Czego się nauczyłem przez trzy miesiące prowadzenie agencji?

27.09.2019 AUTOR: Wiktor Jodłowski

Już 3 miesiące minęły od kiedy założyłem agencję 🤔 Nauczyłem się w cholerę dużo, a dzisiaj chciałbym Wam opowiedzieć o tej niewygodnej stronie tego biznesu. Nawet jeśli to kompletnie nie Wasza branża, to dołożę starań, by tekst był dla Was wciągający ✌️

NIE będzie on narzekaniem, tylko zestawem obserwacji zachowań i postaw u klientów, które sprawiają, że współpraca z jakąkolwiek agencją jest na prostej drodze do rozczarowania obu stron. Części z tych rzeczy doświadczyłem na własnej skórze – wtedy na spokojnie, po partnersku edukuję klientów z tego, na czym nasza współpraca prędzej czy później wyłożyłaby się, więc „skorygujmy plan działania już teraz”. Żeby zmaksymalizować szanse na sukces danego sojuszu. A część z poniższych rzeczy widziałem w innych firmach lub opowieściach branżowych 😱 Przejdźmy do sedna, po kolei:

(1) Tak wiele agencji licytuje się na jak najniższą cenę, że klienci zawsze mają poczucie, że „można gdzieś to dorwać taniej” – w 94% przypadków tanio tu i teraz oznacza drogo jutro i pojutrze.

🙋‍♂️ Nasza perspektywa: my co do zasady nie startujemy w konkursach ofert (kto da taniej) i cierpliwie czekamy na klientów, którzy najpierw wyłożą się na tanich ofertach, żeby przyjść po naszą drogą ofertę, za którą stoi realne doświadczenie i wyniki sprzedażowe. Do tego dokładamy solidną porcję odpowiedzialności, jak się jakiś projekt spierdzieli – nie zapadamy się pod ziemię, odbieramy telefony, przyjmujemy fuckup na klatę i naprawiamy czym prędzej. W mojej osobistej opinii każdy kto ukrywa lub przekręca w swoich wypowiedziach fakt tego, że kiedyś coś spieprzył, jest po prostu… niewiarygodny. Ale nie taki jak Niewiarygodny Hulk. Tylko jak wykładowca akademicki wykładający przedmiot bez przepracowania ani sekundy w danej branży 😉

(2) Z jeszcze nieznanego mi powodu mnóstwo osób prowadzących biznes „wie jak robić swój marketing” i potrzebuje „tylko kogoś kto to wykona”. Tylko marketing to nie dwa kliknięcia w fotoszopie czy na fejsie, a pierdyliard szczegółów, które robią różnicę. A te szczegóły jesteś w stanie „zmieścić” w tym czy innym wpisie mając za sobą lata prób i błędów, które zdążyły Cię doprowadzić do sukcesu.

🙋‍♂️ Nasza perspektywa: unikamy jak ognia klientów, którzy przychodzą z dopracowanym co do milimetra planem działań do wdrożenia. Z wielu powodów podjęliśmy decyzję, że jesteśmy agencją, która kompleksowo od koncepcji do realizacji (nagrania, montaż itp.) wykonuje prace na rzecz klienta. Tak jest najlepiej dla obu stron w naszym przekonaniu.

(3) Klienci zatrudniają agencję, a potem sami wrzucają w międzyczasie posty, bo np. mają fajny pomysł albo ktoś ich poprosił żeby udostępnili coś na swoim fanpage’u – czy wyobrażacie sobie, żeby np. Coca-Cola wrzuciła coś na swojego fejsa, bo zadzwonił szef PKP z malutką prośbą po znajomości? 🤨

🙋‍♂️ Nasza perspektywa: dzięki cierpliwości mojego trenera Grzesieka do moich wybryków żywieniowych schudłem 7,5 kg w niecałe 2 miesiące. Ten sam rodzaj cierpliwości aplikuję do każdej współpracy agencyjnej.

(4) Klienci zatrudniają taką agencję jak nasza do budowania marki na lata, a po kilku tygodniach są zaniepokojeni, że jeszcze nie mają rzeszy nowych klientów, jak kolega, którego firma od lat realizuje przemyślaną strategię wizerunkową i dopiero po tych właśnie latach zaczęła zbierać plony 💰

🙋‍♂️ Nasza perspektywa: uczulamy wielokrotnie już na starcie, że budujemy marki na lata, a nie sprzedaż „na już” + zawarliśmy to nawet w nazwie agencji (LONG GAME) + przywołujemy sukces biznesowy Talkersów i długodystansową filozofię marketingową za nimi stojącą + słuchamy i rozmawiamy z klientami, że w pełni zrozumieć ich obawy oraz priorytety + akceptujemy to, że klient może zmienić perspektywę z Long na Short w trakcie współpracy 🤷‍♂️

(5) Klienci często oceniają pracę agencji przez pryzmat tego, czy im się coś (np. zdjęcie w poście na fejsie) subiektywnie podoba – tylko cały trik polega na tym, że to ma się podobać fanom i klientom, a nie nam, przedsiębiorcom 🙃 No chyba, że Twoim targetem są inni przedsiębiorcy, to wtedy trzeba się przyjrzeć akurat ich potrzebom, a nie naszym!

🙋‍♂️ Nasza perspektywa: w zasadzie to spokojnie przypominamy klientom dokładnie to, co napisane w tym punkcie nr 5.

(6) Klienci zatrudniają agencję, a spodziewają się elastyczności freelancera – freelancer ma swoje zalety w pewnych przypadkach, ale agencja ma tę przewagę, że nie choruje; nie zapada się pod ziemię; nie obraża się; ani (jeśli dobrze zarządzana) nie jest przeładowana robotą, bo zawsze ma albo może dotrudnić kolejną parę rąk do pracy. Słyszałem, że niektórzy freelancerzy potrafią w wielozadaniowość, ale chyba nie aż tak? 😘

🙋‍♂️ Nasza perspektywa: celujemy w klientów, którzy rozumieją powyższą perspektywę. Jeden z najlepszych filtrów, który przyciąga wielu właściwych klientów? „Wysoka cena” w porównaniu z gąszczem ofert pt. Kto da mniej!

(7) Klienci w gruncie rzeczy mają kłopot z odróżnieniem oferty jednej agencji od drugiej i mam do tego empatię – marketing to tak szerokie pojęcie, że zarówno ktoś kto drukuje oryginalne naklejki na klapę laptopa i ktoś kto robi skomplikowane kampanie na fejsie w gruncie rzeczy działa „w marketingu”. Dlatego my postawiliśmy na jasny, klarowny przekaz na temat tego, czym się zajmujemy. Żeby uciszyć wszelkie domysły na temat tego, czym się kompletnie NIE zajmujemy ⛔️

🙋‍♂️ Nasza perspektywa: zajmujemy się na ten moment wyłącznie 4 obszarami – prowadzeniem profili społecznościowych od A do Z; organizowaniem eventów; budowaniem marek osobistych; projektowaniem i koordynacją kampanii z influencerami. Żadnych płatnych reklam na fejsie. Żadnych reklam w Google. Zero pozycjonowania. Żadnych maili wysyłanych „na zimno”. Mądrzejsi ludzie ode mnie potwierdzą Wam, że wszystkie te powyższe rzeczy działają. Tylko my nie znamy ich wystarczająco dobrze, żeby z czystym sumieniem oferować je w formie usługi. A więc skupiamy się na swoim poletku i doprowadzamy kompetencje w tych wybranych obszarach do maksimum 💯

(8) Zdarzają się klienci, którzy są oburzeni, że na dowolnym etapie negocjacji, dana agencja wycofuje się z rozmów.

🙋‍♂️ Nasza perspektywa: głęboko wierzymy, że klient to nie nasz pan, a nasz Partner. Od pierwszego kontaktu szukamy między wierszami w wypowiedziach potencjalnego klienta potwierdzeń lub zaprzeczeń tej filozofii w jego filozofii. Wolny kraj, gospodarka kapitalistyczna – każdy ma prawo zabrać swoje klocki do innej piaskownicy, jeśli czuje, że to będzie dla niego najzdrowsze. To oczywiście działa w obie strony – wierzymy, że nikt nikomu nie jest nic winny w życiu. Poza konkretnymi zapisami na kontrakcie, oczywiście 🔏

To tyle z pierwszych wrażeń w świecie lajków, eventów i blogerów. Jak mawiał klasyk – „zostańcie z nami i wracamy po przerwie reklamowej”. Ja co prawda będę nadawał na tym fejsie bez przerwy, ale kolejne podsumowanie, jak to powyżej, opublikuję pewnie za 3 miesiące co najmniej.

Ahoj! 

PS A jakby kogoś zainteresowało, ile swoich usług zdołaliśmy sprzedać przez te 3 miesiące z budżetem własnym zero złotych, to:
a) 3 kontrakty na stałą comiesięczną obsługę wizerunku (to zdecydowanie nasz konik i to chcemy rozwijać)
b) 7 strategii i audytów marketingowych
c) zaczynają się pojawiać propozycje płatnych wystąpień i szkoleń z zakresu marketingu – pierwsze odbywa się już w listopadzie w Warszawie 

Do góry!

Polecane artykuły

09.10.2019

Grupa SARE zmienia nazwę na Digitree Group i przedstawia nowy ...

Głodny wiedzy? Zapraszamy do sklepu z kursami i ebookami

Sprawdzam