2020 / 03 / 02

#11: Nie mógłbym pracować z osobami toksycznymi Nikodem Krajewski [wywiad]

clock 58:06 | via Marketing i Biznes

Toksyczne osoby, każdy ma je w swoim najbliższym środowisku, znamy je i często niestety tolerujemy, pozwalamy im aby tkwiły w naszym życiu, pracy. Nikodem Krajewski nie pozwala na to, nie chce aby takie osoby były w pobliżu jego biznesu. Opowiada w podcaście o trudnych chwilach w biznesie, a te były wyjątkowo ciężkie. Jak je przezwyciężył? Jak dziś podchodzi do rozwiązywania problemów? O tym wszystkim dowiesz się z tego odcinka.

Rozmawiamy o:

Audio:

https://www.spreaker.com/user/10916004/mib-nikodemkrajewski-podcast 

Video:

Goście:

Michał Bąk

Prowadzący audycję „Marketing i Biznes”. Chce pokazać jak rozwijać firmę, radzić sobie z wyzwaniami jakie stoją przed przedsiębiorcami a także jak zarządzać swoją psychiką jako founder. Wszystko to po to, aby zbudować w Polsce dużo rentownych firm i rozwijać szczęśliwych przedsiębiorców.

Nikodem Krajewski

CEO @ IDEACTO - ecommerce driven UX/UI agency | Curator @ PLUGin Polish Innovation Diaspora | Board Member @ IT Corner

Wersja tekstowa:

MB: Dzisiaj jest z nami Nikodem Krajewski z Ideacto. Nikodem powiedz czym Wy się na co dzień zajmujecie?

NK: Ideacto jest agencją badawczo-projektową, która zajmuje się projektowaniem i optymalizacją procesów sprzedażowych online, mówiąc tak górnolotnie. A na koniec dnia zajmujemy się projektowaniem usług cyfrowych, a zwłaszcza właśnie w takim obszarze związanym z realizacją transakcji w internecie, czyli przede wszystkim pracujemy dla sklepów internetowych, dla branży finansowej, ubezpieczeniowej. Czyli na koniec dnia wszędzie tam gdzie na koniec nie użytkownik ma wykonać jakąś akcję, która kończy się transakcjami, zakupami w sieci.

MB: Ok, powiedz jak duzi przychodowo i zespołowo jesteście?

NK: Na chwilę obecną pracuję w Ideacto 15 osób. Przychody w tym roku prognozowane, w 2019 roku prognozowane są na kwotę 1200000 zł.

MB: Ok, dobrze. Przejdźmy płynnie do waszej historii z Divante. Jest to coś, co może wielu słuchaczy zaciekawić. Możesz opowiedzieć nieco więcej, o tym jak połączyliście się, jak potem ewentualnie jakiś rozbrat.

NK: Wiesz co to może tak. Firma Ideacto, została założona przeze mnie, przez Tomka Karwatkę i przez Piotra Karwatkę, a złożyło się tak, że w 2008 roku byłem, pracowałem w Warszawie w Agorze, prowadząc taki projekt, pierwszej platformy video contentowej tv.pl i przy okazji tego projektu poznałem Tomka, który był konsultantem zatrudnionym do tego projektu. Tak się złożyło, że Tomek był z Wrocławia i ja mimo tego, że byłem w Warszawie, też byłem z Wrocławia i z racji tego, że siedziałem już tam ponad rok i ta bytność przez moje rozjazdy między Wrocławiem a Warszawą, stała się dla mnie uciążliwa i podjąłem decyzję o tym. że będę wracał do Wrocławia i podzieliłem się tą informacją z Tomkiem. I tak od słowa do słowa, pomyśleliśmy, kurcze może stwórzmy taką agencję trochę na wzór Ideo. Czyli tej amerykańskiej agencji produktowej, która tworzyła produkty cyfrowe, będziemy robili transformacje cyfrowe, będziemy robili takie super rzeczy. No i z taką myślą też wróciłem do Wrocławia i założyliśmy właśnie Ideacto i zaczęliśmy pracować. Pracowaliśmy przez 7 lat i zaczęliśmy od działań związanych ze strategiami transformacyjnymi. Przygotowaliśmy strategię dla Energi, dla “Czterech kątów” strategie wejścia z offline do online’u. Robiliśmy coraz więcej takich projektów konsultingowych, ale poza samym konsultingiem i doradztwem  wychodziliśmy dalej, w sensie zaczęliśmy projektować interface’y robiąc makiety funkcjonalne. No i później klienci zaczęli, potrzeby się poszerzały w ramach współpracy, poza samymi makietami dostarczaliśmy też klientom interface’y graficzne. No i później sukcesywnie rozwijaliśmy to. No i koniec końców jeżeli chodzi o nasze relacje z Divante to było tak, że przez 7 lat my byliśmy taką częścią frontendową, robiąc rzeczy związane z UX’em, analitykę, ale także wiedzeni tak naprawdę biznesem, zleceniami od klientów zaczęliśmy robić także inne rzeczy, jakieś działania takie e-marketingowe robiliśmy kampanie marketingowe. Natomiast Divante było takim software house’m, który zorientowany był wokół e-commerce i to była główna domena ich działalności. W międzyczasie Divante pozyskało inwestora, jakim był OEX. Później w ramach tam transformacji różnych organizacyjnych OEX wszedł pod Tella, który z kolei był na giełdzie. A Tell z kolei, który w trakcie tego procesu, został zrealizowany proces due diligence przez Deloitte’a. Pojawiła się wycena na stole i tak się z chłopakami dogadaliśmy, w sensie z Piotrem i Tomkiem dogadaliśmy, proszę tu są konkretne pieniądze. Udało mi się od Divante wykupić udziały i obecnie mam 100%. No i tak wygląda historia.

MB: Ok, bardzo ciekawe. A powiedz jakimi metodami, sposobami pozyskujecie klientów?

NK: A jeszcze nie powiedziałem zespole. Było pytanie o zespole i odbiegłem. Odpowiadając na pytanie o zespole, to dzisiaj to wygląda tak, że w naszym zespole mamy następujące kompetencje: są to analitycy którzy zajmują się właśnie w ramach procesu pracy nad projektami, która dostarcza im właśnie analiza danych ilościowych plus do tego te osoby zajmują się także growth hackingiem takim właśnie CRO czyli optymalizacją współczynnika konwersji. Kolejny obszar to są UX researcherzy czyli osoby, które odpowiadają za część badawczą związanym z badaniami jakościowymi. Kolejną grupą to są UX designerzy czyli osoby, które projektują później na poziomie takim koncepcyjnym rozwiązania. No i ostatnim działem, który u nas jest są UI designerzy, którzą pracują później nad szatą graficzną, koncepcją wizualną. Dzisiaj na chwilę obecną wygląda tak, że 70% składu osobowego naszego teamu pracuje w tej części analityka UX, a 20% pracuje w UI. Myślę, że mogę śmiało taką tezę powiedzieć, że jesteśmy taką mocno UX-ową firmą, mającą mocny komponent analityczno-badawczy. A ta część graficzna jest tylko takim uzupełnieniem naszej oferty, z punktu widzenia pozycjonowania rynkowego

MB: To wracając do tego pytania, jak pozyskujecie klientów? Bo jednak ten rynek jest dość konkurencyjny, w sumie przynajmniej software’owy. Wy nie do końca jakby jesteście takim rdzennym software house’m, tak?

NK: My w ogóle nie jesteśmy software house’m.

MB: Właśnie, wy nawet nie klasyfikujecie się jako software house, może właśnie to ta historia z Divante wypozycjonowała was w niektórych kręgach. Jakby jako software house, tak ale właśnie chciałbym się dowiedzieć w jaki sposób pozyskujecie klientów?

NK: To tak jeszcze wracając do kwestii, czy my jesteśmy software house’m, My nie jesteśmy software house’m. W sensie produktem prac naszych prac nie są linie kodu. Produktem naszych prac w projekcie wizualne przedstawiające interface’y, plus dokumentacja techniczna umożliwiające wdrożenie tego. Natomiast to co my robimy jest istotną częścią całego procesu wdrożeniowego projektu, nie jesteś w stanie wdrożyć serwisu bez posiadane wcześniej koncepcji zdefiniowanej, a później zaprojektowanej Także my jesteśmy firmą z branży IT, ale nie jesteśmy software house’m to jedno. Jeżeli chodzi o pozyskiwanie to prowieniencje nasze, które wynikają z jednej strony z takiego profilu e-commerce’owego z racji tego, że byliśmy przez 7 lat częścią Divante z jednej, a drugiej strony że będąc właśnie w grupie Divante, zajmowaliśmy tą częścią front end i back to back i przez to ściśle współpracowaliśmy tutaj z zespołem Divante przy wdrożeniach. To dało nam myślę taką sensowną przewagę rynkową albo wyróżnik rynkowy, który polega na tym, że świetnie rozumiemy procesy wdrożeniowe i w tym wymiarze jesteśmy firmą IT. Bo wiemy jak się później pracuje jeżeli chodzi o tą część wdrożeniową. Z jednej strony potrafimy świetnie zdefiniować, no świetnie to może ostrożnie, ale całkiem nieźle zdefiniować potrzeby biznesowe i potrzeby rynkowe, później przyłożyć je poprzez język makiet na poziom taki wizualny, a z drugiej strony później możemy przekazać to dalej do firmy IT i wiemy jak to przekazać, po to żeby oni mogli to później sensownie wdrożyć. Plus do tego mamy całkiem niezła wiedzę jeżeli chodzi o kwestie związane z różnymi technologiami, frameworkami ich możliwościami oraz ograniczeniami, więc projektując pewne rozwiązania, projektujemy mając na myśli jak to później będzie wdrażane. Zupełnie inaczej się projektuje na Magento 2, a zupełnie inaczej projektuje się właśnie proces zakupowy na Magento 1 itd. Więc to są rzeczy, które nam na koniec dnia pomagają pracować z wdrożeniem i tak trochę stawiamy się w roli takiego middlemana, trochę tłumacza pomiędzy biznesem i rynkiem i potrzebami klientów, a firmami IT. Jesteśmy takim pośrednikiem, który ułatwia zrozumienie potrzeb i oczekiwań obu stron, po to żeby zrealizować projekt na najwyższym możliwym poziomie jakości. Jeżeli chodzi o pozyskiwanie nasze to właśnie z racji tych doświadczeń, które udało nam się zebrać i które mamy dzisiaj w organizacji dla takim idealnym partnerem do pracy są firmy IT.  Bo tak jak mówię my super rozumiemy rynek, a z drugiej strony rozumiemy proces, dobrze rozumiemy proces wdrożeniowy i dzięki temu nam się najlepiej pracuje to jest jedna kwestia. Druga kwestia, która jest ciekawa to to jakie dzieją się procesy na rynku i teraz właśnie wypuściliśmy taki raport “UX for IT” i ten raport właśnie bada analizuje rolę i miejsce UX w firmach software’owych, wdrożeniowych chciałem powiedzieć. Wyszło jasno z tego właśnie raportu, i nie tylko z raportu, ale też z naszej wiedzy ze współpracy z firmami IT, że ten komponent UX-owy firmach IT jest trudny do utrzymania. Przykładem może być Unity Group z Krakowa, firma z którą współpracujemy, która zatrudnia dzisiaj pewnie ponad 250 osób w Krakowie i Wrocławiu. Unity Group przez lata miała u siebie dział Ux-owy, który tam liczył 5 do 10 osób, a dzisiaj go nie mają, ponieważ doszli do wniosku, że z ich perspektywy ich organizacji, jest to obszar kompetencji, który jest znacząco inny od ich modus operandi działania organizacji. Zupełnie inaczej się gdzie sprzedaje projekty IT, gdzie projekty IT sprzedaje się dłużej, a przy tym realizuje dłużej. A zupełnie inaczej albo inaczej trochę sprzedaje się projekty UX-owe właśnie czy takie frontowe, bo je się sprzedaje się szybko, szybciej, ale też realizuje się szybciej, więc procesy tutaj w organizacji działach sprzedażowych powodowały, że przekładało się to też na realizację. Ze względu na to, że  takich firmach właśnie IT, gdzie jest dział UX albo ludzie, którzy odpowiadają za UX albo mają za dużo roboty, bo akurat weszły 2-3 projekty i trzeba zatrudniać ludzi albo brać podwykonawców, albo mają za mało roboty właśnie skończyli tą trzymiesięczną część związaną z projektowaniem i później przez następne część roku jest wdrażanie. No i to z kolei przekłada się na wysokie koszty utrzymania, zwłaszcza teraz wysokie ponieważ wynagrodzenia UX designerów istotnie wzrosły. No i koniec końców właśnie Unity podjęło decyzję o tym żeby zamknąć ten dział i działać z podwykonawcami i my jesteśmy jedną z takich firm partnerskich, z którą realizują projekty i takich firm jest więcej. My jesteśmy zaangażowani w kilka takich inicjatyw branżowych, jesteśmy członkiem IT Cornera. IT Corner to jest takie stowarzyszenie firm IT z Wrocławia i okolic. Dziś w IT Cornerze działa ponad 70 firm i my jesteśmy tam aktywnym członkiem, który współpracuje tam po prostu z innymi firmami w różnych obszarach i tutaj właśnie dzięki tym relacjom, mamy też możliwość i dostęp do różnych projektów. To tak odpowiadając przydługo na twoje pytanie skąd mamy projekty. To w pierwszej kolejności to na chwilę obecną dzisiaj to są referencje, dostajemy od partnerów IT i to się chwali. W sensie bardzo lubię pracować z partnerami, ponieważ z partnerami pracuje się dwa razy lepiej. W sensie raz, że pracuje się dla klienta, a dwa że pracuje się dla partnera jeszcze, w sensie jest taki double check i te dwa gwoździe trzymają mocniej. Daje się wysoką jakość, bo jeżeli zwłaszcza będąc w stowarzyszeniu IT Corner zrobisz projekt po prostu średnio, no to idzie zła fama o tobie i już nie będziesz tamtych więcej zleceń, więc taka praca poprzez relacje z mojej perspektywy, też klienta, tak jeżeli pozyskuje jakiś projekt gdzie jest partner, ma dużo większy potencjał do tego, że to będzie mniej przypadkowe. Bo jest po prostu lepsza kontrola jakości w tego typu projektach i jest większe obciążenie biznesowe na koniec dnia jeżeli zrobisz coś nie tak, więc to są referencje w pierwszej kolejności. Z drugiej strony racji tego, że jesteśmy na rynku ponad 11 lata, no to udało nam się wypracować jakąś markę, też mamy całą listę setek klientów, z którymi już pracowaliśmy wcześniej, więc też jest taka wracalność, referencje tych klientów z którymi pracowaliśmy, ale przychodzą także nowi klienci, dzięki właśnie działaniom marketingowym, więc tak. Czyli tak naprawdę to jest podsumowując: referencje, retencja i marketing.

MB: Pogłębię jeszcze temat marketingu. Jaki to jest marketing i przy okazji jakbyś mi jeszcze zmapował na  na tym pytaniu, co daje wam produkcja contentu? Bo wiem że wydaliście dwa ebooki w ostatnim czasie, jeden dla e-commerce, drugi właśnie stricte dla firm IT. 

NK:A teraz trzeci jeszcze wypuściliśmy o PSDekach.

MB: Super, to opowiedz.

NK: Postaram się nie zdradzić za dużo, powiem tyle ile mogę. Jeżeli chodzi o takie działania marketingowe, to wymyśliliśmy sobie koncepcję, że będziemy działali na zasadzie, w oparciu bardzo mocno o content marketing z jednej, a z drugiej strony o relacje właśnie, które posiadamy już i pomysł jest taki żeby dawać wartości użytkownikom końcowym, poprzez dawanie tej wartości właśnie w contencie ujętej i budować sobie relacje z partnerami,relacje z klientami. To nie są żadne nowości, to nie jest żadne rocket science, to robi wiele firm i my robimy podobnie. Chciałem opowiedzieć dokładnie ja my to robimy. Ja stworzyłem sobie taką koncepcje wehikułów marketingowych. Wehikuł marketingowy polega na tym, że na przykładzie best practices for e-commerce to było takie wydawnictwo, które my poczyniliśmy. Tak naprawdę to powstało tak jakoś naturalnie, bo pracując nad projektami e-commerce’owymi udało nam się wypracować tą listę właśnie dobrych praktyk. Best practices związanych z tym jak się projektuje sklep internetowy, w dużym skrócie wydaliśmy to w formie takiej checklisty, którą miał PM w momencie jak UX designer oddawał jakąś część albo całość projektu do przekazania do klienta, to zanim było to oddane to PM właśnie sprawdzał to punkt po punkcie czy są pewne rzeczy, które powinny być, żeby zachować właśnie kontrolę jakości. Mając taką listę okazuje, że tych punktów jest naprawdę sporo i pomyśleliśmy kurcze może by zrobić z tego wydawnictwo i tak właśnie powstały “Best practices for e-commerce” i teraz żeby podejść do tego tak sprytnie, to zaprosiliśmy też partnerów do tego, między innymi do ostatniego wydawnictwa, ostatniej edycji “Best practices for e-commerce” zaprosiliśmy Orbę. Software house, który zajmuje się wdrożeniami e-commerce’owymi. Zaprosiliśmy Synerise. Zaprosiliśmy się Sendit, czyli firmę od wysyłek. W ramach tego wydawnictwa my daliśmy merytorykę i obsługę związaną z prowadzeniem kampanii, a oni ze swojej strony włożyli jeszcze wkład merytoryczny z obszarów ichniejszych i kasę po prostu. W sensie wyłożyli środki, no i zebraliśmy ponad 20000 zł od tych partnerów i dzięki temu mieliśmy budżet na to żeby móc zrealizować promocję. No i udało nam się osiągnąć super efekty. Teraz udało nam się właśnie wydać kolejny e-book, to właśnie ten raport “UX for IT”, o właśnie roli i miejscu UX w firmach z branży IT. No i tutaj na podobnym modelu zaprosiliśmy dwie firmy Nowalu oraz kancelarię prawną, którzy właśnie zaangażowali się finansowo i w zamian za to myśmy robili promocje i na przykład dzięki pewnym rozwiązaniom, które udało się wdrożyć z zaangażowaniem ekspertów, udało nam się w 3 tygodnie osiągnąć zasięg w grupie organiczny zasięg  10 000, natomiast jeżeli chodzi o przełożenie tego na pobieranie ponad 700 e-booków w ciągu trzech tygodni i to było zupełnie organicznie. W sensie w tym etapie bez złotówki wydanej na marketing i reklamę. Bez zakupu reklam udało nam się zrobić takie efekty. No właśnie między innymi dzięki tym mechanizmom, które udało nam się wdrożyć. Wracając dlaczego wehikuły marketingowe, wehikuł marketingowy polega na tym, że to będzie wracało. W sensie w 2020 roku robimy kolejną edycję “Best practices for e-commerce” dodamy do ponad dwustu rekomendacji, które już dzisiaj mamy, dodajemy kolejne. świat się zmienia więc my nadganiamy ten zmieniający się już świat i będziemy dodawać właśnie kolejne punkty do tego i robili kolejną edycję. A z racji tego, że już jesteśmy po dwóch edycjach, to mam już zgromadzoną bazę ponad trzech tysięcy adresów mailowych. Mamy wokół tego jeszcze ileś tam  kontaktów porobionych, dziesiątki jak nie tysiące kontaktów porobionych na LinkediNie, na których bazujemy, więc z każdą kolejną edycją tego wehikułu marketingowego promocja będzie prostsza, bo baza jest większa, do której możemy wysyłać a koszt niższy, bo będziemy dodawali to 10-20% contentu i dzięki temu tak naprawdę, patrząc na wykres z jednej strony struktura kosztów radykalnie spada, zasięgi radykalnie rosną. Chciałbym żeby tak było, że radykalnie. Mam nadzieję, że będzie to zmierzało w kierunku optymalizacji kosztowej w komunikacji marketingowej. No i to jest ten nasz pomysł związany z działaniami jeżeli chodzi o marketing i widzę jeśli chodzi o to co się dzieje w organizacji, że powoli, znaczy powoli to dobre słowo w sensie, że nie widać tak radykalnie, że włączasz z dnia na dzień masz po prostu 50 zapytań dziennie, ale patrząc na liczby zapytań tak w dłuższej perspektywie, no to istotnie wzrosła w ostatnim czasie, w ostatnim roku liczba zapytań organicznych.

MB: O, a z tymi mailami coś dalej robicie? Czy na przykład nie wiem piszecie, jeżeli widzicie że na przykład jakiś atrakcyjny adres pobrał tego ebooka, czy piszecie do nich na przykład? O widzę, że pobraliście e-booka, czy wam się podobało i tak dalej?

NK: Odpowiem tak, robimy to, robimy świetnie ale póki co tylko w mojej głowie i w dokumencie tekstowym, który spisałem. Szczerze to z racji tego, że mamy ograniczone zasoby, nie jesteśmy w stanie gdy wszystkiego realizować, co chcielibyśmy realizować. generalna koncepcja jest taka żebym zdefiniował teraz sobie w pierwszej kolejności grupy docelowe i te grupy to są z jednej strony e-commerce managerowie. Grupa druga to są digital managerowie. Trzecia grupa to są tacy digital managerowie, ale ściśle z branży ubezpieczeniowej i finansowej. Kolejna grupa to są kadry zarządzające firmami IT. Pod każdą z tych grup mamy przygotowane akcje, właśnie takie wehikuły marketingowe. Dla branży e-commerce mamy właśnie Best practices. Dla branży finansowej właśnie mamy zrealizowaliśmy wydawnictwo związane z wejściem dyrektywy psd2. Dla kadry zarządzającej firmami IT mamy ten raport “UX for IT”, a właśnie dla digital managerów jesteśmy w trakcie realizacji pierwszej części kampanii. Jest to teczka briefów, czyli taki poradnik, kompendium wiedzy o tym co i jak zamawia, to znaczy jak zamawiać usługi UX-owe oraz jak pracować z firmami UX-owymi, żeby efekty były jak najlepsze.. No i mając te grupy następnie wprowadzamy segmentację. Ta segmentacja jest taka dwupoziomowa. Z jednej strony wybieramy sobie właśnie te 5-7% osób z grup, z którymi mamy zbudowane relacje i to są osoby do account base marketingu. Czyli takiego wyższego poziomu granulacji, w sensie że bierzemy lupę i dowiadujemy się kim są i jakie role pełnią w organizacjach. Oni trafiają na taką listę VIP i dla nich mam zupełnie inne działanie związane z taką komunikacją bezpośrednią. Celem tutaj jest umówienie się na spotkanie w ramach działań marketingowych, a cała pozostała reszta czyli za 93-95% jest do ugniatania takiego w ramach działań regularnych, które realizujemy. Właśnie wydajemy taki co dwa tygodnie taki UX czwartek. jest taki magiczny newsletterek z informacjami ze świata UX, co się wydarzyło, z ciekawostkami i wysyłamy to właśnie w czwartek jak sama nazwa wskazuje.

MB: Super dużo z tych rzeczy które opisałeś mogą być replikowalne globalnie i chciałem porozmawiać o waszych zapędach, waszych planach na bycie globalnym.

NK: No i tu jest problem, bo z jednej strony z racji tego, że jak wspomniałem wcześniej naszym głównym źródłem dzisiaj projektów są firmy IT, a z kolei dla firm IT głównym źródłem, miejscem pracy są rynki globalne, w sensie dla klientów zagraniczne, to mamy już doświadczenie z pracy właśnie takiej z projektami zagranicznymi to już przećwiczyliśmy. Z drugiej strony, racji tego że nasze specjalizacje wokół UX-u, a UX przede wszystkim musi dobrze zrozumieć rynek i biznes, a żeby dobrze rozumieć kontekst rynkowy i kontekst biznesowy oraz być blisko klienta powoduje, że nasze usługi są dużo trudniej eksportowalne niż usługi IT, gdzie na koniec masz po prostu linie kodu i te linie kodu według specyfikacji w dokumentacji jest w stanie pisać programista zarówno w Delaware, Silicon Valley czy we Wrocławiu. Kwestia jest tutaj bardziej jakości metody pracy, więc wracając dziś aktywnie nie działamy na rynki zagraniczne i to się bierze trochę z tego żeby móc sprzedawać tego typu usługi trzeba mieć dość mocno markę i trzymać się blisko tego klienta, żeby dobrze rozumieć jego biznes. Wiem to bo dzisiaj sprzedajemy rynku polskim całkiem dobrze i wiem jakiego to poziomu pracy i poziomu zrozumienia klienta to wymaga. Sprzedając poprzez firmy ITi mamy taką sytuację, że projekt jest już sprzedany a tam potrzebny jest ten komponent, który de facto pojawia się po tym kiedy został uruchomiony projekt i firma IT uświadamia sobie, ok dobra drogi klienci nie możemy tego zrobić bez do zaprojektowania tego przez UX-a. No i wtedy to tak naprawdę mamy zaprzyjaźnioną firmę, która może to zrobić i to dużo prostsza ścieżka do realizacji tego typu projektów, więc odpowiadając Ci tak znowu przydługo… Jeżeli chodzi o taką aktywną akcję sprzedażową na wyjście poza granice z Polski, to nie. Z racji właśnie wymienionych przyczyn, chociaż jest to w planie, ale to wymaga trochę innego podejścia. Natomiast jeżeli chodzi o taką pasywną działalność, to tak, jak najbardziej realizujemy takie projekty.

MB: OK, ok.. Powiedziałeś wcześniej o relacjach głównie wynikających z IT corners, natomiast to nie są wasze jedyne relacje. Wiem, że macie chociażby z Edronem partnerstwo, szukacie innych partnerstw?. Możesz mi powiedzieć nieco więcej, o tym jak budujecie właśnie takie partnerstwa i w konsekwencji co one Wam dają? Wiadomo że na koniec dnia chodzi, o to żebyście wspólnie pozyskiwali nowych klientów, natomiast jakbyś przeszedł tą ścieżkę.

NK: Wiesz co, nakłada się tutaj kilka rzeczy. Ja w ogóle wierzę, że biznes to relacje i dlatego w ogóle nie wierzę w marketing, a już w ogóle cold mailingi i takie tego typu rzeczy. To jest dla mnie rzecz dość abstrakcyjna. W sensie kiedyś, żeby nie było robiliśmy tego typu działania i dlatego tym bardziej nie wierzę w to, w sensie dużo istotniejsze dla mnie jest właśnie budowanie relacji poprzez budowanie relacji i dopiero budowanie wartości i realizację projektów biznesowych. Żeby zbudować relację to trzeba poznać osobę, poznać jej potrzeby, poznać to czym ona się zajmuje i móc wzajemnie się tutaj kompensować i wspierać w ramach projektu. I dlatego też u nas w Ideacto jest Bogusia Sobiczewska, która jest takim Relationship Managerem i ona zajmuje się właśnie przede wszystkim budowaniem i utrzymywaniem relacji z partnerami. Tych partnerów mamy w różnych obszarach tak, w sensie obszar związany z firmami IT to jest jedna część, kolejnym obszarem to są firmy z branży e-commerce i takiego otoczenia branży e-commerce – patrz Ideon jako przykład, ale też mamy firmy jak QuarticOn, Sendit i wiele innych firm z którymi pracujemy na co dzień. Dzięki temu że jesteśmy z nimi w partnerstwie to my dobrze rozumiemy, to jaką oni wartość dostarczają, a przez to że my jako Ideacto projektując rozwiązania dla klientów mamy świadomość, o tym jakie są dostępne narzędzia na rynku to jesteśmy w stanie w trakcie projektowania, nie wiem albo robienia re-designu sklepu internetowego jesteśmy w stanie zaproponować: „Okay, dobra zobaczcie tutaj na procesie zakupowym macie tutaj taką mapę, ale wiecie że jest coś takiego jak Sendit, który pozwala na to żeby w jednym miejscu mieć wielu różnych kurierów i masz dobrze zaprojektowany interface, więc masz tak naprawdę korzyści biznesowe na wielu różnych poziomach. W sensie jest to prostrze do wdrożenia, łatwiejsze, bardziej intuicyjne, ale też biznesowo jest łatwiej bo nie musisz podpisywać wiesz tych wszystkich umów z klientami itd.” Oczywiście w zależności od tego jak duży jest sklep, jeżeli to jest bardzo duży sklep no to podpisuje indywidualną umowę na takich stawkach jakich w Sendit’cie pewnie by nie dostał, ale to jest inna kwestia.

MB: Mhm, ok a opowiedz mi, jesteście na rynku jedenaście lat. Jak na tej przestrzeni odbywa się budowa Twojego zespołu, bo zakładam, że jakby początkowo nie byliście tym piętnasto osobowym zespołem tylko przeszedłeś jakąś ścieżkę?
NK: Mieliśmy dwadzieścia pięć osób.MB: Tym bardziej opowiedz jak to wyglądało holistycznie u Ciebie?
NK: Wiesz co, to teraz tak, taką kodą, zatoczyliśmy koło na poziomie kompetencji, bo jak zakładałem właśnie z Tomkiem i z Piotrkiem Ideacto to ideą naszą było być taką firmą konsultingową, która pomaga w procesach transformacji. No i przede wszystkim zajmowaliśmy się UX-em. Pierwsza osoba którą zatrudniliśmy do firmy był UX Designer. To było jedenaście lat temu kiedy jeszcze trzeba było tłumaczyć klientowi w ogóle czym jest UX i sprzedać to było naprawdę, naprawdę, naprawdę trudno, a ludzie nie widzieli w tym wartości, nie rozumieli tego i nie miał takiego przełożenia z ich perspektywy – z perspektywy klientów nie miało takiego przełożenia. Później sukcesywnie poszerzaliśmy nasze kompetencje właśnie o grafików, później zaczęliśmy robić kampanie marketingowe, zaczęliśmy robić jakieś wdrożenia mniejsze takie na WordPress’ie itd. I doszliśmy do momentu gdzie mieliśmy ponad dwadzieścia pięć osób i to był czas kiedy już byliśmy poza strukturą Divante, kiedy już wykupiłem, i z racji właśnie tego że już mieliśmy tą rozdzielność to zaczęliśmy budować też nasz dział taki wdrożeniowy z racji tego, że robiliśmy już fronty no to kurcze naturalne jest to, że musimy robić teraz wdrożenie. Zbudowaliśmy sobie nasz dział wdrożeniowy, mieliśmy dział IT i byliśmy software housem wtedy. I zdarzyła się najlepsza rzecz na świecie jaka może się trafić właśnie początkującemu software house’owi. Pozyskaliśmy klienta z branży farmaceutycznej z dużym projektem do wdrożenia, taki projekt, że pomyślałem złapałem Pana Boga za nogi. Przy tym kliencie będziemy mogli zbudować sobie zespół, będziemy mieli stabilny rozwój, bo motywacją główną dla mnie do budowy działu IT było to co jest bolączką właśnie wszystkich takich agencji, czyli praca projektowa gdzie projekt średnio trwa trzy do pięciu miesięcy i później kończy się projekt i trzeba szukać nowego. I to jest taka gonitwa za kolejnymi klientami, no więc jak patrzyłem na firmy IT to to był dla mnie taki mokry sen przedsiębiorcy o tym, że jesteśmy sobie na stałej obsłudze, że mamy maintenance, że co miesiąc już nie musimy się martwić o tego kolejnego klienta. Przez to właśnie ja mogę sobie spokojnie spać itd. No i właśnie idąc za ciosem zaczęliśmy budować ten dział IT, no i zaczęliśmy pracować z różnymi klientami i z tym jednym klientem też projekt zaczynał się dynamicznie zwiększać. Koniec końców, nie wchodząc w duże szczegóły, ale złożyło się tak że projekt urósł do takiej skali, że musieliśmy wziąć podwykonawcę żeby zrealizować pewne istotne zadania związane z tym projektem w konkretnym terminie. W tym czasie nad tym projektem pracowało momentami nawet naście osób, przez kilka miesięcy, a dokładnie przez trzy miesiące, no i klient nie zapłacił za te trzy miesiące pracy, kiedy pracowało kilkanaście osób z czego większość to były osoby po stronie podwykonawcy który wystawiał co miesiąc fakturę na kilkaset tysięcy złotych.  No i  firma to było właśnie pierwszy albo drugi rok, po tym jak wykupiłem udziały od Divante, tak naprawdę całą gotówkę która była na koncie poszła właśnie na zakup, więc firma tak jakby startowała od zera i ledwo co wystartowaliśmy od zera okazało się, że mamy zobowiązania finansowe do podwykonawcy, a widoków na to że ściągniemy środki od tego klienta nie było. I to był naprawdę trudny okres dla mnie jako dla przedsiębiorcy, a trwało ponad 2 lata. Weszliśmy na ścieżkę sądowa, koniec końców zakończyło się ugodą sądową i udało się odzyskać część środków i i spłacić istotną część zobowiązań naszych. Natomiast te 2 lata kiedy trwał ten czas, kiedy musieliśmy spłacać podwykonawcy, który swoją drogą super się zachował nie żądając od nas z dnia na dzień spłaty należności, tylko umówiliśmy się tak, że oni nam dostarczali projekty, które my realizowaliśmy, ale wynagrodzenie za te projekty zostawało u nich i tym samym sposobem właśnie mogliśmy to jakoś tak płynnie wyrównać i chwała im za to. I te 2 lata trwania w takim stanie kryzysowym, były naprawdę trudne dla mnie jako dla przedsiębiorcy i dla mnie jak to dla Nikodema Krajewskiego osoby fizycznej, bo wiązało się to z tym, że mieliśmy ciągłe problemy z cashflow, w sensie zawsze nie było kasy bo trzeba było spłacać jakieś należności, nawet jak coś zarobiliśmy. Przekładało się to na sytuacje gdzie brakowało kasy na wynagrodzenia, było opóźnienie w wypłacie wynagrodzeń, to przekładało się na kiepską atmosferę w firmie. To z kolei przekładało się na to, że ludzie zaczęli odchodzić, była duża rotacja w zespole. No i to się z kolei przekładało dla mnie na taką najbardziej newralgiczną rzecz, czyli coś co mnie najbardziej dotyka czyli właśnie relacje z ludźmi. Jak ktoś odchodzi z organizacji, to ja czuje, że po prostu jestem słaby w tym co robię i może nie powinienem tego robić. To był dla mnie taki moment kryzysowy, chociaż dużo takich trudnych doświadczeń miałem. Można by o tym osobny podcast zrobić “Jak przeżyć kryzys?”. Kilka rzeczy mi pomogło w ramach tego, ale mniejsza z tym. Większe jest to, że udało nam się przejść przez to. No i koniec końców powiem ci szczerze, że jestem zadowolony to złe słowo, ale widzę że ja w ogóle jestem optymistą, moja szklanka z reguły jest do połowy pełna, dlatego pewnie jestem przedsiębiorcą. Jeżeli byłbym pesymistą to w ogóle musiałbym pracować tak jak rozmawialiśmy wcześniej, w firmach IT najwięcej zarabiają programiści ostatnimi czasy. Jeżeli chodzi o te doświadczenia, to mnie bardzo dużo nauczyło, dzięki temu też musiałem podejmować trudne decyzje, ale wydaje mi się, że żadne studia MBA nie nauczyłyby mnie tego, czego nauczyłem się przez te 2 lata. Dzięki temu musiałem podejmować trudne decyzje, takie decyzje wymagające głębokiego przenoszenia sytuacji gdzie jestem tu i teraz, gdzie się chce znaleźć, takich na poziomie strategicznym. Między innymi doszedłem do wniosku, że są pewne obszary którymi, tak naprawdę się nie chcę zajmować i tym obszarem są właśnie IT wdrożenie, a ponieważ to nie jest obszar moich kluczowych kompetencji, nie  czujmy się w tym dobrze. Natomiast świetnie czuje się w UX-ie, w projektowaniu, zrozumieniu potrzeb klienta, w rozmowach biznesowych i później przykładanie tego właśnie na język egzekucji. No i doszedłem do wniosku, że nie zajmujemy się IT. Ustaliłem, że nie będziemy robić żadnych działań marketingowych. Naszą ścisła specjalizacją jest bycie taką agencją growth UX w obszarze e-commerce’u albo szeroko pojętych procesów transakcyjnych, ponieważ to nie tylko e-commerce, to także banki i ubezpieczenia i start-upy. I to jest nasze specjalizacja, wokół tego chcemy się pozycjonować i dlatego powiedziałem, że taki powrót taka, koda będzie bo właśnie wróciliśmy do tego od czego zaczynaliśmy. Na dzisiaj na pokładzie mam 15 nie 25 osób. Mamy mniejsze przychody o jakieś 40% w zeszłym roku. No i mamy też znaczący niszczą strukturę kosztową, gdzie w tego typu firmach składają się na to koszty zatrudnienia. No i dzięki temu właśnie wydaje mi się, że na pewno spokojniej śpię, na pewno jestem bardziej szczęśliwym człowiekiem. No i wiesz na koniec liczy się tak naprawdę to jak ty spędzasz te 8 w cudzysłowiu godzin swojego życia w pracy. Ja jestem zadowolony z tego, gdybym miał chodzić do pracy, której nie lubie, która mnie męczy, która mnie obciąża, to bym w życiu nie robił tego, tylko bym zmienił pracę, ale dzisiaj jestem w takim świecie, w którym bardzo dobrze się czuję.

MB: Ok, poruszyłeś bardzo ciekawy wątek o który chciałem dopytać, właśnie o psychikę foundera. Powiedziałeś też o najcięższym okresie a możesz jakby pogłębić to co odczuwałeś w tamtym czasie, jak sobie radziłeś, bo powiedziałeś że masz jakieś sposoby które które pomagały Ci przetrwać tamten ciężki czas?

NK: Tak, w sensie o tym co czułem to wolałbym nie mówić bo to jest kwestia na terapię. Nie, to było ciężkie. To był ciężki czas, dużo stresu, naprawdę dużo stresu, bezsenne noce, wiesz przychodzenie do pracy, które wywoływało Ci ścisk żołądka. O czym pomyślałeś to wszystkie myśli i tak wracały do jednego czyli do tych sytuacji stresowych związanych z sytuacją Twojej organizacji. No i to było bardzo obciążające w związku z tym kilka rzeczy się nałożyło które mi pomogły. Pierwsze, że już wcześniej zacząłem robić regularne ćwiczenia poranne – jakieś tam pompeczki jakieś brzuszki i tego typu rzeczy. Później to rozszerzyłem o  ćwiczenia z hantlami. Ćwiczenia z hantlami, z obciążeniem wydają mi się bardzo dobrym kierunkiem – dla mnie. Może po mnie nie widać? Cały czas ćwiczę regularnie i macham tymi hantlami co drugi dzień, naprzemiennie z innymi ćwiczeniami. To mi pomogło wiesz. Budzisz się rano, jest poniedziałek, masz iść do tej roboty i wiesz co Cię czeka i masz to obciążenie, nie masz siły naprawdę się zwlec z łóżka – na prawdę. Wiesz, ja wiedziałem że tego się nie da przeczekać. Mając już ten nawyk, mając już tą rutynę porannych ćwiczeń to zwlekałem się, resztkiem sił brałem te hantle cholerne i zaczynałem  nimi machać. To nie było łatwe, przyjemne ale tam po kilku, kilkunastu razach już wchodziłem w ten stary rytm właśnie nawyku wypracowanego wcześniej i to procentowało, bo przechodząc ten cykl ćwiczeń – to było nie wiem, 30-40 minut dziennie –  wchodziłem już w takie rytm pobudzenia organizmu i generalnie umysł zaczynał pracować na innych falach i jakoś tak dużo pozytywniej.  Ten optymista tak mi się rodził. Ja miałem się na to żeby iść i walczyć dalej z tym światem. To jedna rzecz.

Drugą kwestią to jest kwestia związana ze snem. Przykładasz głowę do poduszki, chcesz zasnąć i myślisz o czymkolwiek a wiadomo, że myślisz tylko o jednym więc trzeba uciec od tych myśli. Nie możesz dać zawładnąć swoich myśli tym myślom bo nie wyśpisz się, niczego nie rozwiążesz bo zmęczony umysł nie potrafi niczego zrealizować. Więc trzeba znaleźć jakiś sposób na sen i tym moim sposobem na sen wcześniej był oczywiście alkohol i to nie jest dobrą rzeczą, w sensie często w tygodniu zdarzało mi się że tam jakiś drink wieczorem żeby tutaj rozpuścić te emocje i tego nie polecam z perspektywy czasu. W sensie to nie przynosi żadnego rozwiązania tylko rano możesz się czuć gorzej i to obciążenie psychiczne potem wpływa na Ciebie dalej i pogłębia Twój stan. To co mi pomogło to słuchanie audiobooków i słuchanie TOK FMu.Tutaj mała kryptoreklama aplikacji płatnej. Nie są to duże pieniądze więc polecam. Z racji tego że TOK FMu słucham nie tej części związanej z publicystyką i polityką. Od tego jestem jakoś ostatnio dalszy, tylko z tą częścią wieczoru. Słucham, bardzo lubię pasma Karoliny Lewickiej.Między innymi to uwielbiam jak ona ma audycje takie z profesorem Jerzym Pysiakiem o historii średniowiecza – ciekawe historie – albo nie wiem Tomasz Stawiszyński i „Godzina filozofów” która trwa trzy godziny i porusza kwestie które są super na poziomie meta, meta filozoficznym. Słuchanie tego typu rzecz pozwalało mi się oderwać od myślenia o „…” z jednej strony, a z drugiej strony ja zasypiałem jak dziecko po prostu. I ten nawyk mi bardzo, bardzo pozwolił mi na to żeby móc „A” – słuchanie audiobooków – spać, tak w sensie wysypiać się chociaż rzeczywiście budziłem się w nocy po dwóch, trzech godzinach i znowu zlany potem myślałem o czym myślałem i wtedy potem znowu odpalałem sobie audiobooka, czy tam odsłuchiwałem sobie dalej audycje na TOK FM i zasypiałem, i budziłem się po tych kilku godzinach już dużo bardziej wyspany niż gdybym tak miał na bok się przekręcać. To jest jedna rzecz i później ćwiczenia to druga rzecz która się zdarzyła. To z takich moich nawyków które sobie zrobiłem.

MB: Ok, a w tym czasie wielu przedsiębiorców ma coś takiego jak syndrom oszusta, czyli jakby “impostor syndrome”. Czy wchodził Ci taki temat i czy czułeś się właśnie beznadziejnie, że nic nie osiągnąłeś, że czujesz się odpowiedzialny za tych ludzi którzy nie dostają na czas wypłat itd.?

NK: No oczywiście, do tej pory to mam.

MB: Do tej pory masz syndrom oszusta?

NK: No wydaje się że tak. Czasem się łapie na tym. Nie to że wiesz, codziennie ale łapię się czasami na tym jak są gorsze momenty. Wszystko zaginanie rzeczywistości. I to trochę jest czasami to zaginanie rzeczywistości. Patrząc z perspektywy, że jeżeli nie masz takiego ciągu, mówiąc po staropolsku drive’u na coś i masz wiesz taką siłę do zmiany tego świata, która czasami wymaga tego żeby zaginać – ja nie mówię, żeby kłamać to nie chodzi o kłamanie. To chodzi o to żeby mieć taką siłę przekonania do tego żeby iść i starać się ten świat ułożyć wg swojego widzimisię. Bez takiej siły nikt nie jest w stanie tego zrealizować. Więc ten syndrom oszusta jest powiązany trochę z taką siłą. Wydaje mi się że wiesz, przykładem jak czytałem tą biografię Steve’a Jobbs’a który był taką osobą o super sile zaginania rzeczywistości. Osobą która teraz ma nie tylko super siłę do zaginania rzeczywistości, ale także do zmieniania rzeczywistości jest Donald Trump moim zdaniem. To jest też taka postać, która potrafi, ma taką dużą siłę zaginania rzeczywistości wokół siebie że w stanie jest nazwać prezydenta Włoch Mister Mozzarella i nie mieć z tym żadnego problemu. Ale podejrzewam, że czasami może mieć takie poranki że się budzi i myśli sobie boże jakim jestem oszustem. Wracając do tematu, tak mam takie nawroty syndromu oszusta.

MB: Ok. Powiedz mi w takim razie w drugą stronę co cię napędza codziennie?

NK: Wiesz co, napędza mnie to robimy w sensie robimy zajebiste rzeczy. Bardzo lubię to co robię i uwielbiam. To co my robimy jest trochę pracą taką analityczno – badawczą. Byłem na studiach doktoranckich. Chciałem kiedyś związać swój rozwój życiowy i karierę z karierą naukową. Niestety zacząłem pracować w biznesie cyfrowym no i tak już poszedłem w tym kierunku. To mi pozwala na to, żeby trochę poszaleć w takim obszarze teoretyczno – badawczym. To jest jedna rzecz. Druga rzecz to jest właśnie takie dotykanie rynku, zrozumienie. Z trzeciej strony jest to rozmowa z klientem, rozumienie biznesu, jego potrzeb, które są często inne i mogą się wydawać nie oczywiste jeżeli się nie za dobrze kontekstu funkcjonowania danej organizacji. No i na koniec dnia przełożenie na to, że jesteś w stanie później zaprojektować coś czego używasz. Teraz nie mogę powiedzieć, ale pracujemy nad taką aplikacją, którą wykorzystuje bardzo często, która moim zdaniem nie jest najlepiej zaprojektowana. No i strasznie się cieszę jak dziecko że będziemy mogli zmienić to tak, że będę mógł korzystać z tej aplikacji tak właśnie żeby ona była bardziej użyteczna, żeby spełniała właśnie te potrzeby które akurat ja mam. Będę też starał się sprawić, żeby ta aplikacja nie była przyjemna w użyciu tylko dla mnie jako osoby, ale po prostu dla użytkowników ale też właśnie z tym głębszym zrozumieniem. I to mi daje fun, plus do tego jeżeli chodzi o kwestie związane z tym to jedną z głównych motywacji prowadzenia firmy jest to, że mogę wybierać to z kim pracuję. To co mówiłem wcześniej, osiem godzin pracy to, to jest to co mówię ludziom jak ktoś do mnie przychodzi do pracy. Mówię że, j ja zapłacę Ci za Twoją pracę tu, natomiast ja Ci nigdy nie oddam tych godzin, czasu Twojego życia, które tu spędzisz więc jeżeli to nie jest miejsce do ciebie, jeżeli to nie jest obszar kompetencji dla ciebie to się zastanów się nad tymi i podejmij decyzję. Może nie ma sensu żebyśmy razem pracowali? A jeżeli to jest ,to jest to czym chcesz się zajmować to daj z siebie wszystko, bo to są godziny Twojego życia których Ci nikt nie zwróci. Dlatego też tak bardzo bardzo istotną rzeczą dla mnie w pracy jest to z kim ja pracuję ponieważ pracując właśnie z właściwymi ludźmi, spędzam te godziny życia z właściwymi ludźmi. W sensie, spędzamy je dobrze – z tej perspektywy patrząc na to. Dlatego też, nie byłbym w stanie pracować z osobami które są toksyczne i które mimo tego że mogą świetne rzeczy robić to i tak z racji tego że to są godziny mojego życia nie byłbym w stanie poświęcić jakości mojego życia  na ołtarzu bożka mamony. Oczywiście trzeba też osiągać jakieś kompromisy jak się prowadzi firmę, niemniej jednak dla mnie to jest istotnym parametrem i czynnikiem.

MB: Ok. Wcześniej powiedziałeś, że miałeś problem z rozstawaniem się z ludźmi i chciałem się zapytać jak w chwili obecnej, jakie emocje Ci towarzyszą gdy musisz rozstać się z pracownikiem. Czy przyzwyczaiłeś się przez lata, że musiałeś się rozstawać z nimi czy nadal jest to jakiś problem?

NK: Nie jestem psychopatą i chyba nie przyzwyczaiłem się do tego. Znalazłem sobie jakieś mechanizmy racjonalizujące te decyzje, w sensie jeżeli ktoś odchodzi ode mnie no to ok, dobra. Po prostu rozumiem to. Bardziej dużo większym problemem zawsze było dla mnie zwalnianie osób, ale dziś jak zwalniam osoby to nie myślę o tej osobie konkretnej tylko myślę o całej firmie, o tych piętnastu osobach które dzisiaj pracują i ta zła praca osoby jeżeli ją zwalniam, rozstaje się albo nie mam pracy dla niej bo zmieniliśmy właśnie kierunek no to motywuje moje myślenie – nie koniecznie to komunikuje wprost do osoby ale takie moje myślenie, nastawienie – tymże robię to dla dobra całej organizacji a nie te jednostki konkretnej. No i to mi jakoś tam ułatwia rozmowę z taką osobą.

MB: Ok.

NK: Z drugiej strony jest też wydaje mi się, ok mamy coś takiego jak współczynnik powrotu. Mam sporą część zespołu, która wróciła do mnie. W sensie, była kiedyś w Ideacto, pracowała przez jakiś czas po czym poszła gdzieś dalej w rynek no i za jakiś czas wróciła. Właśnie teraz od stycznia wraca kolejna osoba, która pracowała kiedyś w Ideacto, poszła gdzieś dalej w rynek, pracowała w korporacji i doszła do wniosku „kurcze to nie jest ta droga” i odezwała się do mnie i będziemy ponownie pracowali razem. I to jest dla mnie super budujące, pokazujące, że to miejsce które udało mi – nam się stworzyć jest takim miejscem do którego ludzie chcą wracać, w którym się dobrze czują i przy okazji możemy robić super rzeczy.

MB: Mhm, ok. Ty w stu procentach jesteś teraz udziałowcem Ideacto. Nie czujesz się czasami w tej drodze samotny?

NK: Mhm. Tak, no wiesz. Jak wcześniej miałem wspólników w postaci Tomka i Piotra, to było zawsze tak, że mogliśmy sobie razem porozmawiać. W momencie kiedy wykupiłem od chłopaków udziały i miałem te sto procent to powiem Ci że, to jest taki stan umysłu, który zbliżony jest do tego jak zostajesz rodzicem. Jak zostajesz, w moim przypadku ojcem, nagle w głowie Ci się przestawia wszystko albo prawie wszystko kiedy jesteś w zupełności, sam odpowiedzialny. Raz, że odium odpowiedzialności które spada na Ciebie jest dojmujące i naprawdę to daje do myślenia. Z drugiej strony też jest takie poczucie pełnej sprawczości też daje fun i też jest motywujące i budujące. Dzisiaj będąc stuprocentowym właścicielem, staram się nie zachowywać jak stuprocentowy właściciel. To znaczy mam cześć zespołu, twardy rdzeń zespołu, z którym konsultuje kluczowe decyzje i to jest jedna kwestia. A druga kwestia, jak mam rzeczy które są do przepracowania to bardzo lubię albo pójść sobie na basen i popływać bez żadnych rozpraszaczy typu właśnie audiobooki i podcasty. Popływać sobie przez godzinę i pomyśleć nad tymi rzeczami to świetnie działa na głowę lub też cieszę się bardzo z tego że mieszkam we Wrocławiu gdzie wystarczy że wsiądziesz w auto i pojedziesz godzinę, półtorej godziny jesteś w górach. Ostatnio byłem pod Wałbrzychem i poszedłem sobie na czterogodzinny spacer i przepracowałem po prostu tyle rzeczy jakbym miał dziesięciu wspólników. Może nie jestem psychopatą ale schizofrenia taka może jakieś znamiona schizofrenii można by wyciągnąć. Nie, tak żartem tylko ale rozmawiam dużo sam ze sobą.

MB: Ok.

NK: Staram się na pewno jak są jakieś trudne rzeczy, ale też rozmawiam z zespołem i staram się wszystkie takie kluczowe decyzje w konsultacji z zespołem podejmować. Po prostu trzeba słuchać ludzi, poza tym kurcze jesteśmy firmą która zajmuje się projektowaniem, które ma być właśnie też subiektywne, nie ma być tylko od jednej osoby do jednej osoby, więc jeżeli ja jako osoba zarządzająca organizacją nie będę stosował metodyk i nie będę zbierał informacji zwrotnej no to będzie słabo to świadczyło.

MB: Dokładnie. Powiedz coś więcej o tym jak rozmawiasz ze sobą. Jakie są Twoje metody i…

NK: Nie, no to powiedziałem. Jedna to jest basen, w sensie muszę mieć pretekst do odcięcia się od bodźców, więc basen to jest jedna rzecz. No a druga to właśnie jest taki intensywny spacer w górach. Nie jestem fanem jakiś sportów, biegania tego typu rzeczy, w sensie nigdy nie byłem fanem sportu i nigdy nie będę. Lubię takie aktywności wspierające.

MB: Ok, ale co, jakby odcinasz się i myślisz, nie wiem bierzesz sobie dziesięć tematów i przeprocesowujesz sobie jeden po drugim czy jak to wygląda, sam proces?

NK: No jadę z jakimś pytaniem, tak? W sensie zawsze wychodzę z pytaniem, no i później robię sobie spacer na którym sobie myślę o różnych aspektach związanych z tym i jak dochodzę do jakichś rozwiązań to za chwile zatrzymuje się i notuje w telefonie.

MB: Naprawdę?

NK: Tak, tak tak.

MB: O super.

NK: Notuje w telefonie a później wysyłam sobie notatkę na maila. Później formułuję to w sposób jakiś bardziej konkretny i skonsultuje to z zespołem.

MB: A nie wiem, masz jakieś procesy, w sensie spisane różne rzeczy które są odpowiedzialne w firmie na przykład onboarding pracownika i masz to wszystko spisane? Możesz powiedzieć jak tego dokonywałeś? Czy na przykład szefowie działów byli odpowiedzialni za to żeby rozpisać procedury w firmie czy jakby za wszystko odpowiedziałeś ty i dalej przekazujesz to odpowiednim osobom?

NK: Procedury. To tutaj znowu muszę wrócić do Divante bo Tomek Karwatka dla mnie jest takim wzorcem poukładania i od niego się nauczyłem właśnie tego. Tomek zawsze starał się wszystko co jest realizowane układać właśnie w procesy, procedury. Zawsze mówię, że w nim jest właśnie taki niemiecki duch, który przyszedł do mnie no i właśnie od początku jak tworzyliśmy Ideacto też zaczęliśmy budować procedury. Po części razem z Divante robiliśmy te procedury. To były procedury onboardingowe, po części nasze indywidualne. Dzisiaj powiem Ci że też w kontekście takiego jak rozmawiam ze sobą jak już mam koncepcję opracowaną i kierunek opracowany, to później spisanie egzekucji i kolejną formą rozmowy samego z sobą jako 100% właściciela firmy jest spisywanie tego w formie dokumentu. Czyli siadam sobie i piszę. Teraz skończyłem aktualizacje dokumentu który liczy zdrowo ponad – z wszystkimi tam załącznikami – osiemdziesiąt stron, które opisuje strategię firmy. Gdzie jesteśmy, skąd wychodzimy, co będziemy realizowali, jak dokładnie będziemy realizowali, z kim będziemy to realizowali, jakie są zagrożenia, ograniczenia itd. To mam spisane w jednym dokumencie. Siedzę nad tym dokumentem muszę go napisać. Zadaje sobie pytania, bo w trakcie pisania pojawiają się pewne pytania na które muszę znaleźć odpowiedzi. I to jest jakaś tam forma właśnie na poziomie takim zarządczym systematyzacji tego co robię jeżeli chodzi o działalność gospodarczą. Jeżeli chodzi o procedury w zespole to jak najbardziej oddaje, w sensie nauczyłem się tego że nie jestem alfą i omegą i oddawać jak najwięcej kompetencji do ludzi. Nasza organizacja nie jest turkusową organizacją, wiesz turkusowa organizacja to też trochę jest taki ideał a ja bardziej chcę iść w kierunku optimum, to znaczy są pewne obszary gdzie ja nie mam kompetencji za cholerę i to nie jest moja domena. Są ludzie którzy znają się na tym lepiej. Jeżeli ktoś zarządza projektami to nie będę mu się wtryniał i mówił jak ma zarządzać projektami, więc oddaje jemu decyzyjność w obszarze związanym z tym jak mają wyglądać procedury, jak ma przebiegać to. Natomiast oczywiście wtryniam się tam w miejsca które mają styk z takim poziomem strategicznym, w sensie kierunkiem rozwoju lub czasami też zaginam rzeczywistość. Zaginam rzeczywistość w sensie mam wpływ na pewne decyzje które być może z punktu widzenia „tu i teraz” taktycznego są dobrym rozwiązaniem, natomiast z punktu widzenia strategicznego nie są one w kierunku w którym chcemy się rozwijać. I wtedy się angażuje. Natomiast staram się jak najwięcej rzeczy oddawać ludziom. Generalnie jestem takim typem osoby która lubi się dzielić rzeczami a nie brać wszystko do siebie.

MB: OK, bardzo fajnie do kolejnego pytania przeszedłeś bo chciałem zapytać Cię jaka jest Twoja rola w zespole? Przychodzi Nikodem który na co dzień sprzedaje, zarządza projektami, buduje procesy. Co robisz?

NK: Ostatnio gdzieś między innymi ten Bartek Majewski wrzucał taki mem z przedsiębiorców CEO, Scooby Doo, że ten który robi bałagan w firmie to jest ten sam który jest prezesem.Wydaje mi się że to jest o każdym przedsiębiorcy, to znaczy prezesie który jest przy okazji właścicielem. W sensie każdy przedsiębiorca który jest właścicielem powinien mieć taki garnek który jest na ten. Wiesz dlaczego? Bo ty jesteś od tego żeby czasami walnąć w stół i kopnąć w stolik i zmienić zasady gry. Jesteś od tego żeby pomyśleć o czymś odwrotnie, żeby pchnąć do przodu, żeby zagiąć tą rzeczywistość. Ty jesteś tym modus operandi, tym nawet nie modus operandi tylko tym takim duchem. Modus vivendi.Tym duchem który ma pchać organizację do przodu. Czasami przy okazji wiadomo że są tu ofiary. Tymi ofiarami są procedury, zwiększone koszty w organizacji bo przyszedł prezes i powiedział że coś tam trzeba zrobić. Słyszałem o tym teraz właśnie pracujemy nad organizacją procesów realizacji pracy. Zatrudniliśmy sobie zaprzyjaźnionego konsultanta, z kręgu relacji właśnie tym z IT Cornera, osobę która zawodowo pomaga w układaniu procesów w organizacjach, no i opowiadała o takim case, gdzie była firma dla której pracował, gdzie prezes jak policzyli – później wprowadzili jeszcze szczegółowe analizy tego ile tam pracy na co poświęcają – wyszło że na projekty od prezesa poświęcają jakieś tam 30 lub 40 w ogóle procent czasu pracy, więc to wiesz, ogromne koszty są. No i u nas też jesteśmy w trakcie przejścia na inny model rozliczania czasu, przy okazji tego będziemy mieli lepszą możliwość, bardziej precyzyjną możliwość analizy tego na co jest przeznaczany czas zespołu produkcyjnego itd. No i też został wprowadzony u nas, złożone oznaczenia kody projektowe tak, w sensie kody projektów dla klientów, każdy klient ma swój kod, są kody klientów marketing, są kody klientów management itd. Jest u nas kod projektu Nikodem, gdzie ludzie którzy pracują nad jakimiś rzeczami ode mnie też wrzucają. Ile procent czasu to będzie zajmowało w organizacji tego nie wiem jeszcze.Jak się spotkamy za jakieś trzy – sześć miesięcy to będę w stanie Ci odpowiedzieć natomiast natomiast tak, trochę jestem taką osobą która rozwala w tym wymiarze takim, tak jak mówię po części chyba trzeba być takim jeżeli jest się właścicielem, i prezesem, i działa się na dynamicznym rynku gdzie trzeba po prostu mieć takie ucho do tego co się dzieje. Z drugiej strony to wiesz nauczony przez te ostatnie dwa lata bardzo sobie cenię konsekwencje. To jest cecha której mi brakuje i staram się jej uczyć. Taką konsekwencje w wyborze kierunku a później konsekwentnie realizacji tego kierunku. No ale to co robimy w kontekście definicji grup, później kontentu dobranie, tych działań wszelkich marketingowych i w ramach programu relacyjnego. Tutaj staram się nie wprowadzać już żadnych zmian. Staram się być jak najbardziej konsekwentny w tym i zaczyna to przynosić efekty, więc tak podsumowując tą część właśnie zajmowania się czym, no to z racji mojej pozycji w organizacji, miejsce w którym jestem w organizacji wiadomo, wyznaczanie kierunku ale też zaczynam ostatnio wchodzić coraz mocniej w myślenie takie o utrzymaniu , bycie takim strażnikiem utrzymania tego kierunku i nie rozpraszania się na jakieś inicjatywy poboczne, albo nawet jeżeli one są super to prostu ok, fajnie, ale to podejdźmy do tego za pół roku bo teraz mamy rzeczy do skończenia które założyliśmy sobie wcześniej. Zaczyna mi to coraz większą sprawiać przyjemność, właśnie takie kończenie. Nie zaczynanie, a kończenie, tak jak powiedział Leszek Miller.

MB: Właśnie chciałem powiedzieć.

NK: Więc z wiekiem staje się coraz bardziej taki prawdziwym mężczyzną w definicji Leszka Millera.

MB: Super.

NK: Mam nadzieję.

MB: Bardzo ci dziękuję za rozmowę dzisiejszą i mam nadzieję że w niedalekiej przyszłości spotkamy się tutaj ponownie.

NK: Dziękuję.