem poświęcać 15-30 minut dziennie na swobodne myślenie. Bez kartki papieru i tym bardziej bez komputera. O czym myślę? Zabrzmi masochistycznie ale o… problemach. Próbuję w głowie zbudować różne scenariusze na wypadek potoczenia się różnych wersji zdarzeń. Uważam to za świetną „zabawę” ale też jednocześnie widzę o ile łatwiej wychodzi mi rozwiązywanie problemów, gdy mam je niejako przećwiczone. Problemy i wyzwania są różne, każdy ma je inne i właśnie dlatego taka praca jest doskonałym uzupełnieniem czytania książek, słuchania podcastów czy nawet pracy/rozmów z mentorami.

W 2019 dokonałem też ważnych dwóch testów. Zorganizowaliśmy na początku roku 4 urodziny Marketing i Biznes, gdzie spotkało się z nami ponad 100 osób. Osób, które czytają MiB, są aktywnymi członkami naszej grupy i chcieli się z nami spotkać na żywo.

W 2019 też zacząłem testować budowanie własnych produktów, nie cyfrowych tylko offline-owych. Wtedy też powstała seria szkoleń, zbudowaliśmy fajną konferencję i wymyśliłem obóz dla przedsiębiorców. To początek uproduktowiania firmy, tego aby mniej było w niej usług, a więcej produktów. To też rok decyzji, gdzie zmapowałem sobie wiele wyzwań na najbliższy czas.

Czego się nauczyłem?

  • Pracować nad własną psychiką, akceptować własne niedoskonałości, radzić sobie lepiej ze spadkami (emocjonalnymi), lepiej przyjmować negatywne wiadomości.
  • Odpoczywać. Tak wiem, że to banalne ale serio dopiero w minionym roku nauczyłem się odpoczywać. Dużo mniej jestem pod telefonem, a dużo bardziej jestem skupiony na mojej rodzinie i rzeczach, które mają dać mi odpocząć. Więc jeżeli komuś nie odpowiadam na wiadomość na FB, to znaczy, że się nie wstrzelił w moje okienko aktywności a nie to, że go ignoruję
  • Budować produkty. Ile ja czasu poświęciłem aby czytać Indie Hackers w 2019, chciałem pojechać też na warsztaty dla produktowców ale w 2019 skończył mi się budżet szkoleniowy i nie mogłem w to zainwestować
  • Aby nie skupować książek na zapas. Wydawałem sporo na edukację ale wiele książek do dziś się kurzy, a właściwie nie jest czytane bo to ebooki
  • Bardzo dużo dowiedziałem się o edukacji biznesowej, o tym na pewno nagram odcinek podcastu, lub napiszę post na bloga. Dużo uczyłem się jak się skutecznie uczyć, a w tym zakresie widzę ogromne braki w świadomości w PL.
  • Rozwiązywać konflikty (było ich trochę)
  • Wypracować kilka metod wpływających na produktywność (m.in. przez ograniczenie liczby projektów, którymi się angażuję).

Co zabawne w 2019 przeczytałem kilkadziesiąt książek, a drugą, którą wymienię z kluczowych w poprzednim roku to „Firma czyli Ty” (co zabawne już za miesiąc będziemy jej ambasadorem i będziemy sprzedawali ją jako MiB, bo bardzo wierzymy w idee, które są w niej zawarte). Książka ta przyczyniła się jeszcze bardziej do uproduktowiania firmy, pracy nad planem content marketingowym, gdzie podcast będzie prawdopodobnie głównym nośnikiem (obiecuję więcej solowych odcinków). Książka ta przyczyniła się też do podjęcia dwóch ciężkich decyzji: rezygnacji z niektórych projektów (niskomarżowych, czasochłonnych), które mieliśmy w usługach oraz redukcji ludzi w zespole, a także zmienienie całej polityki contentowej (co również wiązało się w naszym przypadku z bardzo dużą liczbą małych procesów jak np. płynne wyjście ze współprac z kilkoma podwykonawcami, albo ograniczenie współprac z nimi)

2020

Gdy to piszę patrzę w moją ASANĘ i widzę, że nie mam większych opóźnień w realizowaniu głównych postanowień. Jedyny większy problem jaki dostrzegam to brak zoptymalizowanych kanałów marketingowych, które posiadam. Widzę dość dużo do poprawy, ale nie jest to już rewolucja jak w minionych latach. Mam też pomysł jak dokonać standaryzacji, wyciągnąć wnioski z minionych lat. Po prostu zaufaj mi, że pięknie wygląda ta panorama.

 

Gdybyś chciał nieco więcej porozmawiać  i posłuchać o psychice przedsiębiorcy to na Founders Mind będzie panel dyskusyjny „Co znosi głowa foundera” gdzie poruszymy te wszystkie tematy: https://marketingibiznes.pl/konferencja/founders-mind/
Do góry!

Polecane artykuły

30.03.2020

Przeprowadzka biura, jakie błędy są w stanie zamienić ją ...

Głodny wiedzy? Zapraszamy do sklepu z kursami i ebookami

Sprawdzam