Wywiad z Agnieszką Skupieńską (biznesoweinfo.pl) o selfpublishingu

25.07.2016 AUTORZY: Agnieszka Skupienska, Michał Bąk,

Wydałaś ostatnio książkę „Zostań freelancerem”. Co dała Ci publikacja, poza samą sprzedażą?

Trudno to w tej chwili ocenić, bo książkę wydałam zaledwie miesiąc temu, więc za wcześnie na wyciąganie wniosków. Na pewno wydanie książki daje dużą satysfakcję i sporo uczy, bo self-publisher za cały proces wydawniczy odpowiedzialny jest sam.

Napisałaś na swoim fanpage-u, że Twoja poprzednia książka o drinkach, do tej pory sprzedaje się w ilościach 30-40 egzemplarzy. Jakie to generuje miesięcznie dochody?

Po roku od wydania książki „Proste drinki” zarabiam na niej miesięcznie ok. 600-800 zł netto, biorąc pod uwagę jedynie sprzedaż poprzez własną stronę. Książkę można kupić też w wielu  internetowych księgarniach, więc trzeba do tego doliczyć jeszcze jakąś niewielką kwotę za sprzedaż tą drogą (niewielką, czyli nie więcej jak 100 zł miesięcznie).

Twój fanpage nie jest bardzo rozbudowany ale masz zaangażowaną publiczność, z czego to wynika, jakie elementy powodują zaangażowanie?

Myślę, że zaangażowanie w dyskusję na moim fanpage’u bierze się z tego, że mało jest tu ludzi z przypadku, którzy polubili fanpage dlatego, że ma chwytliwą nazwę. To w większości inni blogerzy, mali przedsiębiorcy, freelancerzy. Sprawy, o których piszę i problemy, którymi zajmuję się na blogu i fanpage’u bezpośrednio ich dotyczą, dlatego chętniej zabierają głos.

Skąd pomysł na wydanie książki o freelancingu? Myślisz, że ten temat jest na tyle chłonny aby zebrać spore grono odbiorców chcących kupić ową publikację?

Myślę, że to temat, który dotyczy większej grupy ludzi, niż nam się wydaje. Wiele osób jeszcze tego nie wie, ale praca w domu może być dla nich jedynym sposobem na przyzwoity zarobek. Mówię tu na przykład o osobach, które w swojej okolicy (np. w małym miasteczku czy na wsi) nie mogą znaleźć żadnej pracy, albo nie mogą znaleźć pracy za rozsądne wynagrodzenie, za które można żyć. Myślę też o osobach niepełnosprawnych ruchowo, które mogą zarobić siedząc przed komputerem, a nie zawsze mogą znaleźć pracę poza domem. To też osoby, które nie mogą powierzyć nikomu opieki nad dzieckiem, a chcą zarabiać pieniądze. Dla nich wszystkich freelance jest szansą na aktywność zawodową.

A poza tym brakowało na polskim rynku takiej książki. Sama od 6 lat pracuję w domu i gdyby ktoś podsunął mi książkę na ten temat na początku pracy jako freelancer, nie popełniłabym wielu błędów.

Jakie elementy poza budowaniem społeczności, wpływają korzystnie na sprzedaż produktów takich jak kursy czy książki?

Spore znaczenie mają rekomendacje (np. innych blogerów). Ale i bez rekomendacji można sprzedawać produkt, jeśli tylko pokaże się go, eksponując korzyści, osadzi w jakiejś sytuacji. Moja książka z przepisami na drinki jest dobrym pomysłem na prezent i sprzedaje się świetnie na przykład jako element zestawu prezentowego, łącznie z akcesoriami do przygotowania drinków.

Ile czasu zajęło Ci stworzenie sklepu, w którym można kupić książkę, a ile czasu finalnie tworzyłaś publikację „Zostań freelancerem”?

Sklep to bułka z masłem, jeśli korzysta się z gotowych skryptów, jak Shoplo czy Shoper. Dzięki nim można postawić sklep w jedno popołudnie, nie mając zielonego pojęcia o programowaniu.

Sam proces napisania, redakcji i korekty, a potem składu i druki książki jest znacznie dłuższy. Zajęło mi to cztery miesiące, ale część treści (15 z 51 rozdziałów) to wpisy blogowe, przeredagowane na potrzeby książki.

Z jakich narzędzi promocji korzystałaś podczas wydawania książki selfpublishingowo?

Nie korzystałam z żadnych specjalnych narzędzi, poza edytorem tekstu. Zlecałam korektę i skład, zleciłam także przygotowanie e-booka, więc z narzędzi korzystali inni specjaliści.

Jak na chwilę obecną kształtuje się sprzedaż Twojej publikacji?

Codziennie sprzedaję kilka sztuk „Zostań freelancerem” i jestem o krok od tego, żeby wartość sprzedaży pokryła koszt wydrukowania 1000 sztuk książki.

Powiedz Agnieszko, jakie błędy popełniłaś podczas wydawanie obu publikacji, co zrobiłabyś inaczej, co mogłabyś poprawić?

Wydając „Proste drinki” postawiłam na mały nakład (500 sztuk), bo nie wiedziałam, czy ta książka się spodoba. Drugi nakład zamówiłam już większy, ale gdybym dziś wiedziała, jaka będzie sprzedaż, od razu zamówiłabym więcej egzemplarzy. Choć nie można tego rozpatrywać w kategoriach błędu, bo równie dobrze sprzedaż mogła okazać się klapą, a tak po prostu zarobiłam mniej, niż mogłabym, gdyby nakład od razu był większy.

Przychodzi do Ciebie osoba, która chce wydać coś własnym sumptem, co doradziłabyś takiej osobie?

Jeśli tylko ma własną publiczność, której może sprzedawać swoją książkę, niech się nie waha! Wydając książkę samodzielnie mamy ogromną niezależność, możemy wszystko zrobić tak, jak chcemy, a przez to satysfakcja z efektu jest jeszcze większa. Oczywiście trzeba w wydanie książki zainwestować własne pieniądze, ale można zarobić nawet na małym nakładzie. Wydając 500 sztuk „Prostych drinków” zarabiałam na każdym sprzedanym egzemplarzu 18 zł. To i tak znacznie więcej, niż gdyby tę książkę wydało wydawnictwo.

Baza mailingowa, czy wykorzystujesz ją do promocji swojego biznesu? Jeżeli tak to w jaki sposób?

Bazę mailingową uważam za jedno z najlepszych źródeł pozyskiwania klientów, pod warunkiem oczywiście, że jest to nasza własna baza mailingowa, a nie kupiona czy pozyskana w jakiś inny sposób. Dzięki regularnie wysyłanym mailom mogę przypominać moim czytelnikom o nowych wpisach, ale też o produktach, które sprzedaję. Podczas sprzedaży mojego kursu online „Zacznij zarabiać na pisaniu” sprzedaż wzrastała skokowo, co 2-3 dni, za każdym razem, gdy wysyłałam mailing do osób, które wcześniej wyraziły zainteresowanie kursem i zapisały się na specjalną listę. Nie ma lepszego sposobu, by dotrzeć do takich potencjalnych klientów.

Jak do prowadzenia biznesu mają się osobiste relacje? Czy sprzedajesz swoje produkty kolegom i koleżankom?

Bardzo rzadko. Zależy mi na tym, żeby moje produkty kupowały osoby, które mogą nimi być naprawdę zainteresowane, a wśród moich znajomych niewiele jest osób z mojej grupy docelowej. Choć książka „Proste drinki” znalazła wśród moich znajomych kilkoro nabywców 🙂

 

Czytaj również:

Startupy z Trójmiasta – jak morskie powietrze ma wpływ na przedsiębiorczość i innowacyjność?

Toruń słynie nie tylko z pierników i Kopernika – poznaj toruńskie startupy!

Do góry!

Polecane artykuły

09.10.2019

Grupa SARE zmienia nazwę na Digitree Group i przedstawia nowy ...

Głodny wiedzy? Zapraszamy do sklepu z kursami i ebookami

Sprawdzam