2020 / 03 / 01

#05: Co zawdzięczam contentowi w moim życiu? [solo]

clock 16:07 | via Marketing i Biznes

Content marketing jest skutecznym źródłem pozyskiwania zapytań ofertowych, dużo osób wykorzystuje go także do budowania świadomości marki. Marketing treści jest coraz bardziej popularny i w tej chwili na wzgląd zmian algorytmów Google, coraz więcej osób go stosuje. Właśnie dlatego postanowiłe nagrać odcinek aby odpowiedzieć co zawdzięczam contentowi w swoim życiu. To bardzo ważny element i stąd właśnie dedykowany odcinek z mojej strony.

Rozmawiamy o:

Video:

Goście:

Michał Bąk

Prowadzący audycję „Marketing i Biznes”. Chce pokazać jak rozwijać firmę, radzić sobie z wyzwaniami jakie stoją przed przedsiębiorcami a także jak zarządzać swoją psychiką jako founder. Wszystko to po to, aby zbudować w Polsce dużo rentownych firm i rozwijać szczęśliwych przedsiębiorców.

Wersja tekstowa:

Serwus, serwus. Z tej strony Michał Bąk z Marketing i Biznes. To jest kolejna część naszego bootcampu mibersów i posłuchajcie co mam wam do powiedzenia. Od jakiegoś czasu ludzie pytają się mnie co tak na dobrą sprawę daje mi content marketing. I postanowiłem nagrać o tym odcinek. Co zawdzięczam content marketingowi, właściwie contentowi w moim życiu? Właściwie, mógłbym to podsumować do jednego zdania – że zawdzięczam cotentowi po prostu wszystko. No, ale na pewno nie takiej odpowiedzi oczekujecie. Poszerzę to, zawdzięczam mu wszystko dlatego że każdy aktualny klient, który przychodzi do nas gdzieś tam ma punkt styku z content marketingiem. Wyłączyliśmy dosłownie wszystkie płatne działania na stronie, więc zarówno ci, którzy przychodzą do nas z polecenia, a takich jeszcze raz więcej, jak i ci którzy przychodzą do nas nie z polecenia czyli bezpośrednio z treści trafiają właśnie dzięki content marketingowi. Co mam na myśli, że ci którzy przychodzą z polecenia dzięki content marketingowi? Sprawdziliśmy sobie, zmapowaliliśmy sobie od kogo pochodzą te polecenia. I okazuje się, że pochodzą od osób, które albo są naszymi czytelnikami albo po prostu korzystali z naszych usług i znaleźli się u nas za sprawą content marketingu. No dobrze, a to tak bardzo ogólne podsumowanie. Dlatego przejdźmy punkt po punkcie to co tak na dobrą sprawę wygenerował mi content, co zawdzięczam contentowi i gdzie tak na dobrą sprawę zmierzamy  dzięki treściom. OK, zacznijmy od grupy i ponad 100 000 zł które zarobiliśmy od października poprzedniego roku. To nie jest duża kwota, dlatego że mamy już miesiąc lipiec, natomiast jest ona dość imponująca, jeżeli weźmiemy pod uwagę, że my nie spodziewaliśmy się tych pieniędzy. Nie braliśmy pod uwagę tych 100 000 zł przychodu które zarobiliśmy dzięki grupie. Na grupie pozyskaliśmy klienta, który jest naszym klientem do dzisiaj i świadczy usługi software houseowe. Piszemy dla niego content anglojęzyczny. Pozyskaliśmy kilku klientów polskojęzycznych, kilku klientów na Marketing i biznes- nasz serwis. Dużo publikacji takich jednorazowych sprzedaliśmy dzięki grupie, czyli dzięki produkcji contentu na grupę,  ale też bardzo dobrze sprzedały się szkolenia, które zaczęliśmy organizować – jeden z Bartkiem Majewskim, inny z Grzegorzem Strzelcem, a kolejne już niebawem będą się ukazywały, więc ta produkcja treści, którą realizujemy na grupie po prostu dała nam zrobić tą 100 000 zł. Prawdopodobnie jak wpuszczam ten odcinek to się cały czas powiększa, dlatego że mamy aktualnie otwarte jeszcze dwa szkolenia i co chwilę jakieś tam drobne kwoty padają. Więc jakby ten ten próg się będzie przesuwał. Na pewno dużo szybciej zbierzemy kolejne 100 000 zł, dlatego że widzimy jak długim, jak szybkim tempem zbieramy te pieniądze. No i uważamy że tutaj dzięki temu będziemy w stanie, dzięki systematycznej produkcji treści, dzięki temu że ta grupa się rozrasta, dzięki temu że ona ma coraz większy brand awareness, coraz więcej osób ją poleca, będziemy w stanie generować coraz większe przychody. OK, natomiast to jest kwestia materialna, związana z jedną naszych odnóg w biznesie. Natomiast to nie jest jedyna rzecz którą zawdzięczam. Zawdzięczam też to, że poznałem Daniela Kotlińskiego, który uprzednio był u nas content managerem dla spółki Elivo, a później w dalszym etapie był redaktorem naczelnym portalu Marketing i biznes. Ci, którzy nie znają Daniela, to powiem, że to jest osoba, którą poznałem przez publikację jego treści na INN Poland. Właśnie dzięki temu, że był dziennikarzem w INN Poland, ja go miałem okazję poznać. I właśnie dzięki temu, że był dziennikarzem, ja do niego napisałem, że bardzo mi się podobają jego treści. I jakby z tego przez długi czas nic z tego nie wyniknęło. Powiedziałem, że fajnie pisze, itd. On mi co jakiś czas potem podsyłał te treści, że one były fajne, więc zobaczył, że może mi podsyłać kolejne treści. I kolejne treści, publikowane przez Daniela ja czytałem, byłem coraz bliższy podjęcia decyzji, żeby porozmawiać z Danielem o współpracy.  Tak się okazało, że jak spotkaliśmy się po raz pierwszy w kawiarni Costa w 2015 roku, Daniel chciał zmienić swoją karierę. Z bycia dziennikarzem właśnie w strukturze INN Poland, chciał zostać managerem marketingu. I ja chciałem wtedy spróbować z content marketingiem, miałem przebłyski że to będzie coś dobrego, coś co będzie profitowało firmie i tak dalej tak dalej. To była dobra decyzja. Powiem tylko tyle, że w 2015 roku Daniel opublikował 1 tekst  na serwisie zewnętrznym, dotyczącym e-commercu, zgłosił się do nas klient, który do chwili obecnej zostawił u nas ponad 100 000 zł. Oczywiście, to są kwestie  faktur na poziomie dwóch do kilku tysięcy zł miesięcznie, więc jakby to na przestrzeni od 2015 roku się uzbierało. Natomiast to pokazuje skalę tego co daje content marketing. Z artykułu, który Daniel opublikował, przyszło do nas zapytanie, takich zapytań było dużo więcej, to tylko pokazuję na podstawie jednego jak duży to miało sens. I kontynuujemy tę współpracę do dzisiaj. Do dnia dzisiejszego od 2015 roku obsługujemy klienta, który przyszedł do nas właśnie z marketingu treści, które zrealizowaliśmy wtedy w ramach agencji Elivo.

Kolejny punkt co dał mi content marketing to rozwinięcie portalu Marketing i biznes. Dzięki temu portalowi wydaje mi się, że mamy teraz bardzo duże brand awarness i dużą rozpoznawalność w branży. Czy to jest dobre? No mi jest to bardzo potrzebne, jest mi to bardzo potrzebne do realizowania naszego planu. My chcemy bardzo mocno edukować przedsiębiorców w Polsce i ta rozpoznawalności i rozwinięcie portalu Marketing i biznes spowodowało to, że więcej osób jarało się też grupą. Grupa przełożyła się na przychody, przychody przyczyniły się do rozwijania na większym poziomie treści i powstaje dzięki temu  taka fajna maszyna. Ale wtedy nie miałem pieniędzy, ten koncert budował rozpoznawalność portalu jakim jest Marketing i biznes. Dodam jeszcze, że ten portal w 2015 roku był kolejnym x-ntym portalem z dziedzin takich jak startup, e-commerce, biznes szeroko pojęty, więc wiele osób nie wróżyło mu żadnych rewelacji. Parafrazując słowa Cezarego Pazury, że jeżeli chodzi o mnie, to nie wróżę ci żadnych rewelacji, kaczka to maks co może z ciebie być. I właśnie tak mniej więcej wyglądało to co mogliśmy osiągnąć z MiB w 2015 roku. Ja przez wiele miesięcy żałowałem, że powołałem, że wszedłem w kolejny projekt po Elivo. Dzisiaj uważam, że to była najlepsza decyzja i jakby tu jest chwała za to Marcie, która mocno pushowała w pierwszej fazie żebyśmy rozwijali portal. Ja byłem przeciwny, po konsultacjach z kilkoma osobami ze środowiska marketingu, oni też powiedzieli że kolejny portal mija się z celem, więc jak widać, nie zawsze słuchanie się nawet mentorów, bo to były osoby, których uważam za mentorów, nie zawsze posłuchanie się mentora jest właściwą ścieżką. Gdybym  ja posłuchał się tej osoby, która powiedziała “nie rozdrabniaj się, rób tylko agencję” dziś nie byłoby MiBu,  dziś prawdopodobnie tą agencję bym rozwijał i pewnie byłaby ona paradoksalnie dużo bardziej rozwinięta jest niż jest w chwili obecnej. Natomiast ja sfocusowałem się bardzo mocno na rozwoju portalu Marketing i biznes.

Kolejną rzeczą jaką zawdzięczam content marketingowi jest na pewno poprawa mojego personal brandingu. Dzięki treściom, które publikuję, wyglądam w oczach większości jak ekspert. Dzięki tym publikacjom na pewno wiele osób uważa mnie za dużo większego profesjonalistę niż gdybym tego nie robił. Dużo osób właśnie z branży, czy spoza branży, które mnie obserwują, piszą do mnie, że na przykład mają aktualnie zapotrzebowania na takie i takie treści, czy mają zapotrzebowanie na konsulting z tego i tego zakresu, więc jakby te rzeczy, te aspekty są przez nas realizowane dzięki właśnie mojemu personal brandingowi. Dzięki temu łatwiej mi się sprzedaje usługi, dzięki temu łatwiej  mi się porusza po Internecie, dzięki temu łatwiej mi jest na przykład, jeżeli organizuje jakąś konferencję, dzięki personal brandingowi łatwiej jest mi ściągnąć prelegentów, bo gdzieś tam wytworzyło się takie zdanie, że to robimy, ma jakiś określony poziom i warto trzymać się z nami. I to też zawdzięczam content marketingowi, a właściwie contentowi treściom, które publikuję. Nie zawsze jest to jakby przemyślana strategia content marketingowa. To co robimy, to co to ja robię jako brand Michała Bąka nie zawsze ma to naszykowany content plan na x miesięcy do przodu, realizacja ściśle określonego planu, bo jak nie wyjdzie, to będzie źle. Zdecydowanie nie. Tak na dobrą sprawę teraz dopiero mocno zaczęliśmy tworzyć content plan, zacząłem przepraszam dla siebie tworzyć content plan. Dlatego że uważam, że osoba taka jak ja, czy w ogóle jeżeli chcesz jakąkolwiek markę osobistą powołać powinieneś to robić w sposób przemyślany – to co publikujesz i tak dalej, i tak dalej. Dlatego ja też bardzo unikam treści, które są na przykład nie wiem, opinią na temat religii, na temat polityki i tego co się aktualnie dzieje, żeby nie dzielić w moich odbiorców, nie polaryzować. Ja wyłącznie traktuję Facebooka jako medium, w którym buduje swój biznes, w  którym buduje rozpoznawalność Marketing i biznes w postaci Michała Bąka. Dzięki temu pozyskuję też swoje zlecenia. No i też dzięki też contentowi i budowy przez niego personal brandingu pozyskuję zlecenia na konsulting. Dzięki temu w tym roku pozyskałem nawet dwa fajne zlecenia, jedną z firmą z Wrocławia, z pewnym ERP dla sprzedaży na marketplaceach, CRM przepraszam, do sprzedaży na marketplaceach,  a druga firma z Łodzi, jakiś software house, który chciał po prostu konsultacji na temat strategii content marketingowej. I to były bardzo dwa fajne, wielomiesięczne deale, jeden się jeszcze nie skończył, drugi już się zakończył. Były zakontraktowane z początku na kilka miesięcy i to też wszystko zawdzięczam marketingowi treści i temu że te osoby, które do mnie przeszły, widziały że jesteśmy dość aktywni w mediach społecznościowych, a właściwie że ja jestem dość aktywny w mediach społecznościowych. No i to spowodowało że mogliśmy ich pozyskać i to są bardzo fajne, bardzo dobrze płatne zlecenia.

Kolejna rzecz, to dzięki publikowanym treściom mogę analizować potrzeby klientów. Brzmi trochę absurdalnie, no ale nie do końca. Dlatego, że jeżeli mamy spiętego Google Analyticsa to widzimy jakie treści, czy to click bajtowe tytuły, czy tytuły, które są pod SEO powodują, że możemy dzięki temu przeanalizować ile czasu człowiek na naszej stronie jest, ile na danym artykule, co czyta, jak reaguje w mediach społecznościowych na treści, które publikujemy i i tak dalej. Więc potencjalnie na podstawie treści możemy na podstawie treści zbudować jakąś ofertę, zbudować coś, co może spowodować, że będziemy mogli później zaofertować klientowi dany produkt. To może być bardzo ciekawa opcja dla naszych klientów, że my budujemy na podstawie oczywiście rozmów z nimi czy ankiet, które czasami na grupie publikuję, to oprócz tego robimy też treści tematycznie powiązane. “99 błędów, które popełniłem”, była taka publikacja, był taki artykuł,  to też potem poszła seria artykułów o porażkach, żeby wybadać, przeanalizować czy gdybyśmy wokół tego chcieli stworzyć w przyszłości produkt, czy byłoby potencjalne zainteresowanie polskiego jakiegoś audytorium. No i oczywiście dzięki temu, mamy dużo statystyk w Google Analytics, ile kto przychodzi, ile kto siedzi na artykule, do czego później przechodzi, czy jest zainteresowany, czy przechodzi do grupy później naszej, czy jest członkiem naszej społeczności, czy komentuje w mediach społecznościowych i tak dalej, i tak dalej.

Ostatnia rzecz, którą zawdzięczam, a której nie powiedziałem content marketing to automatyzacja lead generation. Wszyscy mówią że  automatyczne to boty na Facebooku, bo to działa i tak dalej i tak dalej. No faktycznie, ja nie neguję tego że na Facebooku można stworzyć bota, dlatego że jest to jedna z metodyk, ale długo częstotliwe publikowanie powoduje, że na przykład ja od dwóch miesięcy w ogóle nie myślę o pozyskiwanie zleceń. Szczerze powiedziawszy, gdybyśmy teraz przez najbliższy kwartał nie pozyskiwaniu nowych zleceń, to nic by się nie stało. Ale mamy zautomatyzowane procesy, bo co chwilę, nawet teraz strona Elivo nie działa w ogóle, w ogóle jest wyłączona i nawet nie wiem czy ona wróci, jeżeli wróci to za ile miesięcy i nadal spływają zapytania poprzez Messengera. Ludzie piszą, piszą ludzie przez maila. Nie wiem skąd go mają, często z poleceń, z jakiś innych źródeł. Często są to bardzo dobrej jakości leady, dużo lepszej niż mieliśmy np. w kampaniach na PPC.  I to jest dla mnie bardzo ważne, że to jest wszystko zautomatyzowane. Ja już wytworzyłem X procent treści, czy X swoich treści i one będą konwertowały przez długi czas. Oczywiście to, że spada mojego częstotliwość publikacji przeze mnie na chwilę obecną, może mieć wpływ na to, że przestanę mieć zapytania, natomiast po to utworzyłem podcast żebym mógł generować zapytania, nawet w momencie gdy – nie wiem, mam tak jak teraz, wyłączoną stronę Elivo. Co jakiś czas na swoim podcaście podkreślam, że można do mnie napisać na michał@marketingibiznes.pl i rozpocząć współpracę, czy to w marketingu treści, czy w konsultingu rzeczy związanych z biznesem, marketingiem czy właśnie marketingiem treści, w którym się specjalizuję. I żeby to za jakiś czas procentowało w postaci automatycznie spływających leadów. Oczywiście, ja nie zawsze muszę mieć możliwość obrobienia tych leadów, ale zawsze lepiej mieć opcję niż jej nie mieć. I stąd wynika też to, że ten podcast, wiąże z nim bardzo dużo nadzieję. Odkąd rozpocząłem nagrywać podcast, przybyło nam ponad 200 subskrybentów i bardzo mocno wierzę w to, że przyczyni się to do tego, że te zapytania będą przychodziły do mnie automatycznie, czy do naszej agencji czy czy do MiBu, te pytania będą przychodziły w sposób zautomatyzowany.

Mam nadzieję, że wyciągniesz coś dla siebie, że te rzeczy o których dzisiaj opowiedziałem, te punkty, które zawdzięczam content marketingowi, contentowi  w moim życiu, spowodują jakiś proces myślowy u ciebie i będziesz mógł sobie przeanalizować jak ty możesz robić marketing treści, jak ty możesz zmapować do swoich celów marketing treści. Zachęcam cię do realizacji marketingu treści, bez względu czy będziesz prowadził bloga, podcast czy YouTube czyli jakieś wideo, to na pewno ma to sens. Z dłuższej perspektywy czasu, ponad 4 lat tworzenia treści widzę, że jest to najważniejszy element naszego biznesu i daje nam bardzo dużo. Jeżeli ludzie mówią, że sprzedaż jest najważniejsza i oczywiście tak ona jest najważniejsza, ale ona bardzo często u nas przynajmniej w zespole wynika z tego, że ktoś przyszedł do nas z treści. To,  że wiele firm mówi  “marketing treści, marketing treści, jest na to boom” no to ja mam namacalny dowód. Mam nadzieję, że udowodniłem ci, że dzięki temu marketingowi treści, my budujemy swój biznes. Dziękuję ci bardzo za wysłuchanie kolejnego odcinka podcastu. Gdybyś miała jakieś pytania to tak jak napisałem- zapraszam cię do michał@marketingibiznes.pl, żebyś konsultował coś ze mną. Masz pytania to śmiało wal, postaram się odpisać, choć tych maili jest szczerze powiedziawszy coraz więcej.  I dziękuję ci bardzo za wysłuchanie tego odcinka, do zobaczenia w kolejnych.

Pozdrawiam, Michał Bąk.