Historia… kodu kreskowego – od kreski w piasku do miliardów opakowań

30.06.2018 AUTOR: Paweł Rzekanowski

Kiedy na początku lat 30. – w czasach prawdziwej sprzedażowej prehistorii – pewien Amerykanin wymyślił pierwowzór kodu kreskowego, potraktowano go jak szaleńca. Dziś ten sam kod jest już standardem, bez którego trudno wyobrazić sobie handel.


Stany Zjednoczone, rok 1932. apogeum Wielkiego Kryzysu Gospodarczego. Wallace Flint, pracownik Uniwersytetu Harwardzkiego, namawia studentów na mały eksperyment. Próbują zautomatyzować dostarczenie produktu z magazynu do kasjera.

Opracowany wstępnie sposób wydaje się być rewolucyjny – skatalogowany towar jest przekazywany dalej po umieszczeniu specjalnej, perforowanej karty w czytniku. Flint, snujący już wtedy odważne wizje o możliwości automatycznego obiegu towarów przy wykorzystaniu tej technologii, traktowany jest jak niepoprawny optymista, który nie ma nic wspólnego z realiami.

Tylko że Flint swój optymizm zachowuje przez kolejnych 40 lat. I jest świadkiem, jak jego eksperyment po wielu przekształceniach zmienia się w narzędzie, które zdecydowanie wykracza poza granice jego najodważniejszych wizji. Kod kreskowy w ciągu kilkudziesięciu lat z eksperymentu staje się globalnym standardem w świecie sprzedaży.

Historia kodów kreskowych – Tusz, światło i IBM

Kodowanie kreskowe i automatyzacja sprzedażowa na dobre intrygowały Amerykanów od końca lat 40. Przełomem okazała się kreatywność właściciela małego sklepu w Filadelfii. Wiedząc o różnorodnych próbach zakodowania – o ile można to tak określić – produktów sklepowych, poprosił o pomoc Joe Woodlanda, pracownika Drexel Institute of Technology na uniwersytecie w Filadelfii.

W ramach kolejnego eksperymentu, przeszedł z przyjaciółmi z uczelni od teorii do praktyki. Wykorzystując prototyp skanera działającego z tuszem i światłem ultrafioletowym udowodnili, że odpowiednio dobrana aparatura może sprostać odczytywaniu danych.

Zanim tak się stało, był – oczywiście! – przypadek. Na drogę do pełnej funkcjonalności kodu Woodland wpadł, gdy siedział… na leżaku. Wypoczywał na plaży, nie mógł jednak uciec od myśli o rozpoczętym eksperymencie.

Szukając rozwiązania, które powiązałoby towar i urządzenie odbiorcze bezwiednie rysował różne układy. Kiedy przeciągnął opuszkami palców po piasku, stworzył… cztery linie. Każda z nich była inna. Tak zaczął tworzyć okrągły układ pełen różnych wariantów: ciągów, grubości, długości.

To był przełom – impuls do właściwego kodu kreskowego.

Pod tym względem zmienił się on niewiele. Powiększył się o ciągi cyfr, ale pozostaje ciągle uniknalnym układem graficznym, w którym kluczowe są niezauważalne na pozór detale.

Swój wynalazek Woodland opatentował, ale kolejny skok jakościowy nastąpił dopiero po 20 latach. Kodowanie kreskowe nie było przecież w żaden sposób usystematyzowane; brakowało jakiegokolwiek standardu. Bez tego trudno było o powszechne zastosowanie wynalazku.

$17,600: Cena pierwszego skanera kodów w przeliczeniu na dzisiejszą wartość dolara

$0.99:  Tyle kosztowało 10 paczek Wrigley’s Juicy Fruit Gum, zeskanowanych jako pierwszy produkt w historii 

$120: Koszt skanera kodów współcześnie

5 milardów: Ilość kodów kreskowych skanowanych codziennie na całym świecie

Sytuacja zmieniła się gdy w 1970 r. spółka Logicon Inc. stworzyła UGPIC – kod przeznaczony tylko do produktów spożywczych. Po nim posypały się kolejne: zarówno do zastosowania detalicznego jak i przemysłowego.

Do ich ujednolicenia doprowadziła dopiero propozycja IBM; powołany przez branżę spożywczą komitet przeanalizował wszystkie opcje i uznał, że amerykańskie przedsiębiorstwo proponujące kod UPC (Universal Product Code) najlepiej spełnia oczekiwania.

Założenia kodu były od początku ściśle określone. Miał być mały, schludny i estetyczny. Obliczono, że powinien mieścić maksymalnie 10 cyfr, a sam kod musiał być czytelny i jednolity z dowolnego kierunku. Tak wyglądał UPC.

Za Stanami Zjednoczonymi szybko ku świecie kodowania poszła Europa. EAN powstał już w 1976 r.

Debiutancka guma Wrigley’s

By kodowanie przyjęło się na dobre, niezbędne było jego upowszechnienie. Gdy w 1974 r. jeden z supermarketów Troy’s Marsh w stanie Ohio zainstalował pierwszy skaner do kodu UPC, klienci postrzegali go jak gadżet utrzymany w duchu wszechobecnej elektroniki.

Pierwsze urządzenie do odczytywania kodów kreskowych też było dziełem przypadku. Theodore Maiman, tworząc pierwowzór lasera nie zakładał, że wiązka posłuży do jakichkolwiek działań sprzedażowych.

Kiedy udało się ją wygenerować zgodnie z założeniami, liczył raczej na zastosowanie naukowe i przemysłowe. Laser miał być używany do cięć, spawania, wskazywania poszczególnych punktów; naukowiec widział też możliwości jego wykorzystania w medycynie.

Ale jako urządzenie w sklepie?

Później Maiman wspominał, że wiązkę postrzegał w różnych zastosowaniach, ale ani przez chwilę nie zakładał, że zostanie użyta w supermarketach.

Mimo tej nieufności, kodom towarzyszyła atmosfera nowinki. Nieprzypadkowo kroniki 1974 r. odnotowały bowiem, że pierwszym towarem, który zeskanowano we wspomnianym sklepie spożywczym było dziesięć paczek gumy Wrigley’s Juicy Fruit. Clyde Dawson, szef działu badań sieci supermarketów – wyciągając akurat ten produkt z koszyka – nie był pewny efektów.

Obawiał się, że kod zawarty na stosunkowo niewielkim opakowaniu może nie zostać prawidłowo odczytany przez zainstalowany skaner i przetworzony przez komputer. Obawy były bezpodstawne; Troy do dziś świętuje w czerwcu zapisanie się w historii światowego handlu. Kod kreskowy uprościł bowiem wszystko: od obsługi sprzedażowej przez katalogowanie po inwentaryzację.

Ewolucja kodowa – od UPC po QR

Formaty kreskowe zostały na świecie przyjęte przede wszystkim przez duże sieci handlowe. Dysponując tysiącami towarów do skatalogowania i późniejszej sprzedaży potrzebowały usystematyzowania.

W ten sposób kod kreskowy od przełomu lat 70. i 80. stał się podstawą sklepowej identyfikacji. Za gigantami handlowymi poszli inni przedsiębiorcy. Za branżą – głównie spożywczą –ku kodowaniu skierowały się  wszystkie inne.

Kod kreskowy zdominował świat handlu – w 2004 r. magazyn Fortune szacował, że wykorzystuje go ok. 90 proc. największych firm w Stanach Zjednoczonych.

Stało się tak ze względu na jego uniwersalność. Kod kreskowy wyszedł zdecydowanie poza handel. Stał się obecny w każdej branży, która wymagała rejestracji i skatalogowania – skaner i zestawienie cyfr oraz kresek pojawiło się wszędzie: od sklepów przez hale produkcyjne, po szpitale.

Powszechne dążenie do sprawnej administracji polityką kodów we wszystkich krajach doprowadziło do powstania GS1. Organizacja z siedzibą w Brukseli i Princeton od 1973 r. zarządza systemem standardów oraz wdrożeniami biznesowymi w oparciu o kody kreskowe.

. Polski oddział GS1, zlokalizowany w Poznaniu, istnieje od czasów transformacji gospodarczej. Powstał w 1990 r. – najpierw jako Centrum Kodów Kreskowych, a obecnie jako GS1 Polska I jest jedynym podmiotem posiadającym wyłączne prawa do zarządzania zbiorem standardów w kraju. Zakres działań poszczególnych oddziałów GS1 jest szeroki; obejmuje zarówno doradztwo w zakresie standardów GS1, , ocenę jakości kodów, program poprawy identyfikowalności, czy  wsparcie projektów wdrożeniowych.

Dowodem na to, jak – w swoisty sposób – kod kreskowy “ewoluuje” w świecie e-commerce jest QR. Kod Quick Response – wynaleziony w 1994 r. w jednej ze spółek-córek koncernu Toyota – miał posłużyć głównie do analizowania procesów produkcyjnych.

Stworzono go z myślą o szybkim podglądzie/dostępie  do danych. Jednak QR, tak jak i przed półwieczem kod kreskowy, wyszedł daleko poza granice wyobraźni twórców. Pojemność danych, jakie można zgromadzić w cyfrowej formie, wraz z gigantycznym upowszechnieniem smartfonów wyposażonych w skanery wprowadziło kreski i cyfry w nowy świat.

Dziś QR to standardowe narzędzie do szybkiego przekazu danych o produktach, kontaktach, czy adresu www.

Autor pierwowzoru kodu kreskowego, Joe Woodland, zmarł w 2012 r. Miał 91 lat.

Ciekawe, jakie uczucia towarzyszyły mu podczas każdych zakupów, gdy sprzedawcy skanowali towar ze znakiem, który – w formie kodu Morse’a – narysował palcami pół wieku wcześniej, gdzieś na plaży…


Ten tekst powstał dzięki GS1 Polska. Dowiedz się, jak standard  GS1 opisywania produktów w Twoim e-sklepie pomoże Ci uzyskać wyższe pozycje w wyszukiwarce!

Do góry!

Polecane artykuły

Zapisz się do naszego newslettera

Wyślij mi newsletter (Możesz się wypisać w każdej chwili).

email marketing powered by FreshMail
 

Subscribe to our newsletter

Send me your newsletter (you can unsubscribe at any time).

email marketing powered by FreshMail
 

Subscribe to our newsletter

email marketing powered by FreshMail