Rozmowa z Maciejem Oleksym – brodziłem w kosmicznych pomysłach!

15.02.2017 AUTOR: Michał Bąk

Michał Bąk, Marketing i Biznes: Na wstępie chciałem zapytać dlaczego założyłeś firmę, która zajmuje się nauką programowania? Jaka była Twoja droga zawodowa?

Maciej Oleksy, Kodilla: Od 1998 r. pracowałem we wrocławskich firmach IT zajmujących się głównie budowaniem rozwiązań internetowych. To oczywiście mocno ukształtowało moją ścieżkę zawodową i sposób myślenia o własnym rozwoju. Najpierw byłem programistą, potem długi czas kierownikiem projektów IT. Było fajnie, ale zacząłem się zastanawiać co potem. Kierownik, dyrektor? Chyba nie tego chciałem.

Na szczęście po kilkunastu latach etatu w software house’ach i korporacjach, Maciek Popowicz wciągnął mnie pośrednio w temat startupów. To taki pierwszy mocny zakręt w moim zawodowym życiu. Zrobiłem kilka dosyć kosztownych eksperymentów startupowych, większość totalnie nieudana, jeden zarabia do dziś, ale nie jest już mój.

Potem, po zupełnym wyjściu na własny rachunek, zacząłem od własnego software house’u. Jednak brakowało mi energii i przekonania do czegoś co już robiłem przez kilkanaście lat, tyle że u kogoś innego. Prawie zero pasji, mało rozsądne podejście do finansów, w pewnym momencie brak kasy na wypłaty dla kilkunastu osób, 10 kilo mniej na wadze… koszmar. To był drugi zakręt, kiedy zbliżając się do 40-stki, ponownie zadałem sobie pytanie „dokąd zmierzasz?” (zawodowo).

Zawsze lubiłem uczyć innych, pomagać poznać im nowe możliwości, które daje technologia. Do tego pracując w IT ciągle widziałem niedobory kadrowe. W 2012 r. napisałem taki post na Antywebie, który namawiał do samodzielnej nauki programowania. Dostałem po nim duży odzew od osób, które zadawały masę pytań odnośnie takiego sposobu nauki. Więc wymyśliłem sobie szkołę programowania, że zbuduję takową i ogłosiłem to… Efekt był taki, że potem sporo osób pytało „no i gdzie ta szkoła?”. Ja w tym czasie byłem zajęty kolejnymi wydumanymi pomysłami na startupy, których nikt nie potrzebował. Na szczęście w 2014 zbudowałem w końcu zalążek (MVP) w postaci serwisu codemy.pl na wzór codecademy.com, do interaktywnej nauki kodowania. Odzew był jeszcze większy, ale ja dalej brodziłem w kosmicznych pomysłach.

Po zamknięciu mojego soft-house, podsumowałem pewne rzeczy i to co jest lubię: uwielbiam uczyć – EdTech?, lubię pomagać poszczególnym osobom, nie firmom – czyli B2C? Mam duże doświadczenie w IT – szkoła programowania? Chcę startupu – forma online ułatwiająca skalowanie? Uhm, a więc szkoła programowania online? Bingo! Coś co jeśli nawet nie wyjdzie, to będzie bliskie mojemu poczuciu misji i w wieku 60 lat pomyślę sobie wstecz, że tak czy siak „to miało sens”.

Moją decyzję przyspieszyły dane z branży IT, które trąbią o deficycie specjalistów i oczywiście jest to prawda. Więc znalazłem wspólnika, inwestora i tak zacząłem w grudniu 2015 Kodilla.com, na bazie zbudowanego wcześniej codemy.pl.

Coroczne badania pokazują jak duży „niedobór” programistów jest w naszym kraju. Co chwile otwierają się nowe startupy, które są związane z rekrutacjami programistów, czy wyspecjalizowane agencje headhunterskie skupione wyłącznie na IT. Wydaje się, że wstrzeliłeś się w dziesiątkę w potrzeby rynku. Powiedz proszę co zatem jest dla Ciebie największym wyzwaniem w tym laurkowym obrazie?

Wyzwaniem nie jest sprzedanie kolejnego szkolenia, ale wykształcenie człowieka, który rzeczywiście zdobył sensowne kompetencje zawodowe. Generalnie moja obserwacja jest taka, że ludzie średnio na dłuższą metę lubią się uczyć. Jeśli szkolenie trwa 3-6 miesięcy to pojawia się irytacja i brak motywacji.

Tutaj na scenę wchodzą wyzwania czysto dydaktyczne. Forma i ilość treści edukacyjnych, sposoby interakcji, rytm nauki, tempo adaptacji wiedzy. Nie można zarzucić człowieka ogromem tekstów i powiedzieć sobie, „no to już Twoja broszka abyś to skonsumował”. Tak naprawdę bez personalizacji trudno dobrze wykształcić dobrego kandydata do IT i nie tylko.

Z rzeczy, które jeszcze przesłaniają cukierkowy obraz nowych form edukacji IT, są osoby, które jak mantrę powtarzają, że po co iść na szkolenie jeśli wszystko jest w Internecie. Te dyskusje nie mają końca i najczęściej inicjują je… programiści, także Ci z mojego zespołu, ale tak było do czasu :).

Wspólnie doszliśmy do wniosków, że nowoczesna edukacja nie polega na wysłaniu kogoś do biblioteki (czytaj: Udemy.com) i powiedzeniu „no to tu masz wszystko co trzeba, naucz się”. Dzisiaj dobra edukacja polega na nauce zadawania odpowiednich pytań, sensownym przetwarzaniu otrzymanych odpowiedzi i dzięki temu konstruowaniu czegoś nowego. Tak też pochodzimy do nauki w Kodilla.com, gdzie pomagają w tym mentorzy.

Szkoły programistyczne stają absolutnym hitem na Zachodzie, czy z racji boomu, który obejmuje nie tylko Polskę będziecie chcieli wyjść do innych krajów? Może tych mniej obleganych jak Węgry, lub takich, które faworyzują programistów jak Rumunia?

Wyjście poza Polskę jest naturalnym krokiem i na pewno będziemy „testować” inne kraje. Braki z kadr IT występują prawie wszędzie na świecie. Można oczywiście skupiać się na Europie Środkowej jako zagłębiu outsourcingu IT dla Zachodu, ale to niekoniecznie musi być pierwszy kierunek.

Na pewno duże znaczenie ma tutaj nie tylko to czy kogoś stać w danym kraju na taką edukację, ale czy ma determinację aby rozszerzyć swoje umiejętności. W niektórych krajach o wysokiej stopie życiowej z tą determinacją jest różnie, dlatego być możemy poszukamy tych zdeterminowanych do zmian w życiu.

Nie chcę zdradzać za wielu planów, ale jak już trochę potestujemy zagranicę to wtedy mogę opowiedzieć więcej :).

Jak reklamujecie swoje usługi? Produkt wydaje się dość nowatorski czy zatem „tradycyjne” rzeczy jak Google Adwords działają? Czy może tutaj sprawdza się bardziej „ewangelizacja”, content marketing?

Oczywiście korzystamy z klasycznych kanałów marketingowych. One wszystkie stanowią pewien ekosystem, tudzież lejek, który stale optymalizujemy. Wdrożyliśmy narzędzia automatyzacji marketingowej, a tam zawsze coś można poprawić.

Osobiście nie jestem jakimś fanem marketingu czy PR i na szczęście tą działką dowodzi Marcin Kosedowski (szef marketingu i sprzedaży). Ja mam fioła (Marcin też) na punkcie produktu. Jego szlifowanie zajęło nam masę czasu, ale to przynosi efekty. Polecanie przez absolwentów, wiarygodna komunikacja, ponowne sprzedaże to duża moc.

W poszukiwaniu startupowego wzrostu na pewno też próbujemy ten wzrost hackować (growth hacker). Czasem nie ma innego wyjścia na organiczne budowanie zasięgu krok po kroku. Ale czasem jedno dobre partnerstwo pozwala zaoszczędzić 1 rok działań :). To dla mnie esencja startupu.

Mimo wszystko staramy się także wyjść do ludzi. Często spotykam się na zorganizowanych prelekcjach (praktycznie bez roli sprzedażowej) z maturzystami i studentami. Spotkania zaczynam od pytania „to po co Wam te studia?”, no i zaczyna się gorąca dyskusja:). Te rozmowy stale utwierdzają mnie w przekonaniu, że dziś na pierwszym miejscu jest posiadanie konkretnego zestawu umiejętności, a nie dyplomu. To oczywiście nie jest dogmat, ale to temat na oddzielny artykuł.

W jakim wieku przychodzą do Was najmłodsze osoby chcące ukończyć kurs, a w jakim najstarsze? Czytałem u Was na blogu o programowaniu po 40, czy takie zjawisko to częsty przypadek?

Najmłodszy kursant miał 14 lat, a najstarszy prawie 60. Nie zdarza się to często, bo głównie trafiają do nas osoby w wieku 25-40 lat, które są rozczarowane swoją pracą, zarobkami i brakiem rozwoju. W końcu spędzać 1/3 życia na czymś czego się nie znosi, każdego potrafi dobić.

To co mnie cieszy to, że osoby koło 40 także znajdują pracę, pomimo, że ich zdolności (podobnie jak moje) przyswajania wiedzy są mniejsze niż u osób młodszych. Nie ma się na co obrażać, po prostu tak jest. Tym bardziej czuję ogromny sens tego co robię, że potrafię pomóc także tym, którzy już dawno przestali wierzyć w sens tak dużych zmian.

Jaki jest pomysł na rozwój Kodilla w 2017? Będziecie wprowadzali nowe możliwości edukacji programowania, a może dokonacie delikatnego skrętu w inne dziedziny Internetu jak marketing?

„Simple is marketable”, to moja dewiza. Prosty asortyment, który łatwo ogarnąć i zrozumieć. Myśleliśmy o grafice, marketingu, zarządzaniu projektami w formie szkoleń. Odpuściliśmy. Inni to robią lepiej. Tak mówiłem wcześniej, 2017 stoi pod znakiem „testowania zagranicy”.

Rozmawialiśmy z Maciejem Oleksym –  Przedsiębiorcą internetowym i fanem nowoczesnej edukacji. Po prawie 20 latach pracy i działań w IT, w 2015 roku założył wrocławski startup Kodilla.com. Kodilla jako szkoła internetowa uczy osoby bez doświadczenia, aby zdobyły zawód i pracę jako programista. Ten projekt jest misją wyrównywania szans na rynku pracy oraz pomocy firmom IT, aby zdobyć specjalistów IT, których bardzo brakuje na rynku. Prywatnie Maciek to szczęśliwy mąż i tata.

Czytaj również: 

O przypadkowym pomyśle, który podbił cały świat – GetResponse

Wzięłam rozwód z naiwnością – czyli pierwszy eksluzywny wywiad z Barbarą Stawarz po prawie rocznej podróży

Wywiad z Tomaszem Dziobiakiem – aż 70% ludzi nie otworzy maila od Ciebie

Do góry!

Polecane artykuły

Zapisz się do naszego newslettera

Wyślij mi newsletter (Możesz się wypisać w każdej chwili).

email marketing powered by FreshMail
 

Subscribe to our newsletter

Send me your newsletter (you can unsubscribe at any time).

email marketing powered by FreshMail
 

Subscribe to our newsletter

email marketing powered by FreshMail