Marketing i Biznes Biznes Pracowanie na własny rachunek jest dla mnie definicją wolności – Jan Sikora [Plente]

Pracowanie na własny rachunek jest dla mnie definicją wolności – Jan Sikora [Plente]

Janek Sikora żyje stwierdzeniem, że nie ma rzeczy niemożliwych. Stworzył pierwszą w Polsce i zarazem największą w tej części Europy platformę cashbackową, zrzeszającą milion użytkowników i obsługującą 2000 klientów pod nazwą plente, generującą ponad 100 milionów obrotu euro rocznie. Ile trwał proces od pomysłu do pierwszego płacącego klienta? Jak wyglądała ta droga oraz co stanowi dzisiaj największe wyzwanie dla organizacji Janka? Na te oraz inne pytania odpowiedzi znajdziecie poniżej.

Pracowanie na własny rachunek jest dla mnie definicją wolności – Jan Sikora [Plente]
Bardzo szybko zrozumiałem, że bycie szefem dla samego siebie i organizowanie projektów pod siebie to coś, co podoba mi się najbardziej. Budowanie własnego biznesu nie było łatwe, ponieważ musiałem przekonać potencjalnych klientów, że moja firma nie jest kolejnym oszustwem, który w tamtym okresie owocował w postaci wysypu pseudo-firm online, naciągających swoich użytkowników. Od pomysłu do zobaczenia pierwszej zapłaconej faktury minęło około 12-18 miesięcy. Udało nam się urosnąć z 7 milionów przychodu w 2021 roku do 40 milionów w 2022 roku. Od czerwca 2022 roku jesteśmy dostępni w 4 krajach europejskich oraz w Afryce, a to dopiero początek naszej ekspansji zagranicznej.

Prowadzisz firmę? Weź udział w nieformalnym spotkaniu przy piwie dla przedsiębiorców

Sprawdź szczegóły wydarzenia

Dlaczego właśnie cashback? Co sprawiło, że chciałeś budować biznes w tym sektorze?

Na pewno przeżyliście sytuację: dowiadujecie się, że w danym sklepie akurat w ten weekend możecie kupić np. jedną koszulę, a drugą dostaniecie gratis. Ucieszeni taką promocją buszujecie po sklepie i wybieracie owe koszule. Podchodzicie do kasy, jesteście przekonani, że płacicie za jedną koszulę, a druga jest darmowa, gdy Pani ekspedientka beznamiętnie burzy Wasze zadowolenie mówiąc, że ta oferta dotyczy akurat koszul, które są schowane gdzieś na ostatnim wieszaku w tyle sklepu – mimo, że reklamy porozwieszane były po całym sklepie. To jest właśnie mój powód – brak realnych promocji, które działają. Zawsze był jakiś haczyk albo drobny druczek, co mnie personalnie wkurzało. Cashback w plente wypłacany jest nawet po zsumowaniu wszystkich rabatów, a regulamin jest przejrzysty. Chciałem zrobić coś, co będzie genialne w swojej prostocie – jeden „klik” i oferta działa – w formie częściowego zwrotu pieniędzy wydanych na zakupy online.

Dodatkowo cashback to nie punkty, które albo przepadają, albo finalnie zebrane i wymienione, kończyły na wysypisku śmieci w postaci kolejnego czajnika czy długopisu reklamowego. Cashback oznacza łatwość w otrzymywaniu nagród za kupowanie w swoich ulubionych sklepach. W dodatku im więcej kupują, tym więcej oszczędzają – bo w większości przypadków cashback jest wartością procentową.

Last but not least – cashback osadzony jest w świecie online, a ja jestem zafascynowany tym, co można zrobić w tym świecie oraz jak łatwo jest w nim to zrobić.

Chcesz usprawnić swój biznes, ale nie wiesz, od czego zacząć? Spotkaj się w gronie 30 innych founderów i wznieś swój biznes na wyżyny — wypełnij niezobowiązujący formularz.

Czy brałeś pod uwagę inne biznesowe ścieżki, zanim założyłeś plente?

Moja kariera zawodowa zanim założyłem plente (generalnie swój biznes) nie była jakaś bardzo długa, natomiast nieskromnie uważam, że mam się czym pochwalić.

Bardzo szybko zrozumiałem, że bycie szefem dla samego siebie i organizowanie projektów pod siebie to coś, co podoba mi się najbardziej. Niekoniecznie jest to łatwiejsze, ponieważ zamiast przełożonych, masz klientów, którzy niekiedy podchodzą do Twojej pracy analogicznie. Jest jednak ważna różnica – masz wpływ na to, czy zdecydujesz się na współpracę z danym klientem, czy też nie. Pracowanie na własny rachunek, mimo wielu niepodważalnych wad i ogromnego ryzyka, jest dla mnie definicją wolności.

Twoje początki w karierze wiązały się z zarządzaniem płatnościami. Czy można powiedzieć, że finanse to Twój konik?

Finanse może nie, ale wydawanie pieniędzy już na pewno! Nie powiedziałbym, że początki wiązały się z zarządzaniem płatnościami – bardziej było to zarządzanie cashflow’em. Zawsze musiałem wiedzieć, ile zafakturuję (prowizja), ile z tego należy przeznaczyć na cashback (koszt) + marketing (kolejny koszt) + koszty stałe. Finanse to element prowadzenia biznesu, który powoduje, że wiesz, jak rośnie Twój biznes i jak liczby potrafią go ustawić.

Na ten temat miałem ostatnio bardzo ciekawą rozmowę z Jakubem Domerackim, na jego kanale Nowoczesne Finanse Firmy od Value Finance – zachęcam do wysłuchania, znajdziecie go tutaj.

Jakie inne pasje rozwijają Cię prywatnie, jednocześnie inspirując do działań na polu biznesowym?

Lubię powiedzenia “To stay on the course, you gotta make some waves” oraz „Catch the wave & surf it” – od dziecka uwielbiam sport, śmiało mogę powiedzieć, że to rodzice nauczyli mnie, jak ważny jest on w życiu.

Biznes to szukanie odpowiednich okazji. Aby je wykorzystać, trzeba je złapać – tak samo jest podczas surfingu. Musisz wyczuć odpowiedni moment, zacząć szybko „wiosłować” by złapać falę. Kiedy wstaniesz i już płyniesz, musisz uważać, aby nie zrzuciło Cię z deski – widzisz tu analogię? Surfing daje mi siłę i wewnętrzny spokój, ale uczy też pokory, ponieważ nie każdą falę jesteś gotów ujarzmić. Taką samą zasadę stosuję w kitesurfingu, windsurfingu czy wakeboardingu – zimą z kolei zobaczysz mnie na snowboardzie. Generalnie oddaję się deskom, może poza tą do prasowania – ona jako jedyna porzuciła swoje marzenia i zaczęła pracę w korporacji.

Bieganie – zawsze po ciężkim dniu znajduję chwilę na szybką piątkę bądź dychę, to czas tylko dla mnie. Czasem po prostu trzeba „wybiegać” decyzję. Poza tym tenis, żeglarstwo, rower – sport czyści głowę. Uczy pokory, wytrwałości oraz tego, że na efekty trzeba chwilę poczekać, a aby je zobaczyć, najpierw trzeba na nie zapracować. Myślenie o biznesie utrzymuję w podobnym charakterze, jak sport.

Adrenalina to mój żywioł, ale motoryzacja jest jednak tą zabawką, która budzi we mnie małego chłopca. Oddaję się tej pasji bez reszty na torze.

A gdyby tak spotkać się w gronie osób o podobnych wyzwaniach, problemach, poglądach — podobnym mindsecie? Weź udział w wyjeździe razem z 30 innymi founderami i pogłębiaj branżowy networking na wyższym levelu.

Ile trwał proces od pomysłu do pierwszego płacącego klienta? Jak wyglądała ta droga?

Podzieliłbym ten proces na kilka aspektów. Po pierwsze pomysł w głowie nie ma znaczenia bez realizacji – więc zanim zacząłem chodzić po klientach, zbudowałem swoje pierwsze MVP. Przyznam, że naprawdę nie robiłem żadnych strategii, weryfikacji rynku, była jedynie szybka analiza konkurencji (która wtedy praktycznie nie istniała), ale najważniejsze co miałem, to pomysł, który przekułem w produkt. To trwało kilka miesięcy.

Posiadając produkt, wiedziałem, jaki model biznesowy będzie za nim ułożony. Mając produkt i model biznesowy mogłem skupić się na tym, jak będzie wyglądał przepływ pieniędzy, czyli jakie są kolejne kroki związane z rozwojem produktu, w tym wypadku partnerów. Partnerów, którzy będą gotowi płacić prowizję za zrealizowanie zakupów – bariera wejścia dla nich była zerowa, ponieważ musieli się tylko zgodzić, a to już leżało po stronie moich umiejętności negocjacyjnych i wykorzystaniu uroku osobistego.

Gdy pojawili się już pierwsi partnerzy, mogłem się skupić na tym, co zawsze stawiałem w centrum wszechświata biznesu, czyli na użytkownikach. Nie było łatwo, ponieważ musiałem ich przekonać, że moja firma nie jest kolejnym oszustwem, który w tamtym okresie owocował w postaci wysypu pseudo-firm online naciągających swoich użytkowników. Dodatkowo produkt był nowością na polskim rynku, wzbudzał więc nieufność. Zebranie pierwszych użytkowników, którzy wydawali z nami pieniądze u naszych partnerów tak, abyśmy złapali stałą trakcję trochę nam zajęło – z pomocą przyszedł growth hacking i współpraca z warszawskim Zarządem Transportu Miejskiego. Dali nam patronaty i zaczęli opowiadać w swoich mediach, że jesteśmy ciekawym rozwiązaniem oferującym zniżki za pomocą hasła: Masz bilet? Masz zniżki – ale to jest historia na inny wywiad.

Reasumując, jeśli pytasz o czas, to od pomysłu do zobaczenia pierwszej zapłaconej faktury minęło około 12-18 miesięcy.

Co jest na dzień dzisiejszy największym wyzwaniem dla Twojej organizacji?

Plente bardzo szybko urosło. Naprawdę udało nam się urosnąć z 7 milionów przychodu w 2021 roku do 40 milionów w 2022 roku. To olbrzymi skok, ale też ogromna odpowiedzialność i wiem, że najbliższe lata będą inne, zdecydowanie trudniejsze. Ostatnio mój serdeczny kolega Kamil Kozieł podsumował mnie takim zdaniem: „Plente strasznie szybko urosło i Ty jeszcze nie zdajesz sobie z tego sprawy, ale poruszasz się trochę w nieswojej kategorii wagowej i w tym ringu możesz kogoś niechcący zabić”. Reasumując, największym wyzwaniem, przed którym stoi plente, to przygotowanie kadry managerskiej do rozwoju, który sobie wspólnie obraliśmy na cel.

Chcąc robić wielkie rzeczy, musisz otaczać się wielkimi ludźmi. Dlatego w tym momencie skupiliśmy się na bliskiej współpracy z HR Hints (Róża Szafranek) w budowaniu tożsamości związanej z organizacją people & culture oraz całkowicie postawiliśmy na szkolenia dla leaderów, którzy dowodzą działami w naszej organizacji, a muszą być przygotowani na szybką rekrutację.

W zeszłym roku poprowadziłeś jedną ze scen prelekcyjnych na konferencji Founders Mind. Co dał Ci branżowy networking podczas tego eventu?

Uważam, że każde wydarzenie, które pozwala branży na spotkanie się i wymienienie opiniami, poglądami jest czymś naprawdę wartościowym, dlatego zawsze chętnie wspieram tego typu inicjatywy. Personalnie cieszyłem się, że mogłem w jednym miejscu zbić wysoką piątkę z moimi znajomymi z branży i poznać ludzi na początku swojej drogi biznesowej, których udało mi się zainspirować bądź dmuchnąć w ich żagle, by mieli siłę na dalszą podróż związaną z biznesem.

Już 22 czerwca w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie odbędzie się kolejna edycja najlepszej polskiej konferencji dla biznesu – Founders Mind. Sprawdź szczegóły.

W jaki sposób realizujesz plany długoterminowe, czy masz na to jakiś sposób by z jednej strony nie zaniedbać spraw bieżących, ale z drugiej realizować te tematy, które wymagają myślenia na wiele miesięcy do przodu?

Kalendarz. Serio, zaprzyjaźniłem się z kalendarzem. Wrzucam tam absolutnie wszystko. Nawet wystąpienia, które zaplanowane są na kilka miesięcy do przodu. Świadomość, że coś jest zapisane daje mi pewność, że będzie to coś, o czym będę myślał.

Kolejnymi przyjaciółmi stały się dla mnie zwykłe notatki w telefonie. Dlaczego to jest kluczowe? Proces realizacji działań poukładałem sobie w oparciu o pewien schemat i proces. Szanuję prokrastynację, ale tylko w momentach, gdy przeciągnięcie podejmowanej decyzji buduje dla mnie potencjalną przewagę negocjacyjną. To, co muszę, realizuję od razu. Pozostałe rzeczy w oparciu o inspirację zapisuję w notatkach z odpowiednim hasztagiem, by łatwiej to odnaleźć, a w momencie, gdy chcę przedyskutować kampanię z zespołem czy przygotować prezentację raportu do Rady Nadzorczej, mam do czego wrócić i wiem, jaki miałem na tę rzecz plan i pomysł.

Człowiek, który nie ma celu, nie wie, co jest dla niego ważne. Ustal sobie, co chcesz zrobić długofalowo, wybierz azymut, obierz kurs i tuptaj ze spokojem przed siebie. Kiedy wiesz, dokąd zmierzasz, wiesz, którędy iść.

Ile czasu dziennie spędzasz nad kwestiami strategicznymi, a ile nad rzeczami operacyjnymi?

To jest bardzo trudne pytanie. Rzeczywiście jest tak, że coraz mniej aspektów związanych z operacyjnymi kwestiami biznesu przechodzi przez moje ręce, choć dalej jestem przywiązany do wielu aspektów, które mają wpływ na użytkownika. Dalej cieszy mnie każda transakcja dokonana z cashbackiem, każdy nowy partner czy zamówienie zrealizowane za pośrednictwem plente shop lub plente giftcards.

Bardzo dużo czasu spędzam natomiast nad rozwiązywaniem rzeczy, które nie są operacyjne, ale są elementem realizowania strategii jak np. nowe ciekawe partnerstwa, wymyślanie nowych linii biznesowych, czy łączenie elementów, które mają bezpośredni wpływ na użytkownika.

Bezapelacyjnie staram się robić tylko te rzeczy, które mają znaczenie dla rozwoju biznesu – czasem jest to kupienie i zamówienie pizzy dla zespołu, gdy akurat jesteśmy w biurze, aby uczcić sukces, a czasem jest to poukładanie kwestii związanych z rozwojem sekcji produktów. Bardzo lubię czuć biznes w rękach. Układamy cały zespół na strategii kamieni milowych – a później wszyscy pracujemy nad tym, by tę strategię realizować. W mojej firmie prezes nie jest tylko funkcją reprezentacyjną, zobaczysz mnie na polu walki.

Czy są plany wobec plente związane z wyjściem na rynek globalny?

Od czerwca 2022 roku jesteśmy dostępni w 4 krajach europejskich oraz w Afryce, a to dopiero początek naszej ekspansji zagranicznej. Tyle mogę na razie powiedzieć, stay tuned!

Podziel się

Zostaw komentarz

Najnowsze

Powered by: unstudio.pl