Kiedy prowadzenie własnej firmy nie jest dla Ciebie, czyli jak nie wpaść w długi tuż po otwarciu działalności gospodarczej

29.04.2019 AUTOR: Michał Bąk

Chyba każdy z nas miał w swoim życiu zawodowym taką chwilę, że chciał wyjść z biura i nie wracać ‒ zostać własnym szefem i prowadzić swoją firmę. Dla wielu osób realizacja marzeń o własnym biznesie stała się szansą na rozwinięcie skrzydeł, ale są i tacy, dla których samozatrudnienie okazało się drogą do długów i powrotu do pracy etatowej. Dlaczego nie każdemu się udaje? Ponieważ często zapominamy, z jakimi kosztami i obowiązkami wiąże się prowadzenie biznesu. Na co szczególnie zwracać uwagę, by osiągnąć sukces? O tym w poniższym tekście.

Własna działalność to nie etat

Trzeba zacząć od tego, że przechodząc na własną działalność decydujemy się na wiele niewygód. Możemy zapomnieć o płatnym chorobowym, o długich urlopach, a czasem w ogóle o urlopach. Dodatkowo często pracujemy więcej niż 8 godzin dziennie, a praca w weekendy bywa normą. Jest jeszcze jeden mankament prowadzenia własnej działalności, można powiedzieć, że największy. Chodzi o brak regularnej pensji. Nigdy nie mamy bowiem pewności, że nasz klient zapłaci w wyznaczonym na fakturze terminie. Jednocześnie to, że nie mamy środków na koncie nie zwalnia nas z obowiązku płacenia składek ZUS czy też podatku dochodowego.

Wielu niedoświadczonych przedsiębiorców nie zaciska pasa wierząc, że „jakoś to będzie”, że klient, który od dawna nie odbiera telefonu jednak zapłaci fakturę, a następny miesiąc będzie lepszy. Takie zachowanie to często równia pochyła prowadząca do zadłużenia, zwłaszcza jeśli poza kosztami firmy mamy inne cykliczne opłaty, jak np. raty za samochód.

Wiele stanowisk w jednej osobie

Prowadząc własny biznes, szczególnie na początku jego istnienia, stajemy się całym zespołem w jednej osobie. Musimy być handlowcem, który pozyska nowych klientów, HR-owcem, który zarządzać będzie naszym czasem, marketingowcem, który zareklamuje usługi, grafikiem, logistykiem i jeszcze wieloma innymi osobami. Każde z zadań, które bierzemy na swoje barki musi zostać wykonane bardzo dobrze. Wszystko dlatego, że na rynku panuje bardzo duża konkurencja i naprawdę trzeba znaleźć niszę, która pozwoli nam na bezpieczne funkcjonowanie.

marketing lokalny

Firma Euler Hermes przeprowadziła analizę, z której wynika, że po pierwszym roku działalności upada 30%, a po 5 latach 70% małych i średnich firm. Główną przyczyną jest biurokracja, duża konkurencja i wspomniane zatory płatnicze. Nie ma jednej recepty na to, by przetrwać na rynku, ale jest kilka porad, które powinien wziąć sobie do serca każdy młody przedsiębiorca. Jedną z nich jest ta, by zaraz po otwarciu firmy wybrać dobre biuro rachunkowe. Przepisy podatkowe są zagmatwane i zmieniają się często, a urzędnicy nie przejmują się naszymi potknięciami.

Drugą, która wiąże się z pierwszą, jest decyzja o tym, w jaki sposób będziemy się rozliczać z fiskusem. Twój księgowy doradzi, która opcja ze względu na profil prowadzonej działalności jest najkorzystniejsza.

Brak planowania w długim okresie

Ponieważ nasze zlecenia są w dużej mierze nieregularne, to także wpływy na rachunku pojawiają się nieregularnie. Co za tym idzie, bardzo ciężko jest planować wydatki w długim okresie. Rozwiązaniem może być pozyskanie kilku stałych klientów, którzy zapewnią w miarę systematyczne finansowanie zarówno naszego biznesu, jak i życia prywatnego.

W wielu przypadkach przejście z pracy np. w korporacji, gdzie zarabiało się kilkanaście tysięcy złotych na rękę, na własną działalność, gdzie w pierwszych miesiącach przychody spadły kilkukrotnie, jest niemałym wyzwaniem. Dlatego nim założymy wymarzony biznes, warto zastanowić się, czy mamy szansę na pozyskanie wystarczającej liczby klientów, by utrzymać dotychczasowe dochody. Zawsze trzeba jeszcze pamiętać o wspomnianych już stałych kosztach. Na etacie dostawaliśmy, załóżmy, 10000 zł do ręki i nie musieliśmy się interesować składkami, bowiem płacił je za nas pracodawca. Jeśli więc potrzebujemy 10000 zł, aby spokojnie zrobić płatności i nie obniżyć poziomu życia, to musimy tak naprawdę zarobić 10000 zł + składki na ZUS + podatek dochodowy + VAT (jeśli jesteśmy VAT-owcem). Mając pewność, że damy radę wypracować takie zyski, możemy myśleć o przeniesieniu się na własną działalność.

To nie jest Twoje

Skoro już jesteśmy przy podatkach i płatnościach, warto wspomnieć, że od początku powinniśmy myśleć o stworzeniu oddzielnych rachunków na VAT oraz PIT. Na jeden przelewamy 23% wartości każdej faktury, na drugi 19% z tego, co zostało. W ten sposób, gdy przyjdzie dzień rozliczenia, nie będziemy obawiać się, że zabraknie nam na zapłacenie tych składek. Do tego dobrze jeszcze mieć rachunek na składkę ZUS, która jest dla wielu, zwłaszcza mikroprzedsiębiorców, najbardziej bolesnym kosztem. To zawsze ponad 1300 zł, które musimy oddać do „wspólnej skarbonki”. Jeśli nie zabezpieczymy się na okoliczności tych wydatków, to możemy być pewni, że prędzej czy później urzędy przypomną sobie o nas i o tym, że mamy zaległości w płatnościach.

Klienci nie płacą w terminie

Chyba nie ma branży, w której nie ma przedsiębiorców, którzy zwlekają z płatnościami. Tutaj dochodzimy do kolejnego zagadnienia, które spędza sen z powiek początkującym przedsiębiorcom. Mowa o braku funduszy spowodowanym zatorami w płatnościach. Przyjęło się, że 14-dniowy termin płatności to standard w wielu branżach. Lepiej unikać współpracy z kontrahentami, którzy wymagają od nas 30-, 60- czy nawet 90-dniowego terminu płatności. Co z tego, że za 3 miesiące otrzymamy zastrzyk gotówki, kiedy podatek i tak musimy zapłacić wcześniej.

Należy również uważać na notorycznych „przeciągaczy” terminu płatności. Wiadomo, każdemu może zdarzyć się opóźnienie w nadaniu przelewu czy zator finansowy w firmie, który sprawia, że klient nie może uregulować aktualnych zobowiązań. Jeśli jednak powtarza się to cyklicznie, to może warto zastanowić się nad zmianą modelu współpracy i rozliczenia, a może nawet nad rezygnacją z danego klienta.

Kredyt wydaje się rozwiązaniem? Nie zawsze!

Zaciągnięcie kredytu na poczet biznesu wydaje się dobrym pomysłem. Faktycznie w wielu przypadkach jest to niezbędny zastrzyk gotówki na start biznesu. Jednak trzeba umieć rozróżnić wydatki na rozwój czy zabezpieczenie biznesu i wydatki czysto konsumpcyjne, które z tego budżetu zostaną poniesione. Czym innym jest zakupienie komputera MacBook jako dobrego narzędzia do pracy dla grafika, a czym innym zakupienie go dla prestiżu. Z pewnymi wydatkami można się powstrzymać do momentu, gdy nasz biznes się ustabilizuje. Oczywiście kredyt na rozpoczęcie działalności może być jak trampolina na starcie, jednak w pewnym momencie trzeba zacząć go spłacać. Uważajmy, byśmy nie obudzili się wtedy w świecie, w którym mamy ładny komputer, śliczne biurko i… ani jednego klienta.

Z drugiej strony kredytowanie może być świetnym zabezpieczeniem na „sezon ogórkowy”, gdy wiele branż ma mniejsze przychody. Wtedy zapasowe pieniądze na rachunku stanowią pewnego rodzaju bufor bezpieczeństwa, który jest bardzo przydatny.

Czy własna działalność jest dla Ciebie?

Po przeczytaniu powyższego tekstu możesz śmiało powiedzieć, że masz już podstawową wiedzę o wyzwaniach, jakie stają przed kimś, kto chciałby otworzyć działalność gospodarczą. Dostałeś pakiet rad i uwag, które pomogą w prowadzeniu biznesu, szczególnie na pierwszym etapie. Jeśli wydaje Ci się, że podołasz wszystkim opisywanym aspektom, jeśli masz pewność, że pozyskasz stałych klientów, którzy zapewnią ciągłość finansowania biznesu, to może warto podjąć tę ważną decyzję i rzeczywiście zostać swoim własnym szefem?

Do góry!

Polecane artykuły

16.07.2019

Wyróżnij się na tle konkurencji! 6 typów wiadomości w e-mail ...

Głodny wiedzy? Zapraszamy do sklepu z kursami i ebookami

Sprawdzam