Koszyk przyjazny konsumentowi, czyli jakich błędów nie popełniać przy realizacji konwersji

27.01.2016 AUTOR: REDAKCJA

Istotą funkcjonowania większości stron internetowych jest dążenie do maksymalizacji liczby odwiedzin, zapisanie się użytkowników do newslettera czy pobudzenie do interakcji – jednym słowem: konwersja. Najczęstszym jej przykładem jest jednak zakup dokonywany w sklepach internetowych. Tutaj kluczowy staje się koszyk zakupowy i to, żeby użytkownicy nie chcieli go porzucać. Co więc sprawia, że tak się dzieje?

Zbyt długi proces zakupowy

Przyzwyczajamy internautów do prostych interfejsów i rozwiązań online, a następnie „fundujemy” im skomplikowaną ścieżkę zakupu. Nic dziwnego, że przy kolejnym żmudnym kroku decydują się oni opuścić stronę, nie finalizując zainicjowanej akcji. Aby do tego nie dopuścić, należy zatroszczyć się o odwiedzających nasz sklep już na etapie projektowania całej drogi, jaką muszą przejść, by otrzymać pożądane produkty lub usługi. Przede wszystkim warto maksymalnie ją uprościć, m.in. w oparciu o wyliczenie orientacyjnego czasu potrzebnego do pełnej realizacji zamówienia. Współczesny internauta jest bowiem skłonny poświęcić maksimum kilka minut na zrobienie zakupów online.

Wymagana rejestracja

Wybieramy produkt, umieszczamy go w koszyku, podajemy swoje dane, a następnie… musimy się jeszcze zarejestrować, bo tego wymaga system. Internauci jednak nie lubią, gdy coś im się narzuca – jeśli będą zadowoleni z zakupu, z pewnością chętnie sami staną się stałymi, zarejestrowanymi użytkownikami. Często, by zatrzymać odbiorcę, a przy tym zachęcić go do rejestracji w serwisie, wystarczy po prostu skorzystać z dodatkowych, sprawdzonych narzędzi sprzedażowych, jak np. zniżki dla zarejestrowanych czy newsletter z chwytliwymi okazjami.

Ograniczone formy płatności

Już na etapie projektowania standardowej ścieżki konwersji warto też umożliwić użytkownikom dogodny dla nich wybór formy płatności. Ograniczając się do jednej, w dodatku mało popularnej, lub honorując wyłącznie karty kredytowe, świadomie narażamy się na utratę części klientów.

Nadmiar treści i obrazów

Oko ludzkie ma ograniczoną zdolność przyswajania obrazów i treści. Niewskazana jest zatem przesada w ich kreowaniu. Internauta powinien skupić się na najważniejszych informacjach – wyróżnikach produktu, warunkach zakupu i opisie samej transakcji. Dodatkowe dane będą go tylko rozpraszać i oddalać od sfinalizowania zakupu.

Zbyt wiele przekierowań

Użytkownicy są ostrożni w odniesieniu do sieciowych aktywności, w ramach których muszą podać nie tylko dane osobiste, ale również szczegóły płatności. Ich decyzje zakupowe muszą więc iść w parze z pewnością, że przekazane przy tej okazji informacje nie trafią w niepowołane ręce. Ich czujność budzi np. nadmiar przekierowań na zewnętrzne, nieznane im strony. Warto w związku z tym uprzedzić kupującego o tym, gdzie i dlaczego zostanie przeniesiony – w przeciwnym razie może bowiem porzucić koszyk na każdym etapie transakcji.

Błędy, błędy…

I wreszcie klasyka, która niestety wymaga stałego przypominania. Przed przekazaniem potencjalnym klientom informacji o możliwościach zakupu, należy sprawdzić, czy na pewno da się go poprawnie sfinalizować we wszystkich wyszukiwarkach i popularnych urządzeniach (zwłaszcza w wersji mobilnej). Użytkownicy nie będą czekać – jeśli w którymś momencie pojawi się nieproszony błąd 404, zrezygnują z zakupu. Wówczas wysiłek, zmierzający do maksymalizacji konwersji, nie przyniesie oczekiwanych rezultatów.

Autor: Filip Kaźmierczak – analityk internetowy „EACTIVE wiemy jak”. Posiada 4 lata doświadczenia w zakresie Google AdWords, Google Analytics oraz maksymalizacji konwersji. Odpowiada za jak najlepsze wyniki kluczowych klientów firmy.

Czytaj również:

Estymacja startu startupu – jak zacząć prowadzić biznes w modelu saas?

 

Do góry!

Polecane artykuły

10.06.2019

GetResponse uruchamia nową funkcjonalność – ...

Zapisz się do naszego newslettera

Wyślij mi newsletter (Możesz się wypisać w każdej chwili).

email marketing powered by FreshMail
 

Subscribe to our newsletter

Send me your newsletter (you can unsubscribe at any time).

email marketing powered by FreshMail
 

Subscribe to our newsletter

email marketing powered by FreshMail
 

Głodny wiedzy? Zapraszamy do sklepu z kursami i ebookami

Sprawdzam