Wywiad z Martą Gryszko – często patrzyłam na zegarek czując presję, aby jak najszybciej usiąść do pracy!

26.01.2017 AUTORZY: Marta Gryszko, Michał Bąk,

Dużo na naszym portalu mówimy o personal brandingu, Ty swój zbudowałaś w oparciu o blog. Powiedź proszę jakie były kamienie milowe w zbudowaniu poprzez blog Twojej marki eksperta?

Decydujący wpływ na moją rozpoznawalność miało nie tylko prowadzenie bloga, ale także aktywność na forach tematycznych, od których wszystko się zaczęło. Z drugiej strony, to właśnie założenie bloga było momentem, w którym uznałam, że czytelnicy mogą skorzystać z mojej wiedzy.

Przez bardzo długi okres udawało mi się zachować systematyczność w pisaniu artykułów, więc myślę, że to wszystko przychodziło stopniowo. Na pewno duże znaczenie miało udzielanie się w zewnętrznych serwisach takich jak Sprawny Marketing, czy też publikacje w magazynie SEM Specialist, ponieważ tym sposobem udawało mi się docierać do zupełnie nowych grup czytelników, którzy niekoniecznie znali wtedy mnie i moją stronę.

Prawdziwym kamieniem milowym, który był dla mnie nie lada zaskoczeniem, była reakcja na mój wpis o rezygnacji z pracy na etacie i o chęci podjęcia nowych zleceń. Pamiętam, że już w ciągu pierwszej doby miałam sporo zapytań, również od dużych klientów, więc dość szybko rozkręciłam swoją działalność. Do tamtego momentu nie sądziłam, że wzbudzam tak duże zainteresowanie ;).

Sprzedawałaś swego czasu kurs dotyczący pozycjonowania. Powiedz proszę, jak wyszła sprzedaż, jakie rozwiązanie techniczne przyjęłaś do dystrybucji kursu i czy nie bałaś się sprzedaży produktu cyfrowego? W końcu byłaś jedną z prekursorek w branży marketingowej.

Moje kursy cały czas są dostępne w sprzedaży i są one systematycznie aktualizowane. Pierwszy z nich, kurs SEO na poziomie podstawowym, opracowałam jeszcze w 2011 r. i nadal cieszy się on dużym zainteresowaniem zarówno wśród początkujących, jak i właścicieli agencji czy kierowników działów SEO, którzy chcą w ten sposób szybko wdrożyć nowych współpracowników. Aktualnie sprzedaję go głównie w pakiecie wraz z kursem na poziomie średnio zaawansowanym, który uruchomiłam w 2014 r.

Zacznę od tego, że decyzja o przygotowaniu pierwszego z ww. kursów była spontaniczna. Jeden z klientów chciał opanować podstawy pozycjonowania, dlatego przygotowałam dla niego materiały w formie „lekcji”, do których przesyłał dodatkowe pytania. Szybko stwierdziłam, że z tak obszernego kursu mogłoby skorzystać więcej osób, a ponieważ najłatwiejszym rozwiązaniem okazała się dystrybucja wersji cyfrowej, od decyzji do realizacji minęło niewiele czasu – najwięcej zeszło na rozbudowę oryginalnego poradnika tak, aby uwzględniał potrzeby różnych osób, a nie tylko jednego klienta.

Technicznie wystarczyła integracja wtyczki do WordPressa z systemem płatności i systemem do e-mail marketingu, który rozpoczynał wysyłkę poszczególnych lekcji automatycznie, tuż po zaksięgowaniu płatności. Dodam, że miałam wtedy niespełna roczną bazę mailingową zbudowaną dzięki zapisom na darmowy poradnik, więc największą sprzedaż wygenerowała właśnie reklama mailingowa oraz wpis na blogu.

Wracając do pytania o to, czy nie bałam się sprzedaży produktu cyfrowego. Nie, ponieważ miałam niewielkie oczekiwania co do możliwych do uzyskania efektów. Liczyłam głównie na to, że zwróci mi się czas poświęcony na pracę nad kursem i koszty jego promocji. A jak wyszło? O tym pisałam już w poście o chwytliwym 😉 tytule „Jak zarobiłam 5 700 zł w ciągu miesiąca, poświęcając 11 godzin pracy na 1 produkt SEO”.

Czy kurs, który promowałaś, reklamowałaś jakimiś innymi metodami, niż content na własnym blogu?

Oczywiście. Tak jak wspominałam, głównymi kanałami sprzedaży był mój blog i baza mailingowa. Informacje o kursach zamieszczałam również na forach tematycznych, korzystałam z płatnej reklamy na FaceBooku i Google AdWords, z kilkoma osobami i firmami weszłam w partnerstwo, publikowałam też fragmenty kursów lub ogólne informacje o nich na kilku SEO blogach, w tym na blogu SeoStation.

To właściwie najbardziej standardowe, ale nadal skuteczne formy reklamy. W tej chwili informacje o kursach rozchodzą się głównie w naturalny sposób przez polecenia zadowolonych uczestników i raz na jakiś czas uruchamiane są płatne kanały promocji.

Znacznie rzadziej piszesz w ostatnim czasie, niż kiedyś. Powiedz proszę czy takie „uśpienie” wpływa na to, że przestałaś otrzymywać zapytania ofertowe z bloga? Czy tak zwany długi ogon powoduje, że jednak nadal nie narzekasz na zlecenia?

Zmniejszenie mojej aktywności w sieci wynika z tego, że:

  1. w godzinach pracy mam tyle zajęć, że często nie wiem, gdzie włożyć ręce 😉
  2. po godzinach mam czas dla rodziny, która składa się już z 4 osób, w tym 2 małych dzieci.

Przez długi okres byłam wręcz pracoholikiem i potrafiłam pracować do 15, a potem po uśpieniu dzieci jeszcze do północy. Zdarzało się, że przez 2 miesiące robiłam sobie zaledwie 1 przerwę tygodniowo. To jednak źle wpływało zarówno na efektywność pracy (lepiej poświęcić mniej godzin, ale dać sobie czas na odpoczynek i inne zajęcia), jak i efektywność zabaw z dziećmi (często patrzyłam na zegarek czując presję, aby jak najszybciej usiąść do pracy i się ze wszystkim wyrobić). Właściwie to dopiero w tym roku mam postanowienie – które jak na razie skutecznie realizuję – aby zwolnić tempo. To i tak nie jest łatwe biorąc pod uwagę, że czasem mam dosłownie 1 dzień w tygodniu bez zaplanowanego popołudnia – a to lekarze, a to kino czy teatr lalek, a to urodzinki przedszkolne. Udaje mi się jednak znaleźć czas także na swoje zainteresowania, np. na grę w tenisa czy… zejście na siłownię ;).

Jeśli chodzi o zapytania klientów, to cały czas przychodzą falami. Jest pewien okres ciszy, aż nagle pojawia się kilka zapytań od nowych klientów, a dodatkowo przypominają sobie o mnie dawni klienci, którzy konsultowali ze mną prace przy ich stronach. Na pewno jest ich mniej, niż kiedy byłam mocno aktywna, ale to nawet lepiej, bo zawsze niezręcznie jest mi odmawiać i tłumaczyć, że niestety znowu mam nawał pracy i nie mogę podejmować się nowych zleceń.

Nie jesteś nazbyt aktywna na grupach SEO, z czego to wynika?

Szczerze mówiąc mam wrażenie, że nie tylko ja, ale większość seowców ucichła dość dawno na grupach tematycznych na FB, na których zawsze odbywały się najciekawsze rozmowy. W odróżnieniu od forów, na grupach SEO zdecydowaną większość uczestników stanowiły osoby, które trochę już siedzą w branży i tym samym rozmowy dotyczyły takich tematów, z których sama mogę coś wynieść. Pamiętam zamkniętą grupę „seowcy” za czasów, kiedy ją prowadziłam i wtedy musiałam wyłączyć powiadomienia, żeby co kilka minut nie słyszeć sygnału z telefonu ;). A może to właśnie przez ich wyłączenie omijają mnie niektóre dyskusje…

Tak czy inaczej, nie mam już po prostu tyle wolnego czasu co dawniej, a jak już go znajdę, to zaczynam realizowanie kolejnych pomysłów.

Wydaje mi się, że jesteś człowiekiem orkiestrą, opisz proszę wszystkie projekty, w które jesteś aktualnie zaangażowana?

Masz rację, chociaż czasem ciężko jest to wszystko pogodzić.

Z jednej strony są projekty hobbystyczne, które prowadzimy wraz z mężem i przy których zaangażowanych jest kilka innych osób. Tutaj więc moja rola ogranicza się głównie do nadzorowania tego, co się dzieje.

Z drugiej strony są projekty spółkowe, czyli SeoStation i Brandle. Przy nich moje zaangażowanie jest dużo większe, w szczególności w takich momentach jak teraz, czyli tuż po uruchomieniu nowej wersji pierwszego z wymienionych narzędzi.

Jest też moja własna działalność, w ramach której przede wszystkim świadczę usługi SEO (w ostatnim czasie głównie pozycjonowanie i konsultacje), a dodatkowo prowadzę sprzedaż kursów. Na szczęście mam do pomocy koleżankę, więc jakoś udaje nam się to wszystko pogodzić.

Czy w u najbliższym czasie możemy spodziewać się czegoś nowego od Ciebie?

Trudno powiedzieć, ponieważ jak nie pracujemy w firmie nad uruchomieniem nowych wersji serwisów, to jest sporo pracy przy stronach klientów. Mam akurat kilka trudnych projektów przejmowanych po innych firmach, albo po samodzielnej pracy klientów, więc same prace optymalizacyjne potrafią zajmować kilka miesięcy, jeśli chcę je w międzyczasie łączyć z działaniami off-site.

Jak tylko znajdę więcej czasu, planuję zaktualizować i wznowić sprzedaż szkolenia z audytów SEO, o które wiele osób mnie systematycznie dopytuje. Mam też pomysły na nowe materiały branżowe, ale nie wiem, czy w tym roku w ogóle do nich usiądę. Na razie więc nie mogę podać konkretów 😉

 

Czytaj również:

Optymalizacja strony internetowej – od czego zacząć?

Cyberprzestępstwa – jedne z najbardziej dochodowych wykroczeń

Siła influencer marketingu

Polecane artykuły

Zapisz się do naszego newslettera

Wyślij mi newsletter (Możesz się wypisać w każdej chwili).

email marketing powered by FreshMail
 

Subscribe to our newsletter

Send me your newsletter (you can unsubscribe at any time).

email marketing powered by FreshMail
 

Subscribe to our newsletter

email marketing powered by FreshMail